VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Parejo: „Czuję się ważny w zespole”

Michał Kosim, 07.09.2019; 21:22

Kapitan Los Ches o kadrze i Valencii

Podczas trwającego zgrupowania reprezentacji Hiszpanii z agencją prasową EFE porozmawiał Dani Parejo. Głównymi tematami wywiadu przeprowadzonego przez Roberto Moralesa była reprezentacja Hiszpanii (śmierć córki Luisa Enrique, długie oczekiwanie na debiut w kadrze czy bycie jednym z następców Xaviego i Xabiego Alonso) oraz Valencia (trudne chwile przeżyte w klubie, niedoszły transfer Rodrigo do Atleti czy miejsce w hierarchii zespołu „Nietoperzy”).

Jaki jest stan reprezentacji po tym wszystkim, co spotkało Luisa Enrique (9-letnia córka byłego szkoleniowca kadry Hiszpanii, Xana, zmarła na nowotwór kości – przyp. red.)?

Zarówno my, jak i całe piłkarskie środowisko jesteśmy smutni. Tego typu sytuacje są bardzo skomplikowane. Musisz poradzić sobie z nimi w najlepszy możliwy sposób i spróbujemy wygrać, by móc zadedykować to zwycięstwo trenerowi.

Jak was, od środka, doświadczyła ta zmiana i na czym ona polega?

Ostatecznie Robert (Moreno, obecny trener kadry – przyp. red.) pracował z Luisem przez dziewięć lat i – jak rozumiem – federacja uważa, że kontynuowanie współpracy z nim na ławce będzie zachowaniem tego samego stylu gry i tego samego pomysłu pod każdym względem. Jak dotąd wszystko układa się perfekcyjnie i dobrze jest móc kontynuować tę pracę.

Ciężko było ci się do niej dostać, ale zadomowiłeś się w kadrze La Roja.

To moje trzecie powołanie z rzędu. Cieszę się, że tu jestem, że mogę grać dla Hiszpanii i reprezentowanie swojego kraju napawa mnie dumą. Praca i codzienne poświęcenie sprawiają, że osiągasz swoje cele, że jesteś regularny. W końcowym rozrachunku czas umieszcza każdego na swoim miejscu.

To owoc twojej obecnej dojrzałości, ale wszedłeś do kadry odciskając na niej piętno swojego stylu.

To mój sposób gry oraz rozumienia futbolu i właśnie to staram się zapewniać. Gra w reprezentacji przyszła we wspaniałym momencie. Na polu prywatnym czuję się komfortowo w swoim klubie i jestem szczęśliwy w kadrze. Ma to swoje odzwierciedlenie na boisku. Rozumiem piłkę nożną w sposób taki, jaki prezentujemy. W reprezentacji – przy kolegach z zespołu, jakich posiadam – jest to proste, bo wszyscy gramy to samo i jednakowo postrzegamy futbol. Teraz, mając 30 lat, doceniasz więcej sytuacji i przywiązujesz większą wagę do pewnych rzeczy, by wygrywać pojedynki o każdą piłkę oraz cieszyć się tym w inny sposób.

Czy – biorąc pod uwagę twoją boiskową strefę – ciężko jest udźwignąć dziedzictwo piłkarzy, którzy wyznaczyli erę, jak Xavi Hernández czy Xabi Alonso?

To prawda, że są zawodnikami będącymi symbolem epoki i przeszli do historii w świecie futbolu, ale wszystko ma swój koniec i teraz to my jesteśmy kolejną generacją. Nie sądzę, że musimy szukać porównań, bo to różne epoki i mimo że nasz rodzaj futbolu jest zbliżony to jest on jednak inny. Dla mnie, jako piłkarza i wielkiego miłośnika tego sportu, zaszczytem była gra przeciwko nim i cieszenie się ich występami w kadrze. Zawsze obserwujesz tego typu graczy, którzy prezentują znakomity poziom. Mieliśmy to szczęście, że są Hiszpanami.

Aż tak ewoluowała gra od czasu, kiedy ten styl zapewnił im mistrzostwo świata?

Z racji na nasze warunki i charakterystykę zawodników kadry narodowej prowadzimy grę, przejmujemy inicjatywę i chcemy być w posiadaniu piłki przez długie fragmenty meczu, ale nie możemy być głupi. W niektórych momentach spotkań musisz zaatakować szybciej i zagrać wertykalnie. Musimy starać się poradzić sobie z każdą sytuacją, jaka napotka nas w trakcie meczu.

