VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Real Betis vs. Valencia — zapowiedź

Michał Kosim, 10.02.2017; 16:36

Nie stracić wiary

Po wygranych przeciwko Espanyolowi oraz Villarrealowi, kibice Valencii zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię dwiema sromotnymi porażkami z łącznym bilansem bramkowym 1:7 oraz grą w dziesiątkę w obydwu spotkaniach. Co przyniesie wyjazd na Estadio Benito Villamarín?

Z lotu Nietoperza

Na pytania Krystiana Porębskiego odpowiedział Michał Kosim:

Mario Suárez najprawdopodobniej nie zostanie wykupiony przez Valencię. Dobra decyzja?

To zabawne, bo dosłownie wczoraj sprawdzałem ile kosztowałby nas transfer definitywny Hiszpana i wyczytałem, że byłoby to ponoć 6 mln €, więc z automatu w mojej głowie pojawiło się zadane przez Ciebie pytanie. Mario niestety przeplatał dobre, a czasami nawet bardzo dobre występy tymi znacznie słabszymi. W ostatnim czasie miał trochę pecha, bo wystawiany w obronie prezentował się kiepsko i ciężko go za to winić, ale gdy pod nieobecność duetu Parejo - Enzo przyszło mu wyjść na swojej nominalnej pozycji w pierwszym składzie i być ostoją dla grających obok młodych, Solera i Medrána, niestety kompletnie sobie z tą rolą nie poradził, a przecież między innymi po to niespełna 30-latek był ściągany do klubu, by jego doświadczenie na boisku pomagało — zwłaszcza tej dwójce. Jeśli zdrowie kolegów pozwoli to z całą pewnością będzie grał w rundzie wiosennej znacznie rzadziej, bo środek złożony z trio Enzo - Parejo - Soler wygląda najlepiej od długich miesięcy, a biorąc dodatkowo pod uwagę spore wydatki, których (z racji na m.in. tego typu wypożyczenia) latem Valencia nie uniknie i przede wszystkim fakt, że dołączy do nas Maksimović, uważam, że... tak, to dobra decyzja. Inna sprawa, że wciąż bliscy odejścia są Parejo (to się pewnie nie zmieni dopóki Dani będzie w klubie) oraz Enzo (pojawiła się oferta z River Plate, Valencia oczekuje kwoty w granicach 10-12 mln €), więc nie wyobrażam sobie, by latem niemal cały środek pomocy miał być składany na nowo. I generalnie prawie cała jedenastka, bo z wypożyczonych graczy Suarez jest najtańszy. Trójka Mangala-Munir-Zaza kosztowałaby nas łącznie 50 mln €...

Defensywa wybierana niemalże na zasadzie losowania, o czym sam zresztą pisałeś. Odkładając na bok kontuzje i zawieszenia, jak powinna wyglądać obrona ekipy prowadzonej przez Voro?

Faktycznie wygląda to jak losowanie, chociaż w przypadku obrony, przy całej masie innych błędów organizacyjnych w klubie, ciężko kogoś o to winić na tu i teraz. Prawda, zmiany trenerów miały bardzo duży wpływ na niewyklarowanie się bloku defensywnego, ale burzę na ławce trenerskiej mamy tymczasowo za sobą i wierzę, że Voro może i nawet miałby pomysł na defensywę, ale kontuzje i absencje uniemożliwiają rozegranie choćby dwóch spotkań w takim samym ustawieniu, by gracze zrozumieli się wzajemnie i nauczyli się komunikować, bo na ten moment jedyne co ich łączy to stanie w jednej linii (a i to nie zawsze). Ja widzę dwie optymalne możliwości: pierwsza to czwórka Gayá - Mangala - Garay - Montoya i myślę, że po ostatnich poczynaniach Cancelo absolutnie nikt — nawet kibice nie przepadający za Montoyą — nie zaprzeczy, że Portugalczyk zwyczajnie nie może grać w obronie. Z Pucharu Narodów Afryki powrócił już Abdennour i gdybym miał szukać alternatywnej opcji to postawiłbym na grę z trójką Abdennour - Mangala - Garay w środku oraz z Gayą i Cancelo (w tym ustawieniu jego braki defensywne nie są aż tak kluczowe) lub Montoyą jako wahadłowi; zwłaszcza Abdennour w tym ustawieniu gra dużo lepiej niż w duecie. Niestety gra z wahadłowymi w naszym przypadku stwarza problemy w ustawieniu i grze występujących wyżej formacji, więc gdyby Voro planował takie eksperymenty to z góry mu współczuję. Zawsze gdzieś graczy będzie za mało, więc cytując klasyka: może 3-5-8?

Orellana i Nani — tak zapewne już niebawem będą wyglądały walenckie skrzydła, wspomagane przez ruchliwego Minę. Jak zapatrujesz się na współpracę tej trójki?

Bądźmy szczerzy: Fede był tak bezużyteczny, że mógłby pełnić rolę drzewa w szkolnych teatrzykach, Munir od dobrych kilku spotkań jest cieniem własnego cienia, Bakkali niemal nie gra, Rodrigo połamany... jedynie Nani nie zawodzi, ale jeden skrzydłowy to zdecydowanie za mało. Choćby wejścia Bakkaliego na lewą flankę pokazywały jak wiele tracimy na tym, że na tej stronie kompletnie nic się nie dzieje i myślę, że ten stan rzeczy zmieni Orellana, z którego transferu bardzo się ucieszyłem. Mina miał ostatnio dobry czas i sporo boiskowego szczęścia (nie odbierając mu woli walki, jaką mało kto w Valencii prezentuje), ale mimo wszystko cały czas szukam w graczach raczej celnych podań i mądrych decyzji niż tego, że akurat znaleźli się tam, gdzie powinni czy biegali z zaangażowaniem za rywalem. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że znacznie konkretniejszy będzie Orellana i jestem niemal przekonany, że dość szybko wskoczy do pierwszej jedenastki, jeśli tylko nasze Nietoperze nie zarażą go tą przedziwną chorobą, która odbiera zawodnikom umiejętności. A te Orellana niewątpliwie ma spore.

Wobec ostatnich wydarzeń trudno pozostać optymistą. Valencia do końca walczyć będzie o utrzymanie czy przy obecności Enzo i Parejo gra się ustabilizuje?

Naprawdę chciałbym stwierdzić, że będzie już tylko lepiej, ale ilekroć tak myślałem zawsze okazywało się, że gorzej może być zawsze. Moim zdaniem kluczowe będą dwie kwestie: priorytetem musi być uspokojenie gry w bloku defensywnym, bo tracąc średnio 2 bramki na mecz i dostając czwórkę od Eibaru naprawdę ciężko o punkty, nawet przy świetnej grze zarówno środka jak i napastników — w pełni zgadzam się z tym, że zespół buduje się od tyłu. Jeśli kontuzje będą przytrafiały się rzadziej i uda się zorganizować obronę to postawa Enzo oraz Parejo będzie niezwykle istotna i może sprawić, że coś wreszcie ruszy. Zmiana w grze była bardzo duża, gdy tylko środek rozgrywał szybciej, z pierwszej piłki, wymieniając przy tym pozycje (od razu dało to zwycięstwa z Espanyolem i Villarrealem). Jedną z rzeczy, które najbardziej przeszkadzały mi w Parejo była nie tyle sama ślamazarność, co nieumiejętność szybkiego oddania piłki komuś, kto znacznie szybciej wyprowadzi akcję wtedy, gdy jest to niezbędne i zdaje się, że Voro wpoił mu właśnie taki sposób gry, przy którym dodatkowo nie naraża się na poważne straty, bo nie holuje piłki w newralgicznych sektorach boiska. Dodajmy Enzo zaliczającego po 100 % celnych podań w trakcie meczu oraz Solera, który zaskakująco dobrze wprowadził się do pierwszego składu i pasuje do tej układanki, a otrzymamy coś, z czego nareszcie da się zrobić pomoc na miarę tego klubu. Myślę, że mimo wszystko nie będziemy bić się o utrzymanie, jeśli pech choć trochę nas opuści powinniśmy raczej celować w środek tabeli... choć, patrząc choćby na powołania na Betis, los raczej nie planuje być łaskawszy.

Munir najpierw wyłapał czerwoną kartkę, po czym wdał się w sprzeczkę na treningu. Jak powinni zachować się włodarze, powinni karać za takie zachowania czy nie grzebać i tak fatalnej atmosfery? Wiemy wszak, że nie są to wybryki odosobnione...

Nie chciałbym ganić Munira bardziej niż zrobiłbym to, gdyby w podobnych okolicznościach boisko opuścił ktoś inny, co zdarzało się dość często w tym sezonie; tak samo w sprzeczce, o której mówisz, wzięło udział trzech innych graczy i ciężko mi powiedzieć co było jej powodem i czy takowy, przynajmniej logiczny, w ogóle był oraz na ile Munir nie miał racji (kłócili się Nani i Munir z Bakkalim i Siqueirą; swoją drogą ciekawe czy istotny w tym wszystkim był fakt, że pierwsza dwójka to gracze pierwszego składu, a drudzy niemal nie grają). Zawodnicy muszą czuć się bezsilni, stąd czasem pojawiają sie tak głupie zachowania, ale po tym, jak Valencia dwa razy z rzędu kończyła w dziesiątkę Voro uczulił na to chłopaków, to samo tyczy się zachowań na treningu. Karać za czerwoną kartkę jednego gracza przy tylu innych, którzy dotychczas je obejrzeli czy wyciągać jakieś poważne konsekwencje w stylu odsunięcia czterech zawodników na jeden mecz od wyjściowej jedenastki to chyba nienajlepsza opcja przy tym, co dzieje się w głowach graczy. Mentalnie są w rozsypce, więc Voro, moim zdaniem, powinien po męsku porozmawiać z poszczególnymi zawodnikami i zebrać ich do kupy, co zrobił w przypadku kartek, nie zdejmując odpowiedzialności nawet z Solera, któremu dostało się po uszach za to, że dał się sprowokować. Zresztą, skoro piłkarze chwalą jego bezpośredność i to, że załatwia sprawy wprost to na pewno docenią, że nie dolewa oliwy do ognia, jeszcze mocniej podkręcając atmosferę i dzieląc zawodników na mniejsze grupki. Tylko jedność jest w stanie uratować ten zespół, więc kary pozostawmy na konkretniejsze, bardziej toksyczne dla całej grupy wybryki, jak choćby niedawna sytuacja z Fede, który odmówił gry.

Mario Kempes pożegnał się z klubem, a sytuacja cantery wygląda fatalnie. Lay Hoon ma niebawem przedstawić nowy plan działania. Spodziewasz się odwrotu, jest szansa na wreszcie zdecydowane działania Lima i Pani Prezydent?

Patrząc na całą sytuację z Kempesem, którą zresztą przybliżyłeś w swoim ostatnim artykule, ciężko o optymizm, bowiem zamiast realnych zmian chce się kneblować usta ludziom starającym się swoimi opiniami wymusić zmiany, które są niezbędne. Przypomina mi to nawet sytuację polityczną pewnego kraju. W świetle tych wydarzeń szumne zapowiedzi o przeorganizowaniu klubowych struktur na modłę Sevilli i zatrudnieniu ludzi związanych z klubem, jak choćby Cañizares czy Albelda, wydają się być jedynie zasłoną dymną. Wiele dowiemy się pewnie po 20 lutego, na kiedy Amadeo Salvo zapowiedział swoją pełną dyspozycję w mediach; również w lutym miało się rozpocząć przeorganizowanie klubowych struktur, więc jestem niezwykle ciekaw na ile te dwa fakty połączą się w całość i czy Salvo wyłącznie wygłosi jakąś przemowę, będąc wykorzystanym przez Lima i spółkę z racji na to, że w Walencji jest osobą lubianą i zaufaną czy może na nowo zasili klubowe szeregi. Niewątpliwie byłby to człowiek znacznie odpowiedniejszy niż Lay Hoon, ale czy można spodziewać się aż takiej restrukturyzacji i powrotu Amadeo na stanowisko prezydenta? To byłoby coś. Na razie pozostaje to, niestety, jedynie w sferze marzeń coraz bardziej zrezygnowanych kibiców Valencii.

Przełamać złą passę

Ostatni raz Valencia zgarnęła komplet oczek w spotkaniu przeciwko Betisowi w sezonie 2013/2014, w pamiętnym meczu na Mestalla, wygranym aż 5:0. Ciężko jednak liczyć na powtórkę z rozrywki, bo obydwie ekipy grają obecnie zupełnie inny futbol — dość powiedzieć, że Betis ma w tym momencie 23 punkty, więc zaledwie dwa mniej niż po całym sezonie 13/14, w którym byli czerwoną latarnią ligi, a sytuację Valencii najlepiej skwituje fakt, że to Betis jest w lidze wyżej, mając czteropunktową przewagę nad Nietoperzami. Po wspomnianym zwycięstwie obie ekipy spotykały się ze sobą jeszcze trzy razy i w tych trzech pojedynkach Valencii udało się zainkasować jedynie punkt: w sezonie 15/16 bezbramkowy remis padł na Estadio Mestalla, w rewanżu górą byli gospodarze, wygrywając 1:0, natomiast spotkanie 3. kolejki obecnego sezonu to domowa porażka Los Ches 2:3 po bramce Rubéna Castro w doliczonym czasie gry. Aby nie nastrajać się jednak negatywnie przypomnijmy sobie znakomity triumf ekipy Pizziego:


