VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Wysoka wygrana z Osasuną

Bartłomiej Płonka, 07.05.2017; 18:22

Valencia 4:1 (2:0) Osasuna

Valencia dosyć łatwo poradziła sobie z Osasuną w spotkaniu 36. kolejki. Los Ches pewnie pokonali czerwoną latarnię La Liga 4:1. Dublet zaliczył Ezequiel Garay, który obie bramki zdobył jeszcze w pierwszej połowie, a po przerwie gole dołożyli Simone Zaza oraz Rodrigo Moreno.

Zgodnie z zapowiedziami Voro dał szansę na występ pomiędzy słupkami Jaume. Poza tym w wyjściowym składzie nie było niespodzianek i trener postawił na sprawdzone nazwiska.

Mecz od początku toczony był w wakacyjnym tempie i stało się jasne, że jeśli ktoś liczył na emocjonujące starcie, to pomylił stadiony. Gospodarze objęli prowadzenie w 22. minucie, gdy po zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do Naniego, ten wstrzelił ją przed bramkę, co wykorzystał Ezequiel Garay, który z najbliższej odległości strzelił gola. 1:0.

Argentyńczyk na tym nie poprzestał i tuż przed przerwą skompletował dublet. Tym razem w roli asystenta wystąpił Simone Zaza, który znajdując się na obrzeżach pola karnego wycofał futbolówkę do nadbiegającego stopera, a ten pewnym uderzeniem dał „Nietoperzom” drugie trafienie! 2:0.

Goście, pewni spadku do Segunda, od czasu do czasu pojawiali się w szesnastce Valencii. Cofając się jeszcze do pierwszej odsłony warto wspomnieć o znakomitej paradzie Jaume, który cudowanie obronił strzał głową. Po zmianie stron wychowanek Los Ches także co najmniej raz uchronił swój zespół od straty gola.

Tymczasem po raz drugi po przerwie związanej z urazem na boisku pojawił się Rodrigo Moreno. Hiszpan niedługo czekał na zdobycie swoich pierwszych po kontuzji liczb. W 70. minucie zaliczył asystę przy trafieniu Simone Zazy, a kilka chwil później po centrze Martina Montoyi — z niemałą pomocą defensora przyjezdnych — zdobył bramkę. 4:0.

Jak się okazało, ekipa z Navarry zdołała odpowiedzieć Valencii jeszcze jednym trafieniem w samej końcówce. Trafienie dla przyjezdnych zanotował wcześniej rezerwowy, Olavide, poprzez co Juame ostatecznie nie zakończył spotkania z czystym kontem.

Valencia wygrała wysoko, chociaż spotkanie na Mestalla nie należało do najciekawszych. Chociaż kolejne dwa również będą dla drużyny Voro pojedynkami o przysłowiową pietruszkę, to liczymy na więcej —rywalami będą Espanyol oraz Villarreal.

La Liga, 36. kolejka: VALENCIA 4:1 OSASUNA

Gole: Garay x2, Zaza, Rodrigo, Olavide

Wybierz gracza meczu
Ezequiel Garay
Simone Zaza
Luis Nani
Rodrigo Moreno
Juame Domenech
Poll Maker


Kategoria: Mecze | wlasne skomentuj Skomentuj (7)

KOMENTARZE




1. LimaK07.05.2017; 18:38
Można powiedzieć, że Valencia ograła Osasunę niemalże na stojąco ;)
Szkoda, że to nie początek a końcówka sezonu :P

AMUNT VALENCIA!!! :)

2. chiefer07.05.2017; 19:27
chieferValencia dzisiaj w mocno wakacyjnym nastroju. Grali na luzie zdołali strzelić (aż!!!) 4 gole. Co się dziwić, Osa to mało wymagający zespół.
MOTM - Garay. Poprawnie w obronie, inteligentnie w ataku. Chciałbym by został na przyszły sezon.
O dziwo w drugiej połowie atak trochę rozbujał Rodrigo, bramka i asysta.
Ofensywę mamy całkiem perspektywiczną, defensywę nie najgorszą, środek do całkowitej przebudowy.
Czekam na derby comunidad z 'ceramicznymi'.
3. mattaj08.05.2017; 12:17
mattaj"defensywę nie najgorszą"- no w sumie racja, jesteśmy lepsi aż od 4 drużyn pod tym względem :)
4. Vicente7308.05.2017; 12:23
Vicente73Ja mam wrażenie, że defensywa nie jest najgorsza, a przeciwnicy przechodzą jak przez sito przez środek pola - tam nie ma presji i agresywnego odbioru (trochę stara się to robić Enzo). Więc jak już przeciwnik przejdzie sarenkę Parejo, to ma już tylko dwóch naszych stoperów. A że jakimiś kozakami nie są, to i bramy nam rywale ładują.
Ale powtarzam: problem defensywy wg mnie zaczyna się w środku pola.
5. Qnick198608.05.2017; 13:05
Qnick1986Chciałbym żeby tak było (wystarczyłoby kupić dobrego DMa i po problemie), ale niestety nasza obrona jest słaba a nazwiska wyglądają dobrze tylko na papierze.

Od cholery bramek traciliśmy przy stałych fragmentach (wolne, rożne) i wrzutkach w pole karne. Między bajki można włożyć opinię, że problem leży w środku pola i przez środek niczym huragan byle Eibar wchodzi jak w masło 5 graczami, a stoperzy to już mogą tylko odprowadzić wzrokiem piłkę do bramki. Fakt, środek gra padaczkę, ale obrona to też dramat.
Garay to w tym sezonie poziom Dealberta i gość gra chyba tylko przez brak konkurencji (Abdennour, Santos) i fakt, że ma doświadczenie. Mimo, że gra słabo to i tak lepiej niż wyżej wskazani. Mangala spełnia oczekiwania od raptem kilku spotkań, bo pod koniec sezonu tuż przed okienkiem nagle zaczęło mu się chcieć. Nie dziwię mu się, bo walczy o kontrakt w jak najlepszym klubie. Wcześniej był równie dramatyczny. Dziś w sumie szału też nie robi. Ot wykazuje wielkie zaangażowanie i walczy jak lew i każdą piłkę. Błędy jednakże i tak popełnia. Obaj z Garayem przez braki w kryciu (wszelkie wrzutki - z gry i po stałych fragmentach) zawalili połowę bramek w sezonie.

Boki obrony to też porażka. Montoya to najwyżej solidny zmiennik. Miał czasem "dzień konia", ale ogólnie jest mierny. Solidny rzemieślnik niczym Bruno Saltor. Cancelo to jeździec bez głowy. Kupę wiatru i zero pożytku. Strata za stratą po kolejnych karkołomnych próbach okiwania 3 rywali jednym zwodem. Do tego o obronie chłopak nie ma pojęcia. Pułapki ofsajdowe psuje, nie kryje jak trzeba (bo przecież pobiegł na skrzydło), daje się kiwać jak dziecko. Gaya jak nie połamany to bez formy (ostatnio coś jednak drgnęło in plus). Siqueiry nie komentuję bo szkoda klawiatury.

Nasza obrona to kpina. Jedna z najgorszych w lidze pod względem funkcjonowania. Nie ma znaczenia, że na papierze wygląda to nawet względnie.
6. chiefer08.05.2017; 15:32
chiefer@mattaj No fakt, właściwie każdej naszej formacji sporo brakuje :P. Oczywiście że Otamendi i Mustafi wnosili większą jakość. Jasne że trzeba uszczelnić obronę. I tak trzeba będzie kupić kogoś na środek za Mangalę i na prawą za Montoyę i Cancelo.
7. facundo08.05.2017; 16:42
facundoFajnie, ze ktos ma podobne obserwacje (tu akurat KilyVCF). Zawsze powtarzam, ze te nazwiska to papier i tak jak Vicente73 juz gdzies napisal istnieje pewna dziwna tendencja, ze lepiej graja przed przyjsciem na Mestalla i po opuszczeniu VCF. Istnieje jednak wyjatek i nazywa sie Otajudas vel Otamenda, ktora stala sie wprost totalnym posmiewiskiem w Anglii, goscia wkrecaja w ziemie jak chca i nabieraja na kazdy zwod. Nikt nie dalby teraz za niego zlamanego gr.

Jestesmy marni jak nigdy wczesniej, a to wczoraj to jeszcze na tle zdegradowanej ekipy, ktora przynosi w tym roku wstyd temu miastu, zasluzonemu klubowi i lidze. Oby wrocili silniejsi, bo zawsze te pojedynki elektryzowaly, no i przede wszystkim regularnie urywali punkty Realowi czy Barcelonie na Reyno de Navarra.

