VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Niemożliwe, jak w 2002?

Adam Musialik, 12.12.2017; 18:21

Felieton Alberto Santamaríi

Alberto Santamaría, dziennikarz portalu Plaza Deportiva, w swoim felietonie zastanawia się czy kibice Valencii mają prawo marzyć o tytule i czy nie powtórzy się sytuacja sprzed 15 lat.

„Myślę, że to niemożliwe." Marcello był równie silny, gdy w kilka minut po zwycięstwie nad Celtą de Vigo (2-1), zapytano go o możliwość wygrania ligi. Trener odpowiedział szybko. „To bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe. Nie ma żadnych solidnych argumentów, by myśleć o takiej sytuacji". Oczywiście, nie ma opcji, aby obecna drużyna Valencii była w stanie rywalizować o tytuł z Barçą, Realem Madryt, a nawet z Atletico. Między innymi dlatego, że ci pierwsi mają budżet prawie pięć razy większy od Nietoperzy. Pieniądze te pozwalają mieć znacznie szersze kadry, lepszych zawodników, doświadczonych w rywalizacji o najwyższe cele. Święta prawda.

Ta sama prawda, co w grudniu 2001 roku. Identyczna. Chociaż wtedy różnica ekonomiczna nie była tak kosmiczna jak dziś. Ich szatnie były pełne gwiazd. Wystarczy tylko wspomnieć Jaume Ortíego, który nazwał ,,galaktycznym" zespół z Zidane'em, Figo, Roberto Carlosem, Raulem ..Jestem przekonany, że gdybyś ktoś wtedy ośmielił wtedy się zapytać Rafę Beniteza o możliwość wygrania ligi, odpowiedź byłaby podobna do tej sobotnie Marcelino. Ponieważ tylko szalony scenariusz może doprowadzić do takiej sytuacji. Na szczęście marzenia znikają tylko, gdy umiera marzyciel. Nie mam wątpliwości, że w tym wspaniałym umyśle Marcelino, podobnie jak Rafy, Asturyjczyk zostawia niedomknięte drzwi do iluzji, która nie jest dla niego konieczna, ale prywatnie nigdy nie będzie chciała zniknąć.

Obecny trener wie, tak jak ty i ja, — że Cañizares, Albelda, Baraja i reszta ekipy, nie miała w najśmielszych snach wskoczenia na fotel lidera w marcu, a 5 maja 2002 roku świętowania historycznego tytułu. Nikt nie pomyśli o tym w kontekście Gayi, Parejo czy Simone Zazy. Ja też nawet o tym nie myślę. Jednak czas pokazał, że Valencia, do przedostatniego meczu w roku może podchodzić z jedną, przypadkową porażką. Może być w czubie ligi, zanotować najlepszy start w historii i zdobyć 20 z 24 możliwych punktów na Mestalla. Walka, odwaga, przyjmowanie decyzji sędziego. Zwycięstwami takimi jak sobotnie, zdobywa się mistrzostwo, są tego warte, a przede wszystkim dają nam prawo marzyć.

Piszę o tym, kiedy Barcelona wykonała już swoje zadanie na stadionie Ceramica. Ten sport jest tak wspaniały, że od czasu do czasu marzenia i cuda mogą stać się rzeczywistością. Marcelino wpoił piłkarzom, że jeśli mogą walczyć - mają walczyć. Ich wysiłek jest niezmierzony. W każdym treningu, w każdej piłce, w każdym meczu. Niestety samo poświęcenie nie wystarczy, nawet przy nieocenionej pomocy Mestalla. Potrzebne są jeszcze wzmocnienia. Letnie transfery i darmowe wypożyczenia zrobiły swoje. Teraz czas, by Meriton zrobił krok naprzód. Po tym, co już osiągnięto, należy wykorzystać wszelkie możliwości. Miejmy marzenia, a potem czas je zweryfikuje...

Kategoria: Ogólne | PlazaDeportiva skomentuj Skomentuj (1)

KOMENTARZE




1. BuizeL12.12.2017; 19:39
Valencia ma szanse na mistrza, ale wydaje się, że nie w tym roku. Niestety, ale Barcelona jest na dłuższą chwile poza zasięgiem, mimo, że nie grają jakoś widowiskowo. Mamy duże szanse na 2 miejsce, chociaż tutaj znowu Atletico, które w tym sezonie gra fatalnie punktuje w każdym meczu, przeważnie wygrywając 1:0, grając anty futbol.
Przede wszystkim trzeba podpisać długoterminowe kontrakty z takimi graczami jak Kondogbia, Murillo, trzeba zbudować zespół na miarę swojego miejsca w lidze, czyli nie wchodzić w układy typu wypożyczenie bez opcji kupna. Teraz tak, ale powolnymi krokami musimy iść do przodu. Póki co na to wygląda. Transfery w 100% trafione, za które zapłacimy na prawdę rozsądną kwotę.
Zaza, Kondogbia, Murillo, Neto vs Abdennour, Negredo z kontuzją za 30mln euro, Enzo Perez i wiele innych frykasów.
Ten rok jeszcze nie, ale widać, że po tylu latach posuchy jest szansa. W swoim życiu jako kibic Nietoperzy, cieszyłem się bardzo mało.. zbyt mało. Zaczęło się od czasów Corradiego, Misty itp.