VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Barcelona vs. Valencia — zapowiedź

Michał Kosim | Krystian Porębski, 02.02.2019; 17:16

Wszystkie oczy na Camp Nou

Dzisiejszy pojedynek Barcelony z Valencią śmiało może kandydować do miana meczu weekendu. Nic nie zapowiadało tego jeszcze kilka tygodni temu, kiedy Los Ches byli na 15. miejscu w lidze, a w Pucharze Króla mieli wielkie problemy z wyeliminowaniem trzecioligowego Ebro. Teraz obie ekipy liczą na awans do finału tych rozgrywek, w międzyczasie biorąc udział w meczu w ramach jednej z najciekawszych rywalizacji w historii Primera División.

Obie ekipy mierzyły się ze sobą w oficjalnych rozgrywkach aż 220 razy. Bilans to 106 zwycięstw FC Barcelony, 58 Valencii i 56 remisów przy bilansie bramkowym 425-327 na korzyść Blaugrany. W ciągu ostatnich 28 spotkań między obiema drużynami Valencia wygrała co prawda jedynie dwukrotnie – w obu przypadkach na Camp Nou – przy dziewięciu remisach i 17 porażkach, jednak wiele z tych spotkań było bardzo wyrównanych i ciekawych.

„Nietoperze” w ramach inspiracji mogą wrócić pamięcią do meczu z 17 kwietnia 2016 roku, kiedy Leo Messi zdobył swoją 500. bramkę w karierze. To trafienie nie pomogło jednak „Dumie Katalonii”, która przegrała na Camp Nou 1:2 po samobójczym trafieniu Ivana Rakiticia oraz bramce Santiego Miny po pięknej akcji zespołowej.


Z lotu Nietoperza

Na pytania odpowiedział Krystian Porębski.

Przyznaj, w 90. minucie spodziewałeś się takiego zakończenia meczu z Getafe? Jakie masz obserwacje tak pod kątem zespołu, jak i poszczególnych piłkarzy?

Przyznam szczerze, że... się nie spodziewałem. Niestety nasza telewizja nie transmituje Copa del Rey, więc oglądałem to spotkanie na kiepskiej jakości streamie. Akurat w końcówce musiało transmisję strasznie zrywać i nie do końca wiedziałem co się dzieje, aż stało się to...

Świetny popis Kangina, pokazał, że podobnie jak Ferran zasługuje już na ważną rolę w drużynie. Rodrigo i Parejo zrobili swoje, wreszcie są w formie. Drużynie brakowało impulsu, teraz powinno być lepiej. Nie wiem czy osiągniemy cele na ten sezon, ale możemy chyba powiedzieć, że wyszliśmy wreszcie z dołka.

Pablo Machín po porażce swojej drużyny z Barceloną 6:1 stwierdził, że uderzyło go to, że Valencia świętowała awans do półfinału wraz z kibicami, jakby wygrali cały Puchar Króla. Jak się do tego ustosunkujesz?

Myślę, że Pablo Machin jest na dobrej drodze, aby zostać wielkim trenerem, ale niestety mentalnie się nie popisuje. To już któraś jego wypowiedź kiedy się zwyczajnie ośmiesza. Wiem, że Marcelino też potrafi coś czasami palnąć, ale niestety, z całym szacunkiem do byłego trenera Girony, teraz inteligencją się nie popisał. Po pierwsze nie rozumiem dlaczego podejmował ten temat, swoje zdanie w takim momencie powinien zachować dla siebie. Jeżeli nie rozumie skąd taka radość kibiców i zawodników, to trudno – kiedyś to do niego dotrze. Nie przeżył jeszcze kryzysu podczas swojej krótkiej kariery w LaLiga, ale jak już mu się noga powinie, myślę że najdzie go pewna refleksja.

A propos blamażu Sevilli z Blaugraną: oglądałeś to spotkanie? Można coś z niego wyciągnąć pod kątem meczu Valencii z „Dumą Katalonii”?

Nie sądzę, to była przede wszystkim porażka Sevilli. Valencia to zupełnie inna drużyna. Oczywiście, Blaugrana jest w formie i jest faworytem tego spotkania. Wiemy jednak jakie są mecze tych dwóch drużyn, a przed Barceloną bardzo trudne spotkania. Valverde będzie musiał kombinować. Mamy szanse w tym spotkaniu, ale tylko wtedy, jeżeli będziemy skoncentrowani na 100% przez 90 minut. Jeżeli damy sobie sprzedać gonga na dzień dobry, jak w spotkaniu z Getafe, to nie mamy nawet o czym marzyć.

W półfinale Copa del Rey Blanquinegros zmierzą się z Betisem. Jak ocenisz losowanie? Czy Twoim zdaniem priorytetowe powinno być teraz właśnie CdR czy jednak część graczy powinna odpoczywać na ligę i nadchodzącą Ligę Europy?

