VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Pierwsza porażka w sezonie

Bartłomiej Płonka, 03.12.2017; 18:23

Niewykorzystana szansa

Valencia nie wykorzystała szansy, by zbliżyć się w tabeli do Barcelony i przegrała w wyjazdowym meczu z Getafe 0:1. Los Ches ponad połowę spotkania grali o jednego zawodnika więcej, jednak nie spożytkowali tej przewagi, a potem stracili gola autorstwa Bergary.

Po meczu pucharowym do wyjściowego składu wrócili najważniejsi piłkarze Valencii za wyjątkiem Guedesa, Garaya i Murillo, którzy zmagają się z urazami. Tym samym od pierwszej minuty na boisku oglądaliśmy Andreasa Pereirę, a duet środkowych obrońców tworzyli Gabriel Paulista oraz Ruben Vezo.

W pierwszych dwudziestu minutach Valencia najbliżej wyjścia na prowadzenie była po rzutach wolnych Daniego Parejo. Kapitan Los Ches dwukrotnie sprawdzał Vicente Guiaitę, lecz ten stawał na wysokości zadania, chociaż raz z problemami. Chwilę później gospodarze dali pierwsze ostrzeżenie przyjezdnym, gdy piłka trafiła do siatki, jednak sędzia zauważył spalonego.

Od 25. minuty gospodarze musieli radzić sobie grając jednego mniej. Dwie żółte kartki zarobił Arambarri i tym samym Valencia znalazła się w uprzywilejowanej sytuacji. Do końca pierwszej części spotkania „Nietoperze” ponownie zagrażali bramce rywala jedynie po stałych fragmentach gry. Znów powodzenia z rzutu wolnego szukał Parejo, a chwilę później po dośrodkowaniu Hiszpana z rzutu rożnego przed szansą stanął Carlos Soler, ale pomimo niezłej pozycji huknął z woleja wysoko ponad bramką.

W przerwie na placu gry w zespole Valencii pojawił się Nacho Gil, który zastąpił Geoffreya Kondogbię. Widowisko nieco zagoniło się po przerwie i oprócz piłkarskiego spotkania często oglądaliśmy starcia pomiędzy piłkarzami. Jeśli chodzi o sam mecz, to goście wydawali się mieć optyczną przewagę, lecz długo czekali na klarowną okazję do zdobycia bramki. Najbliżej szczęścia Los Ches byli po podaniu Parejo, który uruchomił Montoyę, a ten próbował dośrodkować w kierunku Rodrigo, lecz Hiszpana uprzedził obrońca miejscowych.

Cierpliwe, a zarazem walczące Getafe od czasu do czasu próbowało odgryzać się Valencii. W 65. minucie prostego błędu dopuścił się Gabriel Paulista, który po pozornie prostej do interwencji centrze wybił piłkę do środka na dwudziesty metr od bramki. Tam znalazł się Markel Bergara i bez namysłu huknął w kierunku bramki Neto. Futbolówka odbiła się jeszcze od brazylijskiego obrońcy, zmyliła bramkarza i zatrzepotała w siatce. 1:0 dla gospodarzy.

Na ratunek Valencii do gry posłany został trzeci napastnik, Santi Mina. Jednakże tym, który mógł uratować zespół okazał się Dani Parejo, który kolejny raz stanął przed szansą na gola z rzutu wolnego tuż sprzed linii pola karnego. Uderzenie Hiszpana w prawy róg golkipera zmierzało do siatki, lecz Guaita w ostatniej chwili musnął piłkę i tym samym ona zatrzymała się na słupku!

W ostatnich minutach gry oglądaliśmy prawdziwe oblężenie bramki Getafe. Najlepsze okazje do pokonania bramkarza gospodarzy mieli Gabriel Paulista oraz Simone Zaza. Ten pierwszy przeniósł piłkę nad poprzeczką po uderzeniu nogą, a Włoch zrobił to samo, tyle, że strzelał głową. Ostatecznie przyjezdni nie zdołali doprowadzić do remisu.

Po kilkunastu meczach bez porażki nadszedł moment przegranej. Valencia nie wykorzystała szansy na doskoczenie do Barcelony, jednak nie ma co popadać w panikę. Pozostaje mieć nadzieję, że zespół odpowiednio zareaguje na taki obrót spraw i w następnym spotkaniu z Celtą pokaże się ponownie z dobrej strony.

