VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

Historia

Założenie klubu. Pierwsze kroki i boisko Algirós

Założenie...

Rok 1919, Walencja. Tutaj, w centrum stolicy Turii, w Barze Torino, idea stworzenia klubu piłkarskiego wchodzi w życie. Pierwszy prezydent Valencii CF, Octavio Augusto Molego Díaz, został wyłoniony przez losowanie: wirująca w powietrzu moneta zadecydowała, że to on, a nie Gonzalo Medina Pernas, stanął na czele nowego klubu. Medina Pernás zadowolić się musiał radą wyborczą oraz komisją ds. uroczystości.

Milego i Medina pracowali obok siebie w małej placówce na calle Barcelonina, która na początku została określona jako siedziba nowego klubu. Pierwszy zarząd tworzyli z nimi również bracia Pascual i Julio Gasco, Andres Bonilla, Jose Llorca, Fernando Marzal oraz Adolfo Moya. Decyzje tych pionierów Valencii nie znalazły żadnego oddźwięku ani w społeczeństwie, ani w prasie, która w tamtym czasie bardzo rzadko zajmowała się sportem. Niestabilna sytuacja społeczno-polityczna w Hiszpanii także nie sprzyjała donoszeniu o powstawaniu nowych klubów.

Przed założeniem Valencii CF w mieście działało kilka drużyn, ale nie można było wskazać wśród nich zdecydowanego lidera. Piłka nożna do Walencji zawitała dzięki ludziom związanym z handlem cytrusami, którzy odwiedzali Wielką Brytanię, kolebkę futbolu. Tak było w przypadku Francisco Siniestrry czy Ramona Leonarte, uważanych za jednych z pierwszych mieszkańców Walencji, którzy w myśl angielskich zasad kopali okrągłą piłkę. Całkiem powszechny był też widok brytyjskich żeglarzy w porcie w Walencji, którzy grali w piłkę na plaży. Już w 1908 roku w mieście działało kilka zespołów, takie jak Levante, Gimnastico, Hispania czy Hispano.

Kiedy zespół został skompletowany, pierwszy mecz Valencii został rozegrany na obcym terenie, mianowicie w Castellon, 21 maja 1919 r. Rywalem Valencii było Valencian Gimnastico, które zwyciężyło 1:0. Pierwszą, historyczną jedenastkę zespołu tworzyli Marco, Peris, Julio Gascó, Marzal, Llobet, Ferré, Fernández, Umbert, Martínez Ibarra, Aliaga i Gómez Juaneda.

Pierwszym boiskiem Valencii było nie istniejące już Algirós, otwarte 7 grudnia 1919 r. Algirós było miejscem wszystkich klubowych meczów przed 1923 rokiem – od tego czasu zespół zaczął grać na Mestalla, będącym pierwszym w pełni klubowym boiskiem. Inauguracyjny mecz na Mestalla Valencia zagrała z Castellon Castilia, a spotkanie skończyło się bezbramkowym remisem. Następnego dnia rozegrano rewanż, tym razem mecz został rozstrzygnięty: Valencia wygrała 1-0. Tłumy fanów powoli decydowały się odwiedzać Algirós, by oglądać pokaz wczesnego futbolu. Ceny biletów wynosiły wówczas 25 centów, a wpływy zaczęły wystarczać na pokrycie wydatków klubu. W latach dwudziestych narastał duch rewanżu oraz sportowe napięcia, ilekroć różne zespoły z regionalnych mistrzostw rozgrywały ze sobą mecze. W 1923 roku Valencia wywalczyła mistrzostwo regionu, dzięki czemu, po raz pierwszy w historii, wywalczyła prawo udziału w Pucharze Hiszpanii.

Progres wyników drużyny udowodnił, że Valencia jest w stanie stać się królową futbolu w stolicy okręgu. W trzy, cztery lata po założeniu, Valencia była już najbardziej przerażającym wrogiem dla pozostałych, okolicznych zespołów, a jej fani stanowili coraz liczniejszą grupę.

Znaczenie Valencii podkreślał fakt, że grało w niej kilku bardzo dobrych graczy, takich jak Montes czy Cubells, którzy w piłce chcieli osiągnąć coś więcej, niż tylko regionalny rozgłos. Rozdzielili oni fanów jak rywalizujący ze sobą toreadorzy - na dwa niechętne sobie obozy: jedni zaciekle wspierali Montesa, inni nad wszystkich przekładali Cubellsa. Pierwszych ochrzczono mianem montistas, drugich nazywano cubellistas. Jakkolwiek, rywalizacja ta bardzo pozytywnie wpływała na drużynę, ponieważ obydwaj piłkarze mieli wspólne cele: godne reprezentowanie barw Valencii CF.

Arturo Montesinos – Montes – z powodu swych słusznych warunków fizycznych (miał 1,90 cm wzrostu) był bardziej agresywnym graczem niż Cuebells. Eduardo Cuebells, grający bardziej technicznie, niż jego słynny kompan z drużyny, był pierwszym internacjonałem, jakiego dostarczyła reprezentacji kraju Valencia, a drugim piłkarzem narodowej kadry z Comunidad Valenciana. Jako pierwszy do Furia Roja trafił Augustin Sancho, piłkarz FC Barcelony, wywodzący się z Cabanes.

Jak już było wspominane, pierwszy udział Valencii w Pucharze Hiszpanii, to rok 1923. Wszyscy mieszkańcy stolicy Turii byli niezmiernie podekscytowani występami klubu w ogólnokrajowych rozgrywkach. Rywalem Valencii został Sporting Gijon, a pierwszy mecz, rozegrany na Algirós, przyniósł rekordową liczbę widzów na stadionie. Spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem gospodarzy 1:0. Bramkę zdobył niezawodny Montes. Rozegrany miesiąc później rewanż skończył się druzgocącą klęską Valencii, która uległa 1-6. W tamtym czasie zwycięstwo było jednak równe zwycięstwu, bramek nie brano pod uwagę, dlatego rozegrano trzeci, decydujący mecz pomiędzy zespołami: miejscem spotkania było Oviedo, gdzie Sporting ponownie okazał się lepszy, zwyciężając 2-0.

Pomimo porażki, Valencia odniosła korzyść z faktu uczestnictwa w Pucharze – stała się ważną drużyną na lokalnych boiskach, a liczba fanów „Che” ciągle rosła. Ten wzrost zainteresowania Valencią skłonił działaczy klubu do szukania terenów, które byłyby wystawione na sprzedaż, aby wznieść tam nowy stadion dla zespołu. Odpowiednie grunty znalazły się przy kanale Mestalla.

Mestalla: Nowe miejsce rozgrywania meczów

Mestalla

Prezydent Valencii w latach 1922-1924, Ramón Leonarte, podpisał dokument, na mocy którego kupiono tereny pod budowę powstałego w styczniu 1923 roku Estadio Mestalla. Jak na tamte czasy obiekt kosztował sporo, bo 316.439 peset, a został wzniesiony głównie dzięki pożyczkom. Na początku swojego istnienia miał pomieścić 17.000 widzów, natomiast realizację projektu powierzono dwóm osobom związanym z walencką społecznością: architektem był Francisco Almenar, przyszły prezydent (1935-1936), zaś głównym budowniczym Ramón Ferré, również członek klubu.

Uroczyste otwarcie nowego stadionu miało miejsce 20 maja 1923 roku, a pierwszymi gośćmi byli piłkarze lokalnego rywala, Levante U.D. Inauguracyjna konfrontacja zakończyła się rezultatem 1-0 dla gospodarzy, a listę klubowych strzelców otworzył Montes. Tydzień później Mestalla odwiedziła szkocka drużyna, Dundee United. W ciągu dwóch dni rozegrano dwie potyczki, w obu przypadkach triumfował zespół z Wysp Brytyjskich, kolejno: 3-0 i 1-0.

Aż do 1923 roku w zasadzie nie istniała posada szkoleniowca. Tuż przed startem kampanii 23-24 klub zatrudnił czeskiego trenera Antona Fivbera, który był odpowiedzialny za nadanie klubowi z Mestalla międzynarodowego prestiżu. Trener stawiał na wychowanków, właśnie wtedy gdy do futbolu krok po kroku wkraczało zawodowstwo.

W tamtym okresie powstała idea stworzenia krajowej ligi, mającej skupić najlepsze kluby Hiszpanii. Celem Valencii stało się zapewnienie sobie udziału w tych rozgrywkach. Jednakże, biorąc pod uwagę fakt, iż była młodym zespołem i nie miała długiego życiorysu, koniecznym było czekać trzy lata zanim klub mógł znaleźć się w pierwszej lidze. Pod koniec lat 20-tych do walenckiego klubu przybył Luis Colina, który zajmował stanowisko sekretarza technicznego od 1928 do 1956 roku. Jego praca była podstawą do osiągnięcia sukcesów przez drużynę. Poza stworzeniem szkółki, Colina był znany z dobrego oka w wypatrywaniu wzmocnień składu.

Liga została podzielona na pierwszą i drugą dywizję. W rozgrywkach na najwyższym szczeblu udział zapewniło sobie sześciu zdobywców Pucharu Hiszpanii : Athletic Bilbao, Real Madryt, Barcelona, Real Sociedad, Real Unión de Irún i Arenas Getxo. Do wymienionej grupy dołączyli finaliści pucharu: Atlético Madryt, Espanol i Europa. Wyłoniono dziewięć drużyn, lecz wciąż szukano dziesiątej ekipy, która pozwoliłaby na start rozgrywek. Ostatni zespół wyłoniono z grona: Valencia, Betis Sewilla i Racing Santaner drogą turnieju. Prawo do gry w pierwszej lidze wywalczyli sobie Kantabryjczycy, podczas gdy Valencia musiała zadowolić się grą na zapleczu Primera Division.

Pierwsze rozgrywki ligowe, w których uczestniczyła Valencia – w sezonie 1928-1929 – liczyły, podobnie jak najlepsza liga, dziesięć drużyn, które na finiszu rozgrywek zostały sklasyfikowane w następującej kolejności: Sevilla, Iberia Zaragoza, Deportivo Alavés, Sporting Gijón, Valencia, Real Betis, Real Oviedo, Deportivo La Coruna, Celta Vigo i Racing Madryt.

Historyczny debiut Valencii w lidze jest datowany na 17 lutego 1929. Na Mestalla przybył Real Oviedo, który musiał pogodzić się z porażką 2-4. Wyjściową jedenastkę tego dnia stanowili Pedret, Torregaray, Moliné, Salvador, Molina, Amorós, Pérez, Imossi, Navarro, Silvino i Sánchez. Imossi oraz Navarro zaliczyli po jednym trafieniu, kolejne dwa dołożył Silvino.

Po trzech latach pobytu na zapleczu Primera Division, Valencia wywalczyła awans. Zespół prowadzony przez Fivbera udowodnił swoją wyższość nad drugoligowymi oponentami w sezonie 1930-1931. Członkami teamu, który wywalczył promocję do pierwszej ligi byli Cano, Villarroya, Conde I, Melenchón, Torregaray, Pasarín, Torres, Amorós, Arilla, Conde II, Imossi, Molina, Salvador, Costa, Navarro, Octavio, Perona, Picolín, Ricart, Rino, Sánchez, Torredeflot oraz Vilanova. Awans zakończył pierwszy ważny etap historii klubu, i rozpoczął kolejny, pełen chwały i triumfów. Po pięciu latach w Primera i hiszpańskiej wojnie domowej, miała nadejść najlepsza dekada w historii Los Ches

Lata Czterdzieste

Lata Czterdzieste

Po wojnie domowej, Valencia musiała dostosować się do nowej rzeczywistości. Wielu spośród członków kadry z 1936 roku opuściło zespół trzy lata później. Wojsko wkroczyło w futbol, podobnie jak i w inne aspekty codziennego życia. W przypadku Valencii, w czerwcu 1939 roku major Alfredo Giménez Buesa został mianowany prezydentem, na jego zastępcę wyznaczono Luisa Casanovę. Jednym z celów nowego reżimu było wyeliminowanie zawodowstwa, które uważano za przejaw republikańskiej reminiscencji. Kolejnym z filarów Valencianismo, który ucierpiał wskutek wojny domowej było Mestalla, rozniesione w puch przez nieprzerwane ataki z powietrza. Stadion uzyskał nową konstrukcję, dzięki czemu mógł pomieścić 22.000 widzów.

Z powodu przenosin majora Giméneza, na fotelu prezydenta zasiadł Luis Casanova. Pod jego wodzą klub przeżył swoje najlepsze chwile. W ciągu dziesięciu sezonów, Valencia trzykrotnie wygrała ligę i dwukrotnie wygrała rozgrywki o Puchar Hiszpanii, które wówczas nosiły nazwę Copa del Generalísimo. Osiągnięcie takich sukcesów było możliwe z kilku powodów: najlepszy gracz zespołu sprzed wojny pozostał w Valencii; wspaniały elektryczny atak, w skład którego wchodzili Epi, Amadeo, Mundo, Asensi i Gorostiza; osobowość prezydenta Luisa Casanovy; boiskowa postawa postaci pokroju Cubellsa, Moncho Encinasa, Pasarina i Jacinto Quincocesa; odbudowa Estadio Mestalla oraz powołanie do życia zespołu rezerw: Club Deportivo Mestalla.

Nie ma wątpliwości, iż Valencia miała wówczas świetny zespół, być może jeden z lepszych kiedykolwiek, z Ignacio Eizaguirre w bramce, dwójką doskonale rozumiejących się defensorów (Álvaro i Juanem Ramónem) oraz elektrycznym atakiem, uformowanym przez dwóch piłkarzy z Walencji i trzech Basków. Skład ten sięgnął po pierwsze trofeum w historii klubu: krajowy puchar w 1941 roku, pozostawiając w pokonanym polu Espanol 3-1. To pierwsza zdobycz klubu po dwudziestu latach od jego założenia; radości w mieście położonym nad rzeką Turia nie było końca.

Puchar kraju, trzecia pozycja w lidze, kilku graczy światowej klasy w zespole i świetlana przyszłość sytuowały Valencię w gronie wielkich hiszpańskiego futbolu.

Kulminacja nadeszła w sezonie 1941-1942, gdy klub z Estadio Mestalla po raz pierwszy w swoich dziejach wywalczył tytuł mistrzowski. Paradoksem jest fakt, że w tamtych czasach Puchar był ważniejszy od Ligi. Byłoby jednak wielką nieuczciwością zapomnieć, że Valencia rozgrywała znakomity sezon. Piłkarze ustanowili znaczący rekord bramkowy (85 trafień w 26 meczach), stadion stał się prawdziwą twierdzą (tylko Atlético Aviación udało się je zdobyć), a Valencia stała się trudnym przeciwnikiem. Ponadto, środkowy napastnik Valencii - Edmundo Suárez Mundo, z dorobkiem 27 goli, został najskuteczniejszym strzelcem.

Po jednorocznej przerwie, w sezonie 1943-1944, mistrzowski tytuł ponownie należał do Valencii. Tym razem, Valencia była na szczycie tabeli od samego początku rozgrywek. Jedynie Barça była w stanie ją pokonać (3-4), w drugim meczu ligi. Mundo po raz kolejny został Pichichi, znów gromadząc 27 trafień. Dominacja Valencii zmniejszyła atrakcyjność ligi, ale fani klubu ze stolicy Lewantu byli wniebowzięci, obserwując jak ich pupile wygrywają ligę trzy razy w ciągu czterech lat. Niemniej, lata czterdzieste to nie tylko nieustające pasmo sukcesów: Valencia to jedyny hiszpański klub, który nie wygrał trzech finałów pucharu z rzędu. Nietoperze przegrywały finałowy pojedynek w 1944, 1945 i 1946, oraz ponownie w 1970, 1971 i 1972 roku. Ciekawostką może być fakt, że trzy przegrane przez Valencię finały w latach 40-tych odbyły się na jednym obiekcie: Estadio Olimpico de Montjuic. Przez osoby związane z Nietoperzami, stadion w Barcelonie był postrzegany za niezwykle pechowy. Najpierw, dwukrotnie, lepsze było Atlético Bilbao (2-0 w 1944 i 3-2 w 1945), później madrycki Real (3-1 w 1946).

W sezonie 1946-1947 Valencia sięgnęła po trzeci tytuł mistrza Hiszpanii, tego samego roku uruchomiono zakłady sportowe (Quiniela). Tym razem, klub z nietoperzem w herbie musiał walczyć o sukces do samego końca. Start rozgrywek był kiepski – po ośmiu kolejkach Che plasowali się w dolnej części tabeli, mając dwa punkty przewagi nad drużyną zamykającą stawkę. Nastał czas ostatniej kolejki, a wciąż nic nie było rozstrzygnięte. Wydawało się, że mistrzem zostanie Atlético Bilbao, chociaż w walce o tytuł nadal liczyły się Atletico Madryt (od stycznia 1947 roku nowa nazwa Atlético Aviación) i Valencia. W spotkaniu kończącym sezon, drużyna prowadzona przez Pasarina pokonała Gijón 6-0. Inne zespoły zawiodły. Bilbao zremisowało 3-3 w La Corunii, a Atlético Madryt nie sprostało na własnym terenie odwiecznemu rywalowi, Realowi Madryt, przegrywając 2-3. Valencia triumfowała w lidze dzięki lepszemu bilansowi spotkań z baskijskim zespołem, który został pokonany zarówno na Mestalla, jak i na San Mamés. Ponieważ nie było jeszcze transmisji radiowych, zawodnicy zostali poinformowani o swoim osiągnięciu telefonicznie.

Zmierzch lat 40-tych przyniósł początek zmiany pokoleń w kadrze, kiedy to na horyzoncie pojawili się Puchades i Vicente Segui.

Valencia trzykrotnie wracała z Barcelony na tarczy. Finał Pucharu w 1949 roku, w którym w Madrycie zmierzyły się teamy Atlético Bilbao i Valencii, po niezwykle wyrównanej batalii, zakończył się trafieniem Epiego i wygraną Los Ches, co godnie zwieńczyło złotą dekadę Valencii Club de Fútbol.

Era Puchadesa

ERA PUCHADESA

Chociaż niemożliwym było powtórzenie sukcesów osiąganych podczas poprzedniej dekady, w latach 50-tych, szczególnie w ich pierwszej połowie, futbol prezentowany przez klub z Estadio Mestalla znów jest wart wspomnienia. Umiejętności piłkarzy stały na wysokim poziomie, niemniej wpływ serii przypadków obniżył wydajność zespołu. Podczas tej dekady do Hiszpanii zaczęli przybywać zagraniczni zawodnicy, którzy wzmocnili kilka klubów, jak Di Stéfano Real Madryt, czy Kubala Barcelonę.

Najlepszym piłkarzem Valencii lat pięćdziesiątych był, bez cienia wątpliwości, Antonio Puchades. Gracz urodzony w Suece, mieście położonym nieopodal Walencji, szybko stał się ikoną klubu i aż po swoją emeryturę, był kluczową postacią w klubie.

Podjęto wysiłek rozbudowania i przekształcenia konstrukcji stadionu: stworzenia wielkiego Mestalla. Wyzwaniem było wybudowanie areny, na której można by rozgrywać mecze odpowiadające randze klubu, miasta i sporej ilości fanów. Cel został osiągnięty, ale ogromny wysiłek finansowy miał swoje odbicie w wynikach osiąganych przez drużynę, która ze względów ekonomicznych nie zawsze mogła liczyć na niezbędne wzmocnienia.

Przebudowa, dzięki której pojemność obiektu zwiększyła się do 45.000 widzów, oznaczała inwestycje rzędu 100 milionów peset, sumy niezwykle wysokiej jak na tamte czasy. Niemniej, stadion w Walencji stał się jednym z najokazalszych w całej Hiszpanii, dzięki czemu mógł gościć drużyny biorące udział w Mistrzostwach Świata w 1982 roku i Igrzyskach Olimpijskich w 1992 roku.

Kolejną postacią wartą wspomnienia jest Jacinto Quincoces. To właśnie z nim na ławce trenerskiej, paczką młodych piłkarzy pamiętających lata 40-ste jak Monzó, Pasieguito, Puchades czy Seguí, oraz nowymi graczami (Wilkes, Santacatalina, Buqué, Sendra, Manó, Mangrinán, Quincoces II, Pla, Sócrates, Gago, Badenes, Quique, Fuertes, Taltavull, i inni), nowa Valencia stała się silniejsza. Quincoces był szkoleniowcem zespołu w latach 1948-1954.

Sezon 1950-1951 był pierwszym, w którym wzięło udział 16 ekip. Blanquinegros prezentowali się w tych rozgrywkach równo: drużyny zaliczane do najznakomitszych przegrywały na Mestalla, lecz jednocześnie Valencia odnotowywała porażki z Celtą i Deportivo i remisy z zespołami pokroju Santander i Realu Sociedad. Nietoperzom nie wiodło się w Pucharze, gdzie w pierwszej rundzie zwycięsko z konfrontacji wyszedł Real Madryt. Koniec końców, w lidze udało się zająć 3. pozycję. Luis Casanova zrezygnował z zajmowania fotela prezydenta, ale dzięki namowom pozostał na swoim stanowisku do 1959 roku.

Valencia dotarła do dwóch finałów Copa del Generalísimo, w obu wystąpiła przeciwko Barcelonie. Pierwszy finał miał miejsce w 1952 roku. W lidze nie było źle – zespół uplasował się na 5. miejscu, co i tak było najgorszą lokatą za czasów Quincocesa. W Pucharze, po ograniu Sevilli i Zaragozy, w półfinale przyszło pojedynkować się z Realem Madryt, który również nie dał rady Los Ches. Oponentem stojącym na drodze do tytułu był Fútbol Club Barcelona, który zagrał z Valencią 25 maja 1952 roku. Manuel Badenes wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie, niestety, później do siatki trafiali tylko rywale. Na siedem minut przed końcem meczu wyrównał Vila, a już w doliczonym czasie gry szalę zwycięstwa na korzyść Blaugrany przechylili Kubala i César.

W sezonie 1951-1952 VCF Mestalla, grająca na zapleczu Primera Division, uzyskała historyczny awans. W fazie play off rozprawiła się ze Sportingiem Gijón, Santanderem, Alcoyano, Logronés i Racingiem Ferrol. Mimo faktu, iż ówczesne przepisy nie zabraniały uczestnictwa dwóch zespołów jednego klubu na tym samym poziomie rozgrywek, zdecydowano się pozostawić zespół rezerw w drugiej lidze. Decyzja ta wywołała wiele kontrowersji, postanowieniu zarządców sprzeciwiali się kibice, jednakże Mestalleta zachowała swoją pierwotną rolę: trenowania i formowania piłkarzy, którzy mieli zasilać pierwszą drużynę.

Następny rok znów był udany. Z wcielonymi z Valencii Mestalla Sendrą, Manó, Mangrinánem czy Sócratesem, Nietoperze zdołały wywalczyć wicemistrzostwo kraju. Zarówno w lidze, jak i w Pucharze, trofea odeszły w niepamięć za sprawą Barcelony – Katalończycy najpierw wyeliminowali Los Ches z Pucharu, a później na mecie ligowych rozgrywek wyprzedzili Valencię o dwa punkty.

Kolejny sezon przyniósł sukcesy - zespół Quincocesa na ligowym finiszu zameldował się na 3. pozycji, za Realem Madryt i Barceloną, a w finale Pucharu ponownie trafił na Dumę Katalonii. Tym razem Katalończycy ponieśli dotkliwą kleskę 3-0. 20 czerwca 1954 roku wyjściową jedenastkę stanowili: Quique, Monzó, Puchades, Badenes, Pasieguito, Seguí, Sócrates, Juan Carlos Quincoces (siostrzeniec trenera), Manó, Fuertes i Buqué. Gole zdobywali Fuertes (dwa) i Badenes.

Puchar Kraju zakończył rozdział triumfów rządów Luisa Casanovy. Nadszedł okres przemian, który wywoływał niezadowolenie wśród sympatyków klubu. Choć do końca dekady w kadrze znajdowali się piłkarze światowej klasy, Valencia nie liczyła się w boju o krajowy czempionat.

Poza Puchadesem, także inni wielcy zawodnicy należeli do drużyny w drugiej połowie lat 50-tych. Jednym z najlepszych był Servaas Wilkes, Holender przybyły z Włoch, który był mistrzem dryblingu i niejednokrotnie olśniewał publiczność na Mestalla podczas trzyletniego pobytu w stolicy Lewantu.

Przez jedenaście sezonów, pochodzący z Nawarry Juan Carlos Quincoces przywdziewał biały trykot i udowodnił, że jest efektywnym i niezwykle solidnym defensorem, który uczestniczył we wszystkich oficjalnych spotkaniach począwszy od sezonu 1954-1955 aż po koniec sezonu 1958-1959 (120 meczów ligowych z rzędu, plus występy w Pucharze).

W styczniu 1956 roku w Valencii zadebiutował urodzony w Olivie Manolo Mestre, który stał się rekordzistą pod względem liczy spotkań w klubie, aż do lat 90-tych, kiedy jego wyczyn poprawił Ricardo Arias.

Powódź, która nawiedziła Walencję w 1957 roku, dotknęła również obiektów klubowych. Skutkiem tej katastrofy były lata skromnych i przeciętnych rezultatów sportowych. Po niemal dwudziestu latach sprawowania władzy, swoje stanowisko opuścił Lusi Casanova. Prezydent nigdy nie zaprzeczył, aby na jego decyzję wpłynęła śmierć jego bliskiego współpracownika, Luisa Coliny. Zastąpil go Vicente Iborra. Z nim, ale także i z jego następcą, Julio de Miguelem, Valencia wkroczyła w lata 60-te, obfite w europejskie sukcesy.

Valencia ugruntowuje swoją pozycję w Europie

Valencia ugruntowuje swoją pozycję w Europie

2 lipca 1961 roku, gdy Walencja była zszokowana tragiczną śmiercią brazylijskiego napastnika Waltera, który zginął wskutek wypadku samochodowego w drodze do El Saler, Julio de Miguel Martínez został prezydentem klubu. W ten sposób rozpoczęła się kolejna dekada sukcesów w historii Valencii. W tym samym czasie w hiszpańskim futbolu pojawiła się nowa potrzeba: konieczność rywalizacji w kontynentalnych turniejach i zaprezentowania zdolności dorównania innym europejskim zespołom.

Jednym z pierwszych sukcesów nowego prezydenta było włączenie Blanquinegros do grona ekip walczących o Puchar Miast Targowych, rozgrywek do których można było dostać się jedynie poprzez zaproszenie, niekoniecznie dzięki wysokiej pozycji w lidze. Co więcej, De Miguelowi udało się pozyskać wielkiego piłkarza: Brazylijczyka Waldo Machado, który dał kibicom z Mestalla wiele okazji do świętowania, stając się w przyszłości jednym z najskuteczniejszych strzelców w dziejach Los Ches. Jego rzuty wolne, niewiarygodne strzały i radosna piłka pozostawiły swój ślad w Hiszpanii, a także i w Europie. Idealnym partnerem dla Waldo był Vicente Guillot, który trafił do miasta położonego na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii mniej więcej w tym samym okresie i doskonale rozumiał się z niespełna siedem lat starszym kompanem. Pomyślności na arenie kontynentalnej towarzyszyła mierna postawa w lidze. Tak stało się podczas sezonu 61-62, kiedy Nietoperze raz po raz triumfowały na własnym terenie, nie mogąc jednak zapewnić sobie wystarczającej liczby punktów na wyjazdach. W rezultacie, valencianistas znaleźli się na 7. pozycji, tracąc do mistrza, Realu Madryt, dwanaście oczek.

Pierwszym rywalem Valencii w Pucharze Miast Targowych był jeden z największych angielskich klubów, Nottingham Forest. Mecz rozegrany na położonym na brytyjskiej ziemi The City Ground zakończył się spektakularnym zwycięstwem gości 5-1. Po wyeliminowaniu zespołu z East Midlands, następnym teamem zmuszonym uznać wyższość swoich przeciwników było szwajcarskie Lausanne Sports. Przyszedł czas ćwierćfinałów, a w nich boiskowym adwersarzem był nie byle kto, bo Inter Mediolan. Niemniej i Włosi nie sprostali Valencii, remisując w Lombardii 3-3 i przegrywając na wyjeździe 0-2.

W półfinałach słabsze od Valencii okazało się węgierskie MTK Budapeszt (3-0 w Walencji i 3-7 w Budapeszcie). W finale czekał dobrze znany przeciwnik: Fútbol Club Barcelona. Dziejowa wiktoria – Katalończycy polegli aż 2-6. Tysiące kibiców z Walencji, którzy 12 września 1962 roku wypełnili Estadio Mestalla po brzegi, wprost oszaleli ze szczęścia. W rewanżu na Nou Camp padł rezultat 1-1, co oznaczało triumf Valencii. Zamora, Piquer, Quincoces, Mestre, Sastre, Chicao, Héctor Núnez, Guillot, Waldo, Ribelles i Yosu wzięli udział w obu finałowych potyczkach.

Zdobywca Pucharu Miast Targowych miał powtórzyć swoje osiągnięcie dwanaście miesięcy później. Najpierw na przeszkodzie stanęło trio szkockich klubów: Celtic Glasgow, Dunfermline Athletic i Hibernian. W półfinale Los Ches przyszło zmierzyć się z włoską AS Romą. 3-0 na Mestalla i skromna porażka 0-1 na Stadio Olimpico dały Valencii przepustkę do finału.

Rywalem okazało się Dynamo Zagrzeb. Mecz n°1 rozgrywany na terenie byłej Jugosławii rozpoczął się po myśli gospodarzy. W 13. minucie bramkę na 1-0 zdobył Zapata, ale trafienia Waldo i Uriagi z 64. i 67. minuty zdecydowały o powodzeniu Valencii. W rewanżu mającego miejsce 26 czerwca 1963 roku, 50-tysięczna publiczność była świadkiem wyższości Valencii, która dzięki golom Manó i Héctora Núneza, pokonała bałkański zespół 2-0.

W następnym sezonie Valencia po raz kolejny doszła aż do finału Pucharu Miast Targowych, tym razem odprawiając z kwitkiem Shamrock Rovers, Rapid Wiedeń, Újpest FC oraz, w półfinałach, niemieckie FC Köln. Niestety, w spotkaniu decydującym o triumfie w rozgrywkach górą był inny hiszpański team, Real Zaragoza. Aragończycy dzięki bramkom Villi i Marcelino zwyciężyli Nietoperzy 2-1.

Począwszy od finału z Zaragozą, Valencia wpadła w dołek formy. Posucha trwała aż do czerwca 1967 roku, kiedy to Los Ches wygrali Copa del Generalísimo.

Zespół stopniowo się odmładzał. Pojawili się piłkarze klasy Juana Cruza Sola i Pepe Claramunta. Włączenie wymienionej dwójki do kadry miało kluczowy wpływ na powrót klubu z Mestalla do hiszpańskiej czołówki.

Z nimi w szeregach, oraz z Waldo czy asturyjskim bramkarzem Abelardo jako towarzyszami, Valencia awansowała do finału krajowego pucharu w 1967 roku. Droga do niego była długa i trudna, chociaż w pierwszych rundach kwalifikacyjnych, z Cadiz i Betisem jako rywalami, obyło się bez większych kłopotów. W 1/4 finału Blanquinegros musieli rozprawić się z Realem Madryt, w półfinałach zaś konkurencję stanowił inny ważny dla walenckiej społeczności zespół, Elche. Valencia znów miała przed sobą ostatnią konfrontację turnieju i jedyną przeszkodą został stary znajomy, Athletic Bilbao.

W potyczce na madryckim terenie górą była Valencia – gole dla Los Ches zdobyli Paragwajczyk Anastasio Jara i Hiszpan Paquito, zaś czwarty puchar kraju w historii lewantyńskiego klubu wzniósł Roberto Gil (widoczny na pierwszym zdjęciu).

Sezon 67-68 to okres debiutu w Pucharze Zdobywców Pucharów. Valencia zdołała wyeliminować Crusaders FC z Północnej Irlandii oraz Steauę Bukareszt z Rumunii, lecz w ćwierćfinałach nie sprostała Bayernowi Monachium, który miał na swoim pokładzie m. in. Seppa Maiera i Franza Beckenbauera.

Po sukcesie w 1967 roku nadeszły trzy chudsze lata. Początek lat 70-tych to powrót Valencii do sięgania po kolejne piłkarskie laury.

Era Alfredo Di Stéfano

Era Alfredo Di Stéfano

Alfredo Di Stéfano przybył do Valencii w kwietniu 1970 roku, w złym czasie dla klubu z Mestalla, zastępując parę trenerską Enrique Buqué i Salvador Artigas. W tym sezonie Nietoperze przegrały finał krajowego pucharu rozgrywany na Estadio Montjuic w Barcelonie. Choć przeciwnik, Real Madryt, zajmował jedną z najgorszych pozycji w historii, a w pierwszej połowie boisko z powodu kontuzji musieli opuścić Grosso i Amancio, to jednak właśnie Królewscy wygrali 3:1.

Pierwszy rok pobytu legendy Realu na Mestalla jest uważany za jeden z najbardziej intensywnych, wspominanych, ekscytujących w historii Valencii i zakończył się zdobyciem mistrzostwa Hiszpanii, ostatniego aż do sezonu 2001/2002. Di Stéfano stworzył nowy zespół, bardzo silny w defensywie dzięki takim graczom jak Sol, Aníbal, Jesús Martínez i Antón, wspieranych przez niezawodnego w bramce Abelardo. Inteligentna i dokładna gra w środku pola, gdzie rządził Pepe Claramunt, oraz zwinni i szybcy napastnicy, doskonali na kontrataki,: Forment, Valdez, Sergio i Pellicer, cechowały drużynę Los Ches.

Sezon 1970/1971 był ostatnim, w którym uczestniczyło 16 zespołów. Po pierwszych meczach Valencia była w niebezpiecznej sytuacji i znajdowała się nawet w strefie spadkowej. Krok po kroku wyniki zaczęły się poprawiać i drużyna usadowiła się w środkowej części tabeli. Jednym z ważniejszych spotkań na drodze do mistrzostwa był mecz przeciwko Barcelonie na Camp Nou. Nietoperze wygrały 2:0 po bramkach Claramunta i Valdeza oraz świetnej postawie Abelardo, który obronił nawet rzut karny. To zwycięstwo sprawiło, że Valencia postanowiła spróbować powalczyć o tytuł.

Najbardziej pamiętnym momentem tego sezonu był ostatni mecz ligi, rozgrywany w Sarriá. Blanquinegros z 43 punktami byli liderem, podczas gdy Barcelona i Atlético Madryt miały kolejno 42 i 41 punktów. Valencia, by zdobyć mistrzostwo, potrzebowała tylko jednego punktu. Rywale jednak tylko zremisowali swoje mecze i tytuł znalazł się w mieście nad Turią. Wielu znawców futbolu jest zgodnych co do tego, że Valencia zdobyła mistrzostwo głównie dzięki solidnej defensywie. Wszak Abelardo puścił tylko 19 bramek.

Po wygraniu ligi przyszedł czas na krajowy puchar. Los Ches dotarli do finału, eliminując po drodze Mallorcę, Betis, Malagę i w półfinale Sevillę. W drodze do decydującego starcia nie przegrali żadnego meczu, zdobywając 18 goli w 8 spotkaniach. W finałowej potyczce rozgrywanej na Santiago Bernabeu przeciwnikiem była Barcelona. Po wspaniałym meczu Nietoperze niestety uległy Katalończykom 3:4

Zdobycie mistrzostwa stworzyło okazję na debiut drużyny w turnieju o Puchar Europy, najlepszych rozgrywkach w kontynentalnej piłce. Droga Valencii była krótka, po zwycięstwach nad Luxemburgiem i Hajdukiem Split w trzeciej rundzie została wyeliminowana przez Ujpest Dosza.

Chociaż drużyna była prawdopodobnie lepsza niż wtedy, gdy wygrywała ligę, to jednak w sezonie 71/72 nie powtórzyła tego wyczynu. Wszystkie zespoły o wiele bardziej mobilizowały się na spotkania z Los Ches. Pozyskanie Quino, Adorno i Lico zwiększyło potencjał zespołu, jednakże to nie wystarczyło, by powtórzyć sukces. Mistrzem został Real Madryt. Na domiar złego Valencia drugi raz z rzędu przegrała finał Pucharu Hiszpanii, tym razem ulegając Atlético Madryt 1:2. Po golu Salcedo zdołał wyrównać Valdez, jednak trafienie José Eulogio Gárate dało puchar stołecznej drużynie. Ta klęska znaczyła ponowny regres dla ponad 20.000 fanów, którzy w finałowej potyczce kibicowali drużynie na stadionie.

W 1973 roku prezydent klubu Julio de Miguel, rok po śmierci swojej prawej ręki, kierownika drużyny Vicente Perisa, ustąpił ze stanowiska. Gdy prezydent odszedł, Valencia grała w lidze bez sukcesów. W pierwszych w historii rozgrywkach o Puchar UEFA, który zastąpił turniej o Puchar Miast Targowych, Nietoperze pokonały Manchester City, jednak w kolejnej rundzie ulegli Crvenej Zvezdzie Belgrad.

Julio de Miguela zastąpił Francisco Ros Casares. Jego kadencja stała pod znakiem nieustannych konfliktów pomiędzy poszczególnymi członkami zasiadającymi w radzie nadzorczej klubu. Jednak mimo tego kierownictwu udało się nabyć ziemie w Paternie, gdzie w przyszłości miał stanąć Ciudad Deportiva – ośrodek treningowy Valencii.

Hiszpański futbol otworzył swoje granice: każdy zespół mógł podpisać kontrakt z dwoma obcokrajowcami, kończąc z problemem tych nie-hiszpańskich graczy, których matka bądź ojciec nie posiadali hiszpańskiego obywatelstwa. Jednym z pierwszych takich graczy, który przybył na Mestalla, był Selif Keita, napastnik z Mali, po osiągnięciu sukcesu w lidze francuskiej postanowił spróbować swych sił na Półwyspie Iberyjskim. Drugim obcokrajowcem był słynny Austriak Kurt Jara. Jednak sezon był zły i Valencia nie uczestniczyła nawet w żadnych europejskich rozgrywkach, co drużynie nie przytrafiło się od debiutu na europejskiej arenie, czyli od roku 1961. Chociaż ten sezon był bardzo trudny, w zespole Blanquinegros byli wielcy gracze, chociażby Johnny Rep, cudowny holenderski prawoskrzydłowy, który przyszedł z Ajaxu Amsterdam, w tamtym czasie jednej z najlepszych drużyn w Europie.

Po okresie władzy Rosa Casaresa nowym prezydentem został José Ramos Costa wybrany w styczniu 1976 roku. Pod jego rządami Valencia osiągnęła znaczące sukcesy, takie jak zdobycie krajowego pucharu w 1979 i przede wszystkim zwycięstwo rok później w rozgrywkach Pucharów Zdobywców Pucharów. Jednak z ekonomicznego punktu widzenia klub zaczął popadać w długi, głównie z powodu prac modernizacyjnych na Estadio Mestalla, które miało być jedną z aren rozgrywanych w Hiszpanii w 1982 roku Mistrzostw Świata.

Nie nazywajmy go Kempes, nazywajmy go Gol!

Nie nazywajmy go Kempes, nazywajmy go Gol!

Wraz ze startem sezonu 1976-77, Valencia rozpoczęła nowy rozdział swojej historii. Wiązało się to z przyjściem do klubu, paragwajskiego trenera, Heriberto Herrery, a także nowych zawodników, wśród których znajdowali się Castellanos, Carrete, Botubot, Arias a także Mario Alberto Kempes.

Kempes bardzo szybko okazał się najważniejszym zawodnikiem Valencii, nie tylko ze względu na swoje międzynarodowe osiągnięcia (wraz z Argentyną zdobył w roku 1978 Mistrzostwo Świata), lecz przede wszystkim postawę prezentowaną w meczach Valencii. Argentyńczyk dwukrotnie zostawał królem strzelców ligi hiszpańskiej, w sezonie 76-77 (24 gole) oraz rok później (28 goli).Swoje strzeleckie umiejętności potwierdził także na Mistrzostwach Świata, 78’ kiedy to okazał się najlepszym strzelcem imprezy. Kempes okazał się także kluczem do zdobycia Pucharu Króla w 1979 oraz Pucharu Zdobywców Pucharów w roku 1980. Jego charyzma, umiejętność wykonywania rzutów wolnych a także strzelecka intuicja spowodowały, że argentyńscy dziennikarze ochrzcili go mianem Matador. Nie powinno dziwić, iż od owej pory na Mestalla zdało słyszeć się okrzyki: Nie mówmy Kempes, mówmy Gol.

Zdymisjonowanie Herrery, utrzymanie w zespole Kempesa, piłkarski rozwój zawodników takich jak Saura czy Ricardo Arias oraz dobra forma nowych nabytków, Castellanosa, Carrete oraz Botubota okazały się kluczowe, w pierwszym sezonie Ramosa Costy na stanowisku prezydenta. Innym ważnym zawodnikiem tamtego okresu w Valencii był Ricardo Arias, piłkarz, który do dziś pozostaje rekordzistą pod względem liczby występów w białej koszulce z Nietoperzem na piersi. Przez szesnaście sezonów gry dla Valencii, urodzony w Catarroja gracz był świadkiem najwznioślejszych, a także najsmutniejszych momentów w życiu ówczesnej Valencii. Schedę po Heriberto Herrerze objął Marcel Domingo. Przychodzący do Valencii z Burgos trener, sprowadził do składu trzech graczy, wśród których jednym był bramkarz Manzanedo. Jednak najważniejszym osiągnieciem Domingo było wprowadzenie Valencii na europejskie salony. Powrót o tyle ważny, gdyż absencja Nietoperzy wynosiła pięć lat. Przez wszystkie sezony Valencii nigdy nie brakowało dobrych i klasowych graczy. Piłkarzami, którzy występowali w tamtym zespole byli Daniel Solsona oraz Rainer Bonhof, reprezentant Niemiec, który został mistrzem świata w 1974. Natomiast Katalończyk Solsona był jednym z najlepiej wyszkolonych technicznie graczy, którzy dotąd grali w Valencii. Sezon 1978-79 stał pod znakiem Copa del Rey. Turniej nie był jednak łatwy. Kierowana przez Pasieguito, który zastąpił Domingo, drużyna za pierwszego przeciwnika miała FC Barcelonę. Spotkanie zakończyło się miażdżącym rezultatem: Barcelona 4 – Valencia 1. Już tylko niewielu ludzi wierzyło w sukces. Na Mestalla gracze Valencii odwrócili losy rywalizacji na swoją korzyść, pokonując Barcę 4-0. Wynik pozwolił kontynuować grę w pucharze oraz wejść do finału. Rywale, z którymi Valencia mierzyła się po przejściu Barcy wywodzili się z Segunda Division, co pozwoliło Nietoperzom bez problemów awansować dalej, po pokonaniu Alaves I Valladolid. W finale na Vicente Calderon, Valencia zmierzyła się z Realem Madryt. Na trybunach madryckiego stadionu zasiadło 25 tys. Widzów, którzy świętowali jeden z największych sukcesów w historii klubu. Valencia, w której szeregach grali Manzanedo, Carrete, Arias, Botubot, Cervero, Bonhof, Castellanos, Solsona, Saura, Kempes oraz Dari Felman i Tandillo, łatwo pokonała Real 2-0, po golach największej gwiazdy zespołu Kempesa. Obok Argentyńczyka, jednym z najlepszych piłkarzy finału był Arias.

Uroczystości w mieście nad Turią były wielkie, ale jeszcze większe miały nastąpić po zbliżającym się sezonie, w którym Valencia miała wystąpić w europejskich rozgrywkach. Po zdobyciu Pucharu Króla, Valencia była uprawniona do występów w Pucharze Zdobywców Pucharów. Pod wodzą Pasieguito oraz Alfredo di Stefano Valencia zdobyła międzynarodowe trofeum. Oprócz Pucharu Zdobywców Pucharów klubowa gablota wzbogaciła się o tytuł mistrzowski oraz puchar. Sezon 1979-80 okazał się najbogatszym w sukcesy (wyłączając sezon 1999-2000 oraz 2003-04) na arenie międzynarodowej. Valencia nie dała się pokonać takim zespołom jak: BK Kopenhaga, Glasgow Rangers, Barcelona, Nantes oraz w finale, Arsenalowi Londyn. Około 7 tys. kibiców przybyło do Brukseli, aby na Heysel móc oglądać finał, w którym Nietoperze zmierzą się z Arsenalem, jednak liczba fanów z Hiszpanii była mniejsza niż sympatyków The Gunners. Valencia mecz rozpoczęła w składzie: Pereira, Carrete, Arias, Tendillo, Botubot, Solsona, Bonhof, Subirats, Saura, Kempes i Pablo. W dogrywce Castellanos zastąpił Subiratsa. Gra zespołu była nieefektowna, dało się zauważyć napięcie. Po 120 minutach gry, gdy na tablicy wyników ciągle widniało 0-0 o ostatecznym rozstrzygnięciu decydować miały rzuty karne. Okazały się one zwrotem w meczu dla Valencii oraz dla Mario Kempesa, który przestrzelił jedenastkę. Wszystko zaczęło się źle. Na szczęscie Ian Brady, mózg Arsenalu również nie wykorzystał szansy. Następne osiem jedenastek wykorzystano (dla Valencii strzelali Solsona, Pablo, Castellanos oraz Bonhof) i należało przystąpić do drugiej serii. Ricardo Arias pokonał Pata Jenningsa, a na bohatera finału wyrósł Pereira, który obronił strzał Rix'a. Zwycięstwo stało się faktem, wybuchła euforia, a Saura mógł wznieść najcenniejsze trofeum, jakie dotąd udało się zdobyć Valencii.

Odrodzenie Valencii

Odrodzenie Valencii

Piłkarze, zarządcy i wielu spośród kibiców są zgodni: spadek do Segunda Division pomógł Valencii zwalczyć problemy i powrócić na właściwe tory. Piętnaście lat później, spadek jest wyłącznie historią a zawodnicy z nietoperzem w herbie walczą bark w bark z najznakomitszymi zespołami Hiszpanii i Europy. Ocierają się nawet o największe triumfy, niemal zwyciężając w Lidze Mistrzów, dawnym Pucharze Mistrzów, w hiszpańskim finale wygranym przez Real Madryt w Paryżu w Maju 2000 roku.

Arturo Tuzón prowadził klub po degradacji. Fani, niezadowoleni z obecności swoich ulubieńców na zapleczu rozgrywek pierwszoligowych, nie opuścili Valencii i okazali wielkie przywiązanie do klubowych barw. W zasadzie, liczba socios wzrosła. Los Ches zostali mistrzami drugiej ligi i wrócili do Primera zaledwie rok po jej opuszczeniu.

Trzon Valencii nadchodzących lat powstał w Segunda Division, składał się w dużej mierze z valencianos: Fernando, Quique, Giner, Voro, Revert, Arroyo, Fenoll, Bossio, Sempere, Subirats, Arias.

Uzyskawszy awans, naturalnym celem stało się wzmocnienie pozycji w lidze przez kolejne sezony. Sezon 1987-1988, kiedy przez sześć miesięcy jednym z napastników był pochodzący z Algierii Rabah Madjer, był okresem przejściowym. Drużyna prowadzona przez Alfredo di Stéfano, dla którego był to pożegnalny rok z Valencią, uplasowała się na 14. pozycji.

Włodarze klubu, z Tuzónem na czele, postanowili zatrudnić szkoleniowca Cádiz, Víctora Espárrago. Urugwajczyk był odpowiednią osobą na właściwym miejscu i to m. in. dzięki niemu Nietoperze znalazły się na 3. pozycji w sezonie 1988-1989 oraz na 2. sezon później.

Kampania 1989-1990 była dla Valencii wyśmienita. Drużyna świetnie zaprezentowała się w Lidze i przyzwoicie w Pucharze Króla, dodać należy także dwie rundy eliminacyjne Pucharu UEFA, przeciwko Victorii Bukareszt i FC Porto z Rabahem Madjerem w składzie, gdy Los Ches zostali niesprawiedliwie wyeliminowani. Start był rozczarowujący, ale z meczu na mecz było lepiej. Już po rozpoczęciu rozgrywek, do zespołu dołączył Luboslav Mladenov Penev - napastnik z Bułgarii, grający wcześniej w CSKA Sofia, znany ze swojego strzeleckiego daru. Po sezonie po dwunastu latach z klubem pożegnał się pomocnik Javier Subirats.

W następnym sezonie postawiono na niemalże ten sam team, który wywalczył wicemistrzostwo Hiszpanii, wzmacniając go jedynie Roberto Fernándezem, skrzydłowym powracającym po pobycie w Barcelonie. W lidze skończyło się na 7. miejscu, zaś w pucharach na etapach ćwierćfinałowych: w Copa del Rey lepsza była Mallorca, a w Pucharze UEFA, nie bez kontrowersji spowodowanych decyzjami sędziego, awansowała AS Roma.

W sezonie 1991-1992 włożono ogromny wkład finansowy w transfery. Espárrago zastąpił Holender Guus Hiddink, mający wówczas na koncie Puchar Mistrzów zdobyty z PSV Eindhoven. Parafowano umowy z panamskim napastnikiem Rommelem Fernándezem i lewym obrońcą z Brazylii, Leonardo. Zespół Hiddinka zajął miejsce tuż za podium, podczas gdy w ćwierćfinałach krajowego pucharu oprawcą stał się Real Madryt. Kolejny rok zamknięto z nadwyżką, co wzmocniło pozycję Tuzóna.

Przed Valencią otwierało się coraz więcej możliwości, ponadto klub żył ważnymi wydarzeniami, jak otwarcie Miasta Sportu w Paternie, przekształcenie klubu w Sportową Spółkę Akcyjną (Sociedad Anónima Deportiva – SAD), czy goszczenie na Mestalla hiszpańskiej reprezentacji olimpijskiej w ramach meczów Igrzysk w Barcelonie.

Na futbolową emeryturę odszedł Ricardo Arias, człowiek który grał w Valencii przez największą liczbę sezonów i wystąpił w największej liczbie spotkań. Kibice Valencii stracili cechującego się klasą, a przy tym regularnego obrońcę, który wkrótce został udanie zastąpiony przez innego walenckiego defensora: Paco Camarasę.

Spadek do Segunda División

Spadek do Segunda Division

W sezonie 1980-1981 Valencia wygrała rywalizację o Superpuchar Europy. Ta sztuka nie udała się do tamtego czasu żadnej innej hiszpańskiej drużynie. Niektórzy piłkarze Nietoperzy skarżyli się, że w kraju trofeum nie miało większego znaczenia. Aż do 1992 roku, kiedy wywalczyła je FC Barcelona.

Rywalem Valencii był stary znajomy, Nottingham Forest, drużyna z wielkim potencjałem a ponadto obrońca Pucharu i Superpucharu Europy. Rozegrano dwumecz. Anglicy zwyciężyli w pierwszym pojedynku na mitycznym City Ground 2-1, gola dla Valencii strzelił Argentyńczyk Felman. Kwestia triumfatora pozostawała nierozstrzygnięta, decydować miało starcie na Estadio Luis Casanova (nazwa Estadio Mestalla w latach 1969-1994). Valencia zagrała w składzie: Sempere, Cerveró, Botubot, Arias, Tendillo, Castellanos, Saura, Solsona, Morena, Kempes, Felman. Urugwajczyk Fernando Morena zdobył jedyną bramkę spotkania, co dzięki korzystniejszemu dorobkowi na terenie rywala, dało Nietoperzom trofeum.

Blanquinegros liczyli się w boju o ligowy tytuł, lecz ostatecznie wylądowali na 4. pozycji, trzy punkty za mistrzem, Realem Sociedad. Główną przyczyną przeciętnej postawy zespołu w drugiej części sezonu było odejście dwóch gwiazd, Mario Alberto Kempesa i Fernando Moreny, który wrócili do swoich ojczyzn, grać odpowiednio w River Plate i w Penarolu Montevideo.

Od tej pory sytuacja Valencii zaczęła się pogarszać. Mistrzostwa Świata w Hiszpanii w 1982 roku okazały się być ogromnym ciężarem dla klubu – prace renowacyjne obciążyły budżet. W sezonie 1981-1982 Los Ches odgrywali drugorzędną rolę i ukończyli rok zmagań na piątym miejscu. Po odejściu Kempesa i Moreny, do drużyny dołączył inny wielki gracz – Duńczyk Frank Arnessen, który niestety był w stanie prezentować pełnię swoich możliwości tylko w debiutanckim sezonie, później kontuzje skutecznie powstrzymywały go od gry na boisku. Tego samego roku swój debiut miał młody piłkarz z Betxi, Roberto Fernández, który stał się symbolem tamtego okresu.

W następnym sezonie (1982-1983), nadchodząca katastrofa po raz pierwszy ukazała się na horyzoncie. Sytuacja ekonomiczna stała się dezaprobująca. Z Miljanem Milanicem na ławce, jedynymi jasnymi punktami kampanii były wygrana w Walencji z Barceloną Diego Maradony, powrót Kempesa po jego krótkotrwałym pobycie w River oraz wyeliminowanie z Pucharu UEFA Manchesteru United,Banika Ostrava i Spartaka Moskwa. Resztę sezonu przepełniał niepokój i nieustanne problemy. Na siedem kolejek przed końcem ligowych rozgrywek, Miljanic został zastąpiony przez Koldo Aguirre. Serba pogrążyła porażka 2-5 z Espanyolem, która sytuowała Valencię na ostatnim (sic!) miejscu, z dwoma punktami straty do strefy niezagrożonej spadkiem.

Valencia musiała wygrać pojedynek kończący ligowe potyczki i w dodatku czekać na rezultaty osiągnięte przez rywali – wszystko, by uniknąć degradacji. Szkopuł w tym, że ostatnim rywalem był lider tabeli, Real Madryt. Niewiarygodne, ale dzięki trafieniu Tendillo, Nietoperze wygrały 1-0. Dodatkowo inne wyniki również były korzystne: Atlético pokonało w Madrycie Racing Santander, a Celta Vigo przegrała w Valladolid, podczas gdy Las Palmas musiało uznać wyższość Athletic Bilbao, które dzięki potknięciu Merengues, mogło świętować wywalczenie mistrzowskiego tytułu.

W następnych latach (1983-1985), kryzys jedynie się pogłębiał. Ramos Costa opuścił stanowisko prezydenta, które niebawem objął Vicente Tormo, kardiolog z wykształcenia. Zadłużenie klubu szacowano na ponad dwa miliony peset, a ponadto znacznie zmniejszyła się liczba socios. W obliczu pogarszającego się położenia klubu, do kadry wprowadzono juniorów. Wśród nich znalazł się Fernando Gómez Colomer.

Kondycja klubu skomplikowała się bardziej niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić. Wielu zawodników nie otrzymywało pensji, a klub po szyję zanurzał się w długach. Odpowiedzialność prowadzenia zespołu spadła na Óscara Rubéna Valdeza. Także i transfery nie przynosiły oczekiwanych zmian, zarówno Munoz Pérez, jak i Sánchez Torres zawiedli. Nieuchronnie zbliżający się koszmar spadku ziścił się w pamiętnym sezonie 1985-1986. Zespół nie miał złego startu, lecz sytuacja stawała się coraz gorsza. W 22. kolejce Real Sociedad rozbił Valencię 6-0, co przyczyniło się do pożegnania Valdeza. Nowym szkoleniowcem został Alfredo Di Stéfano, który prowadził drużynę w przeszłości, w sezonie 1979-1980. Pomimo niezłego finiszu i wygranych z Sevillą na Sánchez Pizjuán (2-0), oraz z Hérculesem (3-1) i Cadiz (1-0) na Estadio Luis Casanova, klub musiał pogodzić się z pierwszym spadkiem w swojej historii. Tak zakończył się okres 55 kolejnych lat w elicie hiszpańskiego futbolu, z czterema tytułami mistrzowskimi, pięcioma pucharami kraju, dwoma Pucharami Miast Targowych, jednym Pucharem Zdobywców Pucharów, jednym Superpucharem i historią pełną piłkarskich znakomitości. Degradacja do Segunda Division to najgorszy czas w całym okresie dziejów Valencii CF.

Odzyskanie tytułów

Odzyskanie tytułów

Nowy rozdział w księdze historii klubu z Mestalla rozpoczął się w 1992 roku, kiedy stał się on Sportową Spółką Akcyjną (Sociedad Anónima Deportiva – SAD). Nadchodzące pięć lat to okres wielkiego poruszenia wśród społeczeństwa. Po niewątpliwym sukcesie Arturo Tuzóna na niwie zarządzania finansami, dotkliwa klęska w Karslruhe oznaczała początek końca jego ery jako prezydenta Valencii.

Sezon 1993-1994 rozpoczął się dobrze. Zespół szybko znalazł się na czele ligowej tabeli, a na starcie Pucharu UEFA pokonał francuskie Nantes, z młodzieńcami pokroju Loko, Makelele, Karembeu i Pedrosa. Wcześniej, latem, Valencia zatrudniła Czarnogórca Predraga Mijatovicia, który stał się jednym z najlepszych zawodników Nietoperzy w latach 90-tych, ale który pożegnał się ze stolicą Lewantu w szokujący sposób. Będąc wygodnie usytuowaną na fotelu lidera Primera Division, 2 listopada 1983, Valencia wybrała się do Niemiec, gdzie miała rozegrać rewanżowe spotkanie drugiej rundy Pucharu UEFA. Na Mestalla team prowadzony przez Hiddinka zwyciężył 3-1, nikt więc nie dopuszczał innej możliwości, aniżeli awans. Wszelkie kalkulacje wzięły w łeb, gdy wynik dwumeczu został zweryfikowany na boisku – Niemcy rozbili swoich gości, i to aż 7-0, co dla Hiszpanów jest do dzisiaj największym upokorzeniem na europejskich arenach. Pod holenderskim szkoleniowcem w mig usunął się grunt i niewiele po przegranej potyczce w Gijón następnego weekendu, został zwolniony.

Guusa Hiddinka zastąpił Francisco Real, który do tamtego momentu był członkiem kadry sekretariatu technicznego. Nie potrafił podnieść morale zespołu, ani poprawić osiąganych przez niego wyników i po pięciu kolejkach opuścił posadę trenera na rzecz Héctora Núneza, urugwajskiego snajpera, gracza Los Ches w latach 60-tych. W międzyczasie rozsypywała się Rada Administracyjna z Arturo Tuzónem na czele. Rezygnacje i wewnętrzne skandalewymusiły rezygnację Tuzóna, tymczasowo zastąpił go Melchor Hoyos. Proces elekcyjny wyniósł na stanowisko lidera klubu Francisco Roiga, który pokonał w głosowaniu innego kandydata, Ramóna Romero. Tymczasem u gwiazdy drużyny, Bułgara Ljubosława Penewa zdiagnozowano raka jąder. Choroba wykluczyła napastnika z gry na rok, na szczęście po upływie tego czasu był już zdrowy. Z CD Castellón przybył młodziutki Gaizka Mendieta, który stał się największą gwiazdą ówczesnej Valencii. Choroba Penewa to nie jedyna tragedia tamtego okresu: panamski napastnik Rommel Fernández, przebywający na wypożyczeniu do Albacete, zginął w wypadku samochodowym.

