VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Villarreal vs. Valencia – zapowiedź

Krystian Porębski | Marcin Śliwnicki, 28.06.2020; 13:39

Ważne starcie w walce o puchary

W poprzednim sezonie Villarreal nie stanowił żadnego zagrożenia w ligowej tabeli. W tym jest wręcz odwrotnie i póki co to Żółta Łódź Podwodna radzi sobie zdecydowanie lepiej.

Co, kiedy i gdzie

Już dziś o godzinie 17:00 na Estadio de la Cerámica w ramach 32. kolejki La Liga zmierzą się Villarreal i Valencia. Spotkanie możecie obejrzeć w polskiej telewizji na kanale Canal+ Sport2, z komentarzem Piotra Labogi i Leszka Orłowskiego.

Odbicie od dna

Poprzednie rozgrywki dla Villarreal – jak już zresztą wspomnieliśmy – nie były zbytnio udane. Zaledwie 14. miejsce w tabeli to jedno, ale warto pamiętać, że ekipa naszych lokalnych rywali przez długi czas walczyła o ligowy byt. Dziurawa obrona i serie meczów bez zwycięstwa zrobiły swoje. Dopiero od 30. kolejki sytuacja zaczęła się w zasadzie poprawiać. Jeszcze 1 kwietnia 2019 roku, Żółta Łódź Podwodna zajmowała niebezpieczną 17. lokatę, z przewagą tylko jednego punktu nad strefą spadkową.

Obecnie Villarreal to zupełnie inna drużyna, choć nadal pod wodzą Javiego Callejy. Nikt nie zna tej ekipy tak dobrze jak on i wreszcie zaczęło to przynosić skutki. Za dobrymi wynikami zespołu stoi połączenie młodości z doświadczeniem i postawienie na miejscowych zawodników. Lidera ekipy – Santiego Cazorli – nikomu nie musimy przedstawiać. A i Mario Gaspar nie jest na pewno postacią anonimową dla fanów La Liga. Poza tym postawiono na wychowanków Nietoperzy – Raula Albiola i Paco Alcácera – oraz silny zaciąg zawodników wychowanych czy wypromowanych przez Villarreal. Pau Torres i Moi Gomez wywodzą się z tamtejszej szkółki (podobnie jak debiutant z tych rozgrywek – Fer Nino), a Xaviego Quintillę i Manu Morlanesa klub ściągnął w stosunkowo młodym wieku. W pierwszej części sezonu zachwycano się Realem Sociedad, ale trzeba przyznać, że Villarreal buduje zespół z głową – i tego zdecydowanie możemy im pozazdrościć.

Z lotu Nietoperza

Na pytania odpowiedział Sir Marcin Śliwnicki.

Po powrocie do gry nasz bilans to – wygrana, remis i dwie porażki. Spodziewałeś się, że tak to będzie wyglądać?

Wydaje mi się, że to jest nasz obraz w tym sezonie, przeplatanie dobrych występów słabymi. Więc chyba tak, można powiedzieć że się spodziewałem.

Największe negatywne zaskoczenie do tej pory to...

Ferran. Po wznowieniu rozgrywek prezentuje się… No właśnie, w sumie to w ogóle się nie prezentuje. Przeszedł obok każdego meczu, który zagrał po restarcie. Nie wiem, czy to więcej mięśni tak go ogranicza, czy jednak rozterki transferowe…

Jedyny plus w poprzednich spotkaniach to postawa Hugo Guillamóna, czy znalazłbyś jeszcze jakieś powody do przynajmniej minimalnego zadowolenia?

Tak, zdecydowana poprawa Cillessena w bramce. Wreszcie jestem spokojny o postawę portero między słupkami. Niestety, gdy wychodzi Mangala lub Diakhaby, na niewiele się to zdaje.

Tylko w jednym meczu trener przeprowadził 5 zmian, w pozostałych ograniczał się do 4. To błąd, zwłaszcza biorąc pod uwagę częste „odcięcia prądu” w ekipie?

Jeżeli piłkarze grają dobrze, a sił nie brakuje, to nie można takich decyzji oceniać negatywnie. Tak samo w przypadku trzech zmian – nie zawsze trzeba je wykorzystać. Poza tym nie zawsze rezerwowi mogą pasować do aktualnej sytuacji boiskowej. Celades ma dużo wad, ale akurat w kwestii zmian nie chcę go oceniać, bo z boiska widać więcej, niż w transmisjach telewizyjnych.

Nie sposób nie poruszyć tematu z ostatnich dni. Celades wydaje się nie mieć autorytetu. Co prawda klub nie potwierdza informacji o złożonej rezygnacji, ale sytuacje z Maxim czy Diakhabym nie pozostawiają wątpliwości. Myślisz, że już teraz Celades powinien opuścić Mestalla?