Wybierz gracza meczu
Jose Gaya
Nacho Gil
Geo Kondogbia
Dani Parejo
Carlos Soler
SurveyMaker


La Liga, 14. kolejka: GETAFE 1:0 (0:0) VALENCIA

Gol: 1:0 Bergara 65 min

Czerwona kartka: Arambarri 25 min. (dwie żółte)

Getafe: Guaita, Damián, Djené, Bruno, Molinero, Arambarri (czerwona kartka 25 min), Bergara, Portillo, Amath (Faical Fajr, 71’), Molina © (Lacen, 90+2)y Ángel (Olivera, 79’).

Valencia: Neto, Montoya, Vezo, Paulista, Gayà, Kondogbia (Nacho Gil, min. 46’), Parejo ©, Carlos Soler, Andreas (Santi Mina 67 min), Rodrigo, Zaza.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (27)

KOMENTARZE




1. Y4rooo03.12.2017; 18:32
Y4roooWolny weekend, siadasz przed TV relaksujac sie ogladajac mecz ukochanej Valencii.
Cos tu nie pasuje - relaks.
2. Pitterek2503.12.2017; 18:53
Szok. Naprawdę czas pomyśleć o wzmocnieniach w zimowym okienku transferowym. PASTORE jak najbardziej potrzebny. LUKAS MOURA rowniez dobry transfer.
3. Abec03.12.2017; 19:07
AbecDobrze, że Marcelino od następnego meczu wraca na ławkę. Mam wrażenie, że właśnie dzisiaj go zabrakło.
4. craven12103.12.2017; 19:16
craven121Getafe wygrało mecz sercem, natomiast Valencia przegrała sama ze sobą. Ponadto obrona cienizna ale prawdziwa tragedia to była z przodu. Zaza zagrał jak zagrał czyli nic ale co zagrał Moreno to prima sort, co drugie podanie nie dokładne a samo przyjecie piłki nie istniało. Róznice w srodku robił Kondogbia ale został zmieniony w sposób taki jak wielu zawodników naszej strony pisało. Za niego wszedł Soler na środek i co i totalny klops, zero. Widac w tym zespole jakośc ale tylko jak jest Kondo plus Guedes w innym przypadku jestem sredniakiem w ataku. Bez Garaya lub Murillo obrona nie funkcjonuje. Montoya został ograny nie miłosiernie dwa razy w obronie , jest chłopak tak słaby ze aż boli patrzeć na jego grę u nas. Tez trzeba oddać zasługe Getafe ze skopali naszych nie miłosiernie, gdzie nasi odstawili nogę za co zapłacili przegraną. Cóż , życie :)
5. El03.12.2017; 19:22
Na chlodno:
Stoperzy i Montoya dzis słabiutko, Gaya troche lepiej w defensywie, w ataku też straszna lipa. Pereira próbował, ogólnie bez szału ale na tle zespołu nie wypadł źle. Kondogbia i Soler bardzo słabo, Parejo i Rodrigo moim zdaniem coś tam wnosili i zagrali całkiem niezle. Zaza tez cienko.
Przede wszystkim szacun dla Getafe bo grali jak rowny z rownym w jednego mniej przez długo czas, postawili autobus dopiero jak mieli wynik. Guaita zagral swietny mecz, jeden z wolnych Parejo wyciagnal genialnie. My w ogole bylismy w tym meczu zle poukladani. Wyszlismy z zalozeniem szybkich kontr po dlugich pilkach i ok, ale w momencie uzyskania przewagi jednego zawodnika musimy zmienic taktyke, a tego zabraklo. Moze przez brak Marcelino na lawce...
Jedyny pozytyw dzisiejszego dnia to Nacho Gil.
To musialo kiedys przyjsc, szkoda tylko z w takich okolicznosciach, bo punkty stracone bardzo glupio.
6. Y4rooo03.12.2017; 19:35
Y4rooonajbardziej mnie cieszy przegrana Sevilli, gdyż to oni będą nam najbardziej zagrażać utrata LM.
Villarreal za słaby na top, już tabela to pokazuje. Atletico po wzmocnieniach i Real pewnie wrócą do formy.