9 marca 1994 roku Roig został wybrany prezydentem. Zaledwie kilka godzin po objęciu stanowiska, zwolnił Héctora Núneza i mianował Jesúsa Martíneza nowym sekretarzem technicznym. Podczas gdy rozważano kto ma być następcą Núneza, głównym szkoleniowcem został José Manuel Rielo. Postanowienie Roiga zaskoczyło wszystkich: zaledwie pięć miesięcy po dymisji, na ławce trenerskiej zasiadł Guus Hiddink. Valencia wróciła na właściwe tory, prezentując lepszy futbol i osiągając lepsze wyniki w końcowej części sezonu.

Po Mistrzostwach Świata w USA, Francisco Roig zatrudnił trenera mistrzów globu, Carlosa Alberto Parreirę. To nie koniec wybitnych postaci, które wówczas związały się z klubem – oprócz Pareiry, Valencię zasilili legendarny bramkarz reprezentacji Hiszpanii, Andoni Zubizarreta, oraz król strzelców MŚ, Rosjanin Oleg Salenko, który jednak wśród blanquinegros nie błyszczał jak podczas amerykańskiego czempionatu. W sezonie 1994-1995 Valencia dotarła do finału Pucharu Króla, pozbywając się wcześniej swojego trenera - Parreira odszedł po półfinałowym dwumeczu z Albacete, a zastąpił go Rielo. W finale przeciwnikiem czekało galicyjskie Deportivo de La Coruna. 24 czerwca 1995 roku na Santiago Bernabeu było 1-1, gdy wskutek niespotykanego oberwania chmury, arbiter musiał przerwać zawody. Pozostałe paręnaście minut rozegrano trzy dni później. Na nieszczęście dla Los Ches, już trzy minuty po wzowieniu Alfredo wyprowadził Deportivo na prowadzenie, którego rywale już nie oddali.

Sezon 1995-1996 wystartował z nowym trenerem. Weteran Luis Aragonés, mając w składzie Zubizarretę, Camarasę, Fernando i Mijatovicia, poprowadził Valencię do wicemistrzostwa kraju. Tytuł i krajowy puchar wywalczyło Atlético Madryt, które latem 1995 roku sprowadziło Lubo Penewa. ‘Pedja’ Mijatovic, idol wielu sympatyków klubu, podpisał kontrakt z Realem Madryt, uiścił kwotę zawartą w klauzuli unieważnienia umowy; transfer do Madrytu był niewybaczalną obrazą dla całego valencianismo.

Latem 1996 roku, Francisco Roig spełnił wolę zwerbowania Romario. Niestety, wspaniały i jednocześnie buńczuczny Brazylijczyk starł się z Aragonésem i szybko powrócił do Flamengo. Transfer Romario zbiegł się z przyłączeniem do kadry argentyńskiego napastnika Claudio ‘Piojo’ Lópeza, który miał być kolejną przyszłą ikoną klubu. Słabe wyniki w lidze poskutkowały zwolnieniem Aragonésa, na jego miejscu pojawił się Jorge Valdano. Argentyńczyk zadebiutował w listopadzie 1996 roku i zakończył nowy sezon bez trofeów, w dodatku mając w dorobku wyeliminowanie z Copa del Rey przez drugoligowe Las Palmas i porażkę w dwumeczu Pucharu UEFA z niemieckim Schalke, które okazało się być późniejszym zwycięzcą rozgrywek. W grudniu 1997 roku włodarze zaprosili na klubowy pokład sławę południowoamerykańskiego futbolu, a przede wszystkim bożyszcze fanów River Plate, Argentyńczyka Ariela ‘Burrito’ Ortegę.

Valdano rozpoczął sezon 1997-1998, ale dotrwał jedynie do 3. kolejki, przegrywając kolejno z Mallorką, Barceloną i Racingiem Santander. Także Jesús Martínez pożegnał się z posadą sekretarza technicznego. Pracę Martineza kontynuował Javier Subirats, a Valdano Włoch Claudio Ranieri, który ponownie odesłał Romario powracającego z Flamengo i na dodatek odsunął na bok Ortegę. Początki Włocha nie były imponujące. Zamieszanie wokół klubu wpłynęło na rezygnację Francisco Roiga. 2 grudnia 1997 roku Pedro Cortés, dotychczasowy wiceprezydent, zgodził się od tej pory zarządzać Valencią. Szykowała się powtórka koszmaru z lat osiemdziesiątych – Nietoperze były na przedostatnim miejcu w ligowej stawce, z trudem uporały się z katalońskim UE Figueres w Copa del Rey i odpadły w konfrontacji z Barceloną. Mimo to, Ranieri pozostał na ławce trenerskiej. Na finiszu krajowych rozgrywek Los Ches znaleźli się na 9. miejscu, ale dzięki udziałowi w Pucharze Intertoto, mogli wygrać przepustkę do Pucharu UEFA. Jedynym wzmocnieniem był rumuński delantero Adrian Ilie, którego pierwsze miesiące w Valencii były spektakularne.

Claudio Ranieri poprowadził drużynę do triumfów w Pucharze Intertoto, które dały możliwość rywalizacji w Pucharze UEFA. Tam, w drugiej rundzie, dzięki większej ilości bramek zdobytej na wyjeździe, lepszy okazał się Liverpool. W lidze udało się uplasować na 4. pozycji, co dało blanquinegros prawo do gry w Lidze Mistrzów, która zastąpiła Puchar Europy. Prawdziwy sukces miał jednak miejsce na nowo powstałym Estadio Olímpico w Sewilli: po wspaniałej bramce Mendiety i dwóch trafieniach Claudio Lópeza, Valencia pokonała 3-0 Atletico Madryt i sięgnęła po szósty w historii Puchar Króla. Po dwudziestu latach posuchy, Nietoperzom udało się zdobyć jakieś trofeum. Finałową jedenastkę stanowili: Canizares, Angloma, Djukic, Roche, Carboni, Mendieta, Milla, Farinós, Vlaovic, Ilie i Claudio López oraz zmiennicy: Juanfran, Angulo i Björklund.

Ranieri przeniósł się do… Atlético, szukano jego następcy. Wybór padł na Héctora Cúpera, dotychczasowego lidera Mallorki, która w dwóch latach pod jego przewodnictwem wygrała Superpuchar Hiszpanii i zagrała w finale Pucharu Króla oraz finale Pucharu Zdobywców Pucharów. Na Mestalla pojawił się lewy pomocnik ‘Kily’ González, który niebawem miał olśnić całą Europę. Na inaugurację sezonu 1999-2000 podopieczni Cúpera zwyciężyli w Superpucharze Hiszpanii z Barceloną. Valencia ukończyła ligę na 3. miejscu, tuż za plecami Barcelony i Deportivo La Coruna. Jednak Valencianistas najwięcej osiągnęli w obecności europejskiej widowni: debiutant w Lidze Mistrzów zaskoczył wszystkich swoją ambicją i klasą, sensacyjnie awansując do finału. 24 maja 2000 roku w Paryżu zmierzyły się dwa hiszpańskie teamy: Real Madryt i Valencia CF. Niestety , Królewscy zgarnęli trofeum, wygrywając 3-0. Madrytczycy dostąpili chwały triumfatorów, ale to Valencia stała się modna w Europie.

Wstęp sezonu 2000-2001 stał pod znakiem odejść wielkich: kibice pożegnali Claudio Lópeza, który parafował umowę z włoskim Lazio, Farinósa, odchodzącego do Interu, oraz Gerarda przenoszącego się do Barcelony. Z Cúperem u władzy trenerskiej, Ches rozpoczęli nowy zaciąg. Do zespołu trafili Urugwajczyk Diego Alonso, Norweg John Carew, były pomocnik Atlético Rubén Baraja, Argentyńczyk Ayala i brazylijski obrońca Fabio Aurelio.

Po dziesięciu kolejkach Valencia była liderem. Nietoperze miały zapłacić za wysokie ambicje i walkę na wszystkich frontach słabszą postawą w lidze, ale wbrew wszelkim przeciwnościom w ćwierćfinale Champions League udało się odprawić z kwitkiem Arsenal Londyn, w półfinale natomiast inny angielski klub, Leeds United. Klub znów znalazł się u bram niebios. Rozstrzygający mecz Ligi Mistrzów miał miejsce 23 maja na San Siro w Mediolanie. Oponentem był niemiecki Bayern Monachium. Niezawodny Mendieta wykorzystał rzut karny i wyprowadził blanquinegros na prowadzenie w pierwszych minutach potyczki. Canizares zatrzymał jedenastkę wykonywaną przez Mehmeta Scholla, ale nie obronił już drugiego rzutu karnego wykonywanego przez Effenberga w drugiej połowie. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, więc pan Dick Jol z Holandii zarządził konkurs rzutów karnych. Bawarczycy wygrali 5-4, a Valencia znów pogrążyła się w smutku. Poniżej przebieg karnych na San Siro:

0-1. Paulo Sergio (przestrzelił) - Mendieta (gol), 1-2. Salihamidzic (gol) - Carew (gol), 2-2. Zickler (gol) – Zahovic (broni Kahn), 2-2. Andersson (broni Canizares) - Carboni (broni Kahn), 3-3. Effenberg (gol) - Baraja (gol), 4-4. Lizarazu (gol) - Kily (gol), 5-4. Linke (gol) - Pellegrino (broni Kahn).

Zespołowi trudno było podnieść się po drugiej z rzędu porażce w finale elitarnych rozgrywek i na mecie ligowych zmagań nie udało się znaleźć w czołowej czwórce, przez co Valencia straciła szansę na trzeci finał Ligi Mistrzów.

