VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Levante vs. Valencia — zapowiedź

Krystian Porębski | Piotrek Przyborowski, 23.11.2014; 13:55

Rewanż za ostatnią porażkę?

Humory walenckich kibiców są niczym sinusoida. W poprzednim sezonie w siódmym niebie byli Granotas, a wisielczy nastrój owładnął fanów z Mestalla. Te rozgrywki to diametralna zmiana, jest dokładnie odwrotnie. Czy podobnie będzie w meczu derbowym?

Historia pojedynków

Derbi del Turia nie mają zbyt bogatej historii. Zaledwie 22 mecze zagrały między sobą Valencia i Levante na przestrzeni 50 lat. Wystarczy powiedzieć, że Blanquinegros rozegrało więcej spotkań z... 35 innymi ekipami z Hiszpanii. Są wśród nich miejscowe Villarreal, Elche i Castellón.

Pierwszy pojedynek miał miejsce 28 września 1963 roku na stadionie „Nietoperzy”. Gospodarze wygrali 5:3, co do tej pory jest najwyższym wynikiem w historii spookań między obiema drużynami. W rewanżu Granotas odnotowali jednak wygraną. Podobnie było w kolejnym sezonie, zespoły wygrywały na swoim stadionie. Później nastała... 34-letnia przerwa, zakończona potyczką w ramach Copa del Rey. Z tej zwycięsko wyszła Valencia. Levante najwyżej wygrało w sezonie 2006/07 kończąc wynikiem 4:2.

Ostatni raz na Estadio Ciudad de Valencia „Nietoperze” wygrały w 2012 roku i było to w ramach Copa del Rey. Po zwycięstwo ligowe trzeba się cofnąć jeszcze o rok. Choć w ogólnym rozrachunku Valencia wypada o wiele lepiej niż Levante (12-5-5), to bilans ostatnich meczów wypada na korzyść Granotas. W czterech ostatnich spotkaniach mniej utytułowany zespół ze stolicy Lewantu dwukrotnie wygrywał (na własnym stadionie), raz padł remis, a w styczniu tego roku pod wodzą debiutującego Pizziego wygrali Blanquinegros

Tiburón na derby

Największym nieobecnym Derbi del Turia będzie zdecydowanie Paco Alcácer. Gdyby nie okoliczności przez jakie jego występ jest niemożliwy, rzec by można, że wyjdzie to wszystkim na dobre. Młody Hiszpan nie strzelał ostatnio bramek, choć nie można go do końca winić za taki stan rzeczy. Koledzy z drużyny zwyczajnie nie stwarzali mu zbyt wielu sytuacji, a on sam nie potrafił wypracować sobie odpowiedniej sytuacji. Do akcji wkroczy więc najprawdopodobniej Negredo, który nie wyszedł jeszcze w barwach Blanquinegros od pierwszych minut. Nie wiemy jednak czy będzie jedynym napastnikiem, czy może jednak obok niego ustawiony zostanie Rodrigo.

Negredo może zaoferować drużynie więcej, niż oferował do tej pory Paco, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie spotkania. Piłkarze Nuno nie stronią od dośrodkowań, a świetnie egzekwowane są stałe fragmenty gry, co daje pole do popisu Tiburónowi, który dysponuje odpowiednimi warunkami fizycznymi. Nie jest on jednak typowym wysokim zawodnikiem, który czyha tylko na jakąś górną piłkę, bądź dogranie w pole karne wprost pod swoje nogi. Negredo dysponuje świetną techniką, jest zawodnikiem mobilnym, potrafi przetrzymać futbolówkę, dograć, minąć kilku rywali. Biorąc pod uwagę doświadczenie i powyższe czynniki, zwyczajnie powinien spisywać się lepiej niż młody ulubieniec Mestalla. Czy tak będzie? Tego nie wiemy.

