VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Walencka kostka Rubika

Michał Kosim, 08.02.2017; 18:29

Czy wszystko się ułoży?

Pozasportowych powodów fatalnej postawy Valencii jest tak wiele, że coraz trudniej wziąć pod lupę czysto piłkarskie elementy, które mogą decydować o tym, że zespołowi jest w tym momencie bliżej do strefy spadkowej niż do znajdującego się na 12. pozycji beniaminka — Alavés. Sytuacja ta przestaje dziwić, gdy przyjrzymy się z bliska choćby linii defensywnej.

Jest sezon 2014/2015. Grająca w lidze oraz Copa del Rey Valencia rozegrała swoje 24 spotkanie we wszystkich rozgrywkach. Nie da się ukryć, że ekipa Nuno gra jednowymiarowy, bardzo schematyczny futbol, mimo wszystko radzi sobie jednak doskonale. Głównie dzięki kilku czynnikom: ekscytacji nowym projektem Lima pompującej krew młodych gniewnych, dopracowaniu rzeczonego schematu niemal do perfekcji oraz najlepszej od lat postawie defensywy, która po 24 spotkaniach straciła jedynie 26 bramek. Duet Otamendi - Mustafi wystąpił wspólnie aż w 17 z 24 meczów, obrona w ustawieniu Gayá - Mustafi - Otamendi - Barragán zagrała ze sobą 10 razy, a unikalnych ustawień defensywy również było 10, czyli niewiele, biorąc pod uwagę fakt, że większość z nich to po prostu czysto taktyczne zastępstwo defensywniej usposobionego Orbána za Gayę czy ofensywniej grającego Cancelo za Barragána. W przypadku absencji lub odpoczynku któregoś z zawodników pierwszej jedenastki do składu wskakiwał choćby Vezo, jednak zmiany były dokonywane wokół trzonu, który był modyfikowany bardzo umiejętnie.

Jest sezon 2015/2016. Ekipa Los Ches, która poza walką w lidze oraz pucharze krajowym występuje również w Lidze Mistrzów, rozegrała swoje 24 spotkanie we wszystkich rozgrywkach. Zespół pożegnał już Nuno, a Voro dosłownie przed chwilą przekazał drużynę w ręce Gary\'ego Neville\'a. Poza nieładem organizacyjnym, błyskawicznie przejmującym władzę w klubie, pojawia się kolejny problem: trzon defensywy się rozpada. Klub opuścił Otamendi, a Abdennour co prawda zaliczył znakomity początek swojej przygody w Valencii, będąc współodpowiedzialnym za cztery czyste konta w sześciu spotkaniach, jednak kontuzja Tunezyjczyka sprawiła, że rozpoczęło się poszukiwanie optymalnego zestawienia linii defensywnej. O 17 wspólnie rozegranych spotkaniach duetu środkowych obrońców nie było mowy - po siedem spotkań rozpoczęły duety Abdennour - Mustafi oraz Mustafi - Vezo, cztery razy od pierwszego gwizdka na murawie meldowali się Mustafi oraz Santos, a trzy razy to Abdennour i Santos znajdowali się w wyjściowym składzie. Unikalnych zestawień defensywy na tym etapie rozgrywek jest 12, a więc o dwa więcej niż w roku zeszłym, jednak bramkarze Nietoperzy wpuścili łącznie 25 bramek, czyli o jedną mniej niż w roku poprzednim — mimo odejścia jednego z najlepszych środkowych obrońców od czasu Ayali. Warto jednak nadmienić, że biorąc pod uwagę całe ligowe sezony brak Argentyńczyka i roszady w składzie odbiły się wyraźnie na postawie zespołu w obronie: 14/15 to zaledwie 32 bramki stracone w lidze, natomiast 15/16 — już 48.

Jest sezon 2016/2017. Valencii pozostała już tylko gra w lidze, mimo tego unikalnych zestawień obrony testowanych było aż 15, a licząc rotacje i zmiany w trakcie spotkań było ich... 26 (!). Tak, nadal mówimy o 24 meczach. Dla niedowiarków długa lista, która sprawia wrażenie wykorzystującej niemal każdą możliwą kombinację:

