VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Emery - bohater czy winowajca?

Ediss, 30.05.2009; 16:27

Sezon, który powoli dobiega końca, dziś około godziny 23.00 oficjalnie przejdzie do historii. W klubowych annałach Valencii, rozgrywki 2008/2009 nie zapiszą się jednak złotymi zgłoskami, gdyż po nadziejach na dobry wynik, jakie rozbudził w nas wszystkich obiecujący początek, wraz z upływem czasu przyszła pora na rozczarowania. Dlaczego po raz kolejny najlepsza hiszpańska drużyna przełomu wieków, kończy rozgrywki w znacznej odległości od podium, nie wspominając już o tytule? Odpowiedzi na to pytanie poszukajmy wraz z Gaudenem Villasem, felietonistą Super Deporte.

Vicente Del Bosque, selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, zapytany w jednym z rozlicznych wywiadów, które przyszło mu udzielić, o fenomen Josepa Guardioli wyznał, że sukces nowego trenera Blaugrany leży w wierze, jaką od początku jego pracy na tym stanowisku obdarzyli go zawodnicy. Guardiola to część wielkiej Barcelony, człowiek, który przeszedł przez wszystkie szczeble klubowego wtajemniczenia, jeden z ulubieńców legendarnego Johana Cruyffa, ikona filozofii, której od zawsze hołdowała Barca. Aby tego było mało, w roli szkoleniowca dał się poznać jako skromny, rozsądny, ale i wymagający człowiek, który będąc trenerem najlepszej klubowej jedenastki Europy, jest także jej liderem. Wchodząc do szatni pełnej gwiazd wykazał niezłomny charakter i wolę zwycięstwa – stał się sercem zespołu.

Niezastąpiony Benitez

Kiedy Josep Guardiola i Tito Vilanova przejmowali dowodzenie w Barcelonie, sytuacja, jaka miała miejsce w oddalonej od stolicy o 350 km Valencii była zgoła odmienna. Wzburzona brakiem porozumienia na szczycie władzy i pogrążona w chaosie Valencia CF, po tragicznym w jej wykonaniu sezonie potrzebowała szybkiego ratunku. Znani z ryzykownych działań działacze Valencii postanowili więc choremu pacjentowi wypisać receptę. Lek – Unai Emery. Młody trener z dobrymi wynikami, który wciąż przed sobą ma największe sukcesy. Wtedy wszystko brzmiało rozsądnie. Realizując ten plan, nikt nie przewidział jednak, że Benitez, którego kopią miał zostać Unai, to unikalny i niepowtarzalny typ – „biały kruk”.

Miłe złego początki

Emery podjął rzucone wyzwanie. Chciał uratować tonącą Valencię, której potencjał personalny pozwalał myśleć o „czymś więcej”. Jednak już pierwsze decyzje nowego trenera okazały się być niepokojące. Nalegając na uszczuplenie kadry gotów był zrezygnować z usług Albeldy i Maduro, z których później konsekwentnie korzystał, czy Nikoli Zigicia, znakomicie radzącego sobie w Racingu Santander. Nieprzemyślane posunięcia Emery’ego zbilansowane zostały jednak przez odpowiednią dawkę szczęścia, które za sprawą wyśmienitego trio: Joaquin-Villa-Mata dały Los Ches najlepsze w historii klubu wyniki (wyniki, nie grę). Początkowa dobra passa doprowadziła do tego, że Emery uwierzył, iż dowodzony przez niego zespół w istocie jest mocny. Wiara okazała się tak silna, że w pewnym momencie pojawiły się głosy, jakoby to Valencia była zespołem, który jako jedyny jest w stanie stawić czoło znakomicie radzącej sobie Barcelonie.

Życie jest brutalne

Sen o potędze, który zapewne towarzyszył Emery’emu każdej nocy, prysł 1 listopada 2008 roku. Porażka z Racingiem Santander na własnym boisku wszak zdarzyć może się każdemu, i o ile łatwo było ją sobie wytłumaczyć, o tyle kolejna przegrana przed własną publicznością z niemiłosiernie doświadczanym przez przeciwników Sportingiem Gijon była niepokojącym sygnałem. Ostateczne nadzieje na wspomniane wcześniej „coś więcej” rozwiał blamaż na Camp Nou, gdzie po trzech golach Thierry’ego Henry i jednym Daniela Alvesa, Emery zrozumiał, o co tak naprawdę przyjdzie mu walczyć.

