VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Z obozu rywala - Villarreal

Ediss, 23.05.2009; 12:20

Finał. To krótkie, a zarazem treściwe słowo ostatnimi czasy robi zawrotną karierę w kręgach ludzi odpowiedzialnych za wyniki Valencii. Choć Los Ches z europejskich pucharów odpadli w ich wczesnej fazie, a w Copa del Rey także nie zaprezentowali gry na miarę obrońcy trofeum, są najprawdopodobniej jedyną drużyną w Europie, która każdego tygodnia gra mecz o najwyższą stawkę. Mecz o swoje ‘być albo nie być’ na piłkarskiej mapie Starego Kontynentu.

Sytuacja jest o tyle zrozumiała, gdyż zdeterminowały ją marne wyniki zespołu w środkowej części sezonu, kiedy piłkarze wychodząc na boisko, bardziej niż o pokonaniu przeciwnika zdawali się myśleć o terminie wypłaty zaległych pensji, dając tym samym dowód braku profesjonalizmu. Czym jednak można wytłumaczyć ostatnie wyniki, kiedy podopieczni Emery’ego – już z pieniędzmi na kontach – dobre występy przeciwko Barcelonie czy Realowi przeplatają fatalnymi, wręcz katastrofalnymi, jak te z broniącym się przed spadkiem Espanyolem czy Atletico? Potencjalnych odpowiedzi na to pytanie jest tak wiele, jak wiele jest kolejnych zapytań.

Jedno z tych pytań brzmi z pewnością następująco – czy zawodnikom Valencii, pomimo własnych słabości, uda się zrealizować plan i awansować do Champions League? Zadanie z każdym tygodniem zdaje się być trudniejsze do realizacji, tym bardziej, iż nikt piłkarzom Emery’ego nie chce go ułatwić.

Dziś na drodze, nie tylko do Ligi Mistrzów, ale także stabilizacji finansowej, która wiąże się ze startem w tych najbardziej elitarnych klubowych rozgrywkach, Nietoperzom stanie lokalny rywal – Villarreal. Dowodzeni przez Manuela Pellegriniego piłkarze z położonego w bliskim sąsiedztwie Walencji, Vila-real są jednym z czwórki – obok wspomnianych Atletico, Valencii oraz Deportivo - kandydatów do startu w przyszłorocznej edycji LM, zatem z pewnością nie braknie im motywacji do walki. Dodatkowo do konfrontacji z Valencią zawodnicy „Żółtej Łodzi Podwodnej” podchodzą w dobry nastrojach, w przeciwieństwie do swoich adwersarzy, bowiem w ostatniej kolejce odnieśli bardzo cenne zwycięstwo nad Realem Madryt. Wynik spotkania, które było 700 oficjalnym meczem Raula w barwach Realu, otworzył Robert Pires, który precyzyjnym strzałem głową zmusił do kapitulacji Ikera Casillasa. Kiedy zdawało się, że do przerwy nic się nie zmieni, a Juande Ramos w szatni będzie musiał użyć siły perswazji, by zmotywować Los Merengues do lepszej gry, w ostatniej minucie do remisu doprowadził Rafael Van der Vaart. Do przerwy 1:1. Początek drugiej połowy dał jednak do zrozumienia, że Villarreal nie ma zamiaru zmarnować przywileju własnego boiska, co w 63 minucie potwierdził Cani zmuszając Casillasa do wyciągnięcia piłki z siatki. Wychodząc na prowadzenie zawodnicy Pellegriniego jednak mocno spuścili z tonu, co stanowiło zachętę do częstszych ataków dla Realu. Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się wynikiem 2-1, drugi strzał w spotkaniu (w 88 minucie!) oddali zawodnicy Realu. Tym razem szczęśliwym strzelcem okazał się Gonzalo Higuain. Manuel Pellegrini miał jednak tego dnia w składzie człowieka od zadań specjalnych, Joana Capdevillę. Lewy obrońca już w doliczonym czasie gry wykorzystał błąd Casillasa i ustalił wynik na 3-2 dla Villarreal.

