VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Gdzie oni są… (1)

Karol Kotlarz, 07.11.2013; 10:44

…czyli o losach ex - Nietoperzy

Otwieramy nowy cykl, w którym będziemy prezentować sylwetki byłych graczy Valencii oraz dalsze ich losy po odejściu z Estadio Mestalla. W pierwszym raporcie możecie przeczytać jak potoczyła się kariera Pablo Césara Aimara. Zapraszamy do lektury.

Pablo César Aimar Giordano urodził się w Rio Cuarto jako syn Esteli i Ricardo. Od dziecka przejawiał zainteresowanie futbolem, choć początki styczności z wielką piłką są owiane tajemnicą. Zdaniem niektórych, 15-letni Pablo został namówiony przez kolegów do spróbowania swoich sił w River Plate, klubie, któremu od dziecka kibicował. Inna wersja tej historii mówi o tym, że młody Aimar został dostrzeżony na boisku przez Daniela Passarellę i ten namówił go do wyjazdu do Buenos Aires.

Mało brakowało, a Pablo nie czarowałby techniką na światowych boiskach, bowiem dostał się do szkoły medycznej. Na szczęście przyszły gracz Valencii czy Benfiki wybrał zawodową grę w piłkę dla River Plate, z którym święcił wiele sukcesów. Już za czasów gry dla tego zespołu został okrzyknięty „następcą Maradony". Sam Boski Diego powiedział kiedyś o Pablo, że „obecnie jest jedynym piłkarzem, za którego oglądanie gry zapłaciłby każde pieniądze”.

W poszukiwaniu nowych wyzwań – Valencia CF

Dobra gra Aimara dla River Plate wzbudziła zainteresowanie wielu drużyn ze Starego Kontynentu, takich jak Chelsea, Inter Mediolan czy FC Barcelona. El Payaso trafił jednak na Estadio Mestalla w 2001 roku za kwotę 24 mln euro z River Plate. Debiut Argentyńczyka przypadł na mecz Ligi Mistrzów przeciwko Manchesterowi United. Po tym spotkaniu pochwał nie szczędził mu sam Johan Cruijff, mówiąc: „To zawodnik kompletny [...] Sądzę, że zrewolucjonizuje europejski futbol”.

W sezonie 2001/2002 wygrał z Valencią ligę hiszpańską, strzelając 4 gole w 33 meczach. Jeszcze bardziej udany był sezon 2003/2004, w którym jego klub nie tylko wygrał Primera Division, ale też zdobył Puchar UEFA i Superpuchar Europy. W finałowych spotkaniach tych rozgrywek Aimar nie miał przyjemności rozpoczynać spotkań w pierwszym składzie – w obu przypadkach wchodził z ławki na końcowe kilkanaście minut. W barwach Los Ches Pajacyk miał okazję zagrać też w rozgrywkach Ligi Mistrzów, co niekiedy owocowało takimi bramkami:



Pomimo prezentowanych wysokich umiejętności na boisku, prywatnie Pablo był cichym i spokojnym człowiekiem, nie zachowywał się jak gwiazda światowego formatu. Ostatnie dwa sezony Pajacyka w barwach Los Ches były przepełnione licznymi urazami, przez co rzadko można było oglądać go w akcji na boisku. Poza typowymi, jak dla piłkarza kontuzjami, w kwietniu 2006 roku El Payaso zachorował na wirusowe zapalenie opon mózgowych, lecz szybko wrócił do zespołu po pobycie w szpitalu.

Aimar w Valencii rozegrał łącznie 238 spotkań dla pierwszej drużyny, zdobywając w nich 38 bramek. Pajacyk był dobrym talizmanem zespołu – w składzie z nim Nietoperze wygrały 116 meczów przy 63 remisach i 59 porażkach.

Przejście do Zaragozy

Gdy posadę szkoleniowca Valencii objął Claudio Ranieri nastały trudne czasy dla Pablo Aimara. Włoski trener nie darzył sympatią filigranowego pomocnika, często pomijając go przy ustalaniu meczowej jedenastki. Następca Włocha, Quique Sanchez Flores przyjął podobną taktykę, w związku z czym Aimar częściej niż na boisku pojawiał się na ławce rezerwowych. Ówczesny dyrektor sportowy Nietoperzy, Amedeo Carboni zdecydował o sprzedaży El Mago. Spośród wszystkich 238 spotkań, aż 182 rozpoczynał w pierwszym składzie drużyny. 56 razy wbiegał na boisko z ławki rezerwowych.

Najbardziej konkretną ofertę przedstawili włodarze Realu Zaragoza, oferując za Pablo kwotę 11 mln euro. Klub podpisał z Aimarem 4-letnią umowę. Pojawiły się wówczas głosy, że to „najważniejszy transfer w historii” Zaragozy. Wokół Argentyńczyka miała powstać drużyna mogąca konkurować z najlepszymi zespołami w Hiszpanii.