Trzeba klepać punkty i skończyć na tym 4 miejscu. Wszystko wyżej będzie mega sukcesem.
Jeszcze przed sezonem, każdy cicho marzył o LM, ale realnie zerkaliśmy na top 6.

Daję głowę uciąć, że Valencia nas nie oszczędzi i będziemy drżeć do ostatniej kolejki.

Przedostatnia:
Betis - Sevilla
Girona - Valencia

Ostatnia
Sevilla - Alaves
Valencia - Deportivo

- ciekawie, ciężko i zbieg okoliczności, że tak samo gramy u siebie i na wyjeździe.

Zauważyłem jedno - my nie potrafimy grać z drużynami, gdzie grają nasi byli piłkarze.
Jakieś fatum czy co.
7. Y4rooo03.12.2017; 19:40
Y4rooo@ craven121

zgadzam się w 100%.
Nie było sensu klepać tego samego co Ty.

Mnie Soler w środku nie przekonuje, zaś na skrzydle wydaje się trochę za wolny.
Lubię go, ale nie widzę w tym systemie co wymyślił Marcelo. Może go po prostu nie znam i nie wiem co potrafi, co się spodziewać. Marcel wie najlepiej.
8. JaroVCF199203.12.2017; 19:52
A w rundzie rewanżowej z czołówką to same wyjazdy : Barca,Sevilla i Atletico . Do tego np Bilbao czy Villarreal . Ciezka runda rewanżowa się zapowiada...
9. Fuh03.12.2017; 20:03
FuhSzkoda, ale prawde mowiac musialo to nadejsc... Teraz najwazniejsze to wyciagnac wnioski i za tydzien odpalic Celte. :)
10. LimaK03.12.2017; 20:16
Przypomniała się Valencia z poprzedniego sezonu :/

Zespół grający ponad godzinę w przewadze powinien spokojnie taki mecz wygrać, mając go pod całkowitą kontrolą.
Jak się skończyło - wszyscy niestety wiemy...

Valencia nie miała pomysłu na akcje i gdyby nie kilka wolnych, dobrze uderzanych przez Parejo, marnie by to wszystko wyglądało...
Mnóstwo niecelnych strzałów, potknięć itd.
To było dziś "kalectwo" :/

Trzeba też przyznać, że Guaita był dziś w mega formie i wybronił co trzeba było wybronić.
Wiele tego nie było bo "Los Ches" grali słabiutko ale np. to jak sparował piłkę przy wolnym Parejo na słupek - pierwsza klasa.

No cóż...

Miejmy nadzieję, że z powrotem Marcelino na ławkę, zespół też wróci na odpowiedni poziom.
11. Jarunio03.12.2017; 20:17
JarunioY4rooo
Sevilla w tej rundzie wygrała i zbliżyli się do nas na 3pkt, cieszy fakt że Real i Barca pogubiły punkty i blisko było aby Atletico też zremisowało.
A co do naszego meczu to można było się oczekiwać ciężkiego meczu ale nikt nie spodziewał się porażki po naszych zawodnikach, Getafe u siebie na prawdę dobrze sobie radzi, czołowe zespoły dopiero w końcówce przechylały korzyść meczu na swoją stronę, szkoda że nam się nie udało wygrać zwłaszcza że graliśmy o jednego zawodnika więcej os 25min. Ciężko powiedzieć czemu tak się stało, może byli zbyt pewni siebie po meczu z Barceloną i myśleli ze mecz sam się wygra, Marcel musi im z powrotem wbić do głowy że każdy mecz trzeba traktować jak finał, z drugiej stony na pewno przyda się zimny prysznic.
12. Ashkan03.12.2017; 20:45
Niestety ale Sevilla wygrała, natomiast dobrze że nast kolejka to mecz Realu z Sevillą
13. Vicente7303.12.2017; 23:02
Vicente73Czar prysł...
14. siarka00703.12.2017; 23:12
xD
15. Y4rooo04.12.2017; 00:59
Y4roooWiem, że Sevilla wygrała. Dlatego w tym sezonie powinniśmy się cieszyć z ich przegranej.

Szczerze wolę jak Sevilla przynajmniej teraz przegrywa z Barcą czy Realem niż jest remis.
Dla nas to lepsze.
Może w przyszłym sezonie będziemy realnie celować w mistrza to niech klepią wszyscy same remisy xD.

16. Adrian_VcF04.12.2017; 02:24
Adrian_VcFY4rooo

Póki co niestety nie ma podstaw by sadzic ze za rok bedziemy walczyli o mistrza, tu musialby Lim zwiekszyc budzet klubu by cos z tego bylo, zrobic niezbedne transfery, wzmocnic kadre.
Marcelino robi swietna robote, ale sam wklad trenera nie wystarczy, tutaj musi wszystko grac. Mam na mysli tez ruszenie stadionu Nuevo Mestalla
17. konto usunięte04.12.2017; 11:19
konto usunięteMamy dobrych piłkarzy w pierwszym składzie, ale brakuje jakości na ławce rezerwowych i to będzie główny problem w przekroju długiego sezonu. Wypadł Guedes i z grą do przodu jest problem.

Ciekawi mnie to, o czym wspominali komentatorzy, a mianowicie podchody pod transfer Lucasa Moury. To byłoby wielkie "coś", bo możliwy powrót Cancelo jakoś mnie nie podnieca.
18. torp004.12.2017; 12:06
Jeśli Cancelo się poduczy gry w obronie, to biorę go w ciemno. Nie chcę parodysty Montoi. Ewentualnie jest Nacho Vidal, ale on potrzebuje bardzo dużo asekuracji, co też mi się nie podoba.
19. tomekg04.12.2017; 13:11
Cancelo biorę w ciemno nawet bez poduczenia się gry w obronie. Gbyby lepiej grał w obronie (właściwie oprócz łamania linii to gra super) to grałby dziś w Barcelonie albo Realu.
20. siarka00704.12.2017; 14:02
Gdyby nie to, że Valencia zaliczyła najlepszy ligowy start w niemal stuletniej historii i wyrównała rekord 13 spotkań bez porażki z mistrzowskiego sezonu 01/02, zdobywając przy tym 8 punktów więcej i przegrała na trudnym terenie bez dwójki podstawowych stoperów i jednej z największych rewelacji ligi w ofensywie, to po przeczytaniu komentarzy bym pomyślał, że właśnie wywalają Neville'a, a Los Ches są 2 punkty od strefy spadkowej.

Chyba trzeba odpocząć od sekcji komentarzy.
21. Hendrixzbazin04.12.2017; 15:10
Brawo siarka007, wszystko w temacie!
22. El05.12.2017; 00:29
@Siarka
Jasne, że mamy genialny początek sezonu, lepszy niż ktokolwiek oczekiwał. Zresztą wszyscy chwalimy zespół za całokształt gry w tej temporadzie. Ale tutaj oceniamy ostatni mecz, a ten był w naszym wykonaniu fatalny i trzeba to powiedzieć. Przegrać grając przez godzinę w przewadze zawodnika z ligowym średniakiem to jest katastrofa. Nie umniejszam Getafe bardzo mocnemu w tym meczu, ale tu nawet nie może być mowy o wymówkach.
A przecież nikt nie pisze: wywalić Marcelino albo pół składu do wymiany...
Trzeba wyciągnąć wnioski i tyle.
23. pedro905.12.2017; 00:32
siarka, czytam i oczom nie wierzę. Trzymajmy się faktów: mierne Getafe - rzekoma "rewelacja ligi", grając bez dwójki podstawowych stoperów, w osłabieniu przez większą część meczu, wygrało z VCF, rzeczywistą rewelacją ligi(drużyną która podobno ma walczyć z Barcą o mistrza - to już ze sfery wykraczającej poza fakty).
Zetknięcie się z prozą życia było bolesne - los Ches zagrali tak jakby byli w strefie spadkowej, a nie 2 pkt. nad nią. Pokazali siermiężny futbol i przegrali zasłużenie. To nie Getafe zagrało tak dobrze, ale VCF tak słabo.

