VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Jemu strzelać nie kazano

Tomek Stolarczyk, 13.01.2018; 15:07

Sylwetka Francisa Coquelin

Valencia nie próżnuje i jeszcze przed oficjalnym zakończeniem rundy jesiennej podpisała i zaprezentowała nam swój drugi nabytek – Francisa Coquelin. Kim jest Francuz, który mimo wielkiego talentu przez 10 lat nie potrafił do końca przekonać do siebie Arsena Wengera i otrzymać prawdziwej szansy na zaistnienie w Arsenalu? Co może wnieść do drużyny z Mestalla i dlaczego nie będą to gole?

Mu strzelać nie kazano

Zaglądając w kartotekę i statystyki Francuza pierwszym co rzuca się w oczy jest bowiem fakt, że goli i asyst zdobywa on jak na lekarstwo. Coquelin jest rzecz jasna zawodnikiem o usposobieniu defensywnym i zazwyczaj to właśnie bronienie i przecinanie akcji przeciwnika należy do jego głównych zadań. Mimo tego jednak, pomocnicy i obrońcy do swojej gry defensywnej są mimo wszystko zazwyczaj w stanie dołożyć choć jedno lub dwa trafienia w sezonie. W przypadku Coquelin sprawy mają się jednak inaczej.

Patrząc bowiem na przekrój całej kariery Francuza z perspektywy generowanych liczb zobaczymy, że na zdobycie każdej bramki potrzebuje on… 6750 minut. Biorąc pod uwagę, że na boisku przebywa średnio godzinę na rozstrzelanie przeciwnika potrzebuje on więc „zaledwie” 100 meczów. Coquelin przez całą swoją karierę do siatki trafił łącznie dwukrotnie. Raz w roku 2011, w czasie swojego wypożyczenia do Lorient. I dwa lata później w Lidze Europy podczas wypożyczenia do Freiburga. Na gola czeka więc już przeszło 4 lata.

Asysty? Tutaj jest nieco lepiej (z akcentem na nieco). Tych zaliczył bowiem w całej karierze cztery. Piłkę wykłada więc kolegom średnio raz na dwa lata. Trzeba jednak podkreślić, że Francis nie jest przecież pierwszym tego typu zawodnikiem. Wielu było graczy, którzy stanowili dużą, a nie raz wręcz kluczową wartość dla swojej drużyny pomimo faktu, że próżno ich było szukać na liście strzelców.

Przywołać można choćby przykład jego rodaka, Claude Makélélé, który w futbolu i reprezentowanych przez siebie klubach dorobił się statusu legendy i był swojego rodzaju pionierem pomocnika o 100% defensywnym usposobieniu.

Dla ciekawskich – w całej karierze klubowej Makélélé trafianiem popisywał się z ponad dwukrotnie większą regularnością niż Coquelin, bo co 2900 minut. Jednak w barwach Realu do siatki przeciwnika trafił zaledwie raz potrzebując na to ponad 12.000 minut. W Chelsea natomiast zdobyty przez niego gol stał się jednym z największych wydarzeń całego sezonu 2006/07.

Dziesięć lat Kanonierem

Wracając jednak do Coquelina i jego ofensywnej nieudolności – nie musi ona absolutnie oznaczać, że jest on zawodnikiem słabym czy też nieprzydatnym drużynie. Fakt, że utrzymał się on (z przerwami na wypożyczenia) pod skrzydłami Arsena Wengera przez niemal dekadę otrzymując szansę na debiut w wieku 17 lat z pewnością o czymś świadczy.

Z drugiej jednak strony, Francuz nigdy nie doczekał się sezonu, w którym mógłby poczuć się naprawdę wartościową częścią drużyny „Kanonierów” i wykręcać satysfakcjonującą go liczbę boiskowych minut. W barwach Arsenalu pojawił się na boisku łącznie 160 razy, mniej więcej 22 razy na sezon, licząc od momentu, gdy na dobre zagościł w pierwszej kadrze swojej drużyny. Biorąc pod uwagę, że grający regularnie zawodnicy czołowych ekip Premier League rozgrywają rocznie ponad 50 czy 60 spotkań, liczba ta wydaje się więc być niezbyt satysfakcjonująca. Ponadto, średnio na boisku przebywał zaledwie przez godzinę.

Głód gry, niedocenienie, walka i treningu u Wengera. Przepis na sukces?

Na Mestalla przychodzi więc zawodnik, który mimo przeszło siedmiu lat gry na najwyższym poziomie, paradoksalnie może mieć spory głód piłki i regularnych występów. A także chcieć udowodnić coś ludziom, którzy być może w jego mniemaniu nigdy nie dali mu należytej szansy. Czy wszystko to sprawi, że zmotywowany Francuz szturmem przebije się do pierwszej jedenastki swej nowej drużyny i podbiję La Liga?

To się okaże, nie chcąc smucić optymistów – nie spodziewajcie się raczej, że tak jak Vietto przywita się z nami hat-trickiem. ;) Zamiast tego mam nadzieję, ze będziemy podziwiać partycypacją w utrzymaniu czystego konta, soczyste wślizgi i nieustępliwe odbiory. 14 mln euro wydanych na ten transfer, mimo że przekracza teoretyczną rynkową wartość zawodnika, wydaje się rozsądną kwotą.

Powodzenia Francis!

Kategoria: Ogólne | Własne skomentuj Skomentuj (1)

KOMENTARZE




1. ThomsonVCF13.01.2018; 16:51
ThomsonVCFBardzo fajnie przybliżona sylwetka ;) Mam nadzieje, że chłopak rozwinie skrzydła u Marcela. Nie byłem może specjalnie entuzjasta wydawania kilkunastu milionów na zawodnika na taką pozycję, ale jestem umiarkowanym optymistą ;)