Marcelino musi mądrze żonglować składem. Żadnych rozgrywek odpuścić nie można i szczerze mówiąc – póki co w CdR grali często rezerwowi. Z Betisem zagramy dwa spotkania i nie będzie to chyba aż tak ogromna różnica. Kilkanaście-kilkadziesiąt minut odpoczynku dla konkretnych zawodników się znajdzie. Całe szczęście ci, którzy grają najwięcej, raczej rzadko dają po sobie oznaki zmęczenia. Najważniejsze będzie to, aby w tym trudnym okresie uniknąć kontuzji.

Los Ches rzutem na taśmę przeprowadzili kilka ruchów transferowych. Uważasz, że zamiana Vezo na Roncaglię wzmocni skład? Czym byś ją wytłumaczył?

Dla mnie jest tylko jedno wytłumaczenie i leży bardziej po stronie Rúbena. Portugalczyk według mnie to materiał na bardzo solidnego obrońcę, który mógłby w przyszłości stanowić o sile defensywy Valencii. W mojej opinii również na prawej obronie spisuje się przyzwoicie, chociaż czasami rywal wkręci go w murawę. Nie jest tak zwrotny jak typowy boczny obrońca, ale już jako środkowy defensor trudno mu wiele zarzucić. Oczywiście, nie gra bo lepsi są Gabriel czy Garay, a Mouctar to niezła inwestycja w przyszłość, ale myślę, że w przyszłości może to się zmienić. Vezo kiedy grał prezentował się nieźle. Teraz potrzebuje regularności, którą odnajdzie w Levante. A Roncaglia? No cóż. Przychodzi z zespołu, który ma jedną z najgorszych defensyw w lidze. Nie mam nic do niego osobiście, ale mam nadzieję, że nie będziemy go zbyt często oglądać. To raczej zabezpieczenie na wypadek problemów z kontuzjami niż realne uzupełnienie składu. Vezo rozegrał kilkanaście spotkań w tym sezonie; nie sądzę, aby Facundo dobił do przynajmniej 10 – choć jeżeli ma grać dobrze, to chciałbym się mylić.

Nie Chicharito, nie Sergio León, a Rubén Sobrino został następcą Batshuayia. Co powiesz o tym zawodniku? Myślisz, że to dobry ruch klubu?

Gorszy od Basthuayia w Valencii nie będzie. To zupełnie inny typ piłkarza, bardziej angażujący się w poczynania drużyny, mniej destrukcyjny, nie będzie mu przeszkadzało siedzenie na ławce. Ma niezłe uderzenie z dystansu. Jest jednak napastnikiem i powinien częściej strzelać. Co zabawne, w Alavés strzelił 12 bramek, z czego aż 3 przeciwko... Valencii. Większość z nich jest pewnie niepamiętana przez kibiców, ale około rok temu trafił do naszej bramki z około 30 metrów... Jeżeli nie było nas stać na nikogo lepszego – a umówmy się, kwota transferowa była bardzo niska, to nie powinniśmy narzekać. Spodziewałem się jednak czegoś lepszego.

W czterech ostatnich meczach Rodrigo ustrzelił pięć trafień. Myślisz, że to będzie jego powrót do gry z zeszłego sezonu i inni kluczowi zawodnicy wkrótce do niego dołączą? Wcześniej świetną formę złapał choćby Dani Parejo.

Nie wiem czy Rodrigo jest w stanie regularnie notować takie liczby jak w tamtym sezonie, ale uważam, że to zawodnik, który może mieć bardzo dobry wpływ na grę zespołu. Po poprzedniej kampanii wielu widziało w nim supersnajpera, faceta który zaraz dobije do czołówki napastników. Ale on taki nie jest. Zanim ponownie zaczął strzelać, coś w nim zaskoczyło i bardzo fajnie prezentował się na skrzydle. Jest szybki, zwinny, dobrze drybluje, posiada inteligencję boiskową, jest zawzięty, dysponuje dobrą techniką. Może być motorem napędowym, dawać sygnał do ataku drużynie. I mam nadzieję, że kimś takim będzie – wtedy piłka do siatki będzie wpadać, nawet jeśli to nie Rodrigo będzie jako ostatni dostawiać nogę.

Na koniec o Barcelonie. Pytanie może być w sumie tylko jedno – jak ich w ogóle powstrzymać?

Tak jak zwykle. Trzeba się zaryglować, przetrwać pierwszą połowę i w tym okresie spróbować zagrać z kontry. Jeżeli to się uda, w drugiej połowie mecz powinien się wyrównać. Tak było już wielokrotnie w starciach tych dwóch drużyn. Dlatego uważam, że ogromny wpływ na przebieg meczu będzie miało to, czy Valencia da się zaskoczyć w pierwszej połowie, czy będzie jednak zwarta i schowana za szczelną gardą. Nie spodziewam się, że wyjdziemy do tego meczu jak równy z równym i podejmiemy walkę. Pierwsza połowa to będzie raj dla kardiologów, więc radziłbym wziąć coś na uspokojenie.

