VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Valencia vs. Villarreal — zapowiedź

Krystian Porębski | Marcin Śliwnicki | Arkadiusz B, 05.04.2015; 14:31

Pierwszy z dziesięciu finałów

W święta La Liga nie śpi, a przyspiesza. Kolejki 28-30 zostaną rozegrane w małym odstępie, a Valencia maraton ten rozpocznie z miejscowym rywalem — Villarreal.

Kluczowa końcówka

Fragment autorstwa Łukasza Kwiatka

Z pięciu zespołów z czołówki Valencia ma być może najbardziej wymagający ligowy terminarz, ale jako jedyna nie musi martwić się meczami w europejskich pucharach. Również dlatego już w przyszłym sezonie z pewnością będzie musiała – i to Ligą Mistrzów.

Wynik El Clasico co prawda skończył z naszymi – bardzo nieśmiałymi – marzeniami o mistrzowskim tytule, ale jednocześnie wzbudził apetyt na przeskoczenie w tabeli Realu Madryt. Wątpię, że ostatecznie to się uda, ale jestem pewien, że łudzić będziemy się długo, być może do ostatniej kolejki.

Goniące nas Atletico ligowe punkty zdobywa już trochę jakby wyłącznie siłą rozpędu, co zresztą nie powinno dziwić – drugi sezon na takich obrotach musiał wyczerpać tych piłkarzy. Jeśli stać ich na ostatni zryw, to raczej dokonają go w Lidze Mistrzów, takich planów zresztą sami nie ukrywają. Wygląda na to, że spośród wszystkich pozostałych spotkań chyba najwięcej w ostatecznym rozkładzie ligowej czołówki zależeć będzie – o ironio – od ćwierćfinałowych derbów Madrytu w Lidze Mistrzów. Kto wygra, ten nie będzie musiał co tydzień umierać za ligowe punkty. A w końcówce sezonu meczów inaczej wygrywać się nie da.

Dziś wygramy i udowodnimy wyższość. Valencii nad Villarrealem, Paco nad Vietto, Feghouliego i Piattiego nad Dos Santosami, Nuno nad Marcelino. Nuno, który wbrew oficjalnym danym Duchem Świętym nie jest, ale jednak zasłużył na to, by w niego uwierzyć.

Ja wierzę już niemal ślepo – przestał mnie nawet uwierać widok Barragana na prawej obronie.

Z lotu Nietoperza

Saga z Gayą trwa w najlepsze, pojawiają się pogłoski o kolejnych ofertach. Czy to może odbić się na jego formie, jakie są według Ciebie szanse na jego sprzedaż oraz kim ewentualnie można go zastąpić - kolejny wychowanek czy tranfer?

Arkadiusz Bryzik: Plotki transferowe to dla piłkarzy chleb powszedni, więc nie wyobrażam sobie, żeby doniesienia o zainteresowaniu jego osobą mogłyby się odbić na jego formie. Abstrahując od ich prawdziwości, Gaya nie dał póki co powodu by sądzić, że jego intencją jest opuszczenie Mestalla. Strzelam (od jakiegoś czasu wolę się nie zakładać), że do końca sezonu podpisze nowy kontrakt i wszystkie wyspiarsko-madryckie plotki będzie można wrzucić do kosza.

Marcin Śliwnicki: Szanse na sprzedaż zdefiniuje sam zawodnik poprzez swoją decyzję w sprawie nowego kontraktu. Na tę chwilę to trochę wróżenie z fusów. Gdyby zapragnął jednak szukać nowych wrażeń, prawdopodobnie w jego miejsce sprowadzono by kogoś, a dodatkowo włączono do składu któregoś z wychowanków. Inną możliwością jest postawienie na Orbana, choć ten chyba lepiej radzi sobie w środku obrony.

Antonio Barragan jest ważnym elementem drużyny, całkiem nieźle radzi sobie także Cancelo. Mimo to pojawiają się kolejne nazwiska w kontekście transferu, zaoferowany Valencii Lichtsteiner czy Van der Wiel, Sergio Sánchez, Montoya czy Hugo Mallo. Jakie wyjście byłoby najlepszym wyborem?

Arkadiusz Bryzik: Prawa strona defensywy to pozycja, którą powinniśmy wzmocnić niezależnie od przyszłości Barragana i/lub Cancelo. Ten drugi — rzecz jasna jeśli Benfica zmądrzeje i obniży absurdalną kwotę odstępnego — musi przede wszystkim grać, więc najlepszym wyjściem byłoby wypożyczenia do innego klubu La Liga, a sam Barragan — choć rozgrywa dość solidny sezon — nie da rady na trzech frontach. Niemniej powinien zostać w klubie, choćby w roli rezerwowego.

