VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Podział punktów w pojedynku derbowym

Bartłomiej Płonka, 16.09.2017; 15:10

Bezkrólewie w Walencji

Pierwsze od 1,5 roku derby miasta przeciwko Levante zakończyły się podziałem punktów. Los Ches objęli prowadzenie po trafieniu Rodrigo Moreno w 31. minucie, jednak radość przyjezdnych nie trwała długo i jeszcze w pierwszej połowie do remisu doprowadził Bardhi. Po zmianie stron wynik nie uległ zmianie i obie drużyny zanotowały trzeci remis z rzędu

Marcelino zaskoczył obsadą ataku, w której od pierwszej minuty zobaczyliśmy Santiego Minę. Hiszpan nieoczekiwanie zastąpił Simone Zazę. Ponadto, jedenastkę względem ostatniego meczu opuścił Gabriel, który w tygodniu zmagał się ze zdrowotnymi kłopotami, a szansę otrzymał Jeison Murillo.

Pierwsze kilkanaście minut było bardzo wyrównane. Obie drużyny próbowałby odgryzać się atakami, lecz długo nie dochodziło do stuprocentowych okazji. Dopiero w 28. minucie po przerzucie piłki z lewej na prawą stronę przez Gayę szansę na zdobycie bramki miał Carlos Soler. Pomocnik świetnie złamał akcję do środka, wszedł w pole karne, ale jego strzał okazał się zbyt lekki.

Przyjezdni złapali odpowiedni rytm i już w kolejnej próbie zdobyli trafienie! Rodrigo zgrał piłkę do Andreasa Pereiry, a ten chwilę potem dośrodkował na snajpera Valencii, który wykorzystał okazję! Doskonały strzał głową 26-latka zakończył się golem i podopieczni Marcelino wyszli na prowadzenie!

„Nietoperze” szybko mogli zadać drugi cios. Tym razem z lewej strony centrę w szesnastkę posłał Rodrigo, a po uderzeniu głową Santiego Miny futbolówka opadła na poprzeczkę, po czym wylądowała pod nogami Carlosa Solera. Wychowanek Valencii nie wiadomo w jaki sposób nie wykorzystał ów sytuacji, z której zwycięsko wyszedł golkiper Levante broniąc dobitkę Hiszpana z najbliższej odległości.

Zmarnowana szansa do podwyższenia wyniku szybko się zemściła. Defensywa Valencii nienajlepiej zachowała się przy dośrodkowaniu z lewej strony, a po wybiciu Murillo piłka trafiła do Bardhiego. Macedończyk wykorzystując bierną postawę (nie)pilnującego go Solera oddał mocny strzał i doprowadził do remisu. Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, lecz w końcowych fragmentach pierwszej części szczęście pozostawało przy Los Ches.

Podczas drugiej części spotkania Marcelino dokonał dwóch zmian — okazje do zaprezentowania się otrzymali Goncalo Guedes oraz Simone Zaza. Po zmianie stron tempo spotkania było nieco mniej intensywne, niż wcześniej, jednak wciąż widowisko pozostawało wyrównane. Dwukrotnie bliski skompletowania dubletu był Rodrigo. Napastnik „Nietoperzy” w 50. minucie próbował lobować z wysokości pola karnego golkipera rywali, lecz piłka wylądowała na górnej siatce bramki. Kilkanaście minut później 26-latek nie zdołał zamknąć groźnego, płaskiego dośrodkowania Daniego Parejo.

Do końca spotkania na murawie nie oglądaliśmy większego zagrożenia pod obiema bramkami, a wspominane roszady Marcelino nie zmieniły niczego w obrazie gry. Valencia zremisowała w derbach z Levante i zaliczyła trzeci podział punktów z rzędu. Wprawdzie Blanquinegros pozostają niepokonani, lecz po sobotnim pojedynku pozostaje niedosyt. Szansa na poprawienie dorobku punktowego już we wtorek, gdy na Mestalla zawita Malaga.

Wybierz gracza meczu
Andreas Pereira
Rodrigo Moreno
Dani Parejo
Jeison Murillo
Jose Gaya
Poll Maker


La Liga, 4. kolejka: LEVANTE 1:1 (1:1) VALENCIA

Gole: 0:1 Rodrigo 31. min, 1:1 Bardhi 41. min

Levante: Raúl, Pedro López ©, Chema, Postigo, Toño, Lerma (Róber Pier, 46’), Bardhi, Campaña (Doukouré, 80’), Jason, Ivi, Alegría (Samuel, 58’).

Valencia: Neto, Montoya, Garay, Murillo, Gayà, Kondogbia, Parejo ©, Carlos Soler, Andreas (Guedes, 60’), Santi Mina (Zaza, 72’), Rodrigo.

Kategoria: Mecze | wlasne skomentuj Skomentuj (14)

KOMENTARZE




1. LimaK16.09.2017; 15:28
Valencia miała 3 stuprocentowe okazje (2x Soler i 1x Rodrigo) ale nie wykorzystała żadnej z nich :/
Ciężko wygrać mecz marnując tyle "setek"...

O ile remisy z Realem i Atletico mogą cieszyć to takie mecze jak ten z Levante trzeba wygrywać.
Ja rozumiem, że Lewante jest w dobrej formie i też urwało punkty Realowi ale samymi remisami do pucharów się nie wejdzie.

Wierzę, że drużyna będzie skuteczniejsza i zacznie regularnie wygrywać ;)

2. Cirian16.09.2017; 15:44
CirianI czar prysł..
3. pedro916.09.2017; 16:15
Duże rozczarowanie, bo remis oznacza stratę 2 pkt. VCF była nieco lepszym zespołem, ale co z tego? Równie dobrze, przy odrobinie szczęścia Levante mogło wygrać - przypomnijmy sobie końcówkę I połowy.
W I połowie najsłabszym piłkarzem w VCF był Soler - zmarnował 2 znakomite sytuacje, niecelnie podawał, popełniał proste błędy w obronie. To właśnie jego konto obciąża wyrównująca bramka.
Nieporozumieniem było wystawienie Miny zamiast Zazy. Nie rozumiem zmiany Pareiry, jednego z lepszych piłkarzy, na Guedesa.
Parejo nie błyszczał, jego rzuty wolne to zmarnowane okazje, Montoya słaby.
Wyróżniłbym Rodrigo, Pereirę i Kondogbię, choć to nie były szczyty piłkarskich umiejętności. Brakowało skuteczności, jakiegoś błysku i elementu zaskoczenia. Zabrakło też w końcówce determinacji, może sił?
W tych okolicznościach łatwiej zrozumieć dlaczego nie udało się pokonać Levante.
4. chiefer16.09.2017; 17:21
chieferBardzo wyrównany mecz. Liczyłem na zwycięstwo, ale każdy kto śledzi poczynania Levante, zarówno z początku tego sezonu jak i sprzed roku gdy walczyli o powrót, wie że to bardzo solidna i dobrze poukładana drużyna. Ich remis z RM to nie przypadek. Obecnie jesteśmy na tym samym poziomie sportowym co on (mając jednak lepszy skład), więc remis mnie jednak nie dziwi.
Bardzo dobry, waleczny Rodrigo.
Bardzo niecelny dzisiaj Soler.
Bezbarwny Mina, który zgasł już chyba kompletnie i przy takiej grze powinien zrobić miejsce dla Mira i dostawać co najwyżej szansę w CdR?
Chciał bym zobaczyć znowu w akcji duet Gaya - Lato na lewej flance ;)
5. sth1016.09.2017; 19:39
sth10No cóż. Terminarz nas nie rozpieszcza. Poza rozbiegówką z Las Palmas, 3 trudne mecze z rzędu: Real, Atletico i Levante. Remisy z drużynami z Madrytu można poczytać za sukces. Uważam, że remis w derbach na wyjeździe także. Derby do derby, mecz rządzi się własnymi prawami. Mieliśmy swoje szanse i można było spokojnie wygrać, Levante de facto miało jedną szansę i zamieniło ją na bramkę po błędzie Solera. Sam Carlos nie błyszczał w tym meczu. Szkoda.
Bardzo słabo zagrał dziś Parejo. Sporo niecelnych podań i ogólnej niezborności. Lepiej było go zmienić, dać Solera na środek, a na prawą Guedesa, który na tej pozycji gra najskuteczniej.
Nie jest źle, ale brakuje nam skuteczności i pazura z przodu. Mina zawiódł, natomiast bardzo pozytywnie zaskakuje Rodrigo. Od początku sezonu walczy, cofa się do rozegrania, przejmuje ciężar gry z przodu (asysta z Realem piękna), może jeszcze będą z niego ludzie?
Po 4 kolejkach mamy 6 punktów, w zeszłym sezonie świeciło nam okrągłe 0. Jest postęp jakby nie patrzeć. Obrona gra nieźle, nie ma chaosu. To cieszy bo drużyny buduje się od obrony. Wierzę, że Marcelino dopracuje schematy w ataku i będziemy punktować regularnie.
Po dwóch latach cierpienia jestem zadowolony.
AMUNT VALENCIA!
6. EverBanega8716.09.2017; 20:00
Niestety brakuje klasowego napastnika...który jest szybki,potrafi odegrać z klepki,przyśpieszyć akcje...Zaza niestety niczym Corradi i Di Vaio kontynuuje włoską nieporadność z przodu Ches...
7. BuizeL17.09.2017; 01:47
sth10
Parejo zagrał słabo?
Czy na tej stronie ktoś kiedyś powiedział coś dobrego o Parejo? Jak można być tak ślepy.
Dani był najlepszym graczem na boisku według mnie. Został MOTM meczu, według whoscored dostał 8, największą notę. Fakt, że wolne mu dziś nie szły po myśli, ale jakie on miał straty? Poza tym przechodził zawodników Levante jak tyczki. Ogólnie nie ma się do kogo przyczepić oprócz naszych napastników.
Neto - razem z Miną dostali najniższe noty. Niestety PANIE MARCELINO, ale Ryan według mnie jest sporo lepszy. Wyplucie piłki przed siebie mogło nas drogo kosztować, ogólnie wydaje mi się, że jest bardzo słaby na przedpolu.
Garay, Murillo - dziś ten drugi pewniejszy.
Montoya- bardzo słabo zagrał.
Gaya- pozytywnie.
Pereira- irytował mnie stratami, 47% dokładność podać. Mimo to mógł zostać parę minut jeszcze na boisku.
Soler- dwie setki... bezbarwny.
Kondogbia- kolejny przyzwoity mecz.
Moreno- wykorzystał szanse, by w drugiej połowie zmarnować setkę.
Mina- poprzeczka, serce do walki, nic poza tym. Szkoda, że został sfaulowany na początku meczu, tak byłoby 2 na 1.
Guedes- nie wiem czy gościowi zależy na tym wypożyczeniu, ale jak wszedł to uderzał z każdej możliwej pozycji na pałę. Szkoda gadać
Zaza- nic nie wniósł do gry

Sędzia ogólnie poradził sobie, ale 2 razy minimum odgwizdano spalonego Zazy, którego nie było...
8. billie17.09.2017; 18:17
billieJak zwykle dziesięć tysięcy opinii a każda inna. Jak zwykle obecność przynajmniej jednego nazwiska w ankiecie na zawodnika meczu mnie zadziwia (Murillo) i jak zwykle jeden pisze, że dany zawodnik zagrał jak z nut a drugi o tym samym wypowiada się w negatywnym tonie.

To i ja dorzucę swoje - przynajmniej tak mi się wydaje - trzy grosze.

Mecz śledziłem od pierwszego gwizdka bardzo uważnie i to co szczególnie rzuciło mi się w oczy postaram się teraz opisać.

Neto. Kolejne poprawne spotkanie. Jakością między słupkami bym tego jeszcze nie nazywał, na pewno nie wytykałbym braku reakcji przy straconej bramce bo wydaje mi się, że żaden bramkarz na świecie by tego nie wybronił - jego występ nazwę po prostu solidną adaptacją w nowej drużynie na początku sezonu. Zostawiam sobie furtkę na ocenę jego formy przynajmniej do połowy sezonu.

Montoya. Rzemieślnik na poziomie balansującym pomiędzy dostatecznym a dobrym przyjmując skalę szkolną. Ja w dalszym ciągu uważam, że Barragan nie odszedł z tego klubu - przybrał po prostu nową twarz i nowe nazwisko. Tutaj nigdy nie będzie fajerwerków, nigdy nie będzie także gry poniżej pewnego poziomu. Jeżeli mam być szczery to właśnie na tej pozycji szukałbym wzmocnienia w kolejnym okienku transferowym bo od lat prawa flanka obrony u nas nie tyle kuleje a jest po prostu średnia. Odnosząc się bezpośrednio do spotkania z Levante - tym razem dostateczny. Może i nawet z minusem.

Garay. Fajne zawody z jego strony, moim zdaniem o wiele lepszy od Murillo w tym spotkaniu. Widać, że wszedł lepiej w ten sezon aniżeli poprzedni. Wydaje mi się, że Garay przy odpowiedniej motywacji - a taką niewątpliwie jest Marcelino na ławce trenerskiej - może krzesać z siebie całkiem solidną formę. Widzę w nim w tym sezonie swoistego dowódcę obrony. Podobał mi się jego występ z Levante. Inna sprawa, że bardzo lubię samego piłkarza od lat więc mogę być czasami odrobinę nieobiektywny. :-)

Murillo. Dla mnie w spotkaniu z Levante tragiczne zawody. Był niepewny, popełniał mnóstwo baboli i mocniej biło mi serce kiedy interweniował. Moim zdaniem z tej mąki chleba nie będzie i piszę to już w tak wczesnej fazie sezonu po spotkaniach z Realem i Levante właśnie. Dlatego przecierałem oczy kiedy widziałem jego nazwisko w ankiecie na zawodnika meczu. Redakcjo - serio?

Gaya. Zdecydowany progres względem poprzedniego sezonu. Nie jest to forma życia ale widać, że Gaya wraca do życia. A jak już wróci do życia na 100% to zrobi formę życia. Masło maślane. :-) Gaya fajnie podrywa drużynę, widać u niego ten pazur i lewe skrzydło wyglądało na prawdę dobrze. Wydaje mi się, że z meczu na mecz nasz wychowanek będzie się coraz bardziej rozkręcał. Były dwa sezony takiego zastoju, w ostatnim sezonie to wręcz był regres formy ale pod wodzą Marcelino czuć, że Gaya na prawdę wraca do żywych. Mamy szczęście do tych lewych obrońców. :-)

Kondogbia - ja dalej twierdzę, że jeszcze kilka kolejek i wszyscy, zgodnie nazwiemy ten transfer najlepszym transferem ostatnich lat a już przynajmniej najlepszym transferem w ostatnim okienku. Co facet wyczynia na tym boisku to jest po prostu miłe dla oka, kosi ten środek pola aż miło, wraca, angażuje się w akcje ofensywne, wykonuje akrobacje, które czasami są zabawne ale w efekcie zawsze wyłuska tą piłkę i puści gdzieś dalej. Fenomenalny transfer, takiego zawodnika od lat brakowało mi w środku pola stąd ten marazm, który panował na tej pozycji w ostatnich sezonach. Ja jestem bardzo ale to bardzo zadowolony z jego występów. Jeszcze jedna, bardzo istotna rzecz o której napiszę poniżej. Kondogbia w bardzo mocny i wyrazisty sposób odciąża Parejo i widać, że temu to pasuje i w końcu rozwija skrzydła! Podoba mi się współpraca obu i wydaje mi się, że to może być jeden z najlepszych środków pola w całej La Liga. Kondogbia - robisz to dobrze!

Parejo. Profesor. Co Parejo gra w tym sezonie to czapki z głów. Ja - etatowy krytyk naszego kapitana - chylę czoła i biję brawo. W końcu widzę na tej twarzy grymas prawdziwego kapitana! Dodajmy do tego jego grę - bajka. Zaangażowanie, odbiory, rozprowadzenie piłek, to z tyłu, to z przodu, odważne zagrania, technika - Parejo w tym sezonie to prawdziwy diament i mam nadzieję a jednocześnie wrażenie, że Marcelino tak go wyszlifuje, że będziemy jeszcze za kilka lat chodzić w koszulkach z jego podobizną - na wzór tych z Albeldą. :-)

Opis kolejnych zawodników wkrótce. :-) To jest Valencia, którą chce się oglądać, widzę tutaj ogromny progres. Marcelino to jest jednak magik i choć do hurra optymizmu to mi jeszcze daleko to widzę, że po tych wszystkich tworach ostatni lat ten trener to jest trener z prawdziwego zdarzenia.

Amunt Valencia!
9. LSW17.09.2017; 22:30
LSWMoim zdaniem nasze problemy wynikają właśnie ze słabej linii pomocy.
Skrzydła nie pracują jak należy i widać, że Soler na skrzydle to połowa jakości z Solera w środku. Perejra też jakoś nie zachwyca.
Kondogbia różnie: świetne interwencje przeplata głupimi stratami, ale przynajmniej coś tam się dzieje. Najgorzej Parejo - przymulony, bardzo długo zastanawia się jak rozegrać akcje, do kogo podać. Nie potrafi ruszyć środkiem pola z jakąś akcją tylko ratuje się podaniami - bardzo często do najbliżej stojącego rywala.

Jeżeli poprawimy grę na skrzydłach oraz wymienimy wolnego Parejo na przebojowego Solera, to jest większa szansa na ładną, ofensywną grę i wyniki, bo widać było jak bardzo potrzebują dobrych podań nasi napastnicy.
10. chiefer18.09.2017; 00:11
chiefer@Billie
Ja jakoś tej WYBITNEJ jakości u Parejo w ogóle nie widzę. Nie gra jakoś źle, ale do wielkiej formy (tej sprzed trzech sezonów) to mu jeszcze sporo brakuje.
Co do Kondogbi to fakt, przyjemnie się go ogląda, Czyści niemal wszystko. Jak jeszcze wyeliminuje te kiksy po których serce chce wyskoczyć gardłem, to będzie jeden z lepszych środkowych La Liga.
Poza tym mam wrażenie że ustawienie 4-4-2 to nie jest to co u nas się najlepiej sprawdza. Soler jest jakiś zagubiony na prawym skrzydle a atak gra bardzo nieskutecznie pomimo szczerych chęci i zaangażowania.
11. ThomsonVCF18.09.2017; 05:00
ThomsonVCF"Profesor" i artysta wolnych Parejo niemal wszystkie wolne i rożne, które wykonywał, zagrał za nisko, ewentualnie za wysoko. Nie twierdzę że grał źle, ale nie popadajmy w skrajności - bardzo przeciętny występ.
12. bart12340018.09.2017; 08:55
Marcelino jest fanem ustawienia 4-4-2 i na tym najbardziej traci niestety Carlos Soler, który sobie wyraźnie nie radzi i widać było, że ciągnęło go do środka. Jednak dla jednego zawodnika nie zmienia się ustawienia i koncepcji. Tym bardziej, że Rodrigo jakby odżył jako drugi napastnik. Poczekajmy zobaczymy. Chciałbym zobaczyć w meczu z Malagą Guedesa i Pereirę na skrzydłach i Kondo z Parejo w środku.
13. Vicente7318.09.2017; 12:43
Vicente73@sth10 - "Terminarz nas nie rozpieszcza. Poza rozbiegówką z Las Palmas, 3 trudne mecze z rzędu: Real, Atletico i Levante."...

Serio??? To mierne lub co najwyżej przeciętne Levante doszusowało do Wielkiej Trójki La Liga??? Wow... Nigdy nie sądziłem, że musimy się Levante bać, a tu taka niespodzianka... ;)

@billie - z wieloma Twoimi opiniami personalnymi się zgadzam, ale kilka uwag na gorąco:
Neto - "kolejne poprawne spotkanie". Ja bym ujął to inaczej: w końcu poprawne spotkanie.

Montoya - porównujesz go do Barragana pisząc jednocześnie: "nigdy nie będzie gry poniżej pewnego poziomu"... To oksymoron. Barragan niemal zawsze grał poniżej pewnego poziomu... ;)

Parejo - "czapki z głów", "profesor", "chylę czoła", "biję brawo", "prawdziwy kapitan", "jego gra - bajka", "prawdziwy diament"... A porównanie Parejo do Albeldy to już kryminał... Dla mnie Parejo to przeciętny i niespełniony piłkarz. Nic więcej.
14. billie18.09.2017; 13:22
billieMoże w ocenie Parejo trochę się zagalopowałem bo faktycznie wyszła nasycona "ochami i achami" laurka. Przesadziłem, przyznaję - niemniej ja na prawdę pierwszy raz od trzech lat widzę u tego zawodnika taką naturalną chęć do gry i wiarę w projekt. Parejo wydaje mi się bardziej aktywny, zaangażowany w rozgrywanie piłki a co najważniejsze zaczyna chyba rozumieć swoją rolę jako kapitana w tej drużynie.

Co do terminarza to ten na prawdę nas nie rozpieszcza - Las Palmas u siebie to był idealny początek i zainkasowane trzy punkty. Ale dalej? Wyjazd na Real, wizyta Atletico na Mestalla i wyjazd na Levante - bądź co bądź to derby a te zawsze rządzą się swoimi prawami. Począwszy od mobilizacji kibiców poprzez samych piłkarzy. Tak było, jest i będzie. Derby to derby - do tego na wyjeździe. A teraz na domiar złego przyjedzie Malaga, która... przegrała wszystkie cztery spotkania w lidze. I to też nie jest dla nas atut - no ale tego nikt nie mógł przewidzieć.

Co do oceny pozostałych graczy w meczu z Levante.

Carlos Soler. Poprzednicy napisali już chyba wszystko - Soler na skrzydle ewidentnie się męczy i to jest takie 30%/40% z zawodnika, którego pamiętamy z zeszłego sezonu - z środka pola. Być może Soler złapie bakcyla skrzydłowego i z każdym spotkaniem będzie wyglądało to coraz lepiej - być może. Ufam Marcelino i wierzę, że ten wie co robi. W meczu z Levante jednak słaby występ - jeden z najsłabszych zawodników na boisku, niestety. Szkoda.

Pereira. Przyjemnie się ogląda tego zawodnika, dużo widzi na boisku, nie jest mu obca gra zespołowa, fajna technika. Wszystko wskazuje na to, że będzie trochę pożytku z tego wypożyczenia co nie zmienia faktu, że jeśli miałbym się czepiać to skrzydła na początku tego sezonu są moim zdaniem najsłabsze.

Mina. Bezbarwne spotkanie - moim zdaniem nie wykorzystał danej mu szansy. Momentami chyba chciał aż za bardzo a efektu nie przyniosło to niestety żadnego. Dużo wiatru, dużo szumu i jednocześnie dużo frustracji. Moim zdaniem Marcelino zdecydowanie powinien stawiać na duet Zaza i Rodrigo.

Rodrigo. No właśnie, ciekawa sprawa. Większość z nas już dawno spisała go na straty, zgodnie krzyczeliśmy, że to utopione pieniądze i z tej mąki chleba nie będzie. A tu jednak Rodrigo w tym sezonie bardzo pozytywnie zaskakuje i jego gra może się podobać co zresztą ten regularnie pokazuje. Rodrigo walczy o każdą piłkę, pomaga drużynie bronić i faktycznie jest piekielnie szybki. Bramkę w zasadzie wypracował sam dla siebie. Podoba mi się jego zaangażowanie i waleczność - wstąpił w niego nowy duch, podobnie jak w Parejo. Obaj od początku sezonu pozytywnie zaskakują i ja uważam, że to sprawka Marcelino.

Guedes - szumi, szumi, szumi, strzela, strzela, strzela i nic z tego nie wynika. Co tu dużo pisać o jego występach od początku sezonu - niewiele minut i żadnych przebłysków. I ma taką manierę, której ja bardzo nie lubię - bezmyślne bicie piłki zza pola karnego. Na takie zagrania to mogą sobie pozwalać Messi czy Ronaldo ale nie Guedes, który jest na wypożyczeniu i powinien jednak mieć w sobie odrobinę pokory. Lepiej rozegrać niż bić na ślepo - szczególnie, że to bicie nie wychodzi. Dla mnie na minus - niemniej za nami zaledwie cztery kolejki jednak z dwójki Guedes - Pereira wybieram na razie tego drugiego. I Marcelino też to chyba zauważa - bądź co bądź Andreas dostaje dwa razy tyle minut.

Zaza. W pierwszych trzech kolejkach robił fajną robotę - to taki nietypowy napastnik, bardzo niewygodny dla obrońców, fajnie się przepycha, pomaga drużynie bronić i jest jakiś taki nieskoordynowany w sensie, jak by to ująć, on jest taki niesztampowy, nieprzewidywalny i to jest fajne. W meczu z Levante jednak nie wychodziło - chyba się zdenerwował faktem, że nie wyszedł w pierwszym składzie - jego wejście na boisko niewiele wniosło - zresztą obecność Miny też niewiele wnosiła. Ja mimo wszystko stawiałbym na Włocha w pierwszym składzie.

Wreszcie - Marcelino. Wydaje mi się, że to jest klucz do sukcesu tegorocznej Valencii. Wierzę, że to jest właśnie ten złoty strzał, że to jest recepta na odbudowanie tego klubu. Obyty w La Liga, trener z zasadami i poważaniem - wydaje mi się także, że ma posłuch u graczy. Mam przeczucie, że Marcelino spędzi na Mestalla kilka najbliższych lat.

Stabilizacja - tego potrzeba Valencii.