VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Gil: „Valencia to całe moje życie”

Bartosz Zajdel, 18.11.2014; 22:20

Wywiad z wychowankiem

Po dwóch latach spędzonych w Elche, Carles Gil rozgrywa swój debiutancki sezon w barwach pierwszego zespołu Valencii. Powoli staje się oczkiem w głowie sekretariatu technicznego, a w przyszłości ma stać się kluczowym zawodnikiem dla drużyny.

Jak oceniasz swoje pierwsze kroki w drużynie po początkowej fazie sezonu?

Dobrze. Wiedziałem jak wygląda Primera Division, gdyż ostatni rok spędziłem w Elche dzięki czemu byłem gotowy by zrobić krok naprzód. Pretemporada była dla mnie niezwykle emocjonująca, gdyż bardzo pragnąłem grać dla Valencii. Być może na początku miałem problemy ze złapaniem odpowiedniego rytmu, ale uważam, że dobrze dopasowałem się do drużyny. Dostaję coraz więcej minut i staram się wykorzystać szansę jaką daje mi trener.

Odczuwasz presję związaną z reprezentowaniem klubu z takimi aspiracjami jak Valencia?

Już jako młody chłopak doskonale wiedziałem czym jest Valencia. Jestem świadomy wielkości tego klubu i zdawałem sobie sprawę, że wymagania będą wysokie. Pomimo to uważam, że nasza gra i pozycja w tabeli spełnia oczekiwania kibiców.

Kto na dzień dzisiejszy jest dla Ciebie największym wsparciem w szatni?

Dużo czasu spędzam z Roberto Ibáñezem, ponieważ znamy się już od kilku lat. Podobne relacje łączą mnie z Jaume Doménechiem i Gayą jednakże nie chciałbym nikogo szczególnie wyróżniać. Jesteśmy drużyną, każdy mi pomagał i sprawiał, że moja adaptacja przebiegała bardzo sprawnie.

Który z zawodników obecnej kadry najbardziej zaskoczył Cię swoją grą?

Nie mogę powiedzieć, że jego gra mnie jakoś specjalnie zaskoczyła, gdyż podziwiam ją od kilku lat, a mówię o Danim Parejo.

Reprezentowanie pierwszej drużyny jest spełnieniem marzeń?

Kiedy występowałem w niższych kategoriach było marzeniem, a teraz jest rzeczywistością. Zrealizowałem cel, który był dla mnie bardzo ważny, a teraz pragnę rozwijać się tutaj jako piłkarz.

Twój brat, Nacho Gil obecnie trenuje w drużynach młodzieżowych pod okiem Curo Torresa. Udzielałeś mu jakichś rad? Jaki typ zawodnika reprezentuje?

Tak, doradzamy sobie nawzajem. Oglądamy swoje mecze i komentujemy zarówno udane jak i nieudane zagrania. Nacho swoim stylem coraz bardziej zaczyna przypominać mnie. Wcześniej grał bardziej jako klasyczny skrzydłowy, jednak teraz stał się obunożny i gra bliżej środka pola.

Czy w ciągu dwóch lat pobytu w Elche pojawił się moment, w którym straciłeś wiarę w możliwość powrotu do Valencii?

Nie, w żadnym wypadku. Było dla mnie jasne, że aby walczyć o miejsce w składzie Valencii muszę najpierw zdobyć doświadczenie w Primera División. Wywalczenie sobie miejsca w drużynie zajęło Ci sporą część pretemporady.

Czego oczekiwał od Ciebie Nuno?

Nie powiedział mi nic szczególnego. Sam zdawałem sobie sprawę z tego, że nie byłem w 100% przygotowany fizycznie. Kiedy w końcu złapałem odpowiedni rytm wszystko zaczęło się układać na treningach, a Nuno mnie za to wynagrodził.

Po udanym meczu na Raizor doznałeś niefortunnej kontuzji przywodziciela. Czy przed zdiagnozowaniem urazu Nuno powiedział Ci, że wystąpisz w pierwszym składzie?

Dał mi to do zrozumienia mówiąc, że zaprezentowałem bardzo wysoki poziom. Niestety ten drobny uraz nie pozwolił mi wystąpić w tym meczu. Szkoda.

Za trzy tygodnie zaczyna się Puchar Króla. Jakie nadzieje wiąże z tym turniejem drużyna?

To rozgrywki, które bardzo nas ekscytują. W tym roku nie rywalizujemy w europejskich pucharach i musimy się skupić na lidze i pucharze. Na początek czeka nas ciężka potyczka z Rayo Vallecano, którą będziemy chcieli wygrać.

Dotarcie do finału to cel czy marzenie?

Oba jednocześnie. Jeżeli Valencia bierze udział w jakichkolwiek rozgrywkach to po to, aby je wygrać. Jeśli będziemy twardo stąpać po ziemi to możemy zagrać w finale.

Jak szatnia podchodziła do możliwości starcia z Realem Madryt, Barceloną lub Atlético?

Nie przywiązywaliśmy do tego zbyt dużej uwagi, gdyż w tej chwili koncentrujemy się jedynie na lidze. Kiedy przyjdzie odpowiedni moment skierujemy nasz wzrok w kierunku Copa del Rey.

Pod koniec sierpnia, twoi agenci kontaktowali się z władzami klubu. Rozważałeś możliwość transferu czy wypożyczenia? Pojawiła się jakaś oferta?

W żadnym wypadku. Nie miałem żadnych wątpliwości co do tego, że pragnę zostać w Valencii i nie rozważałem żadnej opcji, która nie oznaczałby pozostania tutaj.

Co myślisz o atmosferze jaka towarzyszy teraz meczom na Mestalla? Czujesz się zaskoczony?

Tak! To co w tym roku dzieje się na Mestalla nie miało miejsca w poprzednich latach, nie było tyle wiary w drużynę. W tym sezonie kibice są bardzo blisko nas, wspierają w każdym meczu zarówno na własnym boisku jak i na wyjeździe.

Twój kontrakt kończy sie w czerwcu 2016 roku. Na jakim etapie są negocjacje w kwestii jego przedłużenia?

Nie myślę o tym. Obecnie koncentruję się na najbliższym meczu. Co ma być to będzie. Do tej pory nie było żadnego kontaktu w sprawie nowej umowy.

Uważasz, że gol na Anoeta był do tej pory Twoim najlepszym momentem w Valencii?

Tak, oczywiście! Mam nadzieję, że strzelę ich wiele więcej i będą one ważne dla klubu.

Jakie miejsce w Twoim życiu zajmuje Valencia?

Valencia to mój klub, całe moje życie. Pochodzę z Walencji i noszenie herbu mojego klubu na piersi jest dla mnie bardzo ważne. Zawsze chciałem tutaj wygrywać i oddam za to duszę.

Kategoria: Wywiady | Plaza Deportiva skomentuj Skomentuj (1)

KOMENTARZE

1. LimaK19.11.2014; 18:15
Powodzenia i samych sukcesów z Valencią! ;)