Absencja goni absencję

Już brak zawieszonego za czerwoną kartkę w spotkaniu przeciwko Eibarowi (0:4) Solera może martwić, biorąc pod uwagę to, jak współpracował z Parejo oraz Enzo, jednak jeszcze większym problemem może okazać się nieobecność tego ostatniego. Argentyńczyk ostatecznie nie został powołany na mecz przeciwko Betisowi z powodu kontuzji, co pozostawia Voro jedynie z trójką Hiszpanów w środku pola: Suárezem, Parejo oraz Medránem. Z powodu piątej żółtej kartki zabraknie także Garaya, w związku z czym Voro po raz kolejny będzie zmuszony do eksperymentów, choć warto jeszcze raz wspomnieć, że do składu po PNA wraca Abdennour. Podczas sesji treningowych testowane było ustawienie 4-2-3-1 z Mangalą oraz Santosem jako stoperzy, Gayą i Montoyą na bokach obrony, dwójką Suárez - Parejo w środku pola oraz Orellaną na pozycji mediapunty. Skrzydła tworzyli Nani oraz Cancelo, a napastnikiem był Zaza. Drugi wariant to trio Nani - Munir - Santi Mina, a trzeci: Bakkali - Cancelo - Zaza. To właśnie formacja ofensywna zdaje się stać pod największym znakiem zapytania.

W ekipie z Sewilli zabraknie Ryana Donka, José Carlosa i przede wszystkim doskonale znanego na Mestalla Joaquína, którego brak nie powinien jednak przeszkodzić w ponownym wystawieniu formacji 5-3-2, z trójką graczy w środku pola i dwójką napastników. Warto nadmienić, że były gracz Valencii zdobył bramkę w pojedynku na Estadio Mestalla.

Kogo i czego się bać?

Przede wszystkim: nikogo i niczego, bo to właśnie strach sparaliżował piłkarzy wraz z pierwszym gwizdkiem ostatniego spotkania. Szczególną uwagę trzeba poświęcić Picciniemu (dwie asysty w jesiennym pojedynku), którym interesowała się Valencia i który jest jednym z faworytów do zastąpienia Cancelo latem, Alegríi lub Sanabrii (zależnie od tego, który z nich pojawi się na boisku od pierwszej minuty) oraz przede wszystkim Rubénowi Castro, który w spotkaniu na Mestalla odebrał Valencii marzenia, strzelając bramkę w samej końcówce emocjonującego meczu, w którym grająca w dziesiątkę ekipa Pako Ayestarána szybko dostała bramkę na 0:2, mimo wszystko potrafiła w ciągu kilku minut zdobyć dwa gole i doprowadzić do remisu, który jednak uciekł w ostatnich sekundach za sprawą właśnie Castro, który tym samym ustrzelił dublet. Jak czerwonych kartek oraz bramek straconych w końcówce spotkań kibice Valencii mają zapewne dość, tak wola walki, jaką zaprezentowała wtedy ekipa Nietoperzy powinna być motorem napędowym w sobotnim spotkaniu wyjazdowym. Co warto dodać, Betis na własnym terenie radzi sobie naprawdę dobrze, o czym w przedostatniej kolejce przekonała się Barcelona, która uratowała remis dopiero w 90. minucie po fatalnych błędach sędziego. Biorąc dodatkowo pod uwagę nieobecnych po stronie Los Ches i spore roszady w pierwszym składzie można spodziewać się w tym meczu absolutnie wszystkiego, a o zwycięstwo na Estadio Benito Villamarín może być naprawdę ciężko.

Przypominamy o tegorocznej edycji Forumowego Typera. Nagrody funduje sklep piłkarski ISS-sport oferujący oficjalne koszulki piłkarskie VCF.

Kategoria: Mecze | własne | valenciacf.com skomentuj Skomentuj (2)

KOMENTARZE




1. Volson11.02.2017; 00:51
Mimo, że liczę na dobrą postawę naszej drużyny, nie chce mnie opuścić myśl, że nie będzie to dobry występ naszej drużyny. Braki w środku pola mnie martwią.Patrząc na personalia postawiłbym na 4-4-2. Jednak wielu z was by tak nie postąpiło. Trzeba szukać alternatywy bo jak widać i z trzema środkowymi pomocnikami dobrze się nie prezentujemy. Na pocieszenie dodam, że przed ostatnimi dwoma meczami czułem, że damy radę, więc teoretycznie gdy mam odmienną opinie to i wynik powinien być inny:). Czekam z niecierpliwością na mecz i oprócz dobrej postawy życzyłbym sobie żebyśmy skończyli mecz w 11.
2. Vicente7311.02.2017; 11:36
Vicente73Munir w kadrze... Oby przesiedział cały mecz na ławie...
Strasznie zachwiane proporcje między ilością dostępnych opcji w pomocy i ataku...
Ja ciągle liczę na dłuższy występ Bakkaliego. W napadzie tylko Nani pewniakiem do gry od pierwszego gwizdka. Reszta trudna do przewidzenia.