VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Celta Vigo vs. Valencia — zapowiedź

Krystian Porębski | Marcin Śliwnicki, 06.11.2016; 11:19

Przetasowanie

Mecz z Deportivo nie poszedł po myśli „Nietoperzy”. Kolejny przeciwnik to również ekipa z Galicji, tym razem jednak podopieczni Cesare Prandellego powinni spodziewać się jeszcze trudniejszych warunków.

Z obozu rywala

Wypowiedzi udzielił Tomasz Pietrzyk redaktor Ole Magazyn:

Celta wrzuciła swoich kibiców na prawdziwy, piłkarski rollercoaster. Na starcie sezonu Celestes nawet nie rozpędzali się, ile toczyli zsuwając do tyłu na pierwszych zakrętach. Jak inaczej mówić na hat trick porażek w pierwszych trzech kolejkach: 0:1 z Leganés, 1:2 z Realem i 0:4 z Atlético? A jak wytłumaczyć optymizm po bezbarwnym 0:0 z Osasuną, kiedy na Balaídos fani palili się ze wstydu patrząc w najsłabsze od 60 lat statystyki? Nic nie mówiło, że w Vigo lont już dymi i lada chwila fajerwerki wystrzelą.

Pierwsze trzy światełka poszły w niebo niemrawo, jakby nierówno odpalone. Kolejny hat-trick, tym razem farciarskich zwycięstw ze Sportingiem, Espanyolem i Panathinaikosem w LE nie stawiały fundamentu glorii, tym bardziej, że na horyzoncie widniała Barcelona. W tym momencie nagle karuzela nabrała prędkości iście diabelskiej, a ten który stanie jej naprzeciw może równie dobrze wyhamować maszynę, jak i wpaść pod nią. Jakże inne były przypadki Barcelony (4:3) i Deportivo (4:1) oraz Villarrealu (5:0) i Las Palmas (3:3); Celestes prowadzili 3:0!). Albo inaczej – jakże inna była Celta w tych spotkaniach.

Tak jak w kryzysach sprzed sezonów, Celcie brakowało lidera. Nolito albo sam rozstrzygał rywalizację, albo pociągał za sobą resztę i cała drużyna spisywała się fenomenalnie. Takiego przywództwa zabrakło u nieskutecznego i sfrustrowanego Iago Aspasa. Ale kiedy Galisyjczyk już opanował emocje, rozpoczął marsz w górę klasyfikacji strzelców. Dziś ma sześć trafień i ogląda plecy Messiego i Suáreza. Pierwsze zwycięstwo Celestes w Primera División ze Sportingiem (2:1) przypadło na pierwszy mecz, w którym Aspas pokonał bramkarza. Symptomatyczne, nieprawdaż?

Za Aspasem oczywiście poszli następni. Z Hiszpanią pięknie przywitali się Pione Sisto i Facundo Roncglia. Théo Bongonda kroczek po kroczku wchodzi w buty Nolito. Fabián Orellana wreszcie wyzdrowiał. Sergio Álvarez przez moment przestał przypominać hiszpańską wersję Mariusza Pawełka. Hugo Mallo zaczął strzelać i – jak na kapitana przystało – brał na siebie ciężary trudnych spotkań. I na koniec największa niespodzianka i, moim zdaniem, największy rozkwit – Nemenja Radoja. Serb przestał bać się wypraw za własną połowę, choć namacalnego wkładu w wyniki Celty jeszcze nie ma. Radoja ma dokładnie zero goli i zero asyst, ale nie liczby są w jego przypadku najważniejsze. Publikę z Vigo bardziej cieszy, że wreszcie pojawił się „nowy Augusto”, czyli człowiek, który przytrzyma defensywę, a do przodu idzie kiedy wymaga tego forsowanie przeciwnika. Jeśli mówi się, że czasami od kluczowego podania ważniejsza jest tzw. asysta drugiego stopnia, to u Radoji nawet trzeciego stopnia. A mówimy o piłkarzu, który rok temu podawał tylko obrońcom.

Dzisiaj wszystkie grzechy z sierpnia i września są już na Balaídos wybaczone. Z resztą, nawet gdyby fatalna seria trwała nadal, presja byłaby tłumiona. W końcu Celta pierwszy raz od dekady rozgrywki krajowe łączy z Ligą Europy, a wokół klubu krąży widmo niejasnej przyszłości – nadal nie wiadomo, czy i komu prezydent Carlos Mouriño sprzeda swoją zabawkę. Ugruntowało się natomiast przekonanie, że Eduardo Berizzo nie stracił kontroli nad piłkarzami i jest więcej niż dobrym trenerem. Toto już trzeci sezon z rzędu wychodzi zwycięską ręką z pojedynków z Barceloną Luisa Enrique, a to w Vigo jest o tyle symboliczne, bo to właśnie Lucho jest uznawany za ojca ofensywnie usposobionej Celty. Nie widzę faworyta przed spotkaniem z Valencią. Nietoperze za Cesare Prendellego pokazują zupełnie inny, dojrzalszy futbol, którego jeszcze nie zdefiniowałem na tyle, by porównywać do Celty. Rok temu tak zrobiłem, uważając, że Celestes rozjadą VCF i skończyło się na sromotnym laniu 1:5. Wrzucili mnie na taki sam rollercoaster, jaki ostatnio fundują swoim kibicom.