Zimowe porządki

Obie ekipy były w styczniu wyjątkowo aktywne na rynku transferowym. Dla Barcelony było to wręcz jedno z najaktywniejszych zimowych okienek w historii: Barça wypożyczyła Jeisona Murillo właśnie z Valencii, a na pół roku z Sassuolo do klubu dołączył także Kevin-Prince Boateng. Ponadto kupiono Jeana-Claira Todibo, Emersona, który od razu trafił do Betisu, a także Frenkiego de Jonga, który od przyszłego sezonu zasili barwy katalońskiego klubu za 75 mln € plus 11 mln € zmiennych. Murillo i Boatenga należy traktować jako doraźne uzupełnienie kadry, która wciąż jest w grze o potrójną koronę. Z zespołu odszedł natomiast doskonale znany na Mestalla Munir (Sevilla) oraz wielokrotnie łączony z Blanquinegros Damián Suárez (Arsenal).

Podobnie zadziałano w klubie z Mestalla. Wypożyczony z Chelsea Michy Batshuayi, który zupełnie nie odnalazł się w Valencii, trafił do Crystal Palace. W jego miejsce do zespołu Marcelino trafił Rubén Sobrino z Alavés. Rúbena Vezo, wypożyczonego do końca sezonu 18/19 do Levante, na tej samej zasadzie zastąpił doświadczony Facundo Roncaglia z Celty. Z powodu wciąż niepewnego występu Ezequiela Garaya w meczu z FCB Roncaglia być może otrzyma szansę debiutu już dziś. Dodatkowo Los Ches przeprowadzili dwa transfery z myślą o przyszłości: Manu Vallejo (Cádiz) i Jorge Sáenz (Tenerife) dołączą do zespołu od przyszłego sezonu.

Mierzyć siły na zamiary

FC Barcelona i Valencia CF poznały w ten piątek swoich rywali w półfinale Pucharu Króla. Drużynę Ernesto Valverde, byłego szkoleniowca „Nietoperzy”, czeka El Clásico przeciwko Realowi Madryt, Valencia stanie z kolei do walki o finał z Betisem. Marcelino zasygnalizował, że w jego zespole nie należy spodziewać się zbyt wielu rotacji w ciągu najbliższych dwóch spotkań, w podobnym tonie wypowiadał się też Valverde, mimo że w klubie z Katalonii do rywalizacji z Królewskimi podchodzi się zawsze w sposób szczególny. W związku z tym dziś możemy spodziewać się dwóch jedenastek zbliżonych do najlepszych, jakie do dyspozycji mają obecnie obaj trenerzy.

Ostatnie spotkania między obiema ekipami zwiastują nam mecz na wysokim poziomie i intensywności. Czy uda się jednak złapać tak Valverde, jak i Marcelino wszystkie sroki za ogon? Wielki test już dziś: Blaugrana za wszelką cenę chce utrzymać przewagę nad Atleti w ligowej tabeli, z kolei Los Ches zwęszyli szansę wskoczenia na miejsca premiowane grą w Lidze Europy, a kto wie – może i top 4?

W środowisku walenckim ciężko byłoby zapewne znaleźć kibica, który dziś oczekuje zwycięstwa nad Barceloną. To jednak wtedy pisane są najpiękniejsze historie, a w dodatku drużyna Garcíi Torala jest uskrzydlona niezwykłym powrotem w meczu z Getafe i awansem po dwóch golach w doliczonym czasie gry.

Myślę, że jest wielka szansa, że ten, kogo ten mecz ominie będzie później tego żałować. To jedna z wizytówek LaLiga. Oby tym razem była to wizytówka w standardowych, biało-czarnych barwach.

Przewidywane składy

Poniżej składy, jakie według Superdeporte już o 18:30 wybiegną na murawę Camp Nou. W Barcelonie zabraknie Sergio Busquetsa, Ousmane’a Dembélé, Samuela Umtitiego, Jaspera Cillessena, Rafinhi oraz Jeana-Claira Todibo. Marcelino będzie musiał z kolei poradzić sobie bez José Gayi, Gonçalo Guedesa, Mouctara Diakhaby’ego oraz Rubéna Sobrino.

Ostatni mecz z Barceloną:
Kolejny remis w sezonie

Przypominamy o tegorocznej edycji naszego Forumowego Typera, którego nagrody w bieżącym sezonie ufunduje użytkownik naszej strony, Maciek_1985.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (0)

KOMENTARZE




Nie ma żadnych komentarzy.