Twoja ewolucja i wzięcie na swoje barki ciężaru przywództwa w zespołach, w których grasz, wynika z dojrzałości idącej w parze z wiekiem czy pracy z takim trenerem, jak Marcelino?

Wszystko po trochu. To prawda, że od przybycia mistera idzie mi i czuję się bardzo dobrze, od dwóch lat osiągamy swoje cele oraz czuję się ważny w zespole. Pokazują mi to moi koledzy z zespołu, sztab szkoleniowy oraz klub i bardzo mi to pomaga. W reprezentacji to moje trzecie powołanie z rzędu i posiadanie ciągłości pracy, jaką wykonujesz w swoim zespole, zawsze ułatwia sprawę. Z każdym zgrupowaniem coraz bardziej się konsolidujesz, znając znacznie lepiej swoich kolegów i to bardzo pomaga na murawie.

Czego nauczyły cię trudne chwile w Valencii?

Ostatecznie tak w piłce nożnej, jak i w życiu nic nie jest proste, zawsze pojawiają się przeciwności losu i to prawda, że takowych doświadczyłem wiele podczas swojego pobytu w Valencii, ale pomogły mi one nadać większą wagę zwycięstwom, doceniać, gdy wszystko układa się jak należy, a także wiedzieć z czego to wynika oraz że kiedy zespół wygrywa to jest to coś, co zawdzięcza się pracy.

Wyczuwalne są wysokie wymagania Mestalla i Valencianismo.

To zawsze dobrze, ilekroć są oczekiwania, bo ostatecznie – nie tylko w przypadku piłkarzy – każdy w swojej pracy, nawet nieświadomie, zanadto się odpręża, jeśli nie są mu stawiane wymagania. Jeśli grasz w topowym klubie wymagania zawsze są bardzo wysokie, cele są wielkie, walczymy o piękne rzeczy i rozumiem, że ludzie w konkretnych sytuacjach mają swoje oczekiwania, jednak musimy też pamiętać, że mierzymy się z jedenastoma rywalami, którzy tak jak my żyją z futbolu i pokazują, że wygrywanie jest coraz trudniejsze z każdym dniem.

Jak oceniłbyś kwestię zamknięcia okienka transferowego po zamieszaniu z Rodrigo Moreno?

Rynek transferowy jest jaki jest i wszyscy musimy z tym żyć, mając świadomość tego, że do momentu jego zamknięcia może się wydarzyć wszystko i wszystkim. Jestem zdania, że kiedy rozpoczynamy rozgrywki ligowe okno transferowe powinno być zamykane, dla dobra piłki nożnej. W końcu jesteśmy tylko ludźmi i bycie skoncentrowanymi bardzo się liczy. Ważne jest, by wiedzieć jaki klub będzie się reprezentować zanim rozpocznie się rywalizację.

Atlético Madryt ostatecznie nie kupiło Rodrigo Moreno, a Valencia „wygrała”.

Oczywiście. Rodrigo to dla nas bardzo ważny piłkarz, co udowodnił na przestrzeni swojego czasu spędzonego w Valencii. Jest dla nas kluczowym zawodnikiem i cieszymy się, że zostaje z nami w tym roku.

Wraca reprezentacja, z oddali wyłania się już perspektywa Mistrzostw Europy i wydaje się, że kibice muszą odzyskać entuzjazm.

Prawdą jest, że to, że panuje większy entuzjazm i że kraj taki jak Hiszpania musi następnego lata wystąpić na Euro jest wystarczającym powodem ku temu, by zaangażować się w losy reprezentacji. Teraz mamy przed sobą bardzo ważny mecz z Rumunią, a później zmierzymy się z Wyspami Owczymi. Jeśli osiągniemy nasz cel zdobycia sześciu punktów, będziemy blisko klasyfikacji na turniej. Nawet w takim przypadku nie musimy być konformistami – będziemy iść od meczu do meczu, zawsze próbując wygrać.

Kategoria: Wywiady | Agencia EFE skomentuj Skomentuj (1)

KOMENTARZE

1. chiefer07.09.2019; 23:25
chieferApeluję o nie zwracanie uwagi na wywiady z zawodnikami, bo aż mózg boli. :/