Lekki zgrzyt

Stosunki na linii Levante – Valencia zazwyczaj były dość dobre i nadal takie są. Zarówno pomiędzy włodarzami obu klubów jak i fanami nie ma jakiejś wrogości, a podczas spotkań rzadko iskrzy między piłkarzami. Na tej „znajomości” pojawiła się jednak pewna rysa. Na niedzielny mecz goście dostali ok. tysiąc wejściówek, które miały kosztować po 30 €, co jest kwotą o wiele wyższą niż zwykle. Włodarze Valencii zdecydowanie sprzeciwili się takiemu działaniu i po krótkich rozmowach, cenę obniżono o połowę. Amadeo Salvo zapowiedział jednak, że ze względu na szacunek do kibiców swojego ukochanego klubu, nie zamierza siadać obok prezydenta Levante. Kryzys? Raczej celowe zagranie człowieka, który chcę upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze, to działanie wizerunkowe, po drugie, ma zapewne zapobiec takim sytuacjom w przyszłości. A włodarzom Granotas wcale nie zależy na tym, aby stosunki między klubami pogarszać.

Powrót na odpowiednie tory?

Valencię w tym sezonie można porównać do rozpędzonej lokomotywy. Ekipa prowadzona przez Nuno świetnie rozpoczęła sezon, wygrywając te mecze, które miała wygrać, a także wykonując coś ponad plan — a mianowicie wygrała z mistrzem Hiszpanii — Atlético. Nieco się jednak ostatnio wykoleiła. Pierwsza porażka miała miejsce z nie najlepiej radzącym sobie po powrocie do Primera División, Deportivo. Drużyna z Galicji błąka się w okolicach strefy spadkowej, więc wynik ten Valencii na pewno nie przynosi. O ile w pierwszych meczach sezonu plan Nuno działał znakomicie, tak w z czasem zawodnicy trochę się pogubili. Do wyników w większości nie można mieć zastrzeżeń, ale choćby w spotkaniu z Villarreal, mimo 3:1, mecz mógł się skończyć całkiem innym wynikiem, gdyby nie skuteczność Blanquinegros.

Gdzie szukać powodów takiej, a nie innej postawy piłkarzy z Mestalla? Przede wszystkim, zachwiała się równowaga w linii pomocy. Trivote Fuego – Parejo – Gomes działało świetnie, kiedy jednak Dani doznał kontuzji, odbiło się to także na dyspozycji André, który pod nieobecność Hiszpana nie jest już wystawiany tak wysoko. Na Ciudad de Valencia może się to jednak zmienić. Mimo zapowiedzi, jakoby przerwa Parejo miała potrwać dość długo, ten wykurował się już na derby Walencji. Jeśli Nuno zdecyduje się jednak go oszczędzić, to może oczywiście zastosować wariant, w którym występuje mediapunta. Zagra tam zapewne ktoś z trójki Feghouli, De Paul, Gil. Bardziej prawdopodobne jest jednak wtedy 4-4-2, z duetem Negredo – Rodrigo. Trzeba zaznaczyć, że do tej pory Portugalczyk był bardzo ostrożny w przypadku, kiedy chodziło o zawodników powracających po kontuzji i tak może być i tym razem. Wiele powinno zależeć od Pablo Piattiego, który w ostatnim czasie był kreatorem większości bramkowych akcji Valencii.

Taktycznie

Lucas Alcaraz z miejsca odmienił zepsute przez José Luisa Mendilibara. O co w sumie nie trudno, kiedy mówimy o trenerze znanym głównie z tego, że jest z hukiem wyrzucany z kolejnych klubów. W tamtym sezonie pogrążył Osasunę, w tym, wydaję sie włodarze Levante zareagowali w odpowiednim momencie. Wracając jednak do sedna. Lucas Alcaraz zdecydował się zmienić taktykę. Wrócił do piłkarskich korzeni i zastosował (prawie)klasyczne 4-4-2. Z tą różnica, że w środku pomocy grają typowi defensywni pomocnicy, a na skrzydłach występują zawodnicy, którzy grają wyżej ustawieni. Są to jednak piłkarze charakterystyczni, nie typowi szybkościowcy, a kreatorzy gry, którzy jednym podaniem potrafią otworzyć drogę do bramki napastnikom. No właśnie, napastnikom, którzy jak na La Liga swoimi nazwiskami strachu nie budzą, ale są doświadczeni i w parze, mogą zdziałać wiele.

Levante bez problemu oddaje jednak inicjatywę prawie każdemu, nieważne, czy to na Ciudad de Valencia czy gdzie jakikolwiek inny stadion Primera División. Dlatego bardzo ciekawe wydaję się to, jak rozwiąże to Nuno, który nie jest do końca zwolennikiem ataku pozycyjnego przez prawie 90 minut. Portugalski szkoleniowiec nie ma problemu z tym, że jego drużyna cofnie się do obrony i poczeka na jakiś kontratak. Pytanie tylko jak zareaguje na to ekipa Lucasa Alcaraza. Rozgrywka taktyczna może mieć tu bardzo duże znaczenie. Teoretycznie Levante, które bardzo słabo weszło w sezon, nie powinno być zagrożeniem dla rozpędzonej Valencii. Pamiętać trzeba jednak, że to Granotas są w obecnej chwili na fali wznoszącej, a Blanquinegros prawie niezauważalnie, ale jednak trochę się pogubili. Jaką taktykę powinien zastosować Nuno? Wydaję się, że 4-3-3 daje większe pole do popisu dla Pablo Piattiego, który w ostatnim czasie spisywał się świetnie. Także Rodrigo grając na skrzydle spisywał się znacznie lepiej, niż kiedy był ustawiany jako drugi napastnik. Jeśli do gry gotowy będzie Parejo, właśnie taki wybór powinien paść ze strony Portugalskiego szkoleniowca.

Komentarze

Żabim skokiem

Piotrek Przyborowski (twórca Moje Levante, a o sporcie oraz komentatora TSG):

Valencia przed tym sezonem zdecydowanie odżyła. Kilka transferów, wśród nich bomba w postaci Álvaro Negredo, dało drużynie z Mestalla nową jakość, którą ta drużyna pokazała w pierwszej części tego sezonu. Również Nuno Espirito Santo, człowiek, którego skazywano na porażkę jeszcze przed jego oficjalnym objęciem stanowiska pierwszego trenera „Nietoperzy”, dał im powiew świeżości. Valencia nie gra we wszystkich meczach cudownej piłki, ale regularnie zdobywa ligowe punkty, co ma duży wpływ na jej obecną pozycję w lidze. Levante w tabeli znajduje się znacznie niżej od swoich dzisiejszych rywali, ale Derby Walencji zawsze rządzą się własnymi prawami, czego przykład mieliśmy chociażby podczas ostatniego meczu w maju. Dzisiaj na Ciudad de Valencia czeka nas kapitalne spotkanie, które każdy kibic Primera División powinien obejrzeć.

Z lotu Nietoperza

Krystian Porębski:

Zawodnicy Levante jakby odżyli po zmianie trenera. Nowy szkoleniowiec znalazł receptę na problemy Żab. To nie musi, ale może być bardzo trudny pojedynek dla „Nietoperzy”. Przewidywanie wyniku, czy też przebiegu tego pojedynku, jest jak wróżenie z fusów. Bo kto by się spodziewał, że w maju Levante zwycięży z Valencią? Chyba niewiele było takich osób, a jednak, Żaby wygrały i to w całkiem niezłym stylu. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że to właśnie piłkarze Lucasa Alcaraza przejmą inicjatywę. Zwłaszcza za sprawą Papy Diopa. Liczę jednak na wyrównany, ciekawy mecz. Valencia jest oczywiście faworytem, ale nie może ani na chwilę zlekceważyć rywala. To już nie ta sama drużyna, co na początku sezonu. To Levante stać na niespodziankę, kolejną zresztą.

Przypominamy o tegorocznych edycjach Forumowego Typera oraz nowości, Fantasy Lidze VCF.pl.

UWAGA! Jeśli sądzisz, że mógłbyś wspomóc swoją ulubioną stronę w tworzeniu pakietu meczowego i chciałbyś by twoje przemyślenia trafiały do newsów, masz taką możliwość. Wystarczy, że napiszesz post na Twitterze, w treści którego zamieścisz hashtag: #VCFpl. Najbardziej błyskotliwe opinie będą publikowane w zapowiedziach, pomeczówkach czy ocenach redakcji, a najciekawsze z nich trafią na nasz facebook’owy fanpage.

Wszystkich kibiców zapraszamy serdecznie do odwiedzenia naszego kanału IRC! oraz strony Lajfy.com, gdzie w trakcie meczu trwać będzie relacja tekstowa.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (0)

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy.