VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Valencia vs. Athletic — zapowiedź

Krystian Porębski | Marcin Krasnowski, 09.11.2014; 16:52

Baskowie bez kluczowych zawodników

Choć to Athletic gra w Lidze Mistrzów, a Valencia odpoczywa w tym sezonie od europejskich rozgrywek, to ekipa z Mestalla jest faworytem dzisiejszego starcia. Czy Ernesto Valverde, mimo problemów kadrowych, znajdzie sposób na rozpędzoną machinę Nuno?

Historia pojedynków

Drużyny rozegrały ze sobą do tej pory 158 meczów. Valencia wygrywała 63 razy, Athletic zwycięskie było 58 razy, a 37 spotkań kończyło się remisem. Także w bramkach różnica jest niewielka 259:252 na korzyść „Nietoperzy”. Co ciekawe, w porównaniu do konfrontacji z innymi rywalami, w spotkaniach z Baskami pada bardzo mała liczba kar indywidualnych, ledwie powyżej jednej na mecz.

Pierwsze spotkanie pomiędzy Valencią a Athletic odbyło się 3 stycznia 1932. W stolicy Lewantu padł bezbramkowy remis. Dwa miesiące później podopieczni Gallowaya otrzymali srogie lanie, 7:2. To jednak nie najwyższy wynik w historii spotkań tych drużyn, często padały wręcz hokejowe rezultaty. Najwyższa wygrana „Nietoperzy” to 6:3, natomiast „Lwy” mogą pochwalić się wynikiem 8:2. Ostatnie mecze to już nie takie strzelaniny, choć na próżno doszukiwać się bezbramkowych rezultatów. Taki padł poprzednio w sezonie 1988/89.

Okiem Lwa

Fragment został przygotowany przez redaktora naczelnego polskiej strony Athletic Bilbao, Marcina Krasnowskiego, znanego pod pseudonimem Joxer:

W ekipie Athletic ten sezon to jedno wielkie rozczarowanie. Los Leones nie idzie w lidze, a europejskie puchary to już prawdziwy dramat. Można odpaść z Ligi Mistrzów, bo są to rozgrywki najlepszych zespołów w Europie, ale trzeba to umieć zrobić w jakimkolwiek stylu, czego niestety nie można powiedzieć o podopiecznych trenera Valverde. To co gra zespół z San Mames jest zabijaniem futbolu i tak jak 2-3 lata temu Athletic mógł być wyznacznikiem pięknej, ofensywnej gry, tak teraz jest wzorem jak można odwrócić taką tendencje o 180 stopni.

Zawiedzeni czują się również kibice. W niedawnej ankiecie na jednym z portali ok. 40 procent z nich za winnych porażki uznało piłkarzy oraz trenera, co dotąd było nie do pomyślenia. Nawet Marcelo Bielsa miał lepsze notowania u kibiców, mimo że w drugim sezonie szło mu niemal równie fatalnie. Trudno się z tym spierać, bo to co wyprawiają piłkarze i — w szczególności — Txingurri jest po prostu dramatem. O ile do zawodników można się przyczepić za liczne błędy, to już na pewno nie za fatalne przygotowanie do sezonu, źle dobrana taktykę, skład osobowy czy tez zmiany. Opiekun Basków strasznie się pogubił, a co najgorsze brnie dalej w to „bagno” nie mając wariantu alternatywnego, nawet zresztą nie próbując go znaleźć czy wypracować. Najlepszym przykładem jest tutaj wystawianie na pozycji mediapunta Benata Etxebarrii.

Dodatkowo ze składu wypadły teraz dwa ważne ogniwa, a wiec Aduriz, najlepszy strzelec zespołu, oraz Muniain, jedyny obok Susaety kreatywny zawodnik formacji ofensywnej. Problem w tym ze Valverde nie ma planu B, nie będzie chciał zmienić taktyki, nie będzie szukał innych rozwiązań kadrowych, nie będzie chciał eksperymentować tylko postawi na swoich ulubieńców. Wprawdzie na dzisiejsze spotkanie jest powołanych aż 20 zawodników, ale tylko dlatego ze kilku podstawowych piłkarzy ma problemy zdrowotne, m.in. De Marcos czy Gurpegi.

W zasadzie można w ciemno obstawiać skład, który wybiegnie na to spotkania: w bramce Iraizoz, w obronie Iraola/De Marcos, Gurpegi, Laporte, Balenziaga, w pomocy Mikel Rico, Iturraspe oraz kwartet atakujących: Susaeta, Benat, Ibai i Guillermo. Gdyby nie kontuzje to zapewne zamiast ostatniej dwójki zagraliby Muniain i Aduriz, który mimo licznych zapowiedzi, że potrzebna jest rotacja nie robi nic, albo prawie nic. A możliwości ma spore, bo z bardzo dobrej strony pokazał się Etxeita, a nieźle prezentował się też Unai Lopez.

