VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Stracona wygrana na El Sadar

Bartłomiej Płonka, 09.01.2017; 22:48

Osasuna 3:3 (1:2) Valencia

Prowadząc 3:2 Valencia miała okazję, by rozstrzygnąć losy pojedynku, gdy do rzutu karnego podszedł Dani Parejo. Pomocnik jednak przegrał pojedynek z bramkarzem rywali, którzy w doliczonym czasie zdołali doprowadzić do remisu i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:3. To kolejna strata punktów przez Valencię w ostatnich sekundach spotkania...

Spotkanie z Osasuną, która zajmowała ostatnie miejsce w tabeli zapowiadane było, jako starcie o sześć punktów. Voro miał do dyspozycji już dwóch stoperów, Mangalę oraz Santosa, jednak zdecydował się wystawić tylko tego pierwszego, a jego partnerem był Mario. W środku pola od początku oglądaliśmy Carlosa Solera.

Przyjezdni obiecująco rozpoczęli mecz. Bardzo szybko przed szansą stanął Santi Mina, jednak jego strzał z półwoleja powędrował nad poprzeczką. Nie minęło kilka sekund a ponownie znaleźliśmy się pod bramką Osasuny, tym razem z efektem końcowym. Siqueira posłał dobre dośrodkowanie z lewej strony, a w polu karnym odnalazł się Munir, który precyzyjnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce!

Los Ches długo nie cieszyli się z prowadzenia. Już w 7. minucie doszło do koszmarnej pomyłki w defensywie — najpierw w dośrodkowaną piłkę nie trafił Eliaquim Mangala, ta przefrunęła do Mario Suareza, który z kolei lekko dostawił do niej nogę, z czego skorzystał Oriol Riera. Napastnik Osasuny z bliskiej odległości oddał strzał i doprowadził do remisu.

Piłkarze Voro nieco stanęli po stracie gola i Osasuna kilkukrotnie zagroziła bramce Diego Alvesa. Gra defensywy Valencii znów chwilami wołała o pomstę do nieba, lecz gospodarze już do końca pierwszej części nie potrafili znaleźć drogi do siatki. Tymczasem w ostatnich sekundach przed przerwą Dani Parejo posłał dośrodkowanie na bliższy słupek z rzutu rożnego. Tam interweniować postanowił snajper gospodarzy, Oriol Riera, lecz zrobił to tak nieudolnie, że umieścił piłkę we własnej siatce!

Na drugą połowę Voro wystawił do boju młodego Toniego Lato kosztem Guliherme Siqueiry. Przyjezdni bardzo słabo wznowili grę i podczas pierwszych kilkunastu minut głównie się bronili. Nie mogło się to skończyć dobrze i w 62. minucie Roberto Torres mocnym uderzeniem sprzed szesnastki ponownie dał miejscowym remis. 2:2.

Kolejnymi zmianami popełnionymi przez Voro były wejścia Naniego oraz następnego z wychowanków, Sito. Tymczasem w 73. minucie niespodziewanie do akcji ofensywnej zapędził się Martin Montoya. Boczny obrońca najpierw wbiegł w środek pola, potem przemieścił się w pole karne rywala, gdzie otrzymał piłkę od Munira i wykończył akcję spokojnym strzałem do siatki!

Ostatnie minuty mogły być spokojne dla Valencii, bowiem na kilka chwil przed ostatnim gwizdkiem faulowany w polu karnym był Santi Mina, a sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Dani Parejo i… anemiczny strzał pomocnika obronił Mario, golkiper Osasuny. Gospodarze poczuli krew i niestety w doliczonym czasie raz jeszcze napoczęli defensywę Valencii, co skończyło się golem autorstwa Clerca na 3:3.

To kolejny raz, gdy Valencia traci gola w końcówce i jest to zwykłe frajerstwo przez które uciekło w tym sezonie już sześć punktów. Na El Sadar oglądaliśmy klasyczny mecz walki, który wprawdzie był emocjonujący, ale poziom sportowy — szczególnie w liniach obrony obu drużyn — stał na dramatycznym poziomie. Pozostaje mieć nadzieje, że w przyszłym sezonie nie dojdzie do kolejnej wizyty na tym stadionie, bowiem prawdopodobnie miałoby to miejsce w ramach rozgrywek Segunda Division.