Po spotkaniu krótkiej wypowiedzi prasie udzielił jeden z bohaterów spotkania, Robert Pires, który swoją skuteczną grą bezsprzecznie przyczynił się do pokonania Realu: „To był bardzo ważny mecz. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie może nam się przytrafić strata punktów. Dzisiaj udowodniliśmy, że zasługujemy na grę w Lidze Mistrzów. Niestety nie wszystko zależy od nas, bowiem w lepszej sytuacji są gracze Atletico. Chcemy jednak zdobyć komplet punktów w dwóch ostatnich spotkaniach, gdyż emocje będą towarzyszyć nam do końca sezonu. Teraz liczy się jedynie to, że jesteśmy w dobrych nastrojach, gotowi do walki”.

W podobnym tonie wypowiedział się, Joan Capdevilla, choć w jego słowach nie dało się wyczuć hurraoptymizmu: „Zagraliśmy dobrze, ale nie był to szczyt naszych możliwości. Potrafimy więcej i chcemy to udowodnić. Jednak na tym etapie najważniejsze są już tylko punkty. Z pewnością bardzo ważny będzie mecz z Valencią. Musimy go wygrać, aby zapewnić sobie prawo gry w Lidze Mistrzów. Chcemy sprawić kibicom radość, gramy dla nich”.

Swoje zdanie na temat spotkania, a także najbliższej przyszłości zespołu wyraził również trener, Manuel Pellegrini. Chilijski szkoleniowiec powiedział: „Włożyliśmy w to spotkanie wiele wysiłku. Obaj bramkarze mieli dużo pracy, co świadczy o poziomie spotkania. Dla nas liczy się jednak ostateczny wynik. Chciałbym podziękować kibicom. Ich gorący doping sprawił, że zawodnikom grało się lżej. Zespół potrzebuje takiego wsparcia w kluczowych momentach. Teraz przed nami ważny mecz z Valencią. Aby dalej walczyć musimy wygrać, tylko to się liczy” – zakończył Pellegrini.

Bez względu na pozycję w tabeli, jaką na koniec sezonu zajmą piłkarze Villarreal, w klubie już myślą o wzmocnieniach. Priorytetem jest uzupełnienie linii obronnej, która w obecnym sezonie nie spisuje się najlepiej, czego dowodem jest 51 goli straconych w dotychczasowych 36 kolejkach. Kandydatem do uzupełnienia defensywy jest Pablo Ibanez. Stoper, który nie uzgodnił warunków nowego kontraktu ze swoim obecnym klubem, Atletico Madryt, jest kandydatem do zastąpienia w szeregach El Submarino Amarillo wiekowego Francuza, Pascala Cygana, kończącego po tym sezonie swoją przygodę z hiszpańską piłką. Na tym jednak nie koniec spekulacji transferowych, bowiem działacze z Castellon dosyć intensywnie przeszukują rynek w poszukiwaniu solidnego bramkarza będącego w stanie zastąpić Diego Lopeza. Młody Hiszpan znalazł się w orbicie zainteresowań czołowych klubów z Anglii i jego rozbrat z Villarreal, w którym potwierdził swój niebywały talent, jest nieunikniony. W takim przypadku pierwszym kandydatem, któremu przyglądać się będą skauci, jest Igor Akinfeev. Rosjanin pomimo młodego wieku jest pewnym punktem CSKA Moskwa oraz reprezentacji Rosji, w której barwach rozegrał już 31 spotkań.

Niestety dla wszystkich sympatyków Villarreal, w przyszłym sezonie na El Madrigal może zabraknąć Giuseppe Rossiego. Włoch przybyły do Hiszpanii z Manchesteru United znalazł się na celowniku dwóch klubów – Arsenalu i Zenitu Sankt Petersburg. W przypadku transferu do The Gunners, Rossi byłby idealnym partnerem do gry u boku Andreya Arshavina. Jednak, jeśli zdecyduje się na transfer do Rosji, będzie tym, który lukę po Andiuszy postara się wypełnić. Niezależnie od kierunku, jaki włoski atakujący obierze, jego nowy pracodawca będzie zmuszony do wydatku rzędu 16 milionów euro.

