VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Juventus vs. Valencia — zapowiedź

Michał Kosim | Krystian Porębski, 27.11.2018; 17:36

Wóz albo przewóz

Klasykiem jest już stwierdzenie wielu trenerów – w tym Marcelino – mające utrzymać maksymalny poziom koncentracji i motywacji w grupie: „ten mecz to finał”. W przypadku Valencii mówimy dziś jednak o grande finale z krwi i kości; pierwszym meczu o wszystko albo nic: o ile United nie straci u siebie punktów z Young Boys w rozgrywanym równocześnie spotkaniu, Los Ches muszą wygrać na Allianz Stadium z faworytem całych rozgrywek. Oto esencja Ligi Mistrzów.

„Rozpraszanie się jakimikolwiek rzeczami, które nie są zależne od nas do niczego nas nie zaprowadzi” – słusznie zauważył Marcelino García Toral podczas przedmeczowej konferencji prasowej, odnosząc się do meczu ekipy Mourinho z YB. „Myślę, że powinniśmy zagrać na wyższym poziomie niż zaprezentował tu Manchester United, by wygrać” – dodał, odnosząc się do szokującego zwycięstwa Red Devils nad „Starą Damą” (1:2), które skomplikowało życie Valencii. Juve – mistrzowie w dowożeniu jednobramkowych zwycięstw do końca meczu, zazwyczaj sprawiający przy tym wrażenie całkowitej nad nim kontroli – poczuło się zbyt pewnie i zlekceważyło Manchester. Angielską ekipę do życia strzałem z rzutu wolnego w 86. minucie przywrócił ex-„Nietoperz”, Juan Mata, natomiast w 90. minucie po zamieszaniu w polu karnym do własnej siatki trafił Leonardo Bonucci. Sympatycy Los Ches przeżyli drogę z nieba do piekła, zgotowanego w kotle ostatnich minut tego meczu. W kotle „Czerwonych Diabłów”.

Łyżka dziegciu w beczce miodu

„Wyciągniemy wnioski” – zapewniał Juan Cuadrado. Dla Valencii największym problemem zdaje się być właśnie fakt, że ktoś dopiero co zdobył obiekt Bianconerich i w dodatku stało się to w takich okolicznościach. Zawsze łatwiej jest dokonać takiej sztuki po raz pierwszy niż powtórzyć to już w następnej grupowej kolejce. Tym bardziej, że Juventus nie pokazuje oznak zadyszki: w lidze zdobył 37 na 39 możliwych punktów, co jest najlepszym wynikiem osiągniętym po 13 kolejkach w historii Serie A. Podopieczni Maxa Allegrego mają komfortowe, ośmiopunktowe prowadzenie nad Napoli, co również jest rekordem, a dokładniej mówiąc wyrównaniem rekordowej przewagi na tym etapie rozgrywek ligi włoskiej (taką samą miała Roma nad Juve w sezonie 2000/2001).

Kolejne rekordy bije też Cristiano Ronaldo. Portugalczyk został najszybszym strzelcem 10 goli dla Juventusu w historii, potrzebując do tego zaledwie 16 spotkań. Swoim trafieniem w meczu ze S.P.A.L. (2:0) wyrównał on także wynik Pietro Anastasiego sprzed 50 lat, kiedy ten zaliczył dziewięć trafień w 13 pierwszych meczach. Przez pół wieku nikt w Juventusie nie był w stanie tego powtórzyć, ale CR7 żyje i oddycha takimi wyzwaniami.

Strzelec 15 goli w 19 meczach przeciwko Valencii jest w bardzo wysokiej formie i na pewno chce zatrzeć złe wrażenie po czerwonej kartce w pierwszym meczu na Mestalla, jednak Juve ma kim straszyć i ograniczenie swobody jednego gracza, choćby tak wybitnego, może nie wystarczyć do zneutralizowania siły ofensywnej. Zwłaszcza, że ta zaczyna się już w defensywie, gdzie gra stary dobry znajomy, który opuszczał Estadio Mestalla ze łzami w oczach...

Z lotu Nietoperza

Na pytania odpowiedział Krystian Porębski.

Jak to Twoim zdaniem było w ten weekend: Rayo tak słabe czy Valencia wreszcie tak dobra?

Rayo jest słabe i o tym już rozmawialiśmy. Jednak ekipa chcąca coś znaczyć w lidze, większość spotkań gra z zespołami zwyczajnie słabszymi. Na początek wystarczy, że regularnie będziemy wygrywać z ekipami spoza top 10. Będzie się wtedy z czego cieszyć. Za dużo już z takimi drużynami potraciliśmy punktów. Sama gra nie była najgorsza, no i wreszcie mamy skuteczność. A strzela nie tylko Mina. Trafienie dołożył Gameiro, nieźle zagrał Rodrigo, który asystuje i napędza akcje. Jestem zadowolony.

Wyniki są coraz lepsze, ale czy widzisz progres stricte w grze Los Ches? Jeśli tak – na jakim polu? Czego wciąż brakuje?

Tak naprawdę gra od początku nie była wcale taka zła. Oczywiście, były mecze, na które nie dało się patrzeć. Ale od pewnego momentu było coraz lepiej. Trudno mi powiedzieć, czy wobec tego faktycznie optycznie mamy aż taki progres. Jednak to nad czym musieliśmy popracować, było zdecydowanie pod bramką: skuteczność. To była nasza największa bolączka, bo problemów ze stwarzaniem sobie sytuacji wielkich nie mieliśmy. Więc progres jest, choć niekoniecznie w aspekcie wizualnym.

Santi Mina z kolejnym, trzecim już dubletem w tym sezonie; Rodrigo z dwiema asystami. Uważasz, że Marcelino powinien postawić na ten sam duet w ataku czy przeciwko „Starej Damie” przyda się doświadczenie Batshuayia i/lub Gameiro w europejskich pucharach?

Bathsuayia to akurat zostawiłbym na ławce. Belg jest zdecydowanie najgorzej dysponowany ze wszystkich napastników. Oczywiście, przynajmniej do stycznia powinien jakieś tam szanse otrzymywać, ale, szczerze mówiąc, utraciłem już wiarę w to, że wreszcie odpali. Naprawdę o wiele więcej argumentów daje nam nawet krytykowany Kevin Gameiro. Mam wrażenie, że Francuz szybko zasymilował się z drużyną. Gra zespołu nie cierpi na tym, że Kevin jest na boisku, często wręcz były zawodnik Atlético wprowadza dużo płynności. Dlatego jeśli Mina bądź Rodrigo potrzebują odpoczynku, zastąpiłbym jednego z nich Gameiro.

Na kogo postawiłbyś w środku obrony pod nieobecność Garaya?

Diakhaby i Paulista. Murillo jest chyba na wylocie. To w zasadzie prawie pewne. Jeśli Marcelino nie wierzy w jego przydatność, nie ma co eksperymentować. Już więcej ufności trenera do zawodnika jest w przypadku Rúbena Vezo. Zawodnik jest cały czas w zespole, czasami się pokaże. Taką miał spełniać rolę. Murillo miał być jednym z liderów defensywy, ale w tym sezonie się niestety wysypał. Lepiej więc postawić na tych, na których możemy bardziej liczyć – czy teraz (jak Gabriel), czy w przyszłości (Diakhaby).

Wiele wskazuje na to, że „Nietoperze” będą zmuszone wygrać i z Juve, i z Manchesterem United, by awansować do 1/8 finału LM. Wierzysz w to, czy raczej nastawiasz się na Ligę Europy?

Wiara i obiektywne podejście do sprawy to dwie różne kwestie. Więc tak, wierzę w to, że Valencia może to zrobić. Tych zawodników na to stać. Z drugiej strony, Juve i Manchester United nie są nie do powstrzymania. Więc jest to możliwe. Ale gdybym w tym miejscu zaczął twierdzić, że to bardzo prawdopodobne, zwyczajnie bym skłamał. To bardzo trudna przeprawa. Przede wszystkim trzeba się skupić na lidze i na grze przynajmniej w Lidze Europy na wiosnę. Jak się uda jednak wygrać z dwoma wielkimi firmami, to będzie to coś „ekstra” na osłodę bardzo trudnej jesieni.

Co zrobić, by wywieźć trzy punkty z tak trudnego terenu i gdzie szukać luk w zespole Juve?

Na pewno zagrać lepiej niż w pierwszym spotkaniu. Jakim rywalem jest Juventus, widzieliśmy to już wtedy. Grali w dziesiątkę przez dużą część meczu, co jednak nie zmieniło niczego w odbiorze spotkania. Zostaliśmy zdominowani, mimo przewagi liczebnej. Trzeba zagrać przytomnie, skoncentrować się. Każdy błąd w ustawieniu może być wykorzystany przeciwko nam. Dlatego najważniejsza będzie postawa w obronie, to jak zawodnicy będą ze sobą współpracować, asekurować się oraz to, jak dysponowany będzie nasz bramkarz. Innej drogi nie ma. Zapewne stworzymy sobie kilka sytuacji i jeśli chcemy wygrać, w odróżnieniu od dotychczasowych spotkań, musimy wykazać się zabójczą skutecznością. Szukanie luk w Juventusie? Jedyne na co można się nastawić to na kontry, atak skrzydłem po tym, jak zawodnicy z bocznych sektorów zdecydują się na wyjście do ofensywy. Oczywiście, to też ludzie i popełniają błędy, ale robią to niezwykle rzadko i na to trzeba się dzisiaj nastawić.

