VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Klęska w Mediolanie

Karol Kotlarz, 19.02.2020; 23:00

Atalanta gromi Valencię

Podopieczni Alberta Celadesa zaprezentowali się znacznie poniżej oczekiwań w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Atalantą, przegrywając wysoko 1:4. Bramki dla gospodarzy zdobywali Hateboer (dwie), Ilicić i Freuler. Honorowe trafienie dla Valencii uzyskał Czeryszew.

Na pierwszy mecz w ramach fazy pucharowej Ligi Mistrzów Celades wygrał najmocniejszy dostępny skład. Już od początku spotkania inicjatywa była po stronie gospodarzy. Szanse na zdobycia gola mieli Alejandro Gómez czy Pasalić, obaj jednak nie umieścili piłki w siatce. Co nie udało się wymienionym, powiodło się Hateboerowi po kwadransie gry. Z lewej strony pola karnego dośrodkowywał Gómez, który wcześniej wykorzystał bierną postawę zawodników Valencii, a holenderski obrońca uprzedził Gayę i wpakował futbolówkę do bramki. 0:1.

Atalanta nadal przeważała w meczu, a kolejną dogodną okazję miał Goosens, lecz uderzenie tego zawodnika zatrzymało się na bocznej siatce. Valencia, grając chaotycznie w środku pola i mierząc się z pressingiem rywala, nie potrafiła wyprowadzić składnej akcji. W 30. minucie sprytnie rozegrany rzut wolny otworzył szansę dla Ferrana, lecz uderzenie młodego skrzydłowego wylądowało na słupku. Zaskoczyć Golliniego próbował też Guedes, a jego strzał minął bramkę.

Nieporadność defensywy Valencii po raz kolejny została wystawiona na próbę w końcowych minutach pierwszej połowy. Wówczas Pasalić posłał podanie do stojącego przed polem karnym Ilicicia, który po opanowaniu futbolówki oddał mocny strzał prawą nogą, zdobywając bramkę dla swojego zespołu. 0:2.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ znaczącej zmianie. Okazję do zdobycia kontaktowego gola miał Soler, lecz piłka po jego uderzeniu minęła bramkę. W 57. minucie meczu około 20 metrów przed własną bramką piłkę stracił Kondogbia. Futbolówkę przejął Freuler, który posłał podkręcone uderzenie z linii pola karnego. Piłka wpadła do siatki obok zaskoczonego Jaume. 0:3.

Po chwili Valencia mogła zdobyć bramkę. Złe wybicie piłki przez Golliniego wykorzystał Ferran, dogrywając do Maxiego Gómeza, będącego sam na sam z golkiperem gospodarzy. W klarownej sytuacji napastnik „Nietoperzy” posłał piłkę wprost w bramkarza. Z kolei Atalanta nie zmarnowała kolejnej okazji do zdobycia gola. Zagranie Pasalicia przepuścił Ilicić, który był na pozycji spalonej, zaś futbolówkę przejął rozpędzony Hateboer. Obrońca popędził prawą stroną, wbiegł w pole karne i pewnym strzałem pokonał Jaume. 0:4.

Na boisku pojawił się Czeryszew, który zmienił Guedesa. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Rosjanin dopadł do niecelnego podania zawodnika Atalanty, opanował futbolówkę i bez dłuższego namysłu posłał płaski strzał na bramkę. Piłka zatrzepotała w siatce, 1:4! W kolejnych minutach Czeryszew mógł ponownie wpisać się na listę strzelców, lecz został zatrzymany przez Golliniego. Kolejnej zmiany dokonał Celades – plac gry opuścił Gómez, a zastąpił go Gameiro. Zespół Atalanty zwolnił nieco tempo, zaś Valencia próbowała zdobyć kolejnego gola. Próby Solera i Kondogbii okazały się jednak niecelne. W końcówce okazję do strzelenia bramki miał też Ferran, lecz jego strzał poszybował nad bramką.

Mecz zakończył się wysoką porażką Valencii 1:4, a podopieczni Alberta Celadesa nie pozostawili po sobie dobrego wrażenia. Kolejne spotkanie Los Ches rozegrają w sobotę, 22. lutego na Anoeta z Realem Sociedad. Rewanż z Atalantą przewidziany jest na 10. marca.

Liga Mistrzów, 1/8 finału

ATALANTA – VALENCIA CF 4:1 (2:0)

Bramki: Hateboer (15’, 1:0), Ilicić (41’, 2:0), Freuler (57’, 3:0), Hateboer (62’, 4:0), Czeryszew (66’, 4:1)

Valencia CF: Domènech, Wass, Mangala, Diakhaby, Gayà, Parejo, Kondogbia, Ferran, Soler, Guedes (64’ Czeryszew), Maxi Gómez (70’ Gameiro).

Atalanta: Gollini; Tolói, Palomino, Caldara (75’ Zapata); Hateboer, de Roon, Freuler, Goosens, Pasalić (90’+2’ Tameze); Gómez (81’ Malinovskyi), Ilicić.


Wybierz gracza meczu
Dienis Czeryszew
José Gayà
Ferran Torres
Daniel Wass
Eliaquim Mangala
Created with QuizMaker

Kategoria: Mecze | własne | Las Provincias | Super Deporte skomentuj Skomentuj (22)

KOMENTARZE

1. LimaK19.02.2020; 23:45
Tego się obawiałem...

Chyba już "pozamiatane"...
2. mientowy7620.02.2020; 06:32
Ta druzyna nie ma jaj.Parejo to kolaborant i chamulcowy druzyny.Powinno mi sie juz podziekowac bo jego gra NIC nie daje.Chińczyk rozwalil nam druzynę!
3. ibiz20.02.2020; 07:34
Wynik i mecz pominę, wspomnę tylko ze mogło być całkowicie inaczej gdyby nie impotencja w ataku. Martwi mnie jednak inna kwestia. Od kilku sezonów Valencia to istna sinusoida. Nie możemy odbić się od dna od dawien dawna, kazde 4 miejsce to był tylko mały impuls. Ten sezon kończymy prawdopodobnie w 1/8 LM, i po za miejscem premiujacym grę w LM w następnym sezonie. Zapewne oznacza to kolejna wyprzedaż zawodników żeby spiąć ffp, łatanie dziur szrotami i wiecznym talentami. I w sezonie 2021/2022 miejsce w środku tabeli. I tak w koło. Obawiam się że karta już się nie odwróci i jedyne na co możemy liczyć, to wygrane pojedyncze mecze z wielkimi La Liga, zresztą nawet już teraz cieszy nas remis z Atletico na własnym stadionie, mimo że drużyna z topu powinna celować w zwycięstwo jeśli walczy się o LM, nie mówiąc już o tytule.
4. kupis8920.02.2020; 07:34
kupis89No i co panowie ?
Gdzie ta poprawa w grze po zmianie trenera?
Gdzie te zalązki lepszego ??

Nie ma ich w ogóle...
Opuścili podobno superpuchar...ok
Opuścili CdR ...ok
Opuścili LM ....super
To co... pewnie teraz Ligę odopuszcza i zaczną przygotowania do następnego sezonu.

Chuja się zmieniło, grali ,grają i będą grać chujnie z małymi wyjatkami które juz wyliczałem a nasz awans z grupy to było więcej szczęścia niż rozumu.

