VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Valencia vs. Girona — zapowiedź

Michał Kosim | Krystian Porębski, 03.11.2018; 16:26

Uszczęśliwić Estadio Mestalla

Ciężko w to uwierzyć, ale Valencia nie wygrała u siebie żadnego z sześciu starć: z Atlético, Betisem, Juventusem, Celtą, Barceloną i Leganés (co prawda przegrywając tylko z Juve). W zeszłym sezonie strata punktów przytrafiła się tylko sześć razy: trzy remisy i trzy porażki. Właśnie gra domowa i 42 punkty (więcej tylko Barça) zaprowadziły ekipę Los Ches do Ligi Mistrzów. Jeśli „Nietoperze” chcą się tam stawić za rok, muszą w pierwszej kolejności zacząć wygrywać na Mestalla. Od zaraz.

Może być o to o tyle łatwiej, że mimo problemów kadrowych – brak Parejo, Picciniego i Czeryszewa – Marcelino ma mniejszy ból głowy niż Eusebio Sacristán. Ten nie może skorzystać z Portu, Stuaniego, Mojiki, Adaya, Juanpe, Douglasa Luiza, „Choco” Lozano oraz Timora. Valencia może ponadto liczyć na Santiego Minę, który okrasił powrót po kontuzji dwiema bramkami w meczu z Ebro (1:2) oraz Gonçalo Guedesa, który po raz ostatni zagrał w meczu z Barceloną 7 października i ani razu nie rozegrał pełnych 90 minut w obecnych rozgrywkach. Obaj piłkarze mają być wybawieniem Valencii z problemów ze skutecznością i trener Blanquinegros ma desygnować ich do gry od pierwszej minuty.

W związku ze szpitalem w Gironie Eusebio będzie mógł, a właściwie musiał, powrócić do 4-3-3. Gdy obejmował klub latem miała to być domyślna formacja Blanquivermell, przeniesiona z wcześniejszej pracy w Sociedad. Piłkarze lepiej odnajdowali się w ustawieniu Pablo Machína z trójką stoperów i wahadłowymi, więc nowy szkoleniowiec do niego wrócił. Efekt? Punkt więcej niż Girona zebrała w pierwszych dziesięciu kolejkach zeszłego sezonu, który był dla klubu znakomity.

Między innymi to zarzuca się Marcelino: że nie chce odstąpić od ustawienia 4-4-2. Czy jednak w formacji tkwi największy problem Los Ches?

Z lotu Nietoperza

Na pytania odpowiedział Krystian Porębski.

Jak wrażenia po kolejnym widowisku Valencii – tym razem z Ebro, które grając od 29. minuty w dziesiątkę wyszło w 62. minucie na prowadzenie?

Katastrofa. Mało było pozytywów, a o jedynym pokaźnym na pewno będzie w kolejnych pytaniach. Zespołowi przez większość spotkania brakowało charakteru. Valencia kolejny raz kopała się po czole próbując grać piłką. Naprawdę, czeka nas jeszcze dużo pracy, zanim nauczymy się grać także w ten sposób. Czy się uda? Villarreal Marcelino zdecydowanie to potrafił. Myślę, że i na Mestalla to możliwe, ale potrzeba czasu i cierpliwości.

Wszyscy w ekipie Los Ches wypowiadają się w podobnym tonie: że to zwycięstwo ma zespół podbudować. Myślisz, że to możliwe po takim meczu?

Nie wiem szczerze mówiąc, myślę, że może wzbudzić bardziej sportową złość. Tak jak mówiłem, trudno o pozytywy, bo wiele w tym meczu nie działało, a stracić gola z trzecioligowcem grającym w dziesiątkę... Mestalleta nie straciła z nimi bramki, a dorosły zespół tak. To daje do myślenia.

Podczas konferencji Mateu Alemany\'ego (wybaczcie drodzy, po świętach całość się już pojawi – są one zbyt rzetelnie przeprowadzane, by nie przetłumaczyć Wam tego naprawdę obszernie) wyraził on m.in. pełne zaufanie względem Marcelino. Jakie są Twoim zdaniem najważniejsze kwestie poruszone w rozmowie z dyrektorem generalnym?

Cieszy to, że klub jest przygotowany na każdą ewentualność, nawet brak kwalifikacji do Ligi Mistrzów. To się może zdarzyć, zwłaszcza kiedy rywale są zwyczajnie mocniejsi. Potrzeba spokoju, zaufanie wykazane Marcelino to bardzo dobra informacja. Wreszcie klubem rządzi ktoś, kto ma logiczne podejście do sprawy, nie decyduje pod wpływem emocji. Wiemy co sądzą polscy fani Valencii – wielu pisze: „Zaza, wróć”. Simone być może brakuje w zespole pod względem mentalnym, ale czy grałby lepiej niż nasi napastnicy, tego już pewny nie jestem. Dlatego w pełni zgadzam się z tym, co mówił Mateu o tej sprawie. Wszyscy uwielbialiśmy Zazę, ale pewnego poziomu by nie przeskoczył.

Wracając jeszcze niechętnie do meczu z Ebro i dublet Miny: uważasz, że powinien wyjść w pierwszym składzie na Gironę?