Debiut Aimara nie był udany dla jego nowego klubu – Zaragoza przegrała wyjazdowe spotkanie z Deportivo 2:3. Pierwsze spotkania w barwach Blanquillos napawały optymizmem – w czterech spotkaniach El Mago pokonywał dwukrotnie bramkarzy rywali. Pierwszy sezon gry dla drużyny z La Romareda zakończył się dobrze – 6. pozycja w lidze została przyjęta z entuzjazmem. Podobnie jak w przypadku gry dla Los Ches, kontuzje nie omijały argentyńskiego rozgrywającego. W sezonie 2007/2008, kiedy Zaragoza zajęła 18.miejsce w lidze i spadła z Primera Division, Aimar za sprawą urazów zagrał jedynie 22 spotkania, nie strzelając przy tym żadnego gola.

W latach 2006 – 2008 Pablo Aimar w 53 spotkaniach dla Zaragozy zdobył 5 bramek.

Odrodzenie – Benfica Lizbona

Drogi Pablo Aimara i Quique Sancheza Floresa przecięły się ponownie w 2008 roku, kiedy to prowadzona przez Hiszpana Benfica Lizbona zdecydowała się na transfer El Payaso. Kwota za jaką Pablo opuścił La Romareda zamknęła się w 6,5 mln euro. Na Estadio da Luz Aimar miał zastąpić odchodzącego na sportową emeryturę Rui Costę. Portugalczyk został mianowany dyrektorem sportowym klubu i to on miał zaszczyt wręczyć El Mago koszulkę z numerem 10, noszoną przez Costę podczas gry dla Benfiki.

Przez pierwsze pół roku Aimar nie mógł regularnie grać przez liczne kontuzje, potem jednak stał się podstawowym zawodnikiem swojego zespołu. W kolejnym sezonie do Benfiki dołączył Javier Saviola, przyjaciel Aimara z lat gry dla River Plate. Duet zgranych ze sobą Argentyńczyków (wraz z Paragwajczykiem Oscarem Cardozo) decydował o sile ofensywy drużyny z Estadio da Luz, w wyniku czego Benfica sięgnęła po mistrzowski tytuł w sezonie 2009/2010. Kolejny sezon w wykonaniu El Mago to aż 46 rozegranych przez niego spotkań i 7 zdobytych bramek. Niestety, drużyna Argentyńczyka nie obroniła mistrzowskiego tytułu, zdobyła zaś Puchar Ligi.

W ubiegłym sezonie, pomimo wysokiej konkurencji w składzie i naporu młodych, utalentowanych graczy, Pablo pozostał kluczowym graczem Orłów. Niestety, końcówka sezonu okazała się dla jego Benfiki niezwykle pechowa – złożyły się na to przegrane finały Pucharu Portugalii, Ligi Europy czy zaprzepaszczenie szansy na zdobycie mistrzowskiego tytułu na ostatniej prostej, ze stratą jednego punktu do FC Porto.

Dla zespołu z Lizbony Pablo Aimar zagrał w 170 spotkaniach, strzelając przy tym 17 bramek.

Piłkarska emerytura?

Dnia 6 lipca 2013 roku Pablo Aimar ogłosił, że nie zamierza przedłużać umowy z Benfiką Lizbona. W ostatnim wywiadzie podziękował klubowi z Estadio da Luz za „wspaniałe pięć lat”. Bezrobotny El Mago pozostawał łakomym kąskiem dla wielu zespołów. Mimo blisko 34 lat na karku Pablo mógł przebierać w ofertach. Już w styczniu mówiono o zainteresowaniu klubów z Bliskiego Wschodu usługami Aimara, bądź też o powrocie do Argentyny. Jednym z klubów zainteresowanych usługami Argentyńczyka była Legia Warszawa, lecz nie sprostała wymaganiom finansowym pomocnika. Nieoficjalnie mówiło się o zarobkach rzędu 3 mln euro netto za sezon.

Nieoczekiwanie Aimar wybrał kontynent azjatycki, a konkretnie Malezję i grę dla Johor Darul Takzim. Pod względem sportowym można sądzić, że poczynił on krok w tył, jednak włodarze malezyjskiego zespołu zadbali o dobrą stronę finansową pobytu Pablo Aimara. El Payaso podpisał dwuletni kontrakt z Johor Darul Takzim opiewający na kwotę 1,7 mln euro, co czyni go najlepiej opłacanym zawodnikiem w tamtejszej lidze. W nowym klubie spotka się ze znanymi z europejskich boisk Danielem Guizą oraz Simone del Nero. Po zakończeniu kontraktu Aimar pomoże malezyjskiemu klubowi w rozwoju akademii piłkarskiej i szkoleniu przyszłych adeptów piłkarskiego fachu.