Pedro Cortés zrezygnował z powodów osobistych ze stanowiska prezydenta w lipcu 2001 roku, a jego obowiązki przejął Jaime Ortí , który zapowiedział kontynuację obranej ścieżki dającej tak duże poważanie klubowi w Europie. Do zmian doszło również w drużynie. Po wywalczeniu awansu z Teneryfą, Rafa Benítez zastąpił Héctora Cúpera. Z zespołu odeszli Mendieta, Deschamps, Milla, Zahobic i Gerardo, na ich miejscu pojawili się Marchena, Mista, Curro Torres, Rufete, De los Santos i Salva.

Wymarzone lata

Wymarzone lata

W sezonach 2001-2002 i 2003-2004, Valencia CF przeżyła jedne z najwspanialszych chwil w swojej historii, tymczasem w roku 2004 obchodzono 85. rocznicę założenia klubu. Na przestrzeni sześciu magicznych lat, Nietoperze dwukrotnie wygrywały ligę, tyle samo razy gościły w finale Ligi Mistrzów i wreszcie jednokrotnie sięgały po Puchar UEFA i Superpuchar Europy.

Pomimo nie największego skarbca i stosunkowo niskich kwot wydawanych na transfery, Blanquinegros byli bez wątpienia najlepszą drużyną Hiszpanii od początku XXI wieku i jedną z najlepszych na świecie. Znakomicie zarządzany, zespół jedynie zyskiwał na pewności i sławie, a wielka w tym zasługa Jaime Ortiego.

Zaczęło się w sezonie 2001/2002, który przyniósł pierwszy od 31 lat tytuł mistrzowski. Z Teneryfy przybył młody Rafa Benitez, wraz z nim pojawiło się kilka nowych nazwisk: Marchena, Mista, Curro Torres, Rufete, De los Santos i Salva. Pretemporada przebiegła w atmosferze powszechnego optymizmu, a sam zespół był wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do wygrania ligowych zmagań. Co więcej, drużyna pokazała swoje możliwości już w pierwszej potyczce tamtej kampanii.

Boiskowym adwersarzem był Real Madryt, Nietoperze wygrały zdecydowanie acz skromnie. Niemniej, droga do sukcesu nie była wysłana różami. Po przegranej 0-1 z Deportivo La Coruna na El Riazor, dokładnie 9 grudnia 2001 roku, potrzebne było zwycięstwo z Espanyolem w następnej kolejce. Katalończycy prowadzili do przerwy 2-0, ale błyskotliwa druga odsłona spotkania w wykonaniu Los Ches przyniosła rezultat 2-3 i sporą poprawę morale.

Runda rewanżowa była niewątpliwie wyjątkowa. Team Beniteza przeżył mały kryzys po porażce 0-1 na Santiago Bernabéu, ale w porę odzyskał dawny wigor i w następnych sześciu kolejkach uzbierał 14 z 18 możliwych do zdobycia punktów. Szczególnie istotne było pokonanie 2-0 Barcelony – Valencianistas mogli patrzeć na pozostałe 10 kolejek z wielką wiarą w odniesienie sukcesu.

Kluczowym okazało się starcie z Espanyolem. Po 45 minutach na Estadio Mestalla prowadzili przyjezdni, w dodatku czerwoną kartką ukarany został Amedeo Carboni. Na szczęście, dwa trafienia Rubén Baraji doprowadziły Valencię do szczęśliwego końca. Dobre wieści przybyły z San Sebastián: na Anoeta sromotną klęskę 0-3 poniósł Real Madryt, dzięki czemu Nietoperze miały już 4-punktową przewagę w tabeli.

Decydujący mecz odbył się na La Rosaleda, 5 maja 2002 roku. Zespół zamknął się w andaluzyjskiej Benalmádenie, położnej niedaleko Malagi, by odciąć się od niespotykanego zgiełku. Valencianistas długo nie męczyli się ze sforsowaniem bramki rywali, w 34. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola strzelił Ayala, a tuż przed przerwą prowadzenie podwoił inny defensor, Fabio Aurelio i wkrótce Los Ches mogli cieszyć się z piątego tytułu. Po 31 latach przerwy, Valencia znów była mistrzem Hiszpanii! Wzajemnym uściskom i wyrażanej na wszelkie sposoby radości nie było końca, nad Andaluzją rozbrzmiewały huk fajerwerków, zaś wszędzie uraczyć można było widok biało-czarnych i walenckich flag. Świętowanie trwało do białego rana, a spora część kibiców, którzy pozostali w Walencji, przywitała swoich bohaterów na lotnisku w Manises o godz. 13:00 następnego dnia. Pomimo deszczowej aury, każdy spieszył na spotkanie nowym mistrzom.

Kampania 2002-2003 miała gorzko-słodki posmak. Drużyna wróciła do elitarnej Ligi Mistrzów, która stała się dla niej priorytetem, w lidze zaś miała walczyć o obronę tytułu. Skończyło się na pechowym, 5. miejscu w lidze, premiującym awansem jedynie do Pucharu UEFA i ćwierćfinale Champions League, w którym dzięki korzystniejszemu bilansowi bramkowemu na wyjeździe zwyciężył Inter Mediolan.

Pomni zeszłorocznych niepowodzeń, Nietoperze traktowali sezon 2003-2004 jako wyzwanie. Duma i żądza wygrywania poprowadziły team do historycznego startu: po remisie z Realem Valladolid, przyszło aż sześć zwycięstw z rzędu, co aż do rozgrywek 2008-2009 było najlepszym początkiem zespołu od jego debiutu w lidze. Porażki odniosły Osasuna, Atlético Madryt, Málaga, Real Madryt, FC Barcelona oraz Espanyol.

To nie koniec rekordów. Blanquinegros uzbierali 77 punktów, mając największą liczbę wygranych – 23, największą ilość strzelonych bramek – 71 i najtrudniejszą do pokonania obronę w lidze – utracili tylko 27 goli. Co więcej, Valencia CF została uznana przez Międzynarodową Federację Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) za najlepszy klub 2004 roku.

Setki tysięcy ludzi szczelnie wypełniło ulice, by fetować epokowe dokonania swoich pupili. Zespół odbył wyjątkową wycieczkę po mieście, dedykując swoje sukcesy Dziewicy Opuszczonych; pojawienie się na balkonie biura lokalnych władz i ratusza miejskiego są obrazkami, które na długo utkwią w pamięci wszystkich kibiców Valencii.

Tak w lidze jak i w Europie, osiągnięcia przychodziły nie bez wysiłku. W październiku 2003 roku w ramach pierwszej rundy Pucharu UEFA, oponentem było szwedzkie AIK Solna. Skandynawowie znajdujący się w środku ligowych rozgrywek, postawili twarde warunki. Dwukrotne zwycięstwo 1-0 zapewniło Valencii awans do następnej rundy, gdzie czekało izraelskie Maccabi Hajfa. Mecz na Mestalla zakończył się rezultatem 0-0. Wskutek konfilktów militarnych w Izraelu, UEFA postanowiła przenieść rewanżowe spotkanie na neutralny grunt - wybór padł na Rotterdam. Końcowy wynik: cztery do zera i kolejny krok poczyniony ku sięgnięciu po europejski tytuł. W trzeciej rundzie Los Ches przyszło zmierzyć się z nieobliczalnym Besiktasem Stambuł. Na tureckim terenie triumf 3-2 w ostatnich chwilach zapewnił David Navarro, dlatego z pewną rezerwą podchodzono do drugiego meczu. Na Mestalla trafiali Angulo i Juan Sánchez, dzięki czemu awans świętowali piłkarze z miasta portowego nad wschodnim wybrzeżem Morza Śródziemnego.

W 1/8 finału czekał inny turecki reprezentant, rewelacja tamtych rozgrywek, Genclerbirligi. Drużyna z Ankary rozprawiła się z Parmą, Sportingiem Lizbona i Blackburn Rovers. Data rozgrywania pierwszego meczu przypadła na 11 marca. Właśnie wtedy w Madrycie dokonano zamachu terrorystycznego, w którym zginęło blisko 200 osób. UEFA rozważała odwołanie wszelkich spotkań, jednak nie zdecydowała się na ten krok; konfrontacja w stolicy Turcji wypadła kiepsko – rywale wygrali 1-0.

Znów miał decydować pojedynek rewanżowy i znów udało się odrobić straty – tym razem dopiero podczas dogrywki, w której obowiązywała zasada srebrnego gola. Wybawcą Valencii okazał się Vicente Rodríguez. Kolejnym rywalem było Girondins Bordeaux. Tocząc jednocześnie bój o mistrzowski tytuł z Realem Madryt, Nietoperze dwa razy pokonali Francuzów 2-1 i szykowali się do derbowego pojedynku w półfinale, w którym znalazł się lokalny przeciwnik, Villarreal.

Bez wątpienia była to najbardziej pasjonująca runda ze wszystkich. Po niezwykle wyrównanej i efektownej walce, pierwsze spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Podobnie przebiegał drugi mecz: mnóstwo walki, poświęcenia, gdzie każdy błąd mógł przesądzić o porażce. Tak też się stało: Angulo wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Miście i to Valencianistas wybierali się do szwedzkiego Göteborgu na finał Pucharu UEFA.

Zespół zamierzał nareszcie powetować sobie porażki w Paryżu i Mediolanie. Po bramkach Vicente i Misty Valencia pokonała bezsilny Olympique Marsylia i znów rządziła w Europie, dokładając wkrótce Superpuchar Europy, po wygraniu nad Porto.

Ostatnim trofeum, po jakie sięgnął nasz klub jest Puchar Króla sezonu 2007-2008. Valencia wyeliminowała Real Unión Irún, Real Betis, Atlético Madryt i w półfinale stanęła oko w oko z FC Barceloną. W rewanżu rozgrywanym na Mestalla, Nietoperze osiągnęły imponujące zwycięstwo 3-2.

Finał rozegrano 16 kwietnia 2008 na Vicente Calderón. Blanquinegros wygrali w przekonujący sposób 3-1. Alexis i Mata strzelili w pierwszych dziesięciu minutach meczu, a na siedem minut przed końcem trzecie trafienie dołożył Morientes i kibice zgromadzeni na trybunach madryckiego obiektu mogli rozpocząć świętowanie zdobycia 7. pucharu w historii.