La Liga, 17. kolejka: OSASUNA 3:3 (1:2) VALENCIA

gole: 0:1 Munir, 1:1 Oriol, 1:2 Oriol (s), 2:2 R Torres, 2:3 Montoya, 3:3 Clerc

Osasuna: Mario, Unai García, Oier, Márquez, Berenguer, Causic, Imanol, Torres (De las Cuevas, m. 74), Clerc, Oriol Riera (Kodro, m. 80) y Sergio León (Jaime Romero, m. 80)

Valencia CF: Diego Alves, Montoya, Mario Suárez, Mangala, Siqueira (Lato, m. 46), Enzo Pérez, Parejo, Carlos Soler, Rodrigo (Nani, m. 71), Munir (Sito, m. 88) y Santi Mina.

Kategoria: Mecze | wlasne skomentuj Skomentuj (23)

KOMENTARZE




1. benji09.01.2017; 23:00
benjiGracias Parejo!

Muszę przyznać, przez długi czas starałem się Daniego bronić, ale po tym... brak słów.

Nie mam ochoty się znęcać nad nim, ale w tej ekipie on już nic więcej nie osiągnie.
Powodzenia i do widzenia!
2. kptYossarian09.01.2017; 23:08
kptYossarianZastanawiam się co musi się stać byśmy wreszcie w lidze wygrali. Graliśmy z najgorszą drużyną w lidze, dostaliśmy od nich bardzo dużo prezentów takich jak gol samobójczy, karnego, wiele błędów w defensywie i kilka zmarnowanych dobrych okazji.
3. El_Duderino09.01.2017; 23:11
El_DuderinoPamiętam, jak się ze mnie nabijał ktoś tutaj, że uważałem Parejo za przereklamowanego i za słabego na ten klub. Ten gość to jest typowy zblazowany piłkarz-hobbysta. Świetny technicznie, ale charakteru to on nie ma.
Nie jego to wina, nie każdy jest stworzony do bycia liderem, ale kto go zrobił kapitanem?
4. Abec09.01.2017; 23:12
AbecStandardowo już w kolejnym meczu Rodrigo nie pokazał dosłownie niczego, co miałoby zapewniać mu wyjściową jedenastkę w kolejnych spotkaniach. Jeżeli nie dojdzie do wzmocnienia tej pozycji w zimowym okienku transferowym, osobiście spróbowałbym postawić na Santiego Minę. Z tego co pamiętam, w poprzednim sezonie grywał na szpicy i nawet coś strzelał.

O Enzo szkoda już cokolwiek pisać, natomiast ten mecz pokazał, że stawianie Suareza na środku obrony to jak strzał w stopę. Jak dla mnie to on, a nie Mangala, jest winny straty pierwszej bramki przez swoje nieudolne przyjęcie piłki.

Niestety muszę też negatywnie ocenić występ Diego Alvesa. Bramkarz od ostatniej kontuzji jest cieniem samego siebie z poprzedniego sezonu. Po raz kolejny przy stracie bramki stał jak słup soli, odprowadzając tylko piłkę wzrokiem.

Parejo nie ma co winić za przestrzelenie karnego. Nie pamiętam już kiedy ostatnio nie trafiał z 11 metra, więc powiedzmy, że można mu to wybaczyć. Z drugiej strony jednak patrząc na obecną sytuację w tabeli.. eh.

Na plus na pewno Voro za wprowadzenie kolejnych wychowanków. Tak jak komentator zauważył, co jak co, ale im na pewno nie będzie brakowało zaangażowania w grę zespołu. Pozytywnie zaskoczył również Munir. Jakby nie patrzeć strzelił bramkę i zdobył asystę.
5. LimaK09.01.2017; 23:17
Szkoda nerwów na ten "błazeński" zespół...

Ile to już razy w tym sezonie Valencia frajersko traci ważne bramki w ostatnich minutach meczu?