Po sezonie, w tym momencie ta zmiana nie ma sensu. Nie ma godnego zastępcy, nie wiem ilu trenerów odważy się z reszta na przyjście do Valencii. Problem jest złożony, bo trenera łatwo zwolnić, ale co potem? Najpewniejszy scenariusz, to zatrudnienie kogoś z Portugalii, wiadomo dlaczego. Inna sprawa, że nie wierzę w odejście Alberta.

Przed nami mecz z Villarreal, czyli świetna szansa na przeskoczenie bezpośredniego rywala w walce o puchary. Ten rywal jednak po powrocie spisuje się wyśmienicie, trzy wygrane i jeden remis. Myślisz, że dzisiaj Valencia w swoim stylu może zaliczyć zryw niepodległościowy, zagrać dobry intensywny mecz i wygrać? Czy nie mamy na co liczyć?

Ostatnio zagraliśmy fatalnie, wiec zgodnie z „logiką” tego sezonu – tak, dziś powinniśmy wysoko wygrać. Na papierze jednak faworytem nie jesteśmy, przynajmniej dla mnie. Villarreal doskonale wszedł w sezon postpandemiczny i nie wydaje mi się, by miał zatrzymać się na rozchwianej i targanej problemami Valencii. No chyba, że Parejo i Gayà poczują chęć udowodnienia czegoś swojemu byłemu koledze…

Z obozu rywala

Jak wygląda obecnie sytuacja w Villarreal? Ekipa Żółtej Łodzi Podwodnej nie tylko zajmuje lepszą lokatę od Valencii w ligowej tabeli, ale też po powrocie do gry, prezentuje znacznie lepsza formę. Trzy wygrane i remis to obecnie seria, o której Nietoperze mogą tylko pomarzyć. I nie ma nawet co podnosić argumentu o sile rywali z którymi się mierzyli – skoro Los Ches nie radzą sobie nawet z nie tak mocnym jak wcześniej Eibar.

Ekipa z Estadio de la Cerámica nie prezentuje jakiejś potężnej siły ognia, ale na pewno jest bardzo skuteczna. Trzy mecze wygrane 1:0 pokazują przede wszystkim umiejętność „zabijania” spotkań. A w tym pomaga – wreszcie – bardzo dobrze zestawiona linia obrony. To właśnie z czwórką defensorów i bramkarzem Valencia zapewne będzie miała dzisiaj największe problemy. Mocnych punktów możemy wymieniać więcej. Zaskakująco dobrze spisuje się w środku pola Anguissa, który w Anglii zupełnie się nie sprawdził. W Villarreal jest tym brakującym elementem, który daje dużo spokoju w centralnej strefie i odciąża tych, którzy kreują grę. A tutaj na kierownicy zasiada nie byle kto, bo Santi Cazorla. No i przypomnijmy, do gry po niesamowicie długiej przerwie powraca Bruno Soriano.

Siła ognia też jest niezła. Okej, nie ma tutaj orłów na najwyższym poziomie, ale dwójka Gerard i Paco gwarantuje przyzwoitą skuteczność. Jeden lub drugi może mieć gorszy dzień, ale obu? Raczej nie. A jak już przyjdzie taki kataklizm, to jest jeszcze Carlos Bacca, który również po powrocie do gry zdążył już trafić do siatki rywali. Na skrzydłach dużo zamieszania robi Chukwueze i z problematyczną defensywą Valencii, która nie nadąża za zwinnymi i dobrze dryblującymi piłkarzami – to jego trzeba się będzie najbardziej obawiać.

Przewidywane składy

W różnych źródłach przewidywane składy prezentują się inaczej. Największe wątpliwości są na skrzydłach w obu ekipach. Javi Calleja musi wybrać pomiędzy szybkim Chukwueze a świtenie uderzającym z dystansu. Moi Gómezem, ale tutaj rację powinno mieć SuperDeporte. Nie spodziewamy się, aby Calleja miał pozostawić Chukwueze na ławce. Tymczasem w Valencii teoretycznie wybór pomiędzy Guedesem a Ferranem wydaje się być prosty. Aczkolwiek więcej chęci do gry, mimo wszystko, pokazywał ostatnio Portugalczyk.

Villarreal: Asenjo; Rubén Peña, Albiol, Pau Torres, Quintillá; Iborra, Anguissa, Cazorla, Chukwueze; Gerard Moreno, Alcácer.

Valencia: Cillessen; Florenzi, Guillamón, Gabriel, Gayá; Carlos Soler, Parejo, Kondogbia, Ferran; Maxi Gómez, Rodrigo.

Kategoria: Mecze | własne | Fot. El Desmarque skomentuj Skomentuj (0)

KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy.