VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Barcelona vs. Valencia — zapowiedź

Michał Kosim | Krystian Porębski, 14.09.2019; 18:15

Hit kolejki w cieniu zwolnienia Marcelino

25 maja przeżyłem swój najpiękniejszy dzień w ciągu 14 lat kibicowania Valencii. Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, że tuż po zamknięciu okna transferowego twórcy tego sukcesu – wygrania Pucharu Króla – nie będzie już w klubie, to zwyczajnie bym w to nie uwierzył. Dziś Valencia mierzy się z tą samą FC Barceloną, która obserwowała jak Dani Parejo wznosi w górę „ich” puchar, a ja jestem zupełnie wyprany z emocji zazwyczaj towarzyszących starciom obu tych ekip. Zawirowania w Valencii nie oznaczają jednak, że tego meczu nie powinien obejrzeć każdy szanujący się kibic LaLiga. Wręcz przeciwnie.

To, co wydarzyło się na Mestalla było i jest szokiem dla całego piłkarskiego świata. Marcelino przejął wszak klub dwukrotnie zajmujący dwunaste miejsce w lidze, od czasu do czasu niebezpiecznie zbliżając się do dolnej części tabeli. Zrobił wraz z Mateu Alemanym prawdziwą czystkę, ściągnął nowych piłkarzy głodnych gry i w debiutanckim sezonie osiągnął piąty najlepszy wynik punktowy w historii klubu, zajmując czwarte miejsce w LaLiga i awansując do upragnionej Ligi Mistrzów. Drugi sezon był znacznie trudniejszy: Los Ches do końca roku kalendarzowego niemiłosiernie się męczyli, ciężko się to oglądało, zespół był przeraźliwie nieskuteczny, a nad Marcelino wisiało widmo zwolnienia, o które się otarł.

Wtedy jednak nastąpił zwrot o 180 stopni. Drużyna odzyskała skuteczność, razem z nią nadeszły wyniki, a punktem zwrotnym dla całego sezonu były dwa mecze: ten grudniowy z Hueską, kiedy Piccini strzelił zwycięskiego gola w samej końcówce spotkania i uratował posadę trenera oraz styczniowy dwumecz w Pucharze Króla z Getafe, kiedy Blanquinegros odrobili dwie bramki straty w doliczonym czasie gry i doprowadzili do jednego z tych comebacków, który z racji na późniejsze zwieńczenie sezonu stulecia Valencii CF Pucharem Króla już na zawsze będzie częścią historii tego klubu.

Wydawało się, że w trzecim sezonie możemy zobaczyć ekipę „Nietoperzy” w pełni przebudowaną pod wolę trenera i to wtedy zobaczymy najlepszą do tej pory grę VCF za kadencji 54-latka. Od początku zapowiadano, że na skompletowanie tejże przebudowy potrzeba dwóch letnich okienek. Tuż po tym drugim Marcelino został jednak zwolniony. Przesłanki, że opuści klub pojawiały się już wcześniej, ale największy kryzys zdawał się być zażegnany – nawet mimo różnic pomiędzy Limem a Marcelino i tego, że życzenia transferowe trenera nie szły w parze z listą nazwisk, które na Estadio Mestalla chciał z pomocą Jorge Mendesa ściągnąć Peter Lim.

Pożegnanie Marcelino

„Pucharowy mecz z Getafe przywrócił nam wiarę i był kluczowy także w kontekście walki o Ligę Mistrzów” – powiedział były już trener Valencii podczas swojej pożegnalnej konferencji prasowej, która rzuca zupełnie nowe światło na okoliczności, a być może i konkretne powody zwolnienia Garcíi Torala. Ciężko powiedzieć, bo z Singapuru nie możemy spodziewać się wersji zdarzeń przedstawionej przez właściciela klubu, choćby za pośrednictwem Anila Murthy’ego.

Ja, szczerze mówiąc, nie chcę dziś dzielić się swoją analizą całego tego zamieszania, bo to zbyt złożony temat, żeby nie poświęcić mu ogromu czasu. Poza tym uważam, że jesteśmy tak faszerowani opiniami napływającymi zewsząd i otoczeni podziałem na dwa obozy: anty-Lim i anty-Marcelino, że na razie nie chcę brać w tym udziału. Nich każdy z nas sam przeanalizuje chronologię zdarzeń i wyciągnie swoje wnioski, a swoimi w najbliższych dniach na pewno też się podzielę w oddzielnym artykule, kiedy tylko nieco opadną emocje.