Póki nie nastąpi jakiś cud i Valencia nie nauczy się grać w obronie to mecze zawsze będą się tak kończyć bo nawet z najgorszą drużyną w lidze zespół traci 3 bramki a mógł stracić jeszcze więcej.

Prawdę mówiąc "Los Ches" nie zasłużyli nawet na remis ale mecz akurat tak się potoczył, że jakimś cudem wyszli na 3:2 i Parejo powinien zakończyć mecz strzelając z karnego na 4:2 ale on wolał podać (strzałem tego nie można nazwać) do bramkarza...

Wiedziałem, że po tym niewykorzystanym karnym Valencia straci kolejną bramkę i niestety się nie myliłem.

Voro dobrze zrobił dając pograć wychowankom bo im przynajmniej chciało się grać. Mam nadzieję, że będą dostawać więcej szans bo większość tych "gwiazdeczek" nie zasługuje na grę dla tego klubu!
6. wotek2109.01.2017; 23:28
wotek21A już myślalem że w końcu po meczu pójdę spać spokojny, a ty jebs taki ch...
Wnioski na szybko, nie umiejętność wychodzenia z kontrą, mając takiego Moreno czy Mina, to powinna być nasza broń a nie jest..

Oceny.
Moreno -> zmiennik nic więcej, w dodatku na podmęczonego rywala.
Perez - końcówka brak sił, stąd błędy
Mangala - bardzo głupia żółta kartka
Suarez- nie jego pozycja, no cóż. Bieda.
Parejo, niezły mecz ale karnego wiedziałem że nie strzeli.
Mina - cały czas nie wiem, o co chodzi z tym jego talentem
Nani - DUŻY SPOKÓJ!!
Munir - dobrze gra, za dużo pyskuje
Montoya - To powinien być zmiennik, łatwo dawał się ogrywać, brawo za brame!!
Soler - gracz meczu!

Reszty nie chce mi się komentować.

Miłych snów. Kto by pomyślał że czasy kiedy trzeba będzie szanować punkt z Osasuną, kiedykolwiek nadejdą.

Amunt VCF!
7. Y4R009.01.2017; 23:30
Ej Leganes nam uciekło na 3pkt. Bliżej nam do Sportingu niż Leganes. To nie jest już śmieszne. Uważam, że trzeba zrobić totalną czystkę latem w składzie. Teraz ogrywać rezerwy i wreszcie wpuścić Bakkaliego. Gość robi różnice i chce mu się biegać.

Zaś w Segunda co odwala Mallorca i Rayo szok. Co się z nimi dzieje.
8. benji09.01.2017; 23:54
benjiNie ma co na lato czekać z tą czystką, działać należy już! Niestety przy tej prowizorce w klubie trudno się czegokolwiek spodziewać. Kolejne mercado prześpimy zapewne.

Zwykłych rzemieślników nam potrzeba, co się biegać nie boją. Taki Fuego, człowiek niby zupełnie bez szału, ale jednak drugą linię potrafił do porządku doprowadzić. W tej chwili przy Parejo, co w defensywie jest, a jakby go nie było... nie ma się co dziwić, że Perez 90 minut nie wytrzymuje. Za dwóch biegać nikt nie da rady!

Tak czy inaczej ten mecz (poprzednie równie dobrze) pokazał gdzie dokładnie jest nasze miejsce. Razem z czerwoną latarnią ligi!
W sensie sportowym i co gorsza organizacyjnym.

I w tym największy problem, bo jeżeli ktoś tego burdelu nie ogarnie... bienvenido Segunda!

Jest czas coś poradzić, zobaczymy jak z umiejętnościami...
9. siarka00709.01.2017; 23:55
Ciężko zebrać myśli po czymś takim. Musiałbym podliczyć ile razy wychodziliśmy w różnych składach w tym sezonie (zwłaszcza w defensywie), ale chyba idziemy na jakiś rekord pod tym względem. W sumie to jedyne na co mnie stać na ten moment, bo gry mi się oceniać zwyczajnie nie chce, więc łapcie - mecz po meczu nasze zestawienie defensywy w tym sezonie, celowo mecz pod meczem, nie zliczając łącznie gdy zdarzyło się, że zagraliśmy więcej niż raz w jakimś ustawieniu - najlepiej obrazuje to roszady w formacji, która powinna być niemalże nie zmieniana przez zdecydowaną większość sezonu. Wygląda mniej więcej tak, jakby ktoś się założył, że przez cały sezon ani razu nie zagra w jednym ustawieniu.

[Z] = zwycięstwo w danym meczu:

Gaya-Abdennour-Vezo(Mustafi)-Montoya
Gaya-Abdennour-Santos-Cancelo
Gaya-Mangala-Garay-Cancelo
Gaya-Mangala-Santos-Montoya
Gaya-Mangala-Santos-Montoya [Z]
Gaya-Mangala-Santos-Montoya [Z]
Gaya-Mangala-Santos-Montoya
Gaya-Garay-Santos-Montoya [Z]
Gaya(Abdennour)-Mangala-Garay-Montoya
Abdennour-Mangala-Garay-Montoya
Montoya-Mangala-Garay-Cancelo
Gaya-Mangala-Garay-Montoya
Siqueira(Gaya)-Mangala-Garay-Abdennour-Cancelo
Gaya-Mangala-Garay-Abdennour-Montoya [Z]
Garay-Abdennour-Mangala
Montoya-Abdennour-Santos-Cancelo
Montoya-Mangala-Santos-Cancelo [Z]
Siqueira-Suarez-Jimenez-Cancelo
Siqueira(Lato)-Mangala-Suarez-Montoya


To daje 19 spotkań i 15 (!!!) RÓŻNYCH zestawień bloku defensywnego (jeśli liczyć ustawienie po zmianach w trakcie meczu to "unikalnych" ustawień obrony było 18, a chciałbym zaznaczyć, że jeśli za obrońcę wchodził pomocnik lub za pomocnika obrońca to już nie sprawdzałem jak wyglądało zestawienie defensywy - nie wykluczam, że mogłoby jeszcze się coś znaleźć, na ten moment nie chce mi się tego sprawdzać). Tylko raz od 1. kolejki (22 sierpnia) zdarzyło się, żebyśmy zagrali w tym samym ustawieniu linii defensywnej więcej niż raz pod rząd (passa od 4 do 7 spotkania, kiedy wygraliśmy 2 spotkania, przegrywając do tego na San Mames z Bilbao 1:2 oraz u siebie z Atleti 0:2).

Resztę zostawiam do analizy własnej.
10. sth1010.01.2017; 09:40
sth10Kurcze, już sam nie wiem. Oglądam te męki, raczej z obowiązku, bo przyjemność gdzieś uleciała...
Plus dla Voro za Solera w pierwszym składzie i zmianę Lato zaraz po gwizdku. Widać, że tym chłopcom się chce. Reszta drużyny to lipa. Zwłaszcza przestraszona obrona. Tak nie można grać. Każda drużyna jest w stanie naszych rozpykać jednym podaniem z pierwszej piłki. Następuje panika i nikt nie wie co ma grać. Asekuracji ZERO. Mangala gra jak junior. Montoya do zrobienia na jeden. Sigueira to grał w ogóle?
Rozumiem problemy kadrowe, ale litości.Nie tak.
Wobec tego syfu chyba spróbowałbym jednak gry 3-5-2. Zawsze będzie trzech obrońców i dwóch wahadłowych do asekuracji. Zestawiłbym skład w taki sposób i może coś by zagrało. Nani na środku, schodząc do skrzydła. Jest spokojny, umie przytrzymać piłkę. A w ataku klasyka - duży Mir, skoro tak lubimy grac długą piłą to może chociaż jedną główkę wygra (poza tym to jedyny klasyczny napastnik) i mały Munir, który jednak coś tam umie strzelić jak ma okazję.Nie to co Rodrigo. Poniżej zabawa ustawieniem. Nadmienię, że od 1998 gram w CM oraz FM. Także doświadczenie mam :-).