Odejście Rossiego jest także z pewnością uwarunkowane potencjalną kwalifikacją Villarreal do Ligi Mistrzów. Jeśli działacze z El Madrigal nie zagwarantują mu występów w Champions League, Włoch z pewnością odejdzie w poszukiwaniu nowych wyzwań. Zatem, aby zatrzymać Rossiego Villarreal musi wygrywać. Zwrócił na to uwagę Ariel Ibagaza, mówiąc w wypowiedzi dla hiszpańskiej prasy: „Przed nami mecz z Valencią. To bardzo istotne spotkanie. Wierzę, że będziemy w stanie wygrać, a kibice będą z nas zadowoleni. Zwycięży zespół z większą siłą w ataku”. Według Ibagazy jedynym problemem jest fakt, iż w obecnej sytuacji wszystko leży w rękach Atletico: „Jedyne, co możemy zrobić, to wygrywać. Niestety nawet, jeśli zwyciężymy we wszystkich spotkaniach, nie daje nam to gwarancji udziału w LM. Atletico nas wyprzedza i trudne będzie je dogonić”.

Dzisiejsze rozstrzygnięcia mogą okazać się ostateczne. Zespół, który przegra, przy jednoczesnej wygranej Atletico pożegna się z przyszłoroczną edycją Ligi Mistrzów. Jeżeli będzie to Valencia, pożegnanie może rozciągnąć się także na największe gwiazdy zespołu, w których utrzymanie w drużynie wierzy już bardzo skromne grono sympatyków. Czy Nietoperze staną na wysokości zadania i udowodnią, iż nie zatracili w sobie tak ważnego przymiotu, jakim jest wola walki? Czy grając w osłabieniu, bez Davida Silvy, ale z wracającym po wykluczeniu za kartki Carlosem Marcheną, Valencia okaże się twardym przeciwnikiem dyktującym warunki gry i narzucającym własny styl? Czy może Villarreal powtórzy znakomity występ przeciw Realowi, odprawiając z kwitkiem kolejnego rywala, który łudził się na zdobycie punktów na El Madrigal? Odpowiedzi na wszystkie powyższe pytania oraz na to odwieczne – być, albo nie być? – poznamy dziś, późnym wieczorem, kiedy to po raz ostatni gwizdka użyje Undiano Mallenco, arbiter desygnowany do prowadzenia spotkania.

Przewidywany skład Villarreal: Diego López, Javi Venta, Gonzalo, Godín, Capdevila, Eguren, Bruno, Cani, Pires lub Ibagaza, Rossi i Llorente.

Kategoria: Ogólne | różne skomentuj Skomentuj (16)

KOMENTARZE

1. Asteniu23.05.2009; 12:57
O najwyższą stawkę co tydzień nie gra tylko Valencią, ale też Atletico czy Villarreal, choć sytuacja Valencii zdecydowanie jest najgorsza.

Z tego teksu wynikać też może że Atletico walczy o utrzymanie w Primera Division, przynajmniej początek na to wskazuje, bo później już mowa o walce o LM.

Ja liczę oczywiście na remis w tym spotkaniu i zwycięstwo Atletico nad dość osłabionym Athletic'iem. Także liczę na zwycięstwo Deportivo.

Wówczas Atletico będzie już pewne 4 miejsca i będzie miał jeszcze szansę na zajęcie trzeciej pozycji.