Marcin Śliwnicki: Jeśli Benfica zgodzi się obniżyć cenę za Cancelo, warto było by zastanowić się nad jego wykupem. Naprawdę widać, że chłopak ma potencjał, a im więcej minut spędza na boisku, tym jest pewniejszy. Co do Antonio, zasłużył na miejsce w zespole. Czy pierwszym? To będzie zależało od ewentualnych wzmocnień, choć nazwiska które ostatnio padały wydają się nierealne.

Starcie Valencii i Villarreal można rozpatrywać pod wieloma względami, bardzo ciekawe będą jednak wybory trenerów. Zarówno Marcelino jak i Nuno znani są ze swoich roszad. Czy Hiszpan ma szansę wymanewrować Portugalczyka dzięki swojemu doświadczeniu i czy spodziewasz się prób zaskoczenia rywali?

Marcin Śliwnicki: Jeśli chodzi o zaskakiwanie, to chyba więcej spodziewam się właśnie po Nuno. Wspomnianego doświadczenia nie można jednak Hiszpanowi odmówić, więc będzie to z pewnością spotkanie, o wyniku którego zadecydują detale i trafne bądź nie wybory trenerów.

Jeszcze kilka tygodni temu, gra Villarreal wyglądała bardzo dobrze, jednak odejście Gabriela spowodowało problemy w obronie, a napastnicy w dziwny sposób nagle przestali trafiać do bramki, choć sytuacji nadal nie brakuje. Valencia natomiast gra ostatnio z chirurgiczną precyzją, \"Nietoperze\" są wiec faworytami, czy jednak powinniśmy się spodziewać walki jak równy z równym?

Marcin Śliwnicki: Rywali na pewno lekceważyć nie wolno i zdecydowanie nie jest to z mojej strony kurtuazja. Pamiętajmy — za nami przerwa reprezentacyjna — po takim okresie wszystko może się wydarzyć. Choć rzeczywiście, faworytami wydają się być „Nietoperze”, spodziewam się wyrównanej batalii.

Przewidywane składy

W składzie Valencii nie powinno być ani jednej niespodzianki. Jedyne wątpliwości można mieć co do pozycji napastnika i prawego pomocnika, jednak zarówno Paco, a zwłaszcza Feghouli, prezentowali się ostatnio bardzo dobrze. Nuno co prawda ceni sobie umiejętności Rodrigo, jednak zarówno jego jak i de Paula czy Negredo, będzie trzymać na drugą połowę. Kolejną szansę może otrzymać Tropi, który ostatnio bardzo dobrze spisywał się w meczach Mestallety. Jednak aby tak się stało, wydaje się, że „Nietoperze” do 60-70 minuty, muszą mieć korzystny i bezpieczny wynik. Odpoczynek dla pomocników na pewno się przyda, bo wszystko wskazuje na to, że trivote Fuego, Parejo, Gomes, zagra trzy mecze w tydzień od pierwszej minuty.

Bruno Soriano, Denis Cheryshev, Moi Gomez, Victor Ruiz… Nazwiska imponujące, acz dzisiaj na Mestalla tych zawodników nie uświadczymy, przynajmniej nie na murawie. To wielki problem dla ekipy Marcelino, biorąc pod uwagę jak ważni są to zawodnicy. Żółta Łódź podwodna pozostaje więc prawie bez skrzydeł. Hiszpański szkoleniowiec nie ma wielkiego pola do manewru, więc jeśli mają być jakieś różnice, to ewentualnie Rukavina może zastąpić Jaume Costę.

Najbardziej argentyńskie derby

Dzisiejsze spotkanie będzie niesamowicie ważne dla obu zespołów. Nie tylko dlatego, że to mecz derbowy, ale przede wszystkim ze względu na sytuację w tabeli. Bez wątpienia w dzisiejszym meczu wielką rolę odegrają Argentyńczycy — po stronie przyjezdnych — Mateo Musacchio oraz Luciano Vietto, a w ekipie „Nietoperzy” Otamendi, Piatti, a na boisku mogą pojawić się również Orban i de Paul. Zabraknie dziś kontuzjowanego Enzo, a Villarreal, o czym warto wspomnieć, ma wśród swojej młodzieży jeszcze zdolnych zawodników z tego kraju.

Walenckie derby są więc najbardziej argentyńskie, poza granicami Argentyny oczywiście. I to nie jest żadna nowość. Podobnie jak dla Blanquinegros tak dla Submarino Amarillo kraj ten jest szczególny, a zawodnicy z niego pochodzący byli uwielbiani. W przeszłości w tych spotkaniach grywali tacy zawodnicy jak Pablo Aimar, Ayala, Claudio López czy Kily Gonzalez, a po drugiej stronie barykady grali Cagna, Arrubarena, Sorin, Martin Palermo a przede wszystkim, wielki Roman Riquelme.