Stracone złudzenia

Zespół wypadł ze strefy dającej mu prawo gry w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, co od początku było zupełnym priorytetem postawionym przed Baskiem. Ile w tym winy trenera, a ile zawodników, którzy nie we wszystkich spotkaniach grali na miarę profesjonalistów, wie chyba tylko sam Pan Bóg. Faktem jednak jest, że to Emery okazał się jednym z nielicznych trenerów w Europie, którzy potrafili postawić skuteczny opór Barcelonie i to działa in plus. Zatrzymanie rozpędzonego pociągu Guardioli jest nawet większym osiągnięciem, niż pokonanie, i to 3-0 Realu Madryt, który w zgodnej opinii wszystkich obserwatorów mecz na Mestalla, tak samo jak ten na El Madrigal oraz resztę spotkań do końca sezonu, przegrał 2 maja. W wątpliwość można bowiem poddać potencjalne zwycięstwo Nietoperzy, gdyby na Camp Nou padł wynik odwrotny do tego, który miał miejsce.

Osiągnięte przez Emery’ego rezultaty w rzeczywistości nikogo nie mogą rzucić na kolana, zwłaszcza jeśli postawimy je w jednym rzędzie z wynikami debiutanta, Josepa Guardioli. Sytuacja obu szkoleniowców różni się jednak o tyle, iż przejmując stery w Dumie Katalonii, Pep dostał w posiadanie kompletny zespół, który musiał jedynie skonsolidować jako grupę ludzi, co przy jego autorytecie okazało się zadaniem nieporównywalnie prostszym do tego, które stało przed Emerym. Bask musiał poradzić sobie bowiem nie tylko z rozbitym wewnętrznie zespołem, który po ubiegłym sezonie od nowa budował wewnętrzne zaufanie, ale także z trudną sytuacją kadrową. Kontrakt Unai’a obowiązuje jeszcze rok, więc na potwierdzenie swoich umiejętności ma jeszcze trochę czasu. Jeżeli tego nie zrobi, nikt z pewnością nie zarzuci mu, że nie próbował.

Kategoria: Ogólne | własne / Super Deporte skomentuj Skomentuj (6)

KOMENTARZE

1. umbrella30.05.2009; 17:05
umbrellaJeśli sytuacja w klubie będzie stabilna to Unai zbuduje świetną drużynę, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. A sezon przegraliśmy w meczach, w których drużyna myślała tylko o zaległych pensjach.
2. Desultory30.05.2009; 20:06
Ediss, piszesz, że działacze postanowili wystawic receptę choremu pacjentowi. Lek zapisany to Unai Emery. Jako, że mam doświadczenie w temacie "recepty, leki, lekarz, diagnoza", powiem tak:
Zarząd to lekarz pierwszego kontaktu.
Lek - Unai Emery to lek zapisany doraźnie, bez formuły o przedłużonym uwalnianiu, nie do końca trafnie wypisany, tzn. pacjent ciągle choruje.
Wniosek: ZMIANA LEKARZA RODZINNEGO czyli zarządu.
3. bialy_wilk30.05.2009; 20:53

zrobil kilka powaznych bledow i pewnie dlatego nie zajelismy miejsca w pierwszej czworce
4. woker18230.05.2009; 20:55
woker182Wyniki Valencii w tym sezonie to nie wina Unaia. To dobry trener co pokazywał w Almerii i u nas, jest młody i może popełniać błędy, jak każdy - nawet sir Alexowi się zdarzają co pokazał finał LM. Jestem za tym aby został bo ciągłe zmiany trenerów niczego dobrego nie wróżą.
5. Fuh30.05.2009; 21:12
FuhVilla i -0, w meczu o pietruche chce im sie grac jakos ;O
6. falcao30.05.2009; 21:25
nie ze o pietruche tylko ze graja na mestalla ;d a to ze potrafia 'w miare' grac u siebie to wiedza wszyscy..