Abdennour - Mangala - Garay
Montoya - Abdennour - Santos
Abdennour - Mangala - Garay - Montoya
Gayá - Abdennour - Mustafi - Cancelo
Gayá - Abdennour - Mustafi - Montoya
Gayá - Abdennour - Santos - Cancelo
Gayá - Abdennour - Vezo - Montoya
Gayá - Garay - Santos - Montoya
Gayá - Garay - Suárez - Montoya
Gayá - Mangala - Garay - Cancelo
Gayá - Mangala - Garay - Montoya
Gayá - Mangala - Santos - Montoya
Lato - Mangala - Jiménez - Cancelo
Lato - Mangala - Santos - Cancelo
Lato - Mangala - Suárez - Montoya
Montoya - Mangala - Garay - Cancelo
Montoya - Mangala - Santos - Cancelo
Montoya - Abdennour - Santos - Cancelo
Siqueira - Mangala - Garay - Cancelo
Siqueira - Mangala - Suárez - Montoya
Siqueira - Suárez - Jiménez - Cancelo
Gayá - Abdennour - Garay - Santos - Montoya
Gayá - Abdennour - Mangala - Garay - Montoya
Gayá - Abdennour - Mangala - Garay - Cancelo
Gayá - Abdennour - Mangala - Santos - Montoya
Siqueira - Abdennour - Mangala - Garay - Cancelo

Słowo „rotacje” nie oddaje tego, co dzieje się w Valencii, która straciła 48 bramek (!) w 24 spotkaniach. Na ten moment, jeśli weźmiemy pod uwagę 40 bramek straconych w 20 ligowych pojedynkach, jest to wynik lepszy jedynie od trzech zespołów okupujących strefę spadkową. W obydwu przypadkach daje to średnią dokładnie dwóch straconych bramek na mecz, czyli niemal dwa razy więcej niż w sezonach poprzednich. Dla porównania: liczba bramek strzelonych przez Nietoperze (29) to wynik o bramkę lepszy od zajmującego szóste miejsce Villarrealu. Pierwsze czyste konto sezonu przyniosło dopiero spotkanie właśnie przeciwko Villarrealowi z 21 stycznia, a przecież sezon wystartował pięć miesięcy wcześniej. Czyja w tym wina?

Po pierwsze, ludzi odpowiedzialnych za fatalną organizację letniego okna transferowego i transferów na ostatnią chwilę (odejście Vezo oraz Mustafiego, a także przyjście Garaya; to wszystko i jeszcze więcej w ostatnich godzinach okienka, a sezon już przecież trwał). Drugim powodem opłakanej postawy defensywy są kolejne roszady na ławce trenerskiej i różne pomysły na zestawienie bloku defensywnego — tak pod kątem doboru wykonawców jak i samego ustawienia. Trzeci element będący składową niemocy w destrukcji jest niezależny od nikogo i są nim kontuzje, wyjątkowo często trapiące graczy Valencii w tym sezonie, ze szczególną zaciętością polujące na ścięgna, mięśnie i kości obrońców. To czy faktycznie jest to niezależne od nikogo czy może źle swój zawód wykonują klubowi lekarze ciężko ocenić, jednak fakty są takie, że najczęściej grająca ze sobą jedenastka w składzie: Gayá - Mangala - Santos - Montoya miała okazję wystąpić ze sobą ledwie cztery razy, a prawdopodobnie najbardziej optymalna czwórka Gayá - Mangala - Garay - Montoya rozpoczęła jedynie trzy mecze. Poza kwartetem Gayá - Mangala - Garay - Cancelo żadne inne ustawienie bloku defensywy nie powtórzyło się trzy lub więcej razy, a przecież wyjątkowo rzadko zdarza się sytuacja by były to spotkania rozegrane pod rząd, pozwalające na zgranie się, które zwłaszcza w obronie jest podstawą poprawnego jej funkcjonowania.

Brak chemii jest widoczny niemal przy każdej straconej bramce od początku sezonu: czterech graczy rywali w polu karnym podczas stałych fragmentów jakimś cudem radziło sobie z ósemką Nietoperzy, trzech napastników było gotowych do wykończenia akcji podczas gdy krył ich jeden środkowy i jeden boczny obrońca, bowiem drugi stoper, wraz z czterema innymi zawodnikami, stał niemal w bezruchu obok wrzucającego skrzydłowego; do tego dochodzi złe ustawianie, fatalne przekazywanie sobie krycia, brak komunikacji... Elementarne błędy w defensywie sprawiają, że ciężko o jakąkolwiek poprawę gry całego zespołu. O to będzie jednak niezwykle ciężko, jeśli Voro będzie zmuszany do wystawiania tak — nie oszukujmy się — przerażającej już na papierze obrony jak czwórka Siqueira - Suárez - Jiménez - Cancelo. Brak choćby jednego nominalnego stopera idealnie ilustruje już nie tyle braki na tle organizacyjnym. To najzwyczajniej w świecie olbrzymi pech, który jest wiatrem w oczy już i tak biednej Valencii.