To, co jest istotne na tu i teraz to kwestia tego, jak i czy w ogóle zawodnicy podźwignęli się po szokującej dla nich wszystkich decyzji. Marcelino podczas pożegnania w szatni się, najzwyczajniej w świecie, rozkleił; wtórowało mu kilku zawodników. Nic tak nie cementuje więzi z drugim człowiekiem jak wspólne przetrwanie i pokonanie przeciwności losu, a tych przez te dwa lata też nie brakowało. Sam García Toral miał poprosić zespół o to, by nie zaprzepaszczali wspólnej pracy i kontynuowali ją z nowym sztabem. Czy starczy motywacji na Barcelonę, która tak mocno kojarzy się z największym osiągnięciem Marcelino w klubie?

Kontrola obrażeń

Współczuję zawodnikom, bo gdyby zależało to od nich to Marcelino zostałby w klubie. W takiej sytuacji nie da się myśleć wyłącznie o bieganiu po zielonej trawce i kopaniu piłki. To też są ludzie. Jeszcze bardziej szkoda mi chyba Celadesa: wpakował się w sam środek katastrofy nie mając żadnego klubowego doświadczenia jeśli chodzi o zawód trenera – aczkolwiek jako były zawodnik m.in. właśnie FC Barcelony czy Realu Madryt zna klubowe szatnie piłkarskie doskonale – musząc otrząsnąć grupę mentalnie i równocześnie skupić się na sprawach stricte sportowych, w środowisku, które przeżuje i wypluje każdego, kto nie podoła wymaganiom oraz mając przed sobą mecze z Blaugraną i debiut w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów przeciwko Chelsea. Jeśli źle rozpocznie swoją przygodę z Valencią, może ją zakończyć bardzo szybko, bo zespół się rozleci. Wszystko w głowach piłkarzy, bo Albert Celades na początku swojej przygody – oby nie epizodu – w Walencji zapunktował w moich oczach, nie stawiając na wywrócenie założeń taktycznych czy selekcji składu do góry nogami. To bardzo cenne i można na konto 43-latka dopisać mały plusik na początek jego pracy na Estadio Mestalla.

Pewne są dwie rzeczy: że Marcelino należy się szacunek kibiców VCF jak psu buda za to, co osiągnął oraz że Celades powinien mieć czystą kartę i otrzymać czas na spokojną pracę, bo nie on podjął decyzję o zwolnieniu swojego poprzednika. Pył po zburzeniu ponad dwuletniego projektu nie osiądzie w ciągu kilku dni. Co nam pozostaje jeśli nie nadzieja, że sezonu nie należy spisywać na straty, a dotychczasowe cele – czyli top 4 i, kto wie, może wyjście z grupy Champions League – pozostają aktualne?

Dziś nie emocjonuję się samym meczem tak, jak zawsze ma to miejsce przeciwko Barcelonie, nie mówiąc już nawet o ostatnim starciu obu ekip z maja. Jestem jednak cholernie ciekaw charakteru, jaki pokażą (lub nie) piłkarze oraz zmian (lub ich braku) co do może nie tyle stylu gry, co jej poszczególnych elementów.

Z lotu Nietoperza

Na pytania odpowiedział Krystian Porębski.

Byłem przekonany, że po przerwie reprezentacyjnej zaczniemy sobie od tego, jak grali zawodnicy Valencii w kadrach narodowych i czy ich forma dobrze rokuje przed Barceloną i Chelsea, tylko czy kogokolwiek to teraz interesuje? Może spróbujmy, bo później będą już tylko tematy wagi ciężkiej...

Na pewno cieszy debiut w reprezentacji Korei Kangina. Chłopak ma 18 lat i może być prawdziwą gwiazdą, zarówno w kraju jak i w klubie. Mocno na to liczę. A jak już o młodzieży wspominamy, to niestety Mateusz Łęgowski spudłował rzut karny w serii jedenastek z Anglią w walce o... Puchar Syrenki. Będzie się musiał jeszcze trochę nauczyć od Parejo, siła jest, trzeba się trochę opanować.

Rozumiem jednak, że pytasz o etatowych reprezentantów, więc nie może nie cieszyć występ naszych w La Furia Roja. W meczu z Rumunią zagrał tylko Rodrigo Moreno, a jedynym walenckim akcentem był gol Paco. W meczu z Wyspami Owczymi nasi jednak odpięli wrotki – Rodrigo trafiał dwa razy, Gayà zaliczył asystę, Dani Parejo również rozegrał dobre zawody. To może naprawdę cieszyć, zwłaszcza w kontekście naszego napastnika. Powody do radości dał nam również Gonçalo Guedes. Dwa spotkania i łącznie 80 minut, do tego gol z trudnym przeciwnikiem – Serbią. Potrzebujemy mocnych Gonçalo oraz Rodrigo i mam nadzieję, że po tych występach będzie już tylko lepiej.

Co było Twoim zdaniem prawdziwym powodem zwolnienia Marcelino? Względy stricte sportowe chyba odpadają.

Peter Lim ma swoją wizję budowania klubu, niestety opiera się ona o stawianie wyżej własnych interesów, niż interesy klubu. Marcelino świetnie wykonywał swoją robotę. Nie zawsze się z nim zgadzałem, tak jak reszta kibiców, czasami miałem dość naszego nijakiego stylu gry. Były mecze, gdzie piłkarze potrafili porwać tłumy, ale często jednak zwyczajnie męczyliśmy bułę. Gdyby jednak nie takie metodyczne podejście, nie doszlibyśmy do tego, co osiągnęliśmy w zeszłym sezonie. To były kapitalne rozgrywki, pod każdym względem. Czy możemy odczuwać niedosyt? Jasne. Czy zrobiliśmy wynik ponad stan? Oczywiście i jeżeli ktoś uważa inaczej, to powinien zejść na ziemię. Nie ma sportowych powodów, dla których zwolnienie Marcelino byłoby zasadne. Nie w tej chwili i nie kiedy zastępujesz go słupem w postaci Alberta Celadesa.

Pożegnalna konferencja Garcíi Torala była naprawdę wstrząsająca. Jak ją skomentujesz?

Dobrze, że takie rzeczy wychodzą na światło dzienne, to da do myślenia kibicom. Oczywiście, moje zdanie odnośnie charakteru Marcelino znasz. Pokorne ciele dwie matki ssie – nie wiem czy to powiedzenie ma przełożenie na hiszpański, ale wiem, że nasz były już trener go nie zna. Uważam, że gdyby czasami potrafił się nieco pohamować, mógłby trochę dłużej popracować i wyszłoby to wszystkim na dobre. Teraz, w połowie procesu wychodzenia na prostą, stabilizacji klubu, znowu robimy odwrót. Oczywiście jestem całkowicie za Marcelino i rozumiem, że był w bardzo nieprzyjemnej sytuacji. Nikt nie chciałby, aby ktoś mieszał się w jego kompetencje, a chyba nikt nie wątpi, że tak właśnie było. Lim zaczął sprawiać wrażenie poważnego gościa, który może sprawić, że klub będzie odnosił sukcesy. Teraz jednak ponownie wyszedł na patałacha, który jak najszybciej powinien sprzedać klub, dla dobra Valencii. Mam nadzieję, że znajdzie się wreszcie ktoś, kto pozwoli w spokoju pracować ludziom w klubie. Nie brakuje nim fachowców, ale Lim i jego świta tego nie rozumieją. Oni mają swoje pomysły i choćby nie miały one racji bytu, będą je forsować.

Następcą Marcelino został Albert Celades. Zapewne nie raz oglądałeś jego Hiszpanię U-21, więc: jaką formację i styl gry preferuje? On sam na to pytanie odpowiedział tak, że niczego się nie dowiedzieliśmy.