Nostalgicznie

Wracając do wątku starego dobrego znajomego: mowa rzecz jasna o João Cancelo, sprzedanego latem do Juventusu za 40,4 mln €. „Oglądam mecze Valencii, kiedy tylko mogę” – stwierdził na konferencji, ciepło wspominając przy okazji trzy lata spędzone na Estadio Mestalla. 24-latek zrobił w ciągu ostatnich miesięcy bardzo duży progres i pojawia się coraz więcej głosów mówiących o tym, że jest idealnym następcą Daniego Alvesa w drużynie „Starej Damy”, jednak zachwyty w rozmowie z Tuttosport nieco tonował kapitan zespołu, Giorgio Chiellini: „Cancelo? Widziałem, że trener kazał mu wracać przy okazji kilku defensywnych zadań, które wykonał, ale mocno nad tym pracuje i szybko się tego nauczy. [...] Wiemy, że daje nam tak dużo z przodu, że wybaczamy mu odrobinę zapominalstwa...”.

Powrót na stare śmieci zaliczy z kolei Neto. W ciągu dwóch lat rozegrał on dla Juve zaledwie 22 mecze, a transfer do drużyny Marcelino pozwolił mu wyjść z cienia Gianluigiego Buffona. „Przez dwa lata nie byłem szczęśliwy, chciałem to zmienić i cieszę się z wyboru, który podjąłem” – szczerze wyznał Brazylijczyk, który podejdzie do tego spotkania w wysokiej formie. Zresztą jak cała defensywa Valencii, która od czasu pierwszego starcia z ekipą Bianconerich rozegrała 13 spotkań, tracąc w nich zaledwie siedem goli. Dziś w zespole gości zabraknie jednak Ezequiela Garaya, który – swoją drogą – był w kręgu zainteresowań drużyny z Turynu latem 2017 roku.

Przewidywane składy

Poniżej jedenastki, jakie zdaniem Superdeporte wybiegną od pierwszej minuty na mecz Juventus-Valencia.



Mission Impossible

Valencia ma przed sobą nieprawdopodobnie trudne zadanie i wszyscy kibice Valencii muszą mieć tego świadomość. Ale czy nie właśnie w takich okolicznościach piłka nożna pisze najpiękniejsze historie? Już z okazji pierwszego meczu pisałem o tym, że Valencia została założona w Barze Torino i naprawdę wierzę, chcę wierzyć, że w sezonie stulecia klubu może być to nie tylko zbieg okoliczności, ale pewien znak. Jak bowiem mawia Massimiliano Allegri: „Prawdziwa Liga Mistrzów zaczyna się w marcu”. Awans do fazy pucharowej oznaczałby świętowanie go właśnie w miesiącu, w którym Valencia CF będzie mieć sto lat. Wzniosłoby to celebracje w mieście na zupełnie inny poziom i z racji na swoją historię klub na to zasłużył. Trzeba to jednak potwierdzić na boisku.

Jeśli w rozgrywkach 18/19 był jakikolwiek moment dobry na to, by podjąć Juventus to ma on miejsce tu i teraz. Tu i teraz.

Wóz albo przewóz.

Ostatni mecz z Juventusem:
Falstart w Lidze Mistrzów

Przypominamy o tegorocznej edycji naszego Forumowego Typera, którego nagrody w bieżącym sezonie ufunduje użytkownik naszej strony, Maciek_1985.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (4)

KOMENTARZE




1. Rokoldo27.11.2018; 19:17
Murillo jest aż tak rzadki, że w pierwszym wychodzi Diakhaby? :/
Jaki skład byłby nie był, liczę na niespodziankę i nasze 3pkt. Długo czekałem na taki mecz! AMUNT!
2. Mico27.11.2018; 19:32
MicoMurillo w ogóle nie gra w tym sezonie, więc wystawianie go na taki mecz w pierwszym składzie to byłby strzał w kolano.

3. Rokoldo27.11.2018; 20:20
W takim razie chciałbym zreformować moje pytanie; Murillo jest aż tak rzadki, że w ogóle nie gra w tym sezonie?
4. Mico27.11.2018; 21:02
MicoO to musisz zapytać Marcela ;)