Jeśli zdrowie pozwala to tak. To jest ten jedyny plus w meczu z Ebro. Nie chcąc się wyrażać – Santi strasznie się wkurzył na wydarzenia w tym spotkaniu. Wziął sprawy w swoje ręce, kropnął raz na bramkę po fajnym dryblingu, drugi raz wykończył akcję głową. Obu bramek nie byłoby, gdyby nie waleczność naszego snajpera. To właśnie Hiszpan może być takim zapalnikiem, jakim był Zaza. Santi ma sufit zdecydowanie wyżej, a charakterologicznie jest piłkarzem podobnym do Włocha. Identyfikuje się z drużyną, widać, że zwyczajnie mu zależy. Kiedy ekipie nie idzie, nie boi się wziąć ciężaru na własne barki. W Santim nadzieja na ruszenie tego wszystkiego z miejsca. Jestem przekonany, że właśnie taki impuls jest potrzebny drużynie. Valencii nie trzeba gwałtownych zakupów, wielkich zmian w taktyce. Trzeba bodźca, który ruszy to wszystko do przodu.

Wrócił też Guedes. Pokładasz duże nadzieje w tym, że niemal z miejsca odmieni grę ofensywy i wprowadzi ożywienie?

Myślę, że zdrowy duet Guedes-Mina może wreszcie sprawić, że ofensywa Valencii, o której przed sezonem można było mówić w samych superlatywach, teraz wreszcie zacznie działać jak trzeba. Jeśli jest problem z atakiem pozycyjnym, rywale stawiają autobus, niezbędni są piłkarze nieprzewidywalni, stosujący niekonwencjonalne rozwiązania. Gonçalo to potrafi. Zresztą pamiętamy jaki miał początek meczu z Barceloną. Ogromna szkoda, że doznał wtedy kontuzji; mam wrażenie, że jego forma naprawdę rosła. Oby teraz był w podobnej dyspozycji, a będzie dobrze.

To jeszcze o Gironie. Na co lub na kogo trzeba uważać pod nieobecność Portu i Stuaniego?

Na każdego. Dosłownie. To ekipa nauczona przez Machína jak atakować całościowo. Każdy piłkarz może przechylić szale zwycięstwa na korzyść swojej ekipy. Nie widać tego może w bramkach w tym sezonie, bo Stuani robił do tej pory robotę, ale w ofensywie często pojawiali się nawet środkowi obrońcy Pedro Alcalá i Bernardo Espinosa. Trzeba uważać na stałe fragmenty i ataki skrzydłem. Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby wreszcie swoje zrobił np. Alex Granell. On i kilku innych potrafi przymierzyć z dystansu. Gdyby nie czerwona kartka w meczu z Rayo, wskazałbym na Anthony’ego Lozano. To chłopak z Mestallety, więc byłoby logicznie, bo nasi byli piłkarze uwielbiają strzelać przeciwko nam. Tym razem chyba nam to nie grozi.

Alemany jedynym potrzebnym strażakiem

„Nerwowość jest czymś, na co nie można sobie pozwolić w zarządzaniu. Inna sprawa, że jesteśmy zmartwieni. Absurdalne byłoby, gdybyśmy nie byli” – przyznawał na konferencji prasowej Mateu Alemany, dodając w ramach odpowiedzi na to, czy dwie wygrane w 14 meczach nie sprawiły, że zakwestionował pracę Marcelino: „Szczerze mówiąc – nie. To pytanie nie przestaje mnie zaskakiwać. Projektów nie rozmontowuje się po dwóch miesiącach”. Mimo że krytyka kibiców narasta z każdym meczem, trener „Nietoperzy” zdaje się mieć duży kredyt zaufania wypracowany w zeszłym sezonie. „Nie straciłem wiary. Będziemy tam, gdzie znajdować się musimy. Jestem tego pewien. Tak, jak wy wszyscy jeszcze dwa miesiące temu”. Dyrektor generalny zwrócił zresztą uwagę na niecierpliwość panującą wśród kibiców i dziennikarzy w świecie futbolu, jednak on sam uważa, że czas na globalne podsumowania przychodzi w maju lub czerwcu. Piłka to cykle, te większe i mniejsze. Hossa i bessa.

CEO Valencii poinformował także o tym, że obecnie 25 lub 26 przedsiębiorstw jest zainteresowanych parcelami starego stadionu. Ich sprzedaż może pokryć zdecydowaną większość środków potrzebnych do budowy Nuevo Mestalla, czyli stadionu-legendy. A właściwie: stadionu-widmo, który nie może powstać od 1 sierpnia 2007 roku – właśnie wtedy ruszyła jego budowa.

Przewidywane składy

Tak może wyglądać jedenastka Valencii według Superdeporte. Na Guedesa i Minę w pierwszym składzie liczy obecnie wielu sympatyków Blanquinegros i wiele wskazuje na to, że obaj się w nim znajdą. Środek pomocy pod nieobecność Parejo miałby stworzyć duet Coquelin-Kondogbia.

Girona będzie musiała eksperymentować, więc ciężko jest przewidzieć dzisiejszy skład. Większość mediów spodziewała się wyjścia trójką stoperów, jednak według grafiki opublikowanej na Twitterze Girony ekipa Eusebio wyjdzie na boisko w 4-3-3. Podjąłem się więc próby przewidzenia jedenastki dzisiejszych gości.

Ostatni mecz z Gironą:
Skromna wygrana nad Gironą

Przypominamy o tegorocznej edycji naszego Forumowego Typera, którego nagrody w bieżącym sezonie ufunduje użytkownik naszej strony, Maciek_1985.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (0)

KOMENTARZE




Nie ma żadnych komentarzy.