ALVES
MANGALA/MONTOYA GARAY ABDE

CANCELO ENZO/SUAREZ GAYA/LATO

SOLER/MEDRAN NANI


MUNIR/BAKKALI RAFA MIR


AMUNT.
11. bart12340010.01.2017; 09:50
Jest to 7 mecz w La Liga, w którym tracimy bramkę w końcówce i 4 mecz, w którym stracona bramka ma wpływ na stratę punktów. Straciliśmy przez to 6 pkt.

Co do wczorajszego meczu- to nie my mieliśmy pecha, bo nie strzeliliśmy karnego i straciliśmy bramkę w doliczonym czasie gry (swoją drogą frajerstwo godne Valencii), ale Osasuna jest przegranym, bo powinna ten mecz wygrać. Nie oszukujmy się, los nam sprzyjał, bo grając piach strzeliliśmy 3 bramki po 2 składnych akcjach w całym meczu i po samobóju. Nie liczę sytuacji Rodrigo z pierwszej połowy, bo było wiadome, że nie strzeli.
Osasuna miała około 20 strzałów na bramkę, Osasuna prowadziła grę i Osasuna powinna zdobyć 3 pkt.

PS. Cieszę się, że to Montoya miał tę sytuację na 3:2, gdyby to był Rodrigo to by to zmarnował.
12. Asesino10.01.2017; 09:54
AsesinoDramat. Graliśmy totalną padakę, jakimś cudem wynik mógł być korzystny. Nie widziałem takiej Valencji nigdy przez 11 lat kibicowania. Pogodziłem się już z myślą o spadku - jeżeli nie zdarzy się jakiś cud.

Voro to nie jest człowiek na ławkę - obym się mylił ale nie poradzi sobie; a zarząd chyba nie szuka nowego trenera - to jest skandal, a z drugiej strony może zdają sobie sprawę, że nie ma już nikogo, kto chciałby do nas przyjść.

Tu nie ma żadnego punktu zaczepienia, żadnego światełka w tunelu - na boisku bieda, teoretycznie nieźli gracze nie grają NIC, chaos w obronie, nie potrafimy wyjść z kontrą, walczymy z cieniutką Osasuną - i o zgrozo, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to oni byli wczoraj trochę lepsi.

O dziwo moim zdaniem najlepsza Valencia w tym sezonie to Valencia Pako Ayestarana - tak, mimo przegrania wszystkiego co się dało - było widać jakiś styl, i mam wrażenie że biegali dwa razy więcej - pamiętam mecz z Las Palmas, mimo że przegrany to byłem pod wrażeniem tego jak zapieprzali nasi kopacze - pomyślałem sobie wtedy, że jak z takim zaangażowaniem będą grali cały sezon, to az miło będzie oglądać. No ale niestety Pako przegrał trzy kolejne mecze, został zwolniony (niby słusznie), a potem lecieliśmy już tylko w dół (z przebłyskami).

Mało tego, organizacja i zarząd to chyba jeszcze większa parodia - właściciel leci w kulki z trenerem obiecując mu cztery transfery, a potem każe wybierać - napastnik albo pomocnik. Prandelli został potraktowany jak szmata. Naszym klubem rządzi piłkarska mafia - Mendes... Pamiętacie Nuno - niby dobry trener, ale to, jak potraktował Joao Pereire (TAKICH KOZAKÓW NAM TRZEBA??!!!) mówiło samo za siebie.

W dodatku te katalońskie krzywe ryje Munir i Montoya. Nie ważne jak dobrze by nie zagrali, zawsze fakt, że grają u nas będzie mi się kojarzył z upodleniem naszego klubu.

Nie widzę absolutnie ŻADNYCH pozytywów w obecnej chwili - wychowankowie mnie nie przekonują - gorzej, mam wrażenie, że wystawienie ich w obecnej sytuacji to będzie jak rzucenie początkujących pływaków na głęboką wodę i większość z nich po prostu się.. potopi.

AMUNT VALENCIA!