Można powiedzieć, że nic się nie stało. Każdemu zdarza się przegrać, choć ta porażka biorąc pod uwagę poziom rywala i okoliczności nosi dla mnie znamiona kompromitacji.
W każdym razie nadmuchana bańka potęgi pękła w jednej chwili. Mimo znakomitego początku sezonu powiedziałbym, że wracamy w pewnym sensie do normalności. Bo prawda jest taka, że nie mamy kadry na miarę wielkich oczekiwań. Wystarczy, że zabraknie kilku piłkarzy (przede wszystkim Guedesa), przyjdzie gorszy dzień, przeciwnik gryzie i kopie, jest już nie tak jak powinno być.
Zresztą wyniki, ostatnio, były lepsze niż gra. Na porażkę zanosiło się już wcześniej.
Tacy piłkarze jak np.Vidal, Vezo, czy Maksimović nie są na miarę VCF. Na gorsze momenty nie ma po prostu wartościowych zmienników. I myślę, że do czasu powrotu kontuzjowanych piłkarzy najbliższe mecze będą b.trudne, tym bardziej że mit niepokonanej drużyny już się rozwiał, a wysoka pozycja VCF wyzwala dodatkową motywację wśród rywali.
Trzeba będzie ciężko harować na boisku, bez niepotrzebnego napinania się. Trzeba też cieszyć się z tego, co VCF już osiągnęła, mając świadomość tego, że na budowanie silnej drużyny na mocnych fundamentach potrzeba czasu.




24. longer05.12.2017; 12:12
longerOczywiście że piszemy tu o ostatnim meczu o ktorym właściwie nie ma co pisać tylko jak najszybciej zapomniec. Taka wtopa każdemu może się zdarzyć. Mnie najbardziej niepokoi jak systematycznie punktuja ostatnio sevilla i Atletico :((
25. siarka00705.12.2017; 12:45
O czym Ty pedro rozprawiasz? Do jakiej "normalności" wraca klub po pierwszej porażce w sezonie na początku grudnia? Wszystkie czołowe ekipy poza City z topowych lig rozegrały nie jeden, a kilka słabych, a czasem kompromitujących spotkań w sytuacji, gdy rywal grał dużo słabiej niż to Getafe, które wyszło na mecz z Los Ches. Jeśli nie widziałeś tego jak znakomicie byli ustawieni (a pewnie nie widziałeś, jak zawsze sugerując się ocenami w hiszpańskiej prasie - nie powinienem się nawet wdawać w rozmowę, skoro oceniasz choćby fakt, że Maksimović nie nadaje się do Valencii po meczu, gdzie był najlepszy na boisku, dowiadując się o tym jak zagrał... z opowieści) czy iloma broniło zawodnikami i jakimi środkami się to odbywało. Damianowi sam komentator naliczył 5 żółtych kartek, po meczu pojawiło się też nagranie, jak dwiema otwartymi dłońmi - w pełni celowo - uderza w twarz Minę, gdy ten wbiega w pole karne i już się w nim znajduje w momencie niewątpliwego faulu. Ale ja nie o tym, bo oni nawet w "9" by tak bronili, to nie kwestia usprawiedliwiania porażki; bardziej nakreślenia tego, że jak ktoś bez przerwy wjeżdża Ci w nogi, popycha, podcina i umiejętnie broni całym zespołem to skupienie się na samym fakcie gry takiej ekipy w "10" jest zwyczajnie głupie, skoro calutka czołówka miała z nimi problemy, wyszarpując zwycięstwo w ~85 minucie, a Getafe grało wtedy znacznie bardziej ofensywnie i nawet w 50% nie robili takiej murarki (swoją drogą w ofensywie mieli w tych meczach znacznie, znacznie więcej do powiedzenia, jak ktoś nie oglądał to wystarczą pewnie obszerne skróty). Po czerwonej zdjęli jednego gościa z ofensywy i cała sprawa; do tego wpadł im szczęśliwy gol po rykoszecie, więc tym prędzej się zamurowali niż gdyby grali w "11", do tego cała ofensywna czwórka miała indywidualne krycie przez większą część spotkania. Dodajmy do tego występ bez jaja Valencii, nie wyrzucenie kolejnego gracza i brak karnego i mamy pierwszą porażkę. Przy dziewiątce w zespole rywala i 1:1 mówilibyśmy o innym meczu, ale jak piszę: nie chcę usprawiedliwiać zespołu, bo i tak powinni zagrać dwa poziomy wyżej. Mimo wszystko jak czytam "czar prysł" to nie wiem czy ktoś trolluje czy pisze serio.

Rezerwowi. Vezo zaczął sezon bardzo dobrze, potem był kontuzjowany i wczoraj powrót po długiej przerwie zaliczam mu jako udany, zagrał na pewno lepiej od Gabriela, którego to nie był dzień. Gil był jednym z lepszych piłkarzy Valencii na boisku, a przecież nie grał od dobrych kilku tygodni. Mina jest jednym z najczęściej strzelających napastników przeliczając minuty na gole w Europie. Maksimović zagrał dwa razy cały mecz, w obydwu był jeśli nie najlepszym na boisku to na pewno w trójce, gdzie na murawie byli m.in. Zaza czy Parejo. Andreasa już zimą chce Mourinho i United. Lato nazwany ostatnio przez jeden z magazynów najlepszym lewym obrońcą U21, zresztą zasłużenie. Vidal wciąż gubi się w defensywie, ale w ofensywie jego wkład jest duży i wejście w profesjonalną piłkę ma raczej udane.

Nawet Rober nie gra rok, wchodzi i zalicza bardzo dobry występ okraszony bramką, a 17-letni Ferran debiutuje bez kompleksów i zalicza asystę, gdzie obydwaj należą do dwójki, która nawet nie może liczyć na minuty w lidze.

I tak się zastanawiam: którzy rezerwowi tak odstają jak wchodzą na boisko, że w porównaniu z rywalami o top 4 wypadamy blado? A oglądam wszystkie mecze Valencii i praktycznie wszystkie czołówki - nie wypowiadam się na temat choćby Ekstraklasy, jeśli nie mam na ten temat zielonego pojęcia, bo nie oglądam spotkań. Choćbym przeczytał tysiąc pińcet opinii i ocen.

Marcelino chciał wąskiej kadry na ligę, co jest logiczne, i jest ona wystarczająca - ba, niektórych zawodników (Jaume, Gil, Maksimović, Lato, Andreas, Mina, Vezo) chętnie widziałbym częściej w lidze, co raczej dobrze świadczy o wykorzystywaniu przez nich swoich szans. Fajnie sobie pomarzyć o Pastore za 25 milionów na ławce - o, to by był zmiennik dla klubu, który skończył zeszły sezon w dolnej części tabeli! Zwłaszcza w tak dobrej sytuacji finansowej. Prawda?

Mi chodzi o to, że takie wpadki, które spokojnie można nazwać kompromitacją i ja się pod tym podpiszę, się zdarzają. Tym bardziej, jak od kwartału nie przegrałeś żadnego meczu, a jeszcze sezon, dwa sezony wstecz bujałeś się nad strefą spadkową w tym samym momencie sezonu.

Nie jesteśmy Barceloną, Realem czy nawet Atleti. Mimo tego jesteśmy nad obydwoma ekipami z Madrytu. Dlatego jeśli ktoś po jednym meczu pisze, że Parejo, Montoya czy Vidal są do wywalenia, trzeba ściągać z powrotem Cancelo, kupić Pastore, Lucasa, Sandro i wykładać 60 mln za Guedesa, bo bez niego nie istnieje zespół, że Zaza i Rodrigo to się w sumie zacięli, pisze się o pękaniu jakiejś bańki, jakby ktoś obiecał, że już nigdy w historii nie zagramy słabego meczu i nie przegramy, to dla mnie to jest abstrakcja. Ogólna krytyka składu, nie skupiona na danym meczu - a takich wypowiedzi było po nim wiele - po jednej porażce czy szukanie jakichś pierdół o słabej ławce pasujących pod tezę jest śmieszne. I trochę martwiące - bo ja sam tęskniłem za dobrymi wynikami i może chodzi właśnie o to, że złość w człowieku kipi i niepokój, że od nowa zaczniemy grać jak jeszcze niedawno.

Tyle, że nie ma ku temu podstaw, bo gramy jeden z najlepszych ligowych sezonów w historii. Mi jeden mecz (nawet kompromitujący) tego wszystkiego nie przysłoni, więc elo, bo nie chcę brać udziału w czymś tak negatywnym.