26 unikalnych zestawień defensywy to niewątpliwie dużo. Z 27 sześcianów składa się klasyczna rubikowa kość, choć ciężko wmawiać sobie, że to właśnie 27 ustawienie pozwoli na złożenie walenckiej kostki Rubika. I gdy te same kolory zaczynają ze sobą sąsiadować na tych samych ścianach, zawsze pojawia się przekorność losu, w bezładny sposób operująca kością i sprowadzającą zadanie do jeszcze trudniejszego momentu. To jednak nic — kluczowe będzie to, co układający zrobi z nią, gdy uciążliwi szkodnicy znudzą się i zostawią go z kostką sam na sam. Ciężko winić sześciany o nieumiejętność samoistnego ułożenia się, jeśli osoby biorące się za walencką kostkę Rubika robiły to dotychczas na oślep, licząc na łut szczęścia. Można wierzyć w trafienie jednego odpowiedniego ułożenia spośród 43 trylionów możliwych opcji, jednak czy nie lepiej po prostu dać kość komuś, kto zna algorytm? O to zapytajcie Petera Lima. Na ten moment pozostaje liczyć na to, że kontuzje nie będą przemalowywać poszczególnych pól w rękach Voro, który zdaje się mieć dryg to tej zabawy.

Kategoria: Felietony | własne skomentuj Skomentuj (6)

KOMENTARZE




1. amunt08.02.2017; 20:15
Fajnie napisane, autorze - oby tak dalej.

Co do tezy - zgadzam się z nią całkowicie. Podstawowym problemem w stabilizacji gry i wyników jest chaos w obronie. Nie pomaga też fakt, że jeden z podstawowych stoperów jest zaledwie wypożyczony. Gra tej formacji do końca sezonu będzie moim zdaniem najlepszą weryfikacją warsztatu Voro.
2. wotek2108.02.2017; 20:57
wotek21Dobry tekst!!
3. pedro908.02.2017; 22:07
Wszystko to prawda, ale nie przywiązywałbym tak dużej wagi do statystyk i kombinacji personalnych linii obrony.
Pomijając inne, pozasportowe aspekty, chcę zwrócić uwagę na to, że najważniejsza jest dobra organizacja gry i dyscyplina taktyczna całej drużyny, a nie tylko obrony.
Prosta i oczywista sprawa: w nowoczesnym futbolu wszyscy muszą być zaangażowani w zadania obronne, zaczynając od napastników i kończąc na nominalnych obrońcach. Stabilność składu linii obrony oczywiście pomaga, nie można jednak skupiać się wyłącznie na liczbach, bo to nie jest moim zdaniem najważniejsza przyczyna problemu dziurawej obrony, niezależnie od tego czy to jest defensywa VCF czy Sportingu Gijon.
W artykule trafnie został poruszony wątek karuzeli na ławce trenerskiej. Właśnie w braku stabilizacji i ciągłości myśli szkoleniowej, wyćwiczonych schematów taktycznych upatrywałbym główną przyczynę lawiny traconych bramek.

4. longer09.02.2017; 11:21
longerInteresujące. Jeszcze bardziej wciagajaca byłaby analiza gry środka bo tam też się dzieje...
5. Mauser09.02.2017; 12:03
Rzadko sie udzielam na stronie (chociaz jestem tu codziennym gosciem), ale w przypadku tak pisanych tekstow naleza sie slowa uznania, dobra robota oby wiecej takich rzeczy.

Co do samej sytuacji w Valencii, chyba nikt z nas nie do konca wie co jest i dlaczego tak jest (tak jak bylo w przypadku Pitarcha, sprawa byla bardziej skomplikowana).

Quo Vadis Valencio?

Byle tylko pilkarze mieli na tyle ambicji zeby utrzymac ten klub w najwyzszej klasie rozgrywkowej, zrobic jakas czystke jak kiedys Villareal, ale najwazniejsze to chyba poukladac ten klub administracyjne bo takie ciagle, debilne zreszta decyzje, dzialaja na szkode klubu. Nie widze w tym wiekszego sensu. Gdzie jest ta doskonala biznesowa organizacja Lima....?????
6. kOst09.02.2017; 18:26
kOstFajnie się czyta takie felietony z osobistą nutą. Faktycznie powinniśmy odejsc od drogich transferow a skupic sie na mlodych talentach z wlasnej szkółki ktora jest co najmniej niezla, wole patrzec na nie do konca opierzonych kurczaków niz przeplacone, ledwo zywe trupo_koguty.