No i takiej gry też powinniśmy się spodziewać, nijakiej. Albert Celades do tej pory nie dał się poznać jako wybitny taktyk, raczej selekcjoner. Wybiera zawodników, ustala ich standardowo i jedziemy. Powinniśmy się więc raczej spodziewać ustawienia 4-2-3-1, może pojawić się również 4-3-3. Mamy tylu napastników, że zupełnie nie jestem zwolennikiem takiego wyboru, chyba, że będzie to tylko „papierowa zmiana”, w której podobnie jak niegdyś Jonas, Rodrigo będzie grał na mediapuncie. Możliwe jest również ustawienie jednego z napastników na skrzydle. Jestem zwolennikiem tej formacji (4-2-3-1), Valencia najbardziej podobała mi się właśnie kiedy graliśmy tym ustawieniem, ale nie uważam, aby był to optymalny wybór w momencie, kiedy posiadamy Rodrigo i Maxiego, nie wspominając o reszcie snajperów. Celades nie jest wielkim taktykiem, lecz raczej trzyma się tych dwóch ustawień i raczej żadnych pomysłów z dwoma napastnikami czy trzema obrońcami tym bardziej nie powinniśmy się spodziewać. Nie jestem przekonany do tej kandydatury, ale skoro już jesteśmy na nią skazani – trzymam kciuki, abym się mylił.

Pytanie bardzo ogólne, ale zapewne zadaje je sobie wielu fanów Valencii – co dalej? Pytam też o przyszłość Alemany’ego, Longorii, być może poszczególnych piłkarzy...

Myślę, że skończy się jednak na odejściu Alemany’ego i Longorii. Ogromna szkoda, bo zwłaszcza ten drugi jest gościem, który myśli do przodu. Uważam, że akurat on byłby w stanie dogadać się z Limem i Mendesem, w końcu również chciał transferu Correi. Jeśli chodzi o zawodników, wszystko zależy od tego, za kogo otrzymamy oferty. W zimie pewnie znowu zacznie się telenowela z Rodrigo na pierwszym planie, ale jeśli ma być jakiś exodus, to spodziewałbym się go dopiero latem. Mam jednak nadzieję, że wszystko będzie przebiegać naturalnie. Nadal potrzebujemy wzmacniać budżet klubu, więc duże transfery z klubu zrozumiem, ale mam nadzieję, że wszystko będzie przeprowadzane z głową i nikt Gayi czy Solera wyganiać z klubu nie będzie.

Uważasz, że Valencia ma szansę zaliczyć dziś chociaż godny występ przeciwko Barcelonie czy raczej uważasz, że zbyt dużo i zbyt szybko się wydarzyło, by piłkarze się podźwignęli? Sportowa złość czy rezygnacja?

Myślę, że tak, ma szansę. Barcelona również ma swoje problemy, kilku piłkarzy wreszcie łapie formę. Mecze z Barceloną zawsze mają swoją osobną historię. Myślę, że zawodnicy będą chcieli pokazać na co ich stać. To dziwna i niepotrzebna sytuacja, ale trzeba jak najszybciej wrócić do porządku dziennego i walczyć o jak najlepsze wyniki.

Przewidywane składy

Ernesto Valverde nie może dziś liczyć na kontuzjowanych zawodników: starego znajomego Valencii – Neto, a także Umtitiego, Dembélé oraz (a właściwie: przede wszystkim) Leo Messiego. Można się spodziewać, że Barça wybiegnie na ten mecz w ustawieniu 4-3-3. Do składu wraca kontuzjowany wcześniej Luis Suárez, natomiast Messiego ponownie zastąpić powinien Carles Pérez.

Nie lada ból głowy może mieć z kolei Albert Celades, który w swoim debiucie zostanie rzucony na głęboką wodę. Wydaje się, że nowy szkoleniowiec Valencii na początku przede wszystkim postara się uniknąć dokładania już i tak mocno skołowanym głowom swoich piłkarzy dodatkowych zmian. Stąd nie tylko powołania Los Ches wyglądają tak, jak te Marcelino na ostatni mecz z Mallorcą: dziś powinniśmy zobaczyć Valencię grającą w formacji 4-4-2, ze składem takim samym lub bardzo zbliżonym do ostatniej ligowej potyczki „Nietoperzy”. Zabraknie kontuzjowanych Solera i Picciniego, a decyzją trenera poza składem znaleźli się też: Mangala, Correia, Manu Vallejo oraz Sobrino.

Ostatni mecz z Barceloną:
Campeones, Campeones!

Przypominamy o tegorocznej edycji naszego Forumowego Typera, którego nagrody w bieżącym sezonie ufunduje użytkownik naszej strony, Maciek_1985.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (1)

KOMENTARZE

1. incubusmg14.09.2019; 19:34
incubusmgŚwietny artykuł Panowie. Brawo. Dokładnie tak samo to wszystko czuję. Miejmy nadzieję że jednak dziś nie będzie źle. Amunt Valencia !