Wchodząc w komentarze trochę się czuję jak w alternatywnej rzeczywistości. A tam, na powierzchni, Valencia właśnie tworzy historię. I ja wolę uczestniczyć w tym drugim.
26. pedro905.12.2017; 16:38
siarka, widzę, że najwyraźniej poniosły Cię emocje. Chyba niepotrzebnie. Nie mam czasu wdawać się w szczegółową polemikę, ale widzę, że uprawiasz w pewnym stopniu demagogię, popadasz niekiedy w sprzeczność z samym sobą i przypisujesz mi opinie innych.
Np., najpierw piszesz o tym jak wspaniale byli ustawieni piłkarze Getafe, a na koniec przyznajesz, że takie wpadki spokojnie można nazwać kompromitacją.
Wydaje mi się, że powinieneś pogodzić się z faktem, że nie masz monopolu na rację. Są różne punkty widzenia – proponuję trochę więcej tolerancji. Z drugiej strony, mimo swojego oburzenia, w wielu miejscach przyznajesz mi rację.
Na koniec muszę Cię zapewnić, że mecz VCF z Getafe niestety oglądałem (tak jak większość meczów VCF), wściekając się przy tym niemiłosiernie. Kiedy meczu nie oglądam, nie udaję że widziałem i wtedy oceny w miejscowych mediach są dla mnie szczególnie interesujące.

27. siarka00705.12.2017; 18:04
Zapoznaj się z pojęciem demagogii. Podpowiem, że na pewno nie jest to wyrażenie swojej opinii w temacie, w którym ma się "niepopularne" zdanie (więc nie ma mowy o szukaniu poklasku czy jak największej ilości zwierzchników). To tak a propos tego, kogo ponoszą emocje, skoro robisz taki zarzut, a równocześnie nie odniosłeś się do żadnego z tematów: tego, że Twoim zdaniem mamy za słabą ławkę, co rozłożyłem na czynniki pierwsze, że głosisz, że Maksimović się nie nadaje, choć nie widziałeś ani pierwszego, ani drugiego meczu z Saragossą (pisząc przy tym o najlepszych mimo tego, że nie jesteś w stanie tych opinii zrewidować) czy że klub wraca do "normalności", choć przed tą porażką z 5 topowych lig (łącznie ok. 100 zespołów) jedynie pięć ekip było niepokonanych. W tym Valencia. Pytałem jaka to "normalność" spłynęła nagle na klub po jednym meczu - niestety tego też się nie dowiedziałem. Może zapytam kibiców Napoli jak przegrają. Pewnie przez 90 minut ławka się skurczy. Ciekawe czy będę inne zabawne skutki uboczne.

Co do Getafe - co jest sprzecznością? Tak, może być to traktowane jak kompromitacja jako pojedynczy mecz, zrozumiem taką opinię - w końcu można było doskoczyć na 2 punkty do lidera, a rywal grał w dziesiątkę (znowu a propos demagogii - uwaga, dopuszczam inne zdanie niż swoje!). Zwyczajnie zrozumiem taką argumentację, tym bardziej, że Valencia naprawdę mogła zagrać lepiej, nawet pomijając złe decyzje sędziego, który pozwalał na kasowanie Los Ches i 18 fauli po stronie gospodarzy. Z tym, że już przed meczem pisałem, że Getafe u siebie to jeden z 5 najtrudniejszych terenów w Hiszpanii w tym sezonie, wliczając nawet samą czołówkę, i że się tego meczu obawiam. Wyjaśniłem też wyżej, że jeśli FCB, RM czy Sevilla wduszały bramkę w samej końcówce, gdzie Geta atakowało, to tym bardziej grająca w "10" ekipa, która właśnie wbiła szczęśliwie bramkę, się zamknie i paradoksalnie dobranie się do nich będzie trudniejsze niż przeciwko jedenastce, która była w stanie dominować przeciwko regularnym finalistom LM.

To co, chyba wyciągnąłem maksimum tematów, które kontynuowałeś, więc z mojej strony koniec, pozwolisz, bo zamiast rozmowie o zespole piszesz o mnie, równocześnie nie wdając się w "polemikę" i pisząc o monopolu na prawdę.

Ach, te emocje.