VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Ian Cathro, trenerska nadzieja Szkocji

Zdzisław Lewicki, 18.04.2015; 13:06

Poznajcie asystenta Nuno

Pracoholik, perfekcjonista, indywidualista. Szkolenie piłkarzy rozpoczął jako szesnastolatek, jako 22-latek zarządzał już akademią juniorów w Dundee. Niedługo później na jego drodze stanął Nuno Espírito Santo, który dostrzegł w nim genialnego współpracownika i sprowadził do Portugalii, a potem do Hiszpanii. Ian Cathro pokonuje trenerskie szczeble z wyjątkową konsekwencją i, jak sam podkreśla, pieczołowicie przygotowuje się do wypłynięcia na szerokie wody.

Żyje w biegu, żyje piłką. Walenckie mieszkanie jest „właściwie dla rodziny, tak by wyglądało na to, że wie co robi”, jego ubrania czekały trzy miesiące na przełożenie z walizek do szaf, a bieliznę na start załatwiał z ośrodka treningowego. „Tak po prawdzie nie miałem czasu złapać oddechu i spojrzeć na to wszystko z dystansu” ― przekonuje. „Mam mnóstwo pracy i skupiam się na każdym, najmniejszym kawałku gry. Nie wychodzę obejrzeć czterech tysięcy kibiców czekających na przyjazd kibiców [na Mestalla]”. (...) „Nie uważam, by młodzi trenerzy mieli zbyt wiele wolnego czasu, zwłaszcza gdy są z dala od domu”.

Przygoda Iana Cathro rozpoczęła się ponad dekadę temu. Nie było mu dane zostać piłkarzem, jeszcze jako nastoletni amator uszkodził więzadła i postanowił skupić się na tym, co pochłaniało jego wyobraźnię. Założył w Dundee akademię „Master the Ball, Master the Game”, w której stopniowo wdrażał swoje pomysły na wychowanie zawodników. Był wymagający; jego podopieczni musieli wiedzieć i umieć wytłumaczyć, dlaczego podali piłkę w taki, a nie inny sposób i jaki przebieg akcji przewidywali.

Innowacyjne metody (jak na szkockie warunki) przyniosły zaskakujące wyniki i przykuły uwagę Craiga Leveina, trenera Dundee United w latach 2006-2009. Czytelnicy VCF.pl mogą kojarzyć Leveina z pewnego transferu ― to on w 2008 roku sprowadził na Tannadice Frana Sandazę, podówczas najlepszego strzelca Mestallety. Rok po sprowadzeniu hiszpańskiego napastnika, menedżer Dundee zapowiedział rewolucję w szkoleniu młodzieży, a na szefa projektu wyznaczył Iana. Nie mógł zresztą postanowić inaczej, wychowankowie Cathro byli znacznie lepiej wyszkoleni niż pierwszoligowi rówieśnicy.

Mimo to środowisko podniosło larum: konserwatyści nie wyobrażali sobie, by przekazać tak odpowiedzielne zadanie nieopierzonemu trenerowi, który w dodatku nie mógł się pochwalić dokonaniami na boisku. Sam zainteresowany szybko zbijał obiekcje: „Nie grałem w piłkę na poważnie, ale jako trener mam więcej szacunku niż niektórzy reprezentancji kraju. Jeżeli ktoś uważa tę pracę za naturalną kontynuację kariery piłkarskiej, popełnia błąd. Ludzie powinni się tym zajmować ze względu na zrozumienie zawodu, całego procesu kształcenia. Trzeba rozumieć dzieci, znać ich psychikę”.

Cathro opracował system szkolenia, którego podstawą była technika. „Dzieci są wyjątkowo bystrymi stworzeniami. Są bardziej kreatywne i mają większą wyobraźnię niż dorośli”. (...) „Jest pięć etapów: U-8 ― wprowadzenie do techniki, 9-11 ― nauka techniki, 12 ― dopieszczanie techniki, 13-14 ― przekucie techniki na umiejętności, 15-17 ― przygotowanie zawodnika”.

Wynudzał się na szkoleniach organizowanych przez SFA (odpowiednik PZPN), gdzie jego zdaniem powielano błędy poprzednich pokoleń. „Trzykrotnie oblewałem kursy, odpuściłem. Nie było w tym wszystkim troski o młodych-zdolnych. Potem wprowadzono zmiany, i to w zdecydowanie dobrym kierunku”. (...) „Będąc dzieckiem, wszystko co związane z piłką, niesamowicie mnie nużyło. Każdego wieczoru znalazłoby się setki klubów trenujących, generalizując, w określonym schemacie: rozgrzewka, następnie wymiany podań właściwie bez żadnego realizmu czy presji, a potem trochę dryblingów wokół pachołków. Być może doszłoby do tego podawanie piłki po kwadracie ― czego także nie widziałem w meczach ― i to zadanie, w którym podają do trenera, a ten wystawia im piłkę do uderzenia. Na dodatek nieco podań i strzałów, a w samej końcówce krótki mecz. Właściwie tylko to ostatnie ma miejsce na boisku. W czym stają się lepsi w trakcie takich ćwiczeń? To bezużyteczne”.

„Podam przykład. Widziałem w trakcie spotkania drużyn U-15 trenera rywali, który krzyczał do swojego piłkarza «tylko nie strać tam piłki!». Oni nie rozumieją, że język ma olbrzymie znaczenie dla dzieci. «Nie» jest zabarwione pejoratywnie, podobnie jak «strać», do tego okrzyk także był negatywny. Jedyne, co osiągnął, to zestresowanie zawodnika. Jak zachowa się następnym razem w podobnej sytuacji? Trener nauczył go negatywnych odruchów. Przekazywanie złych rozwiązań z pokolenia na pokolenie mocno trzyma się w futbolu. To straszne”.

Od początku wierzył w skuteczność swoich założeń. Otoczenie postrzegało go jako stukniętego młodzieńca, jednak nie można mu odmówić efektów: na pięćdziesięciu członków jego akademii ponad dziesięciu zostało zawodowymi piłkarzami, wśród nich reprezentant szkockich młodzieżówek John Souttar (rocznik 1996) oraz Ryan Gauld (rocznik 1995), sprzedany do Sportingu, który założył w umowie zaporową klauzulę odstępnego, 60 milionów euro.

Postrzeganie Iana Cathro zmieniło się diametralnie po angażu w Dundee. Z czasem przybyło mu obowiązków: w styczniu 2012 roku SFA powierzyło mu rozwój zawodników U-12 z jego regionu. „Człowiek, który pierwszą siatkę z piłkami kupił za własne kieszonkowe, jest jednym z najbardziej obiecujących trenerów w Szkocji” ― wychwalał go Mark Wotte, dyrektor sportowy związku.

Na zatrzymanie talentu było już za późno.

Przełom nastąpił pół roku później w centrum szkoleniowym Largs. „Każdy z nas miał swoje piętnaście minut” ― wspomina. „Jest taka niepisana zasada, że każdy robi swoje, nikt się nie wyróżnia; odbębnia się to co trzeba, idzie do domu i rozmawia ze sobą. Przychodząc, nie wiedziałem o tym. Mój kwadrans wyglądał nieco... inaczej. Po wszystkim podszedł do mnie ten duży Portugalczyk i powiedział szczerze, że podobało mu się to, co przedstawiłem”.

Tym rosłym Portugalczykiem był Nuno Espírito Santo, pierwszy klient Jorge Mendesa. Rozmowy na linii Nuno-Cathro błyskawicznie nabrały rumieńców. Kiedy Nuno otrzymał ofertę prowadzenia Rio Ave, jego pierwszym nominowanym współpracownikiem był Cathro. „Zadzwonił do mnie parę tygodni [po rozmowach]. SFA dało mu mój numer, nie jestem pewien czy mogli. Ale w końcu Nuno to prawdziwy lider, potrafi wpłynąć na ludzi”.