13. Perun10.01.2017; 10:14
PerunNajgorszy był ten gol na 3-3. Po takim meczu mogą się już nie podnieść..
Nie wiem jak dobrego psychologa musieliby zatrudnić, żeby dotrzeć do głów tych piłkarzy.
Za tydzień Espanyol i Pablo Piatti dojedzie naszych ;] W ramach offsetu.
14. pedro910.01.2017; 12:26
Nie wygrać z najsłabszą drużyną La Liga będąc pod ścianą i prowadząc na kilka minut przed końcem meczu to kompromitacja. Grały dwie równorzędne drużyny (tabela to dobrze obrazuje), ale to Osasuna sprawiała mimo wszystko lepsze wrażenie. Nasza obrona to katastrofa. Pozwoliła rywalowi na oddanie 20 strzałów. Cud, że tylko 3 znalazły drogę do siatki. Zwłaszcza lewym skrzydłem Clerc (moim zdaniem najlepszy piłkarz) siał postrach i Osasuna wchodziła jak w masło.
Jeśli piłkarze patrzą na swoją grę tak jak Alves (rozmowa pomeczowa) można dojść do wniosku, że żyją w innej rzeczywistości i obudzą się wkrótce w Segunda. Nie mogę już patrzeć na kapitana VCF – Enzo. Co on daje drużynie? Zamiast mobilizować kolegów sam popada w jakiś boiskowy niebyt i niemoc.
VCF to w tej chwili dogorywająca drużyna, zrywająca się od czasu do czasu z letargu, głównie za sprawą canteranos (Soler i Lato). Na boisku panuje chaos i niepewność - tak jak w całym klubie.
VCF tonie. Jeśli ktoś nie rzuci szybko koła ratunkowego pójdzie na dno.

1/ Wydaje mi się, że dni Voro są policzone i Lim rozgląda się pilnie za jakimś trenerem – zadanie dla Mendesa, który pewnie wyciągnie z kapelusza jakiegoś swojego rodaka (np. Carlos Queiroz jest do dyspozycji).

2/ Mam wrażenie, że Alexanko – tymczasowy? następca Pitarcha jest twardym facetem, który jest w stanie sprowadzić kogoś sensownego. Zaza przestał był priorytetm. Lewy obrońca (Evra) też nie jest potrzebny wobec dobrej postawy Lato. Priorytety to ciągle środkowy napastnik (może Jese?), środkowy obrońca i pomocnik (Maksimović nie na teraz). Bez wzmocnień nic z tego chleba nie będzie.

3/ Na dłuższą metę największy problem w tym, że ktokolwiek by nie był dyr.sportowym – czy Pitarch czy ktoś inny, drużynę faktycznie budują Lim ze swoim przyjacielem Mendesem. To oni są dyrektorami sportowymi i na tym polega całe nieszczęście. Na to nie widzę lekarstwa, poza opcją sprzedaży klubu.
Co naprawdę myśli Lim nie wiadomo. Z tym autokratycznym, milczącym stylem rządzenia kojarzą mi przywódcy reżimów z Dalekiego Wschodu. A takich ludzi nie da się "ucywilizować".


15. benji10.01.2017; 12:42
benjiJakby nie patrzeć jedziemy po równi pochyłej od kiedy z klubu wylecieli Salvo, Rufete i Ayala, czyli ludzie, którzy z Valencią mieli co kolwiek wspólnego jeszcze.
Brakuje tylko, żeby Voro zwolnili za słabe wyniki (sic!).

Nad poziomem sportowym się już nawet nie zastanawiam, bo niby kto ma to wszystko poukładać?
Syf, amatorka i w efekcie degręgolada totalna!

Kto się ze mną nie zgodzi, że w tej sytuacji spadek na wyciągnięcie ręki mamy? Jesteśmy w czarnej dupie, a żeby się od dna odbić trzeba zakasać rękawy i działać! Tymczasem u nas: brak dyrektora sportowego, brak trenera, właściciel w Singapurze...