AUPA ATLETI ! ;)
2. Ediss23.05.2009; 13:15
EdissFakt, Atletico gra o Ligę Mistrzów, ale w przypadku gdy się do niej nie zakwalifikuje w klubie nie dojdzie do rewolucji, nie zostaną sprzedani kluczowi zawodnicy, którzy decydują o jego obliczu, a niestety w Valencii taki scenariusz jest coraz bardziej realny. Jeżeli nie uda zająć się 4 miejsca i zakwalifikować do LM, nie będzie można liczyć na wpływy z tytułu tych rozgrywek, a to jeszcze bardziej skomplikuje i tak nie łatwą sytuację Valencii, a więc bez wątpienia stawka w przypadku Nietoperzy jest dużo większa, bo nie walczą tylko o to co będzie dziś, jutro i w przyszłym sezonie, ale na długi okres mogą zdeterminować politykę klubu. Taka jest smutna prawda.

A co do tego, że Atletico walczy o utrzymanie to pewnie chodzi Ci o zdanie:"jak te z broniącym się przed spadkiem Espanyolem czy Atletico?"

Można tak to odebrać, ale gdyby chcieć interpretować to w ten sposób, musiałoby być napisane "broniącymI się", wtedy odniesienie byłoby do obu zespołów, nie tylko Espanyolu.
3. Asteniu23.05.2009; 17:31
Nie jest do końca tak jak piszesz. Według Hiszpańskiej prasy (to akurat dość prawdopodobne) jeżeli Atletico nie zagra w LM w przyszłym sezonie to będą musieli pozbyć się co najmniej jednej ze swoich gwiazd. Z kasą w Atletico też nie jest najlepiej, dlatego musieli by sprzedać co najmniej jednego z zawodników : Aguero, Forlana, Maxiego lub Simao. Może nie była by to sytuacja tak tragiczna jak u Was, jednak dobrze by też nie było.

Co do drugiej sprawy to chyba jednak też do końca tak nie jest. Polonistą nie jestem i daleko mi od tego, jednak wcześniej została użyta liczba mnoga co do meczy. Rzeczywiście napisane jest "z broniącym", jednak między zespołami jest "czy" tak więc odnosi się to do obu tych zespołów. Jednak w sumie mniejsza o to.
4. Qnick198623.05.2009; 17:35
Qnick1986Polacy nie mieli dziś szczęścia w Bundeslidze:|
Mimo że zarówno Błaszczykowski jak i Wichniarek strzelili bramki na wagę remisu to te remisy oznaczały nie załapanie się BVB do Ligi Europejskiej i spadek Arminii.

PS. Śniło mi się że Atletico przegrało 2:1... ale Valencia też dała ciała i dostała 2:0 od Villareal. Oby sen się nie ziścił.
5. mucha002923.05.2009; 18:16
mucha0029Też będę trzymał kciuki za Athletic. Ale statystyki nie kłamią. Athletic nie wygrało z Atletico na własnym stadionie od bodajże 5 lat.Ale zawsze możliwy jest remis.

A co do meczu VCF-VCF to jestem przekonany że Ches dostaną w tyłek, co nie znaczy że w nich nie wierzę.
Odejście Villi, Silvy oraz kilku darmozjadów spowoduje że będzie trzeba przebudować zespół, zacząć stawiać na młodzież. I wreszcie będzie można pokazać, że bez Villi i Silvy możemy i potrafimy grać.
6. Ulesław23.05.2009; 18:43
UlesławIstnieje też dosyć ponura możliwość - że Baskowie będą skłonni podłożyć się Atletico. Może nie całkiem odpuszczą, ale mogą nie chcieć robić krzywdy rywalom, bądź zaczną rezerwowym składem. Wszak Atletico powstawało jako filia Athletic, a Baskowie do historii są raczej przywiązani. Nie wiem jednak, czy przez późniejsze lata stosunki pomiędzy klubami nadal były partnerskie. Chętnie zostanę oświecony w tym temacie, Asteniu :]
7. Fuh23.05.2009; 19:07
FuhUleslawie mi natomiast zdaje sie ze Baskowie to nie za bardzo lubia sie za stolecznymi druzynami, ale to bardziej ze wzgledow politycznych....
8. Asteniu23.05.2009; 19:14
No raczej tak nie jest. W sumie na pewno tak nie jest. Athletic i Atletico się nie lubią, właśnie przez Historię, jednak tutaj bardziej chodzi o kibiców, a nie o klub. Nie wierze w żadne podłożenie się, choć pewnie aż takiej determinacji ze strony Athleticu nie będzie, jak choćby w spotkaniu z Barceloną w finale Copa del Rey. Wiadomo, Baskowie już o nic nie walczą, ew. jakiś Honor czy bardziej prestiż.

