VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Porządki w Valencii, ostatnia szansa dla Pato

Dominik Senkowski, 09.08.2016; 12:46

Kolejne roszady na rynku transferowym

Valencia zajęła się ostatnio głównie czyszczeniem szatni z pozorantów. Real wciąż bez wielkiego transferu. Barcelona wreszcie zaczęła kupować obrońców. Spójrzmy co słychać u hiszpańskich klubów w środku lata.

Zacznę od Valencii, koszuli najbliższej ciału. Ta dotychczas skupiła się przede wszystkim na pozbywaniu nieudaczników. Z radością pożegnałem Barragána i Negredo, niech im się wiedzie w Premier League. O Gomesie już pisałem, dla mnie to transfer doskonały dla klubu, gdyż zawodnik ten nie jest wart takich pieniędzy, jakie za niego zaoferowano. Odeszli także Piatti, de Paul i Feghouli. Każdy z nich w formie był wyróżniającym się graczem w lidze, ale właśnie ta okoliczność „bycia w formie” była najbardziej chwiejnym elementem. Piatti kiedyś miał być drugim Messim, ale dawno wybił nam z głowy takie marzenia. De Paul grał stosunkowo rzadko. Najlepszy z nich był oczywiście Algierczyk. Z jednej strony szkoda, że nie zobaczymy go więcej na Mestalla. Z drugiej jednak strony od piłkarza z tak długim stażem w klubie można wymagać tego by nie negocjował po kryjomu z innymi. Długo kręcił, że zostanie/nie zostanie. Po tej całej telenoweli nie żal mi jego odejścia. Najemnik.

W drugą stronę do Walencji przybyli na razie Nani, Medrán i Montoya. Jeden bardzo doświadczony zawodnik i dwóch żółtodziobów. Osobiście uważam, że transfer Mistrza Europy jest jednym z najlepszych w ostatnim czasie w wykonaniu „Nietoperzy”. 29-letni trochę zapomniany przez piłkarski świat Portugalczyk jest dla mnie naturalnym kandydatem na boiskowego lidera. Nie tylko z powodu niedawnego świętowania mistrzowskiego tytułu na Starym Kontynencie. Jest w takim wieku, że spokojnie można oprzeć na nim budowę jakiegoś długotrwałego projektu. Nani może grać na kilku pozycjach, a do tego jego doświadczenie może być bezcenne w obliczu tak młodego zespołu, jakim dysponuje Valencia. A że to wciąż mało transferów? Mało, ale jak rozumiem włodarze postanowili najpierw posprzątać tę istną Stajnię Augiasza. Kadra nie może przecież liczyć 40 piłkarzy, nie mówiąc już o względach Finansowego Fair Play. Pozostaje liczyć, że ktoś jeszcze przed rozpoczęciem sezonu przybędzie na Mestalla.

Kilka zdań także na temat Parejo. Nie jest łatwo oceniać tego gracza bowiem jego przeciętną grę często przykrywają niezłe statystyki. Dani potrafi się znaleźć, notuje sporo goli i asyst. Jednak od byłego już kapitana można wymagać więcej zaangażowania. W poprzednim sezonie przy kontratakach rywali zwykle wracał w tak ślamazarnym tempie, że mimo bramek był krytykowany. Słusznie. Parejo za często jest jakby poza grą, za często ucieka od odpowiedzialności. Spójrzmy na pomocników Atlético takich jak Koke czy Gabi i następnie na Parejo. Czy to ten sam poziom intensywności, woli walki i poświęcenia? Niekoniecznie.

Przechodząc do innych hiszpańskich zespołów zatrzymam się wpierw przy Realu. Albo świadomie spokojnym w tym okienku transferowym, albo wyjątkowo nieudolnym. „Królewscy” co rusz muszą obejść się smakiem. Nie udało im się ściągnąć nawet André Gomesa. Logiczną konsekwencją tego jest otrzymanie drugiej szansy przez Jamesa. Czy Kolumbijczyk tę sposobność wykorzysta? Trudno zgadnąć. Wciąż lepiej wygląda bowiem w narodowej reprezentacji niż na Bernabéu. Podejrzewam, że to dla niego sezon kluczowy – jeśli zawiedzie to latem przyszłego roku Mendes będzie mógł mu szukać nowego pracodawcy. Być może PSG? Wszak dołączyłby wówczas do Jese, który w ostatnich dniach odszedł właśnie do Paryża. Ciekawostką jest jeden zapis w jego umowie, tzw. klauzula antybarcelońska. Młodego Hiszpana szejkowie nie będą mogli bowiem sprzedać w przyszłości do „Dumy Katalonii”. Swoboda umów, swobodą umów, ale mnie osobiście takie postanowienia raczej śmieszą. Sam Real wciąż bez wielkiego transferu w to lato, zapewne nieco zaskoczony kwotą, za jaką odszedł z Napoli ich były napastnik Higuaín. Rację mają ci co mówią, że piłka to zwykły biznes i dany zawodnik jest wart tyle, ile ktoś za niego zapłaci. Jeśli powiemy, że Juventus psuje rynek takim zakupem, to co z angielskimi zespołami ściągającymi anonimów za 40 czy 50 mln £?

Barcelona nie śpi aż tak bardzo jak Real tego lata – wszak ściągnęła nowych obrońców. Pozbyła się także Songa do Rubina i Adriano do Besiktasu. Blaugrana ma jednak inny problem wynikający z ich ofensywnego bogactwa. Otóż chciałaby znaleźć kogoś do roli zmiennika dla trio Messi-Neymar- Suarez. I tu pojawia się problem. Jak się bowiem okazuje, wcale tak wielu nie chce przyjść do Barcelony by zagrać kilka-kilkanaście mało ważnych spotkań w sezonie. Nolito się nie kwapi, Gignac chyba też nie, żaden młody napastnik tym bardziej. Kolejnego Pedro nie łatwo będzie znaleźć.

„Wewnętrznym” hitem transferowym w La Liga jest z pewnością przejście Kevina Gameiro z Sevilli do Atlético. Pominięty na Euro Francuz dołącza do drużyny, która nie jednego już znakomitego napadziora wypromowała. W ostatnich latach w szeregach Los Colchorones grali bowiem m.in. Torres, Falcao, Forlan, Agüero czy Costa. Istna fabryka napastników. Obecnie korzystająca z „części” podchodzenia francuskiego w osobach Griezmanna i Gameiro.

Pewną ciekawostką jest także transfer Alexandre Pato do Villarreal. Pamiętamy go jako nastolatka brylującego w Milanie, wróżono mu wówczas wielką karierę. Tę zastopowały niestety kontuzje. Pato ma dziś już prawie 27 lat, zdążył nawet wrócić do rodzimej ligi. Teraz spróbuje swoich sił w Hiszpanii. Niedawno występował w Chelsea, jednak tam kariery nie zrobił. Ostatni gwizdek dla niego by zaistnieć w poważnej piłce. Czy trener Marcelino zdoła go odbudować?

Kategoria: Felietony | wlasne skomentuj Skomentuj (1)

KOMENTARZE




1. mattaj09.08.2016; 13:02
mattajParejo notuje sporo asyst? Tja...