Chociaż jeden powód do optymizmu poproszę.
16. El10.01.2017; 13:07
Ja się troszkę z wami nie zgadzam.
Oczywiście, z tak słabym rywalem musimy wygrywać, dalej popełniamy okropnie dużo dziecinnych, niedopuszczalnych błędów, dalej przykro oglądać taką Valencie, ale ja mimo wszystko widziałem pewną zmianę w grze. Piłkarze nareszcie zaczeli biegać bez piłki, widać było że chcieli grać. Udało się wykreować kilka naprawdę ładnych, kombinacyjnych akcji, momentami piłka chodziła jak po sznurku, pare razy ładnie rozklepaliśmy. Oczywiście to wszystko były tylko momenty(i to głównie gdy wynik był remisowy, bo jak wygrywamy to dalej jest padaka, nie umiemy się utrzymac przy piłce, w sumie nic nie umiemy, którą to już bramkę tracimy gdy prowadzimy jedną w końcówce? to chyba najbardziej mnie denerwuje w naszej grze), ale może to właśnie światełko w tunelu?
17. kOst10.01.2017; 13:15
kOstBrak słów, oglądałem wczoraj jednym okiem w pracy i jak zobaczyłem tego karnego to nawet nie byłem zły, "piłkarze" zdają się być oderwani od rzeczywistości, czy kuźwa Parejo jest w innej bajce i nie spodziewał się, że jeśli nie strzeli to może dojść do podziału punktów co zresztą się stało?!!! Wiadomo, że karnego czasem się nie strzeli, ale ten pseudo curva nord strzał to jakaś ******** kpina.

Jedna miłość, jeden klub, druga liga aż po grób.
18. kOst10.01.2017; 13:18
kOstPs. Siarka z twojej analizy wynika, że Santos jest naszym najlepszym obrońcom : )
19. LimaK10.01.2017; 14:58
@pedro9

Dokładnie, aż się za głowę złapałem jak Alves po meczu z uśmiechem na ustach mówił, że zagrali dobry mecz...

20. benji10.01.2017; 18:10
benjiTak przy okazji, to zgłaszam się o zawieszenie ankiety na gracza meczu, dopóki ta ekipa gra piach zupełny.
Rozumiem chęć i potrzebę interakcji z użytkowinkami, ale jak pomyślę, że mam któremukolwiek za takie "popisy" plusy dawać to mam ochotę się powiesić, po czym w grobie się przewrócić...

W zamian proponuję na mainpage'u całosezonową ankietę "kogo nie odstrzelić przed następnym sezonem", co by się już nad patałachami nie znęcać.
21. siarka00710.01.2017; 18:46
@kOst:

Z mojej analizy wynika, że robimy rzeczy jakich nie widziałem absolutnie nigdzie i w żadnym innym klubie od kiedy oglądam piłkę nożną - te spotkania wygrane to same ogórki typu Leganes, więc ciężko mi wnosić, że to dzięki Santosowi. :P Nie zmienia to faktu, że jeśli przez 4,5 miesiąca grasz ok. 20 spotkań i w tym czasie przerobiłeś 20 różnych ustawień defensywy, sprawdzając kolejno chyba każdą możliwą kombinację to nie ma bata, choćby tam stał Otamendi to będzie dupa, bo w formacji defensywnej wypracowanie tego, żeby była ona całością, a nie grupką graczy którzy biegają obok siebie zajmuje całe tygodnie wspólnej gry. Tu nic się nie poprawi; teraz wróci pewnie Santos w pierwszej kolejności, więc będzie grał z Mangalą, później wróci Garay i będziemy grać Mangala-Garay - tylko czekać na Abdennoura, który jak przyjdzie to któryś ze środkowych wypadnie ze składu. Później wróci, Abde na ławkę albo zmiana na grę 3 obrońcami, jeden wypada, zmiana na 4-4-2, Montoya na lewą, później na prawą, bo Cancelo na pomoc, Gaya kontuzjowany, gra Lato, wypada 2 środkowych, Suarez na środek, sięgamy po Santosa, Mangala wraca, gra z Santosem, wraca Garay, Santos na ławkę (...) - tak to wygląda od sierpnia i nie zanosi się na to, żeby się to zmieniło.
22. pedro910.01.2017; 22:27
żeby nie znęcać się nad naszymi nie wytypuję najgorszego piłkarza, natomiast wybiorę piłkarza meczu: Clerc.
23. Vicente7311.01.2017; 11:58
Vicente73@pedro9 - oszalałeś z tym Jese... Jese miałby przejśćdo Valencii? Jese chciałby przejść do Valencii? Ty serio z tym Jese???