VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Gayà pragnie zostać w Valencii

Wojciech Ciuraj , 31.07.2019; 22:28

Lojalność kapitana

W dzisiejszych czasach prawdziwe przywiązanie do barw klubowych to rzadkość. Przy okazji kolejnego okienka transferowego, jeden z kapitanów – José Luis Gayà przekazał za pośrednictwem agenta swoją wolę pozostania w Valencii na lata.

Boczny w obrońca w ostatnich latach wyrósł na jednego z liderów drużyny. Problemy zdrowotne, które prześladowały go w pierwszych sezonach to już przeszłość. W ubiegłej kampanii Gayà rozegrał aż 55 oficjalnych spotkań. Dzięki wysokiej formie stał się także ważną częścią kadry narodowej. Życzeniem Gayi jest pozostanie w Valencii niezależnie od tego jaki klub zgłosi się po niego w tym lub następnym okienku. To wspaniała wiadomość dla kibiców, którzy po latach transferowej karuzeli wreszcie mogą identyfikować się z piłkarzami lojalnymi wobec macierzystego klubu.

Kategoria: Transfery | El Desmarque skomentuj Skomentuj (5)

KOMENTARZE

1. zompson31.07.2019; 23:57
Nie widzę przeciwwskazań!
2. LimaK01.08.2019; 10:43
Elegancko ;)
3. krzysiek566501.08.2019; 12:09
krzysiek5665Jupiiii :)
4. mattaj01.08.2019; 12:57
mattajNo zobaczymy czy dalej będzie miał takie zdanie jak zrobi się tu burdel z pewnych powodów.
5. pedro901.08.2019; 13:30
No właśnie, jak na statku zacznie za mocno bujać przywiązanie do barw klubowych może osłabnąć.
Ciekawe wątki wokół Lima: jedna z jego spółek z branży medycznej notuje olbrzymie straty na giełdzie. To musi powodować głęboką frustrację. Jego bliski partner biznesowy Mendes mocno utracił wpływy w VCF - w ciągu ostatnich 2 lat rządów Alemanego/Longorii/Marcelino w VCF z 17 piłkarzy pod kontrolą Mendesa zostało zaledwie 4. To wyraźnie godzi w interesy Mendesa, obniża jego prestiż jako superagenta i naraża na szwank jego przyjacielsko-biznesowy układ z Limem.
Dlatego Alemany, który jest głową daleko posuniętej autonomii w kwestiach sportowych , stoi na straconej pozycji i musi tę głowę stracić, w najlepszym wypadku rękę. Lim dał się całkowicie omotać Mendesowi, zresztą nie on pierwszy i nie on ostatni. Dlatego w starciu z Mendesem wiadomo kto będzie górą.