Z lotu Nietoperza

Na pytania odpowiedział Marcin Śliwnicki

Najlepszy zawodnik Valencii w meczu z Deportivo to…

Wiesz, po takim meczu to ciężko wskazać kogoś, kto się jakoś bardzo wyróżnił.Łatwiej wytypować kilka nazwisk, które najmniej dały ciała. Ale też nie jest to jeden piłkarz. Diego Alves na swoim poziomie, choć wiele razy nie musiał się wykazywać. Za charakter Enzo Perez. Choć do całego środka pomocy też nie mam większych zastrzeżeń. Do tego może Nani i Mangala.

Kilka dni do meczu z Celtą, a tu SD informuje, że wraca temat Johna Guidettiego. Pozostawiając z boku fakt, że trudniej o kogoś bardziej pociesznego i robiącego dobrą atmosferę w szatni, to dobry kierunek?

O gorszych napastników niż w Valencii trudno, więc… A na poważnie, to chciałbym kogoś pewniejszego, kto bramki będzie gwarantował. Dla mnie transfer Guidettiego byłby kolejną niewiadomą. A nie tego oczekujemy, prawda?

Możemy już wywnioskować, że to właśnie jest profil poszukiwanego przez Suso i Cesare napastnika? Pełen energii wariat, który poradzi sobie zarówno osamotniony jak i z partnerem u boku?

Na to wygląda. Choć jak wspomniałem przed chwilą ja nie mam pewności, czy to byłby trafiony transfer. U nas presja jest większa, nie wiem czy wariat, nawet pełen energii jej sprosta.

Jak oceniasz ostatnie występy Rodrigo, wreszcie robi swoje, czy to nadal zdecydowanie za mało?

Fajnie, że kilka razy wreszcie trafił. Ale jak spojrzeć na ilość zaprzepaszczonych przez niego okazji, to włosy stają dęba. Tak wiem, Soldado też pudłował. Ale o ile więcej bramek przy tym strzelał… Więc niestety, ale nie mogę powiedzieć o Rodrigo wiele dobrego. Choć doceniam, że te bramki wreszcie się pojawiły.

Pione Sisto — najlepszy transfer lata w La Liga. Zgadzasz się?

Tak się zapowiada. Tym razem obserwatorzy w FM się nie pomylili, duży talent. A Celta zrobiła świetny interes, bo zrobi na nim kupę pieniędzy. Valencia mogłaby się uczyć, niestety…

To nie mecz z Barceloną, ale warto ten temat właśnie teraz poruszyć. Smutne to co się dzieje z Paco, nieprawdaż? Zarówno sportowo, jak i mentalnie, biorąc pod uwagę starcie z Vezo.

Właśnie ta mentalność najbardziej smuci. Z pozytywnie nakręconego faceta stał się… no właśnie, kim? Transfer do Barcelony można by mu wybaczyć, nawet Mestalla za jakiś czas by to zrobiło. Ale tak się nie stanie, jeśli na każdym kroku będzie chciał pokazać takie oblicze. Rzeczywiście smutna sprawa.

Wracając jednak do Celty, pytanie podwójne. Na kogo musimy najbardziej uważać, to raz, a dwa, jeśli mógłbyś wybrać jednego zawodnika z ekipy Toto Berizzo, który miałby zagrać w barwach Nietoperzy, kto by to był?

Gdyby to było możliwe, to z chęcią powitałbym — prócz Pione Sisto oczywiście — Hugo Mallo, Daniela Wassa no i… Giuseppe Rossiego. Chociaż wiele życia musiał niestety spędzić w szpitalach, to jednak widać po nim jakość i klasę. To coś, czego w naszym zespole brakuje. I myślę, że na każdego z tych piłkarzy musimy jutro uważać. Do tego Iago Apsas. Chociaż tak wymieniam i wymieniam, robi się z tego cała lista… Doczekaliśmy czasów, gdzie boimy się tak wielu piłkarzy Celty…

Przewidywane składy

Do meczowej kadry powrócił Guilherme Siqueira, ale najpewniej to nie Brazylijczyk zastąpi José Gayę. Jak na przedmeczowej konferencji podkreślał Cesare Prandelli, jedną z alternatyw do gry na pozycji lewego defensora jest Martín Montoya i to on jest awizowany przez walenckie media w przypuszczalnym składzie. Wobec tego do obrony na prawej stronie cofnąłby się Cancelo, a miejsce na skrzydle zająłby Munir. Oprócz tego jeszcze jedną zmianą powinna być obecność w składzie Álvaro Medrána, który ma zastąpić pauzującego za kartki Enzo Pereza.