Nieidealna historia pojedynków

Ostatnią porażkę na własnym stadionie w meczu derbowym, Valencia odniosła właśnie przeciwko Villarreal. Miało to miejsce w pamiętnym, niestety nie z dobrych powodów, sezonie 2007/08. Była to pierwsza kolejka tamtych rozgrywek, a ekipa prowadzona jeszcze wtedy przez Quique Sancheza Floresa, przegrali aż 0:3. Zastąpił go potem Ronald Koeman… I na pięć meczów do końca rozgrywek, Valencia miała zaledwie dwa punkty nad strefą spadkową.

Sytuacja jest teraz jednak zdecydowanie inna. Valencia jest najlepszym zespołem jeśli chodzi o grę na własnym stadionie, bije wszelkie możliwe rekordy, a Villarreal w ostatnich starciach na Mestalla nie radzi sobie wcale. Kolejno 4:1 w 2009/10, 5:0 w 2010/11, 1:0 w 2011/12 i 2:1 w sezonie 2013/14. Ogólnie, zespoły mierzyły się 34 razy, 14 razy zwyciężała Valencia, 12 razy Villarreal, a 8 razy padał remis.

Taktycznie

Valencia to „Nietoperz”, a on bez skrzydeł nie lata. Choć może brzmi to dziwnie, to idealnie odnosi się do dzisiejszego spotkania. O ile Mario Gaspar gra w tym sezonie bardzo solidnie, tak cała reszta obrony Villarreal w ostatnim czasie znacznie obniżyła loty i może to być kluczowe dla końcowego rezultatu spotkania. Błąd za błędem popełniała Żółta Łódź Podwodna, pytanie tylko, czy Valencia będzie potrafiła to wykorzystywać niczym robiła to ostatnio Sevilla? Co ważne, kłopoty w defensywie, także na lewej stronie, to nie jedyny problem Marcelino. Bez Cherysheva zespół traci bardzo dużo jeśli chodzi o grę skrzydłami. Jonathan dos Santos jest typowym rozgrywającym, tylko ustawionym w bocznym sektorze, lecz trzeba się spodziewać, że będzie wolnym elektronem i będzie robił sporo miejsca dla Mario, który jednak w poczynaniach ofensywnych nie jest szczególnie groźny. Oczywiście, jest zawodnikiem dobrym technicznie, ale nie ma wielkich inklinacji do tego typu gry, to po prostu solidny obrońca, który potrafi dograć. Jedynym zawodnikiem, który ze skrzydła może napędzać ataki Villarreal, to Joel Campbell. Ten jednak jeszcze nie do końca przyzwyczaił się do stylu gry, a na dodatek lubi schodzić do środka.

Wracając jednak do spotkań z Sevillą, drużyna z Andaluzji idealnie pokazała braki zespołu z regionu Walencja. Villarreal poza chwiejną obroną, po odejściu Gabriela oraz braku typowych skrzydłowych, cierpi na wysoką nieskuteczność. Żółta Łódź Podwodna nadal gra ciekawą i ładną piłkę, ale zarówno Vietto jak i Uche ostatnio fatalnie pudłują, nawet w najlepszych sytuacjach, a nie jest wcale inaczej jeśli chodzi o pozostałych napastników, Giovanniego dos Santosa i Gerarda Moreno. Na rezerwowych napastników jednak uważać trzeba, bo ławki Marcelino zazdrościć może zdecydowana większość trenerów w La Liga.

Villarreal zapewne spróbuje przejąć inicjatywę i grać po swojemu, szybko wymieniając piłkę i co chwila atakując na bramkę. To czego musi Valencia dokonać, to jak najszybciej sforsować ich obronę i zmusić do kapitulacji Sergio Asenjo. W takiej sytuacji, Żółta Łódź Podwodna staje się ostatnio nerwowa i o korzystny wynik będzie już zdecydowanie prościej. Najpierw jednak, trzeba przetrwać oblężenie, jakiego, mimo tego, że to Valencia będzie faworytem, powinniśmy się spodziewać. Kto może dzisiaj ucieszyć nas swoją grą? Na pewno warto zwrócić uwagę właśnie na skrzydła. Piatti i Feghouli są ostatnio świetnie dysponowani i to od nich będzie wiele zależeć. Trzecim zawodnikiem, który może być kluczowy, jest Dani Parejo, który już wielokrotnie pokazał, że w wielkich meczach czuje się jak ryba w wodzie.

Przypominamy o tegorocznej edycji Forumowego Typera.

Wszystkich kibiców zapraszamy serdecznie do odwiedzenia naszego kanału IRC! oraz strony Lajfy.com, gdzie w trakcie meczu trwać będzie relacja tekstowa.

Kategoria: Mecze | własne | Deporte Valenciano skomentuj Skomentuj (1)

KOMENTARZE

1. Che05.04.2015; 16:34
Boje sie o to jak sb poradzimy z Vietto i Campbellem . reszta spoko mysle ze wygramy z 2-0