Jak sam przyznał podczas powitalnej konferencji prasowej miał oferty z Australii, Bliskiego Wschodu i Ameryki Północnej, jednak dla Pablo Malezja to „specjalne miejsce”. Argentyńczyk zapewne mile sięga do przeszłości, bowiem w 1997 roku gościł w Malezji z reprezentacją Argentyny do lat 20. w ramach rozgrywanych Mistrzostw Świata w tej kategorii wiekowej. Młodzi Albicelestes, mający w składzie takich graczy jak Aimar, Riquelme czy Cambiasso zdobyli złoty medal, przy niemałym udziale El Payaso.

Czy Pablo Aimar podbije Malezję i pomoże drużynie Johoru Darul Takzim w zdobyciu mistrzowskiego tytułu? Na odpowiedź na to pytanie poczekamy do stycznia, miesiąca w którym startuje malezyjska liga. Tymczasem przeżyjmy to jeszcze raz:



Kategoria: Felietony | własne | ciberche.net skomentuj Skomentuj (9)

KOMENTARZE

1. bartexb07.11.2013; 12:37
bartexbSuper inicjatywa. Świetny artykuł. Zatwierdzam :)
Może do następnego artykułu weźmiecie Ayale?
2. Nevan07.11.2013; 13:07
NevanDzięki Bartek, za akceptację. ;)

Jeśli chodzi o przyszłe raporty, prawdopodobnie będziemy korzystać z pomocy użytkowników, ale stawiamy raczej na nasze konto facebookowe. Kilka razy sam czerpałem inspirację, kiedy nie miałem pomysłu na kalendarz i zachwalam taką opcję wśród redakcji. ;)

Nazwisk jest sporo, nie chcemy ograniczać się tylko do piłkarzy, którzy w historii klubu zapisali się tak wyraźnie jak Aimar. Ktoś pamięta jeszcze Sunny'ego, Edu Gaspara, Hugo Vianę, Timo Hildebranda czy Daniela Olcinę?
3. 51_cent07.11.2013; 13:13
51_centŚwietny pomysł i świetne wykonanie! Razi jedynie "Cruijff" pisany przez "ij" zamiast "y". Aimar, obok Vicente i Canizaresa jest jednym z tych piłkarzy, dzięki którym darzę Valencię dużą sympatią. Wiem, że to tylko gdybanie, ale ciekaw jestem ile by osiągnęli, gdyby tylko omijały ich kontuzje. Pewnie jeszcze więcej, choć z drugiej strony wcale też mało nie osiągnęli.

Z niecierpliwością czekam na kolejne części :) Szczególnie na Vicka. A następnie choćby Mendietę, Carew, Anglomę, Carboniego, Rufete, Fabio Aurelio, Mistę etc.
4. elb07.11.2013; 13:46
elb@51_cent: Jeden z lepszych Holendrów w historii piłki nożnej urodził się jako Hendrik Johannes Cruijff, więc obie formy pisowni nazwiska są poprawne :)

Będziemy starali się przybliżyć wielu graczy, którzy nosi koszulkę z nietoperzem na sercu, sięgniemy również do lat odległych :)
5. Nevan07.11.2013; 14:22
NevanVicente, gdyby nie kontuzje, właśnie czekałby na 6 Złotą Piłkę z rzędu.
6. Riqelme07.11.2013; 14:35
Hildebrand? Ten wczorajszy? Nie wspominajmy go, proszę.

Mista - tak

Coś o Morientesie może
7. Vicente7307.11.2013; 16:12
Vicente73He he... I zaczynają się "targi" nazwisk... Dajmy sobie spokój z nazwiskami, które nie zapisały się jakoś szczególnie w historii klubu - tylu jest bohaterów VCF, że i tak czasu nie wystarczy na wszystkich.
Vicente - absolutnie musi być lada moment opisany! Tego żąda lud!!!
8. Suarez707.11.2013; 18:07
Suarez7Szkoda że nie przeszedł do Legii
9. pajacyk08.11.2013; 09:14
pajacykŚwietny pomysł na cykl i kapitalny, jeśli chodzi o wybór pierwszego gracza.
Aimara to ja po prostu KOCHAM (bez podtekstów ;-). Mam kilka koszulek VCF i tylko jedną z nazwiskiem piłkarza – oczywiście pajacyka. Pamiętam zarówno moment Jego kupna i pierwszy mecz z Man Utd. jak i moje ogromne rozczarowanie, kiedy usłyszałem o Jego sprzedaży. Jak nam by się teraz ktoś taki przydał… Aimar to była szybkość, drybling ale również świetne ostatnie podanie i… gra głową – strzelił kilka naprawdę ładnych bramek z główki. No i Pablo na zawsze zostanie nam w pamięci, jako jeden z piłkarzy grających na Mestalla w najlepszym Jej okresie początku XXI wieku…
PS: co do giełdy nazwisk, to proponuję Puchadesa, Waldo Machado, Albeldę, no i Villę.