Przewidywalne składy:

Celta: Rubén Blanco; Roncaglia, David Costas, Fontás, Jonny; Marcelo Díaz, Wass, Hernández; Pione Sisto, Aspas, Guidetti

Valencia: Diego Alves; Cancelo, Garay, Mangala, Montoya; Mario Suárez, Parejo; Munir, Álvaro Medrán, Nani; Rodrigo

Włoskie porządki

Cesare Prandelli starał się jak mógł dokonać płynnej przemiany taktycznej i nie uderzył „z grubej rury”. Nie zburzył wszystkiego, co dotychczas — dość ułomnie, ale jednak — budowano. Przemeblował nieco środek pola, na nowo zdefiniował grę na flankach, nakłonił zawodników do większego zaangażowania we wszystkie fazy gry, zwłaszcza w destrukcji. Drobne korekty, które zdecydowanie poprawiły grę, brakuje jednak poparcia wynikami.

Kontuzja Gayi i inne okoliczności wręcz skłaniają Włocha do zmiany taktyki. Przed ostatnim meczem Marcin odpowiadał na pytanie odnośnie taktyki 3-5-2 i wiele wskazuje, że takową formację możemy zobaczyć już wkrótce, chociaż wydaje się, że jeszcze nie w spotkaniu z Celtą. Trudno mówić o dobrych wspomnieniach, bo Valencia za Nuno nie grała w tym systemie wybitnie, ba, wydawało się, że zawodnicy męczą się i nie do końca rozumieją czego trener od nich oczekuje.

Tym razem powinno być jednak inaczej. 3-5-2 to domena Włochów, a Cesare rozumie grę w tym ustawieniu jak nikt inny. Trudno mówić o stabilności w defensywie, a bramki często padają po dośrodkowaniach, gdzie krycie gubi boczny obrońca. Nie chciałbym wskazywać palcem, ale chodzi o tego pana, który ostatnio grywa na prawej stronie defensywy. Przy trzech środkowych obrońcach problem znika, to ich broszka aby rządzić i dzielić w polu karnym. Jedyny problem takiego rozwiązania jest taki, że obok Garaya i Mangali musi występować wtedy ktoś z dwójki Santos, Abdennour. Pomijając jednak awaryjność poszczególnych jednostek, każdy z nich jest w stanie z sukcesem pilnować przestrzeni powietrznej na lotnisku im. Diego Alvesa.

Sodoma vs. Gomora – pojedynek mistrzowskich defensyw

Skoro jesteśmy już przy bloku defensywnym, warto wspomnieć także o przeciwnikach. Celta to ekipa, która dysponuje niezłymi indywidualnościami, Mallo czy Jonny są naprawdę dobrze dysponowani i w przyszłości mogą liczyć nawet na powołania do kadry Julena Lopeteguiego. Natomiast sam styl, nastawienie drużyny z Galicji, powoduje, że w jednym meczu przeciwnik jest tłamszony, by w kolejnym dostać niespodziewane ostre manto. Nihil novi, w tamtym sezonie było podobnie. Kamikaze boski wiatr.

Defensywa Celty łapie istne blackouty, a to wszystko mimo dużej intensywności w środkowej strefie. Głównie na to muszą zwrócić uwagę podopieczni Cesare Prandellego. Przede wszystkim wykorzystywać momenty zawahania i pomyłki zawodników gospodarzy, które zapewne kilka razy w meczu się pojawią. Tu główna rola hiperaktywnych zawodników jak Rodrigo czy Nani.

Druga sprawa, jeśli jest się już przy piłce w meczu z Celtą, trzeba być konkretnym. Nie można sobie pozwolić na kręcenie kółeczek, zastanawianie się co z nią zrobić, dogrywanie do najbliższego partnera też nie jest najlepszym pomysłem. Bezpośrednia, szybka gra jaką preferuje włoski szkoleniowiec powinna być bronią zdecydowanie bardziej skuteczną… Z której zresztą ochoczo korzysta i Toto Berizzo. Jeśli obaj szkoleniowcy zdecydują się na takie nastawienie dla swoich drużyn, możemy być świadkami szalonego i niezwykle widowiskowego meczu, w którym o końcowym zwycięstwie mogą zadecydować skuteczność i koncentracja w defensywie. Pozostaje więc liczyć na cud.

Przypominamy o tegorocznej edycji Forumowego Typera. Nagrody funduje sklep piłkarski ISS-sport oferujący oficjalne koszulki piłkarskie VCF.

Wszystkich kibiców zapraszamy serdecznie do odwiedzenia naszego kanału IRC!, strony Lajfy.com, gdzie w trakcie meczu trwać będzie relacja tekstowa oraz strony sporticos.com, która prezentuje statystyki związane z meczami piłkarskimi.

Kategoria: Mecze | wlasne skomentuj Skomentuj (2)

KOMENTARZE

1. Ashkan06.11.2016; 12:45
co sie stało z Paco ?
2. Nevan06.11.2016; 14:14
NevanChodzi chyba o sytuację z filmu

Zamiast rozładować napięcie i uspokoić obu kolegów, wbił się w Vezo jakby sam chciał mu luja sprzedać.