Bardziej znaczenie będzie miało to że w Athleticu nie zagra dwóch podstawowych i bardzo ważnych obrońców, czyli prawy obrońca Andoni Iraola oraz środkowy Aitor Ocio. Do tego dochodzi paru zmienników którzy także nie zagrają.

Fajnie by było jakby jeszcze nie zagrał Javi Martinez, bo wychowanek Osasuny co roku chce chyba zrobić wrażenie na działaczach Atletico żeby go kupili swoją świetną grą przeciwko Atletico. No zobaczymy jak to będzie.
9. Joxer23.05.2009; 19:14
JoxerUleslaw co Ty czlowieku wygadujesz??? Baskowi nigdy sie nie podkladali nikomu. Zawsze walczyli do konca, do ostatniego gwizdka sedziego i tak tez bedzie teraz. Gdyby sie mieli podlozyc Toby Caparros nie powolal na ten mecz wszystkich najlepszych graczy jakich ma do dyspozycji a sama mlodziez. Tym bardziej ze maja pewne utrzymanie w lidze. Po prostu nie znasz stylu ani historii Athletic wiec prosze Cie nie obrazaj tego swietnego i naprawde zasluzonego klubu. Pozatym czlowieku to jest klub z Madrytu a wiec symbolu uciemiezenia Kraju Baskow a oni nigdy nie odpuszczaja w takich meczach, kibice by im tego nie wybaczyli a kto jak kto kibice Baskow sa cholernie wymagajacy...mozesz przegrac mecz ale po walce do ostatniego gwizdka sedziego, a ten ktory cofnie noge lub gra na pol gwizdka z zespolami z Madrytu to nie ma czego szukac w klubie. Takze mozesz byc spokojny o motywacje Baskow na ten mecz. Martw sie lepiej o Valencie aby wygrala w Villarrela bo bez tego nawet korzystny wynik w Bilbao nic wam nie da. Pozdrawiam wszystkich kibicow Valencii i trzymam kciuki za wasz zespol. Wole Valencie w LM niz jakikolwiek zespol z Madrytu. Powodzenia!
10. Joxer23.05.2009; 19:18
JoxerA tak w ogole zapraszam na stronke o Athletic Club Bilbao.....

www.athleticbilbao.pl

Amunt Valencia! (mam nadzieje ze nic nie przekrecilem ;););))
11. miancio23.05.2009; 20:00
miancioJoxer, spokojnie :) Ule na pewno nie chciał tutaj nikogo obrażać, chodziło mu raczej o to, że Athletic nie będzie miał takiego meczowego ciśnienia jak np w finale CdR. Grają już praktycznie o nic. Sam jednak nie wierzę w jakiekolwiek podłożenie. Ba, wydaje mi się, że Baskowie urwą punkty Atletico. Zawsze podziwiałem Athletic, że gra do samego końca. Mam nadzieję, że tym razem będzie tak samo. Prawdę mówiąc bardziej jestem skory uwierzyć, że to Atletico dziś wtopi, niż że Valecia wygra, niestety. Ale skoro wiara czyni cuda, trzeba wierzyć, że się uda.
12. Ulesław23.05.2009; 20:21
UlesławNie byłem pewien, czy Atletico nadal nie jest w dobrej komitywie z Athletic Bilbao. Kluby łączyła wspólna historia, więc wydawało mi się to niegłupie.

A historię i styl Basków parę miesięcy temu trochę poznawałem ;)
13. ruben12323.05.2009; 20:24
Ostatnio sie tak zastanawialem - ile do stracenia badz ile do zyskania mamy w przypadku awansu badz braku awansu do LM...