Poza ustawieniem 4-2-3-1 w zasadzie nie widać żeby szkoleniowiec pracował nad innymi formacjami i to mimo kolejnych szumnych zapowiedzi, że każdy dobry trener musi mieć kilka wariantów gry i ustawień, i takie tez są opracowane w Athletic. W każdym meczu trener zapowiada walkę o zwycięstwo i 3 punkty, a później na murawę wychodzi skład w takim ustawieniu, któremu trudno jest zawiązać akcje i walczyć nawet o remis, o potencjalnej wygranej nie wspominając. Niestety jak już wielokrotnie wspominałem, powielane są stare błędy, które doprowadziły do zwolnienia Marcelo Bielsy i być może stanął się powodem, dla którego będzie musiał odejść Ernesto Valverde. No chyba, że zespół nagle zaliczy wielki progres w grze i zacznie piąć się w górę tabeli.

W meczu z Valencią Txingurri zapowiedział również walkę o 3 punkty i dobra grę, co patrząc po ostatnich spotkaniach z Almeria, Sevilla i Porto można skwitować co najwyżej uśmiechem politowania.

Szansa dla Negredo?

W ostatnich spotkaniach, mimo wielu bramek strzelonych przez drużynę, nie najlepiej spisywał się walencki napad. Czy będzie to szansa dla napastnika, który do tej pory wchodził tylko z ławki? Negredo wydaje się odpowiednim zawodnikiem na drużynę, jaką jest zespół z Bilbao. Dysponującą wysokimi i silnymi obrońcami. To własnie on może stanąć z powodzeniem w szranki z podopiecznymi Valverde. Czy Nuno dokona jednak takiego ruchu i zmieni to, co do tej pory działało? Do tej pory Portugalczyk znany był z tego, że raczej nie zmienia tego, co dobrze działa. Zwłaszcza, że po przestawieniu Rodrigo ze skrzydła do śrdoku ataku wraz z Paco, wydaje się, jakby Hiszpan stracił animusz jakim dysponował na prawej flance, a i Paco znajduje się teraz rzadziej przy piłce. Można więc wątpić w to, że Nuno zdecyduje się na kolejne zmiany. Ale kto wie?

Walenckie Super Deporte podkreśla to, jak ważni dla zespołu są dwaj zawodnicy operujący w środku pola, Gomes oraz Fuego. Ze względu na kontuzję Daniego Parejo, prawie pewne jest, że Nuno zastosuje ustawienie 4-4-2, a w środku pola wystąpi wyżej wymieniona dwójka. Manewr taki był stosowany także, na El Madrigal, ale sam trener podkreślał, że tym razem ważniejsze będzie większe posiadanie piłki. Valencia nie ma zamiaru oddawać inicjatywy Baskom. Będzie to jednak utrudnione. Trivote Fuego – Parejo – Gomes spisywało się świetnie, bez tego środkowego, który nadaje tempo, reguluję grę w środku pola, więcej z siebie będą musieli dać skrzydłowi. Tutaj w roli głównej występuje walencki odpowiednik Koke — Pablo Piatti. Argentyńczyk asystuje jak natchniony, czy to z akcji, czy to ze stałych fragmentów gry. Jeśli ktoś ma stanowić równowagę dla braku Daniego, to właśnie on. Jeszcze niedawno niechciany w Valencii, dzisiaj jest jednym z najważniejszych ogniw w układance Nuno.

Przypominamy o tegorocznych edycjach Forumowego Typera oraz nowości, Fantasy Lidze VCF.pl.

UWAGA! Jeśli sądzisz, że mógłbyś wspomóc swoją ulubioną stronę w tworzeniu pakietu meczowego i chciałbyś by twoje przemyślenia trafiały do newsów, masz taką możliwość. Wystarczy, że napiszesz post na Twitterze, w treści którego zamieścisz hashtag: #VCFpl. Najbardziej błyskotliwe opinie będą publikowane w zapowiedziach, pomeczówkach czy ocenach redakcji, a najciekawsze z nich trafią na nasz facebook’owy fanpage.

Wszystkich kibiców zapraszamy serdecznie do odwiedzenia naszego kanału IRC! oraz strony Lajfy.com, gdzie w trakcie meczu trwać będzie relacja tekstowa.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (2)

KOMENTARZE

1. dijey109.11.2014; 16:59
dijey1OMG, droga redakcjo, jeśli już bierzecie do współpracy redaktorów-adwersarzy, to chociaż wymagajcie, żeby tekst był czytelny i po formatowany, bo ten tekst Joxera(bez urazy) jest męką dla czytelnika.

Co do meczu? Musimy wygrać. Szczególnie u nas, w twierdzy!
2. Joxer09.11.2014; 18:40
Joxerdijey1

Redakcja wziela tekst z mojej strony z zapowiedzi, ktory przygotowywalem specjalnie pod tym katem by bylo latwiej skopiowac. To nie ich wina tylko tak sie umowilismy i to tylko i wylacznie moj blad.

Ze swojej strony moge tylko przeprosic za to jak rowniez za zwloke gdyz tekst mial byc wczoraj wieczorem ale niestety nie bylem w stanie wszystkiego napisac. Powodem tego jest koszmarny wirus jaki mnie dopadl gdzies w sobote rano (w piatek wieczorem bylo jeszcze ok) tak ze ledwo mowie, ledwo widze na oczy o pisaniu nie wspominajac. Tak wiec jeszcze raz bardzo przepraszam za wszelkie niedorobki :(.