VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Pożegnanie Rodrigo

Bogdan Wójcik, 02.09.2020; 23:13

Wiadomość dla kibiców od Rodrigo

W ubiegłą środę Hiszpan brazylijskiego pochodzenia podpisał czteroletni kontrakt z Leeds. Zanim jednak rozpocznie nowy etap swojej kariery, piłkarz postanowił pożegnać się z kibicami Valencii w szczery i emocjonalny sposób.

W ubiegłą środę Hiszpan brazylijskiego pochodzenia podpisał czteroletni kontrakt z Leeds. Zanim jednak rozpocznie nowy etap swojej kariery, piłkarz postanowił pożegnać się z kibicami Valencii w szczery i emocjonalny sposób. Rodrigo opublikował w sieci wideo, w którym żegna się z klubem, kibicami i z miastem, które było jego domem przez sześć ostatnich lat. Zawodnik wspomina pozytywne momenty, których doświadczył w czasie pobytu w Valencii. Wyjaśnia on, że decyzja o zmianie otoczenia była dobrze przemyślana oraz podjęta samodzielnie. Były zawodnik klubu z Mestalla podczas podziękowań postanowił również w szczególny sposób wyróżnić Marcelino, któremu zawdzięcza największą piłkarską ewolucję. Rodrigo zamierza także zorganizować na dniach konferencję prasową.

"Valencianistas,

Po sześciu latach spędzonych razem nadszedł czas, aby rozdzielić nasze ścieżki. To była dobrze przemyślana decyzja i nigdy nie została wymuszona przez żadną z zaangażowanych stron. Szczerość i szacunek zawsze były odwzajemnione. Uważam, że czas podjąć nowe wyzwanie i jestem przekonany, że jest to najlepsza decyzja dla nas wszystkich.

To było sześć bardzo intensywnych lat ze względu na wszystko, czego doświadczyłem na poziomie zawodowym, jak i osobistym. Szczególnie ze względu na narodziny mojej córki — był to najbardziej wyjątkowy moment mojego życia, który na zawsze będzie związany z Walencją. Sześć lat, podczas których razem dzieliliśmy radości i smutki. Sześć lat, podczas których dzięki Waszemu bezwarunkowemu wsparciu, a także wysiłkowi i poświęceniu mnie i moich kolegów z drużyny, mogliśmy ponownie wprowadzić Valencię do Ligi Mistrzów oraz zdobyć tytuł na stulecie klubu. Przeżyliśmy przy tym moment, który będzie nam towarzyszył na zawsze — wspólne świętowanie pucharu w mieście, które pokazało niesamowity związek między drużyną a kibicami.

Moja rodzina i ja dziękujemy wam wszystkim. Dziękuję klubowi za zaufanie, dziękuję wszystkim pracownikom za poświęconą mi uwagę i ułatwianie mi codziennego życia. Dziękuję moim kolegom z zespołu za to, że pozwalali mi się rozwijać, oraz za zdobyte doświadczenie i wsparcie. Dziękuję wszystkim trenerom, że pomogli mi ewoluować jako piłkarz, a moje szczególne wyróżnienie wędruje do Marcelino. Dziękuję kibicom za miłość, którą mnie obdarowali, za niezapomniane chwile na Avenida de Suecia, kiedy podczas każdego meczu sprawialiście, że czuliśmy się niepokonani. Szczególnie dziękuję za niezapomniane wspomnienia z przed, w trakcie jak i po zdobyciu pucharu.

Poza osiągnięciami sportowymi i korzyściami, jakie mogłem zaoferować jako zawodnik, rzeczą której naprawdę pragnę i o którą proszę jest to, abym został zapamiętany jako dobry człowiek; jako osoba, która nigdy nie przestawała walczyć, i która do ostatniego meczu broniła i reprezentowała wartości Valencii.

Dziękuję Ci, Valencio.

AMUNT VALENCIA!”

Kategoria: Ogólne | AS | ElDesmarque | Superdeporte, fot. Superdeporte skomentuj Skomentuj (4)

KOMENTARZE

1. LimaK02.09.2020; 23:32
Sześć lat w klubie, w dzisiejszych czasach to sporo.

Niech mu się wiedzie w PL ;)
2. staste7703.09.2020; 09:14
staste77Fajnie napisane.
Żałuję, że odchodzi. Był dla nas bardzo wartościowym zawodnikiem, chociaż na początku uważałem go za takiego jeźdźca bez głowy.
3. tomekg03.09.2020; 12:11
Ostatnio rzeczywiście zaczął coś grać i w obecnej sytuacji byłby może przydatny (nie jako napastnik). Mimo wszystko jednak jestem zdania, że lepiej późno niż wcale. Bardzo przeciętny zawodnik.
4. kOst03.09.2020; 18:33
kOstMiał serducho, ogromny talent, nigdy nie wybił się na jakiś spektakularny poziom ale mimo wszytsko pozostanie jednym z symboli klubu jeśli chodzi o drugie dziesięciolecie. Pewnie za jakiś czas o nim zapomnimy, chociaż będę śledził jego poczynania. Powodzenia Rodrigo!