Takie moje zdanie.
5. staste7720.02.2020; 08:28
staste77Jednak Parejo jest nadal bez formy. Porusza się ślamazarnie po boisku. Muszę przeglądnąć jeszcze raz mecz, ale odniosłem wrażenie, że wszyscy biegali trochę w zwolnionym tempie, jakby bez zaangażowania i wiary.
Zabrakło Coquelina. Kondo jest jeszcze nie w formie. Bardzo niepewny, często się przewracał, itp.
No i brak skuteczności! W tego typu meczach trzeba być skutecznym jeśli się chce osiągnąć dobry wynik. Z "dziurawą" Atalantą powinniśmy strzelić więcej niż 1 gola i były na to sytuacje, ale brakowało dokładności (np. w 1-szej połowie Guedes zamiast strzelać to powinien podawać, itd.).
W rewanżu mamy jeszcze szanse, ale musimy zagrać bezbłędnie w defensywie i być skuteczni, bo sytuacje będziemy mieli.
6. bart12340020.02.2020; 08:51
bart123400Ok, odpadliśmy, ale najbardziej mierzi to, że my nie wyciągamy wniosków. Nawet jeżeli zdobędziemy 4 miejsce w La Liga, to nie zrobimy z tym kompletnie nic!
W lecie będziemy oglądać Stuaniego, Denisa Suareza czy Laguardię. I tak rok w rok. Ten ostatni jest nawet solidny, ale z nim w pierwszym składzie chcemy zaistnieć w europie? Potrzebujemy "na już" kilku piłkarzy z jajami i/lub umiejętnościami i takiego samego trenera. Chętnie bym sprowadził Bielsę, gdyby się dało.
7. Kojiro20.02.2020; 09:47
KojiroSędzia był pobłażliwy i pozwolił grać ostrzej, Atalanta to wykorzystała z jajem, nasi niestety grali jak panienki. Kilka błędnych indywidualnych decyzji, np strzał Guedesa zamiast podania do Maxiego, czy przekładanie piłki Cherysheva zamiast strzału z pierwszej. Sporo braku umiejętności - strzały Maxiego czy Gameiro, którzy partaczyli nawet nie będać naciskani. To wszystko zadecydowało o tym wyniku. Mimo wszystko jednak Atalanta nie zagrała na tyle, ile pokazuje wynik. Szanse na odwrócenie losów awansu ciągle są, może będzie magiczna noc na Mestalla.
8. ThomsonVCF20.02.2020; 09:56
ThomsonVCFByło lekceważenie Atalanty, a oni grając na pół gwizdka nas wypunktowali jak amatorów. To nie był wielki mecz La Dei. Strach pomyśleć co by było, gdyby maszyna losująca mecze wylosowała im świetny występ.

No, ale wynik to efekt złej taktyki - obrona i nastawienie na kontry w sytuacji, gdzie mamy zdziesiątkowaną obronę + fatalna forma naszego Il Capitano Parejko.

Uważam, że dwumecz jest absolutnie do wygrania - z tym, że musimy liczyć na to, że Atalanta zagra na najwyżej takim poziomie jak wczoraj, a sami zagramy znacznie lepiej i skuteczniej.
9. bart12340020.02.2020; 10:57
bart123400ThomsonVCF, jeżeli Atalanta grała na pół gwizdka, to my nie graliśmy nawet na 1/10 gwizdka. Włosi przynajmniej grali agresywnie i z zaangażowaniem, a my na chodzonego.
Jeżeli zagramy na swoim najwyższym poziomie, to zmieciemy Atalantę, ale szczerze w to wątpię.
10. Old Wardrober20.02.2020; 11:07
Mnie właśnie najbardziej boli, że przy wczorajszej grze Atalanty spokojnie dało się stamtąd wywieźć dobry wynik. Gdybyśmy przegrali po świetnej grze Włochów, to trudno, i tak 1/8 dla nas to wynik ponad stan.
Tylko że Atalanta świetnie nie grała. Ich obrońcy co rusz podawali naszym pod nogi. Bramki padały w większości po naszych głupich błędach, a nie ich składnych akcjach. Im weszły dwa strzały z dystansu, nam nie wchodziły patelnie. Oni zagrali przeciętnie, my zagraliśmy beznadziejnie. Szkoda.
11. kOst20.02.2020; 11:38
kOstNa spokojnie. Moim zdaniem atalanta była lepsza na boisku ale to my byliśmy groźniejsi. Weszły im 3 strzały bo obrońcy którzy wybiegli na boisko grali w parze 1raz. Gdybyśmy mieli więcej szczęścia przed rewanżem bylibyśmy faworytem, potoczylo się inaczej ale wciąż jest cień szansy na awans, szkoda że nie strzeliliśmy tej 2 bramki. :(
12. Lizarazu20.02.2020; 11:53
Rok w rok stajemy się pośmiewiskiem na arenie europejskiej. Tradycji stało się zadość. Bo musiało się stać.

Najpierw kompromitacje za Marcelino z
- Young Boys czy innym Sturmem Graz
- brak awansu z grupy z najgorszym Man United w historii
- najgorszym Arsenalem w historii

Teraz za Celadesa mamy to. 1-4 z co by nie mówić tak sobie jednak dysponowaną Atalantą. To ile oni miejsca zostawiali w środku to niebywałe, z dobrym playmakerem, to mogliśmy dominować jak Niemcy nad Brazylią w pamiętnym półfinale. A my tymczasem wyszliśmy jak na jakiś spacer. Po co było w takim razie jechać do Mediolanu? Czy nie można wymagać trochę zacięcia, zęba, walki, zaangażowania od profesjonalistów? Kolejna szansa przepadła, nie zaryzykowaliśmy, wóz albo przewóz skoro tak się już mecz ułożył i o to ten żal.