Mam nieodparte wrazenie, ze utrzymalismy sie w tym roku na powierzchni wlasciwie jedynie dzieki takim druzynom jak Osasuna z tego sezonu, Gijon, fatalna Granada, rownie kiepskie Leganes i ledwo zipiace Depor. Wszystkie te ekipy pokazuja slabosc tej ligi, ktora co sezon traci na prestizu - nic dziwnego ze najwieksze kontrakty sponsorskie, tv etc i cala ta otoczka, a takze exodus hiszpanskich zawodnikow na wyspy tak przybral na sile i ciagle ma miejsce (oprocz wielu innych czynnikow oczywiscie). Pojedynek Realu B - bo tak tez to mozna z przekasem nazwac - z Granada czy latwe i przyjemne 4-1 Barcy nad Villarreal mnie wrecz obrzydza. Gdzie te czasy, kiedy w ataku Majorki szalay Pierre Achille Webo z Arango, na skrzydle Chori albo Munitis w Racingu Santander, nie mowiac juz o Superdepor, silnym Betisie (roilo sie od talentu), San Sebastian (byli nawet w LM), a byly jeszcze Zaragoza (talent i ciekawi zawodnicy, potem przyszedl mendes), Teneryfa, Real Valladolid, Recre. Wszystkie byly o niebo silniejsze niz obecny dol tabeli. Valencia tak jak wiekszosc klubow i cala liga stacza sie w ekspresowym tempie. Az cud ze w ostatnich latach trafil sie taki rodzynek jak Simeone i doplyw gotowki do Altetico, bo nie byloby co zbierac. Duet R&B ma zbyt duza przewage sportowa, finansowa, a takze instytucjonalna (wplywy na decyzje komisji sedziowskich, wladz lfp etc). Ta liga za chwile nie bedzie miala racji bytu i jedynie przyspieszy proces stworzenia superligi bez miejsca na takie odpady jak Valencia. Ktokolwiek mowi o sile La liga, mowi o sile R&B plus moze Atleti. To jak slaba jest ta liga powoli zacznie wychodzic tak jak porazka Villarreal Marcelino z Liverpoolem w polfinale LE rok temu (wtedy kiedy Anglicy mieli spine, ale w finale zostali troche przekreceni przez sedziego w meczu z Sevilla), porażka Sevilli z Leicester czy teraz wtopa Berizzo, ktory oszczedzil caly sklad w lidze, z bardzo przecietnym, bo ciagle w przebudowie Manchesterem Utd (zawsze marzylem zeby Valencia trafila na ich slaby moment i ich ograla np na Old Trafford, tak teraz wydaje sie, ze my ciagle grzezniemy w blocie, a oni powoli sie otrzepuja).

Troche podryfowalem, niemniej chcialem tez zaznaczyc, ze jeszcze chwila i przesuniemy sie na 5 lokate w historycznej tabeli la liga, bo jak sie nie myle juz tylko o wlos wyprzedzamy Bilbao. Kolejny przyklad gdzie zaprowadzila nas sprzedaz klubu przez lekkomyslnego Salvo i w nastepstwie 'panowanie Lima'.

Porownywanie Montoyi do Bruno nie ma sensu (mimo ze obu mozna okreslic mianem solidnych rzemieslnikow) z tego wzgledu, ze pierwszemy ani razu nie rozegral chocby jednego takiego sezonu jak Bruno Saltor w Almerii, potem (co prawda 1, ale jednak) w Valencii, a teraz rozgrywa w Brighton (czyli lacznie 3 na wyzszym niz solidny poziomie). Imo to jednak polka wyzej, tylko ze starszy i motoryka moze juz nie ta, zeby na tyle hasac po prawej stronie albo spelniac role popularnego teraz wahadlowego. Nikt tez nie dal mu opaski kapitana w angielskiej druzynie zupelnie z czapy przeciez.

Wyglada na to, ze na prowadzenie wysuwa sie kandydatura Marcelino. To chyba lepiej niz te poprzednie nazwiska, bo gosc z tego co slychac przynajmniej postawi wlasne warunki, a to juz jest plus. Cien nadziei na mozolna przebudowe kadry.