W tej chwili jestesmy zepolem z kilkoma wielkimi gwiazdami, lecz zepol mamy strasznie niezbalansowany.Swietny atak, przecietna defensywa i bardzo slaby srodek - tak scharakteryzowalbym VCF. Mimo ze od lat graja u nas Villa i Silva, warto zadac sobie pytanie ile razy na przestrzeni ostatnich lat gralismy w LM?

Sevilla - klub z dobrze rozdysproporjonowanym skladem przez caly sezon graja rowno i od lat sa przed nami. Villareal i Atletico - te kluby tez ostatnio wyprzedzaja nas w lidze...

Powiedzmy sobie szczerze - jak gramy w najsilniejszym skladzie i z maximum zaangazowania to jestesmy od tych zepolow lepsi.Z drugiej jednak strony wiekszosc wynikow VCf zalezy w tej chwili od dyspozycji naszej pomocy. Żólwie tempo , niska jakosc , malo zaangazowanie , zbyt duzo bledow, strasznie nierowna forma, kontuzje - to charakteryzuje w tej chwili wystepy Albeldy , Baraji i Edu. A niestety na nich glownie opiera sie gra naszej pomocy. Banega na wypozyczeniu nie gra nic szczegolnego , a Fernandes jest bardzo uniwersalny gdyz ani z niego dobry def pom , ani rozgrywajacy.
Wystarczy spojrzec jak gra nasza ofensywa jezeli linia pomocy gra dobre zawody - z Realem Villa i spolka wchodzili w defensywe rywala jak w maslo. Wystarczy spojrzec na to co robi Villa i Silva w reprezentacji, majac za soba Xaviego i Inieste...

Jestem swiecie przekonany ze nawet jak Villa i Silva zostana , jezeli nie dokonamy kolosalnych zmian w linii pomocy , to dalej bedziemy walczyc o to 4te miejsce - moze sie uda... Skoro mamy w nastepnym sezonie znow widziec te sama VCF ktora wygra 5 meczow z rzedu , potem 4 z rzedu przegra, wygra z Realem na Betrnabeu zeby przegrac na wyjezdzie z Numancia - to po co trzymac Ville i Silve?
Wiem jedno - po pierwsze musimy maxymalnie odchudzic kadre. Za darmo musza odejsc nieuzytki takie jak: Moro,Angulo,Viana, Sunny, Montoro,Torres,Edu a moze za marne grosze opchniemy Del Horno, Albelde. Trzeba bedzie tez cos zrobic z Banega - jezeli nie da sie sprzedac za ok 10 mln to niestety bedzie musial wrocic. Zigica koniecznie trzeba sprzedac a chetnych nie bedzie brakowalo i mysle ze bogate kluby z premiership na pewno sypna groszem. Mowcie co chcecie , ale ja nie widze VCF bijacej ciagle dlugie pilki lub dosrodkowania na Zigica, na pewno nie u Emerego.
Kolejna sprawa - koniecznie sprzedac Joaquina - sory ale po co nam skrzydlowy ktory nie potrafi zdobywac goli, nie potrafi dosrodkowac, ani po minieciu rywala w dogodnej pozycji raz podac dobrej pilki? Precz z Joaquinem!

I tu pojawia sie pytanie: sprzedac Ville , Silve czy obu? Jezeli sprzedamy Silve to pewnie do Barcy.Cena bedzie w granicach 30 -35 mln.Bez Silvy juz gralismy i jakos wygrywalismy , poza tym jest Mata ktory moze w pewnym stopniu zajac miejsce Silvy. W przypadku transferu Silvy ja robilbym wszystko zeby w ramach transferu do nas przyszedl Yaya Toure np Silva = Yaya + 5 mln. Yaya juz byl rozwazany do sprzedania, ponadto byloby to mega-ogromne wzmocnienie srodka pola VCF. Jezeli Barca na to nie przystanie to chociaz wynegocjowac od nich zgode wypozyczenia Bojana.

W przypadku transferu Villi = ja bym negocjowal od 60 mln lub odrobine mniej. Mamy bowiem do czynienia z najlepszym napastnikiem swiata.Strata Villi bedzie na pewno dla VCF mega bolesna - o wiele gorsza niz strata Silvy bowiem wiemy jak VCF gra bez Villi ... Negredo na pewno bedzie dobrym posunieciem, a kase za Ville bym przeznaczyl na wzmocnienie srodka pola klasowym defensynym pomocnikiem.

Aha, po pozbyciu sie Edu swietnym posunieciem bedzie pozyskanie za darmo rewelacyjnie grajacego w tym sezonie De La Panye ktory powienien szybko posadzic na lawce Baraje.
14. Joxer23.05.2009; 20:36
JoxerSorki moze mnie troche ponioslo. Ale nie znosze teorii o podkladaniu sie tym bardziej mnie to zbulwersowalo bo wlasnie wiem co napisales przy okazji meczu Athletic z Valencia na San Mames. Pozatym Uleslaw czytalem Twoj tekscik przy okazji tamtego meczu i jestem dalej pod wielkim wrazeniem jego. Wspaniala robota. Lepiej bym tego nie napisal choc rzy tworzeniu stronki o Baskach troche sie pomeczylem nad tym i owym. O cisnienie sie nie martwcie bo na pewno bedzie odpowiednie. O to juz zadbaja kibice Los Leones. Pozatym wiadomo co oni mysla o klubach ze stolicy. Tam zawsze szlo na noze o czym mozna sie bylo przekonac poprzednim meczu tych zespolow na Vicente Calderon gdzie Atletico poleglo z Baskami 3-2. Mecz wtedy byl naprawde swietny i tylko szkoda ze zawodnicy z Madrytu nie dostosowali sie do poziomu widowiska urzadzajac sobie polowanie na kosci Baskow (8 zoltek i jedna czerwona dla graczy Atletico - powinny byc jeszcze dwie czerwone ale sedzia oszczedzil Madrytczykow)
Kibice na San Mames wymagaja walki w kazdym meczu a juz szczegolnie z zespolami ze stolicy tak wiec tam nikt nogi nie cofnie. Byle tylko sedzia wytrzymal cisnienie a nie tak jak bylo z Realem Madryt bo wiadomo jak wyglada sedziowanie w Hiszpanii. Mam nadzieje ze wspolnymi silami wywalimy przynajmniej jeden klub ze stolicy poza Champions League! Hejka!
15. Ulesław23.05.2009; 20:55
UlesławRuben, litości, nie wklejaj tego do każdego newsa...

Joxer, cóż, nie dziwie się Twojej reakcji, ale niepokoiłem się nieco o te historyczne powiązania. Na szczęście rozwiałeś moje wątpliwości ;)

A jeśli mowa o prezentacjach rywala, to może pokusiłbyś się o zrobienie dla naszej witryny części prezentacji Bilbao? Głównie mam na myśli część poświęconą taktyce, bo reszty w zasadzie zmieniać nie trzeba, ;) a fachowa analiza kibica byłaby ciekawą lekturą. Staram się Basków oglądać, ale nie zawsze są na to szanse, więc dobrze gry Bilbao nie znam.

Jeśli jesteś zainteresowany, to proszę o kontakt na pocztę :]

BTW, dzisiaj miałem zrobić o Atletico, ale uniemożliwiło mi nie tylko lenistwo, ale i kłopoty z internetem.
16. Joxer23.05.2009; 21:02
JoxerBardzo chetnie moge sie postarac taka prezentacje zrobic. Problem bedzie tylko z czasem bo stronke o Baskach prowadze w zasadzie sam i czasami mi trudno znalezc czas aby ja uaktualniac tak wiec jej poswiecam kazda wolna minute. Niestety sprawy zawodowe duzo mi zajmuja ale cos postaram sie wygospodarowac i napisac dla was.

Dobra Panowie zabawa na murawie sie zaczela.... kazdy do swojego zespolu, szaliki w dlon, piwo do reki (oczywiscie bezalkoholowe ;) ) i jedziemy.... ;););)