VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Mendieta: "Niczego nie żałuję"

Ediss, 13.05.2009; 13:22

Uhonorowany w ubiegłą sobotę specjalnym orderem za „historyczne zasługi w budowaniu wielkości Valencii”, Gaizka Mendieta, przy okazji finału Copa del Rey, który zostanie rozegrany w dniu dzisiejszym na Estadio Mestalla, udzielił obszernego wywiadu, w którym nie tylko ocenia szanse obu finalistów na ostateczny triumf, ale odnosi się także do swojej przeszłości w Valencii.

Czy odważy się Pan przewidzieć wynik finału?

Barca jest wielkim zespołem, jednak poza pucharem walczy o inne dwa tytuły: mistrzostwo kraju oraz Puchar Mistrzów. Prawdą jest, że chciałbym, aby ten puchar zdobył Athletic, bowiem byłoby to ukoronowanie filozofii klubu, który nie buduje zespołu wydając grubych milionów na transfery.

A jak scharakteryzuje Pan sposób gry Barcelony?

Barcelona to zespół z określonym stylem gry. Ich filozofią jest posiadanie piłki, wymieniają dziesiątki podań, dzięki którym zdobywają teren. Klub poszukuje zawodników, którzy pasują do tego sposobu gry. Moim zdaniem, w tym sezonie Barcelona osiągnęła bardzo wysoki i imponujący poziom.

Jak zatem wygląda gra Athleticu?

Ich siła opiera się na kondycji fizycznej. To główny atut zespołu, jednak nie zapominają o innych aspektach piłkarskiego rzemiosła, wszak mają bardzo dobrych graczy.

Zatem który z zespołów zaprezentuje się lepiej na Mestalla?

Nie mam pojęcia. Mestalla to duży obiekt, jednak nie tak pojemny jak Camp Nou. Myślę, że w tym przypadku jest dość neutralnym boiskiem.

A propos Mestalla, w sobotę wrócił Pan tam? Jakie emocje towarzyszyły temu wydarzeniu?

Było mi bardzo miło. Przyjemnie jest spotkać się ze starymi znajomymi. Emocje, jakie mi towarzyszyły były pozytywne, zwłaszcza, że drużyna wygrała i jest coraz bliżej Ligi Mistrzów.

Czy można wyleczyć rany związane z odejściem z klubu?

Nie towarzyszyły mi wtedy dodatkowe emocje, po prostu odszedłem do innego zespołu.

Pamięta Pan puchar Hiszpanii, który zdobył wraz z kolegami za czasów gry w Valencii?

Oczywiście. Wraz z upływem czasu takie wspomnienia są bardzo cenne. Pamiętam to dokładnie, bowiem był to pierwszy tytuł klubu po wielu latach, a także moje pierwsze trofeum, jakie zdobyłem z Valencią.

Czy ten puchar był punktem zwrotnym w wykrystalizowaniu się nowej Valencii?

Prawdopodobnie tak, ponieważ wraz ze zdobyciem trofeum, zmieniła się mentalność działaczy, zawodników i kibiców. Wszyscy zdaliśmy sobie wówczas sprawę, że możemy aspirować do osiągnięcia największych trofeów. Wtedy zaczęła się nowa Valencia.

Czy zatem żałuje Pan wyjazdu?

Nie, ponieważ była to wspólna decyzja. Klub opuściło wielu zawodników, a i tak nadal funkcjonował. Osobiście jestem zadowolony z mojej kariery.

Jak Pan uważa, czy „główna postać Valencii Pedro Cortesa”, może wrócić do obecnej Valencii?

Wszystko jest możliwe, niczego nie wykluczam. W moim przypadku ostatnie wydarzenia są pierwszymi od pewnego czasu, kiedy Valencia się ze mną kontaktuje. Myślę jednak, że taka polityka byłaby dobra dla wszystkich byłych valencianistas.

Naprawdę Pan tego chce?

A dlaczego nie? W przyszłości chciałbym pracować w świecie piłki nożnej, a koszulki już raczej nie założę (śmiech).

Pana transfer do Lazio pokazuje, że nie ma ludzi niezastąpionych.

Dzieje się tak, ponieważ zespół składa się z wielu graczy. Po odejściu zawodnika, kluby działają bez niego. Nie ma takiego klubu, który po utracie jednego zawodnika przestałby funkcjonować.

Z Pana wypowiedzi wynika, że dla dobra klubu można poświęcić Davida Villę.

Nie jestem człowiekiem, który podejmuje decyzję. Na szczęście nie spoczywa na mnie ta odpowiedzialność.

Co mówią ludzie, kiedy zobaczą Pana w Walencji?

Pytają, co u mnie słychać, jak się czuję, co robię i jak żyję na emeryturze ...

Czy doceniają to, co zrobił Pan dla zespołu?

Z negatywnymi głosami się jeszcze nie spotkałem.

Zrobił Pan to, co miał do zrobienia w piłce nożnej?

Kilku rzeczy brakuje, ale ogólnie jestem zadowolony z kariery, która jest już za mną.

Niczego by Pan nie zmienił?

Niczego.

Nawet swojego odejścia?

Stało się to, co się stało i nikt tego nie zmieni. Może rzeczywiście chciałbym obrać inną drogę, ale na to już trochę za późno.

Uraz pospiesznie zakończył Pana karierę. Czuje Pan żal?

Emerytura to nie tylko wynik urazu. Na chwilę obecną wystarcza mi to, co mam.

Kategoria: Wywiady | Levante-EMV skomentuj Skomentuj (5)

KOMENTARZE

1. chiefer13.05.2009; 15:04
chieferLiczę na sporo bramek, dogrywkę i karne, oby tylko Atletico na niedzielę było porządnie wymęczone ;)
2. szp13.05.2009; 15:17
Nie wiem czy oglądanie finału Copa del Rey w telewizji będzie dla piłkarzy Atletico szczególnie męczące.
Co do samego meczu: Aupa Athletic! :)
3. goly13.05.2009; 16:34
Chiefer, mylisz drużyny.

Postaram się obejrzeć ten finał chociaż trochę późno dla osoby pracującej od 7 rano =/. Na nikogo nie stawiam, bo mi wszystko jedno kto wygra.
4. mucha002913.05.2009; 19:21
mucha0029W finale Copa del Rey grają: FC Barcelona i ATHLETIC BILBAO a nie Atletico Madryt :-D
5. k_tronic13.05.2009; 20:41
Mendieta powinien zostac trenerem mlodziezy w Valenci i jesli sie wykarze takim harakterem jaki mial na boisku i umiejetnosciami to wtedy szkoleniowcem pierwszej druzyny zeby na chwile obecna w Valenci byl taki zawodnik to nie byloby zadnych buntow jak w poprzednim sezonie ani zadnych 8 meczow bez zwyciestwa(jesli sie myle co do ilosci to z gory przepraszam)