VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Rozmowa z szesnastolatkiem

Pochodzący z Torrentu Paco Alcácer to jedna z pereł cantery Valencii. W tym miesiącu skończy dopiero 17 lat, a już miał okazję zadebiutować w pierwszym zespole. Młody napastnik z uwagą słucha rad swoich piłkarskich idoli i stawia na intensywną pracę każdego dnia.

W wieku szesnastu lat, dla przykładu, nie można prowadzić samochodu, ani głosować w wyborach. Ty trenowałeś z Valencią.

Marzyłem o tym od dziesiątego roku życia, tj. odkąd zapisałem się do szkółki Nietoperzy. Presezon pozwolił spełnić mój sen, jestem pełen nadziei i woli zwycięstwa. Mimo niewielu minut spędzonych na boisku, bardzo się nimi cieszyłem, a teraz powrócę do rezerw i będę grać pod opieką Vicente Mira.

Wspominasz o dziesiątym roku życia, ale Valencianistą jesteś od urodzenia, prawda?

Tak, dokładnie. Pamiętam, że jak byłem mały, chodziłem na stadion z rodzicami albo z wujkami.

Kto był Twoim idolem?

David Villa. Kiedyś nie znałem wielu nazwisk piłkarzy, lecz od sześciu lub siedmiu lat to Villa jest dla mnie wzorem.

Czy ludzie mówią, że jesteś do niego podobny?

Tak, mówią. Obym kiedyś zbliżył się do jego osiągnięć.

Trzeba przyznać, że zaczynasz z wysokiego pułapu - najlepszy strzelec Juvenil i mistrzostw Europy do lat 17.

Możliwość strzelania goli zawdzięczam partnerom. My, napastnicy, gramy na tej uprzywilejowanej pozycji.

Zbliżają się Twoje urodziny (30 sierpnia - przy. red.), spodziewasz się jakichś niespodzianek po tym, jak przyszło Ci spędzić wakacje w obecności Césara, Joaquína, Maty, Pablo i spółki?

Najlepszym prezentem byłby występ w jakimś ważnym spotkaniu. Już teraz spotkała mnie wielka nagroda, powtórzę to jeszcze raz, zrealizowałem swoje marzenie. Teraz emocjonuję się nadchodzącym sezonem.

Denerwowałem się, miałem obok siebie piłkarzy pokroju Pablo Hernándeza, Tino Costy, Vicente i Mathieu. Nie mogłem w to uwierzyć

Wróćmy do pretemporady. Co przyniosły Ci sparingi, w których zagrałeś?

Przeciwko Al Hilal nie poszło mi dobrze. Denerwowałem się, miałem obok siebie piłkarzy pokroju Pablo Hernándeza, Tino Costy, Vicente i Mathieu. Nie mogłem w to uwierzyć. Uważam jednak, że w starciu z Celje wypadłem lepiej.

Powiedz szczerze, drżały Ci nogi?

Tak (śmiech)… Na początku pierwszego meczu, ale to przeszło po paru minutach.

Jak układaja się relacje z zawodnikami?

Każdy wspierał mnie jak mógł, naprawdę. W szczególności zapamiętałem słowa: Ćwicz codziennie, każdy sportowiec musi to robić.

Kto tak powiedział?

David Albelda. Dobrze nam się rozmawiało, podobnie jak z Roberto. Interesował się tym, co robię. Relacje ze wszystkimi były świetne.

Kto wywarł na Tobie wrażenie?

Soldado. Tak jak Villa, to piłkarz, z którego chcę brać przykład. Jeśli będę miał okazję wrócić do treningów, sporo się od niego nauczę.

Czego można nauczyć się od nowej "9" Valencii?

Wiele. Roberto ma nosa do zdobywania bramek, poza tym umie grać odwrócony plecami do golkipera. Sporo czasu poświęciłem na przyglądanie się jego stylowi i mogę zapewnić, że będę starał się sporo od niego przyswoić… sposób poruszania się wzdłuż linii, praca na rzecz drużyny. Postaram się być jak Soldado.

Wiesz, że Aarón także w wieku szesnastu lat wziął udział w pretemporadzie, a później wystąpił w Lidze Mistrzów?

Skupiam się na tym, żeby grać i nie ugrzęznąć na ławce rezerwowych. Będę trenował dzień po dniu, aby stać się lepszym.

Chcę się ogrywać i dostanę taką możliwość w rezerwach, więc uważam, że to korzystne rozwiązanie.

Będziesz grał w Mestallecie w czwartej lidze, lecz Emery będzie mógł Cię powołać, kiedy tylko będzie Cię potrzebował.

Zgadza się. Chcę się ogrywać i dostanę taką możliwość w rezerwach, więc uważam, że to korzystne rozwiązanie.

Wraz z Ivánem Rubio, Isco czy Carlesem Gilem jesteście nowi. Ktoś starał się zrobić Wam jakiś żart?

Nie (śmiech). Nic takiego się nie działo. W kadrze są dobrzy ludzie i nie starali się zrobić nam czegoś dziwnego.

Czy ludzie z Torrentu, Twojego rodzinnego miasta, znają Cię bardziej?

Prawda jest taka, że po powrocie z mistrzostw Europy traktowano mnie bardzo dobrze. Odczułem to choćby na ulicy, ludzie zatrzymywali się, żeby powiedzieć parę serdecznych słów. To bardzo miłe.

Paco Alcácer może być zadowolony ze swoich osiągnięć. Jedynym minusem może być absencja w turnieju w Japonii z kadrą U-19.

To wyjątkowa szansa, cieszę się, że mogę tam polecieć, chociaż to tylko towarzyskie zawody. To wyzwanie, w końcu zagram w innej kategorii wiekowej. W czwartek doznałem urazu, oby to mi nie przeszkodziło.

Byłeś już w kraju wschodzącego słońca?

Tak, gdy grałem w Juvenil B.

Dużo podróżowałeś?

Uff… Tak. Byłem w Grecji, Włoszech, Holandii, Japonii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Rumunii, Liechtensteinie, Słowenii… Futbol pozwolił mi zobaczyć wiele miejsc.

Kategoria: Wywiady | Superdeporte skomentuj Skomentuj (1)

KOMENTARZE

1. maestro@18.08.2010; 20:16
maestro@Za 4 lata w Brazylii, razem z Bojanem mogą stanowic i sile napadu reprezentacji. Ale to jak narazie, jedynie melodia przyszlosci; moze nie odlaglej, ale napewno nie tej najblizszej.
Za rok moze 2, wypozyczyc go do segunda, bo trzymanie w tym naszym smierdzacym gnoju zwanym druzyna mlodzierzowa, poprostu mija sie z celem.
Moze w przyszlym stuleciu doczkamy sie szkołki pilkarskiej z prawdziwego zdarzenia, i nie mowie tutaj o poziomie Barcy czy Ajaxu. Ich nie doscigniemy nigdy. Tam stawia sie na mlodziez, ktora potem stanowi o sile 1 skladu(czyt. Barca), albo staje sie zwrotna inwestycja, ktora odsprzedaje sie innym za grubą kase(czyt. Ajax).
U nas natomiast wyznaje sie filozofie realowską, czyli po co szkolic skoro mozna kupic; pomijam juz fakt, ze oni przynajmniej moga sobie na takie myslenie pozwolic, my nie.
Ale do takich: Brescia, Sporting, czy Parma spokojnie moglibysmy aspirowac.