Mark Wotte był rozjątrzony do tego stopnia, że zakwestionował decyzję o przenosinach i rzekomo miał nie być rozczarowany utratą współpracownika. „Czułem, że jeśli zostanę, to spełnienie tego obowiązku potrwa dziesięć lat. Zaryzykowałem i wiedziałem że muszę rozpocząć nowy rozdział już teraz”. (...) „Jedyny sposób to odejść, odnieść sukces gdzieś indziej i być może wtedy ludzie tutaj będą bardziej otwarci [na młodych trenerów]” ― skomentował Cathro.

Dwa lata w lidze portugalskiej przyniosły znaczny awans sportowy dla małego Rio Ave. Klub wspiął się na szóste miejsce, drugie najwyższe w historii, dotarł do finału krajowego pucharu i awansował po raz pierwszy do rozgrywek europejskich.

W 2014 roku władzę w Valencii przejął Peter Lim. Singapurski krezus, również znajomy Jorge Mendesa, ściągnął do Hiszpanii Nuno, a ten współpracowników. Tym samym 27-letni Cathro, który do tej pory mógł wspominać pracę z Janem Oblakiem czy Fabinho, trafił do jednego z największych europejskich klubów.

„Zasadnicza zmiana [po przyjściu do Valencii] to jakość, jak i inteligencja piłkarzy. Są zawodnikami z czołówki, z instynktem, a to może być cenniejsze niż cokolwiek narysowanego na tablicy”. Cathro zna portugalski i intensywnie uczy się hiszpańskiego: „[na początku] wzbudzałem zainteresowanie, gdy słyszeli obcojęzyczne przekleństwo” ― wspomina z uśmiechem.

Jego historia momentami przypomina postać analityka odgrywaną przez Jonaha Hilla w „Moneyballu”. Szkot, z zamiłowania fizyk, brzmi dokładnie jak ktoś, kto już dawno wyznaczył cel: „Kiedy nadejdzie właściwy czas, chcę pracować samodzielnie”. (...) „Teraz jest okres przygotowań. To moje studia na uniwersytecie La Liga, dlatego staram się nie zajmować głosu. Nie uważam, bym to ja był tutaj, to Nuno jest tutaj [on rządzi]. Ten rok jest cenny; mogłem zostać w domu, a to są podstawy mojej kariery ― zadałem sobie pytanie, co będzie najważniejsze, kiedy będę miał 40 lat”.

Na zdjęciu od lewej: asystenci Ian Cathro i Rui Silva, Nuno, odpowiadający za przygotowanie fizyczne António Dias oraz znany od lat trener bramkarzy José Ochotorena

Kategoria: Felietony | Herald | The Scotsman| BBC | Guardian skomentuj Skomentuj (4)

KOMENTARZE

1. fischerVCF18.04.2015; 14:03
fischerVCFNasz przyszły mostem???? :)
2. fischerVCF18.04.2015; 14:04
fischerVCF*mister :D
3. buba18218.04.2015; 14:18
buba182Ciekawy artykuł, nie miałem bladego pojęcia, że taka ciekawa postać asystuje naszemu Nuno.

Prezentuje ciekawą filozofię fachu trenerskiego i nie boi się pójść na przód. Ciekawe jakim będzie trenerem, gdy już samodzielnie zajmie się jakimś zespołem.

Oczywiście proposy za zamiłowanie do fizyki! :D
4. Che18.04.2015; 14:39
Sa jak Vilas Boas i Mou w Chelsea pierwsze skojarzenie heh Albo Simeone i Burgos . Dzis wazny jest trener ale jego asystent czasem jeszcze bardziej a Cathro to profesionalista