VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

VCF On Tour 2014: Valencianistas Polonia

Kamil Guziak, 27.07.2014; 13:30

Relacja z wyjazdu do Niemiec

Kiedy po raz pierwszy w mediach pojawiła się informacja mówiąca o tym, że piłkarze Valencii wybierają się na zgrupowanie do naszych zachodnich sąsiadów przez głowę przeszła tylko jedna myśl: jadę! Padła propozycja, a dalej było tak:

Pomysł wspólnego wyjazdu do Niemiec padł ze strony Kamila Klemensa, który zaoferował miejsca w swoim samochodzie. Na odzew nie musiał długo czekać, bowiem kolejne miejsca rezerwowały się w szybkim tempie. W pewnym momencie chętnych było więcej, aniżeli miejsc w aucie, stąd pojawiła się opcja podróży na dwa, a nawet trzy samochody. W tym celu utworzone zostało specjalne wydarzenie na facebooku, na stronie głównej serwisu vcf.pl pojawiła się notka o wyjeździe, kierująca także zainteresowanych do specjalnego tematu na forum.

Ostatecznie okazało się, że do Niemiec wyruszą dwa auta – jedno z Katowic, drugie zaś z Poznania. O ile „Poznaniacy” potrafili się szybko zorganizować, to podróż z Katowic poprzedziło wiele zmian personalnych, związanych z losowymi okolicznościami uniemożliwiającymi niektórym osobom podróż do Herzogenaurach.

Moja „przygoda” zaczęła się już w piątek 18 lipca o godz. 13, kiedy to wyruszyłem w 1,5-godzinną podróż trasą Włodawa-Lublin. Tam czekała mnie przesiadka i kolejne 5,5 godziny „męczarni” w rozgrzanym busie bez sprawnej klimatyzacji. Pierwszy dzień podróżowania zakończyłem około godziny 21:30, kiedy to w Dąbrowie Górniczej powitał mnie Balcer.

Podróż „właściwa” rozpoczęła się następnego dnia, tj. w sobotę, około godziny 5 rano. Wspólnie z Kamilem wyruszyłem do Wrocławia, gdzie dołączyć mieli do nas Tomek i Kuba. Kiedy była już nas czwórka rozpoczęliśmy „marsz do celu”. Podróż przebiegała sprawnie (w końcu towarzystwo doborowe, a auto cisnęło ile mogło), dlatego w Herzogenaurach byliśmy już około godziny 13.30.

I tu się dopiero zaczęło…

Przed jednym z hoteli stał klubowy autokar – jasnym było, że trafiliśmy w dobre miejsce. Szybko przygotowaliśmy naszą flagę oraz koszulki do zbierania podpisów. Również aparaty gotowe były „do akcji”. Niespełna kwadrans później pod hotelem pojawiła się liczna grupa kibiców z Czech i Słowacji, licząca ponad 20 osób. Po krótkim zapoznaniu się miejsce miało wydarzenie, o którym chyba każdy fan marzy – spotkanie z piłkarzami i resztą sztabu. Zawodnicy chętnie pozowali do zdjęć, składali także dziesiątki podpisów na koszulkach swoich zagorzałych fanów.

Wszystko było skrupulatnie dokumentowane przez klubowych fotografów, a także rejestrowane przez klubową telewizję – VCFplay. Uwieńczeniem spotkania była wspólna fotografia kibiców z Polski, Czech i Słowacji wraz z całą drużyną Valencii i członkami sztabu. Nie mogło na niej zabraknąć flagi polskich valencianistas, która na każdym zrobiła ogromne wrażenie.

Tu jednak należy się krótkie podziękowanie naszym czeskim oraz słowackim kolegom i koleżankom. To oni wystosowali do klubu oficjalne zapytanie o możliwość spotkania się z zespołem. Wielkie dzięki w szczególności dla Vojtěch Kúr, który poinformował nas o tej możliwości oraz za to, że udostępnił nam dwie wejściówki na mecz. Děkuji!

Kolejnym przystankiem naszego niemieckiego tournée była położona 90 km od Herzogenaurach miejscowość Weismain, gdzie rozegrane zostało spotkanie „Nietoperzy” z FC Nürnberg. Kiedy dotarliśmy pod Waldstadion, spotkaliśmy się z pozostałą piątką polskich valencianistas – Arturem, Pawłem, Michałem, Tomkiem i drugim Pawłem. Razem udaliśmy się na jedną z trybun(!) i rozpoczęliśmy zawieszanie naszej flagi na barierkach – trzeba przyznać – efekt był porażający!

Po chwili dołączyli nasi czescy i słowaccy koledzy, po czym wspólnie zaczęliśmy dopingować naszym ulubieńcom. W międzyczasie na zajmowanym przez nas sektorze pojawili się panowie z VCFplay, którzy przeprowadzili z nami krótkie wywiady – podobnie jak to miało miejsce przed meczem.

Wbrew wcześniejszym założeniom nasza galeria z Niemiec nie jest zbyt obszerna, ale tylko dlatego, że działo się tak dużo i tak szybko. Po prostu zabrakło czasu :) Po meczu udaliśmy się pod miejscowego Lidla (swoją drogą dzięki dla Pani, która nas do niego wpuściła, mimo, iż było już zamknięte – Danke!), gdzie pożegnaliśmy się z chłopakami z Poznania i wyruszyliśmy w drogę powrotną (pełną nieprzewidzianych sytuacji ;)).

VCF On Tour 2014: Valencianistas Polonia w telegraficznym skrócie, widziane z mojej perspektywy:

  • Mój wyjazd zaczął się w piątek 18 lipca o godz. 13, a zakończył w niedzielę 19 lipca o godz. 17

  • W podróży spędziłem (łącznie) około 32 godzin, dla porównania mój pobyt w Niemczech trwał około 6 godzin :)

  • Licząc dość ogólnie przemierzyłem około 2200 kilometrów

  • Przez 3 doby spałem w sumie około 3 godzin

  • Podróż przebiegała spokojnie, w bardzo dobrej atmosferze – w końcu towarzystwo było przednie

  • Mamy kilka zdjęć z naszymi ulubieńcami, autografów także kilka się znajdzie

  • Szkoda wyniku meczu, ale atmosfera na stadionie nie do opisania!

  • Artur zamiast uścisku dłoni Cissokho dostał od niego koszulkę (a to gafa Aly’ego)

  • Droga powrotna usłana była... nie, nie różami – lisami :). Swoją drogą – na długo zapamiętam nazwę: Żagań ;)

  • Dzięki ekipa!

Następny cel? Raczej nie inaczej: M E S T A L L A

Kategoria: Ogólne | Własne skomentuj Skomentuj (1)

KOMENTARZE

1. 19Piter9727.07.2014; 15:40
19Piter97To byłoby coś , zrobić sobie fotkę "selfie" z np Feghoulim i na fejsa :) xD