Podzielam opinie staste77 i Shunsuke z shoutboxa. Old Wardober wyżej też dobrze zauważył, że oni co chwilę podawali nam pod nogi albo na przejęcie takich 50-50/stykowych sytuacji.

Indywidualnie to były straszne występy. Na szczególnie złe wyrożnienie moim zdaniem zasłużyli Guedes - to co on zrobił w bodaj 28min to piłkarski kryminał i zesłałbym go do rezerw, bo to mogła być piłka meczowa, a zachował się jak junior z B klasy, amator. Bardzo cieszyłem się jak w 12 minucie dostał porządny OPR od Parejo (chyba pierwszy raz widziałem go w takiej roli i za to plus dla kapitana, szkoda, że Portugalec sie nie otrząsnął po tej z.bce); Maxi Gomez tak samo do rezerw, te patelnie co miał są niewybaczalne na tym poziomie. Bramkarz złapał w zęby, a to było lepiej jak rzut karny. Zresztą bałem się, że jak dostaniemy jedenastkę, to i Parejo dołoży większą cegiełkę do tej klęski. Soler miotał się nie wiadomo gdzie, właściwie to graliśmy chyba w 10 albo 9 m.in. dzięki niemu. On już coś chyba ma z wyjazdowymi meczami coś tak zaobserwowałem, rzadko kiedy coś daje, a jak już to niewiele. W dodatku kryminał przy 2 bramce razem z Kondogbią -> do rezerw. To była asekuracja Illicicia czy co? Obmacywanie? Jak dwa statywy normalnie. Obrona poniżej krytyki, poza jedynym jasnym punktem zespołu w mojej ocenie Wassem (za to serdeczne dzięki redakcji, że wymieniony został w ankiecie na najlepszego piłkarza VCF w meczu, w przeciwnym razie bym o niego walczył). Gaya też biegał jakby po jakimś wojaku, Jaume raczej nie będzie z siebie zadowolony przez 3 i 4 bramkę mimo że został właściwie pozostawiony sam sobie.

Jedyny pozytyw to jak wspomniałem Wass ex aequo z Cheryshevem za gola i ogólnie chęć do gry, pokazywanie się i szarpanie. Tylko tyle czasem trzeba. Ta dwójka i może jesczze Ferran nie powinna mieć do siebie zarzutów.

PS A nie mówiłem, że wcale nie ma co się cieszyć z losowania i że obyśmy mieli o co grać w rewanżu na Mestalla...
13. bojack20.02.2020; 12:02
guedes = zero ostateczne. w 1 polowie ciagle jezdzil na dupie ze myslalem ze wyjde z siebie
14. bart12340020.02.2020; 12:19
bart123400Nie ma nawet cienia szansy. Jak ktoś zauważył, Atalanta zostawiała autostradę w środku pola, jak zresztą większość włoskich ekip. Nawet tego nie potrafiliśmy wykorzystać. Nie grali wybitnie, ale grali. Zagrają w ten sam, średni sposób w rewanżu i to wystarczy, bo dla naszych to jest za wysoki poziom.
Można gdybać, ale to bezcelowe. W lecie kupimy Budimira na atak za Gameiro i będziemy słuchać jakie to nie jest wzmocnienie dla kadry, że celem jest Liga Mistrzów, a połowie sezonu paplanie, że zostało nam 18 finałów i tak w kółko.
15. pedro920.02.2020; 12:51
Na San Siro wybiegły bezbronne misie koala kierowane z ławki trenerskiej przez Celadesa – też z tego gatunku. To są skutki tanich, prowizorycznych rozwiązań. Marcelino i Alemany narazili się Limowi, więc wylecieli jak z katapulty i mamy Celadesa, a ostatnio Cesara, który nie potrafi od kilku tygodni ściągnąć na Mestalla jakiegoś sensownego obrońcy za Garaya.
Sprawy w klubie jakoś toczą się siłą inercji, wszyscy robią dobrą minę, a w rzeczywistości jest marazm, niemoc i obawa – co zrobi Lim? A Lim, jeśli nie będzie oczekiwanych wyników po prostu sprzeda kilku najlepszych grajków i będzie miał kasę z tego interesu (najlepszym aktywem jest teraz Ferran). Brak ludzi o wysokich kwalifikacjach (mamy wiernych – na czele z marionetkowym Anilem Murthy, miernych i nie wychylających się) prowadzi nieuchronnie do upadku. Nie bez powodu Gasperini po wylosowaniu Valencii stwierdził, że to jest prezent pod choinkę. Większość problemów jest wrzucana na głowę Celdesa, którego to wszystko przerasta.
Tę moją ocenę burzą w pewnym stopniu wyniki VCF w ubiegłym sezonie za Marcelino, o których wspomniał lizarazu. Też była kompromitacja, chociaż firmy dużo bardziej uznane niż Atalanta – ManU i Arsenal.

Nie mam złudzeń, że VCF nie ma już szans na awans, a 4.miejsce w lidze do iluzja. Z Valencią teraz potrafi wygrać prawie każdy. Mecz z Atalantą to nie był przypadek. Majorka, Osasuna cz Getafe, nie wspominając RM, mogą przejechać się po VCF jak walec. Piłkarzy stać jeszcze na pojedyncze zrywy, ale na tym koniec. Trudno dopatrzyć się spójnej koncepcji taktycznej. Grają bez przywódcy na boisku (Parejo), na ławce (Celades) i klubie (Murthy). A ci, którzy powinni błyszczeć (Gaya, Guedes, Maxi) popadają w przeciętność i nijakość.
16. anonim20.02.2020; 12:54
błędy i wielbłądy,ostatecznie Valencia była jednym wielkim wielbładem na san siro i atalanta ustrzeliła wielbłąda,mmimo,że nie grała świetnej piłki,ale na wielbłąda starczyło
co do rewanżu,atalancie w tym sezonie zdarzały się wysokie porażki,ale Valencia musi zagrać o wiele lepiej niż na san siro

mam nadzieję,że Rodrigo,Florenzi i Paulista będą gotowi na rewanż i będzie piękna remontada,coś w stylu Deportivo z Milanem kilkanaście lat temu


17. marc_overmars20.02.2020; 13:14
Katastrofalny wystep, zagrali stojanowa, szkoda komentowac

po wcale niezlych poczatkach celadesa wszystko wraca do normy. od nowego roku wyglada to tak slabo jak za marcelino a roznice takie ze tworzymy wiecej i tracimy wiecej
18. valencia1820.02.2020; 14:28
valencia18Powiedzieć, że Valencia znowu sfrajerzyła to jak nic nie powiedzieć. Ogólnie mecz na bardzo niskim poziomie, lecz dość przyjemny dla oka, neutralno-niedzielny kibic mógł odnieść wrażenie, że ogląda rodzimą ekstraklasę. Ferran sam pewnie się zastanawia, jak po meczu z Atletico oraz wczorajszym, nie ma żadnej asysty na swoim koncie, ponieważ wyłożył ze 4 patelnie i kilka bardzo dobrych piłek. Ogromna marność Guedesa, który zagrał chyba tylko dlatego że nie było kogo wystawić. Wejście Cherysheva chyba uświadomiło każdego, że Valencia nie mierzyła się z Eurpojeskim gigantem, ponieważ podczas swojego 25 minutowego pobytu na murawie nasz rusek zrobił spory młyn, co tylko pokazywało że obrona Atalanty była strasznie dziurawa. Ich bramkarz również wyglądał bardzo niepewnie, szkoda że nie miał za dużo roboty i wynik jest jaki jest. Memiczność tego klubu tylko potwierdza fakt, że na pozycji która jest najczęściej i notorycznie wzmacniana i tak bułe męczy Wass, chociaż wychodzi mu to w sumie nienajgorzej. Szansę są bardzo małe, jednak pozostaje wierzyć w magię Mestalla i szczęśliwą #reamuntadę.
19. facundo20.02.2020; 14:49
facundoPrzesledzilem historie VCF w pucharach na transfermarkt i zdalem sobie sprawe, ze my autentycznie kompromitujemy się w LM od co najmniej dekady.
Latka frajera przykleiła sie do nas chyba na dobre, a nie chce juz nawet wspominac kiedy przyjezdzaly na Mestalla tuzy futbolu ze Swansea w LE i lały nas trzy do zera.

Blaźnimy się na tyle, ze zaczyna brakowac skali. Na wyjazdach zwykle prezentujemy sie jak zbieranina reprezentacji polski tudziez klub ekstraklasy. Nie ma planu, a jak jest pomysl, to zle wykonywany. Nie potrafimy zagrac wyrahowanego futbolu (ile razy na przestrzeni lat mowilem i prosilem tutaj o chocby zalazek mysli niemieckiej); co przeszkadzalo nam ustawic sie jak Atletico Cholo z wczoraj i liczyc na kontre? ergo jestesmy do bolu naiwni. Nie potrafimy wdrożyć najprostszej strategii (zwlaszcza kiedy naszym usprawiedliwieniem moze byc waska kadra i szereg kontuzji). Wczoraj przeciwko Atalancie była doskonała okazja, aby wybrac ten wariant albo tez skorzystac z gry na wyjezdzie i isc na calosc. Czy nie jest to tłumaczone piłkarzom na odprawach przedmeczowych? W zamian dostalismy to co zwykle: 'cos pomiedzy' - czyli w efekcie ani to, ani to. Półśrodki. Brak konsekwencji. Bylejakość. Tumiwisizm.

Najsmieszniejsze, ze przy okazji kompromitujemy tez cala lige hiszpanska. Dla naszego zdrowia, mysle zdrowia kibica, moze lepiej byloby zgarnac sam cash za awans, a miejsce w rozgrywkach oddac i nie wygłupiac sie w tych całych pucharach.

Duzo racji ma w swojej ocenie pedro9. Pilka zawsze wraca do gabinetow i to zwykle wczesniej niz pozniej (casus Barcelony, Milanu, ManU, Arsenalu popatrzcie i przyjrzyjcie sie).

Jedyna szansa, ze Atalanta zlekcewazy VCF w rewanzu, lecz nie spodziewam sie i na to nie licze z uwagi na ich trenera. Obawiam sie, ze moze to byc ostatni mecz fazy knock-out LM na starym, poczciwym Mestalla.
20. caldinho20.02.2020; 17:44
caldinhoBrakowało długich piłek za plecy obrońców na skrzydło, gdyby nasi tak grali to by 1-2 bramki więcej strzelili. Skoro gry kombinacyjnej nie było, to mogli tak grać, a nie długie piłki w środek, gdzie obrońcy i pomocnicy Atalanty kasowali jak chcieli. Wykończenie akcji każdy widział jakie jest. Szanse są małe, ale jakieś tam nadzieję jeszcze mam, z Lille wygrali 4-1, no ale z takim nastawieniem jak wczoraj będzie to niemożliwe. Mało prawdopodobne, że w rewanżu zagrają bez straty bramki, a i strzelić 3 będzie bardzo trudno.
21. pedro920.02.2020; 22:18
Poza taktyką, która się nie sprawdziła - jak można skutecznie się bronić, jeśli w kadrze VCF jest 1 (słownie: jeden) defensywny pomocnik (Coquelin), który nie zagrał z powodu kontuzji?

Mam też pomysł na przyszły sezon: trzeba zatrudnić BORDALASA!!!!!
22. chn199421.02.2020; 22:17
To co najbardziej mnie boli po tym meczu to statystyka:
Atalanta strzały celne 5 Valencia 4, a wynik jaki jest...
Brak agresywności w obronie oraz impotencja strzelecka nas praktycznie załatwiły. Atalantę można było ograć, nie szło im jakoś nadzwyczajnie, ale okazaliśmy się znów beznadziejni na wyjeździe.
Partolenia akcji przez Maxiego, Gameiro czy Guedesa nie chcę komentować. Nieźle zagrali Gaya, Wass i Ferran. Cheryshev w europejskich pucharach po raz kolejny dużo lepiej niż w Hiszpanii. Ja rozumiem że Parejo jest niezły w stałych fragmentach gry, ale wolałbym żeby nie grał w rewanżu (albo zaczął grać bezpieczniej w wyprowadzeniu). Kondo średnio, miał parę dobrych interwencji, ale za przy 3 bramce Atalanty się nie popisał.

Teoretycznie jest możliwy cud na Mestalla, ale musiałby nam wyjść mecz perfekcyjny.
Wątpię żebyśmy zagrali na 0 z tyłu. Z duetem Mangala - Diakhaby tego nie widzę, chyba że się kogoś wartościowego uda wypożyczyć ze względu na kontuzję Garaya.

#35 mecz sezonu - 3/10.