VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

CD Ebro vs. Valencia — zapowiedź

Michał Kosim | Krystian Porębski, 30.10.2018; 17:39

Odzyskać radość z gry

Śmiem twierdzić, że Valencia nie będzie miała w tym sezonie lepszej okazji do szybkiego, łatwego i przyjemnego spotkania aniżeli w dwumeczu z trzecioligowym CD Ebro. Zablokowana ofensywa może mieć znakomitą okazję ku rozwiązaniu worka z bramkami i – w co aż ciężko uwierzyć – strzeleniu więcej niż jednej bramki po raz pierwszy w sezonie 18/19.

O dzisiejszych rywalach Los Ches zapewne niewiele wiedzą fani Blanquinegros, za to rozpracowanie Ebro w klubie nie powinno być już tak wielkim wyzwaniem. Wystarczy zasięgnąć rady Miguela Graua, trenera VCF Mestalli, która rywalizuje z CD Ebro w III grupie Segunda División B (lub Pablo Longorii, który podczas pretemporady zobaczył skład drugoligowego szwajcarskiego Lausanne i znał wszystkich zawodników... chyba generalnie znając wszystkich piłkarzy grających choć półprofesjonalnie w piłkę). Właśnie od starcia z przeciwnikiem Valencii w 1/16 finału Copa del Rey sezon rozpoczęły rezerwy, wygrywając to spotkanie 2:0 po samobójczym trafieniu Luki Ferrone oraz golu Álexa Blanco.

Blanco – wraz z Kanginem, Račiciem oraz Guillamónem – otrzymał powołanie na dzisiejszy mecz i wielce prawdopodobne, że w nim wystąpi. Niewykluczone zresztą, że zagra cała czwórka, bowiem zabraknie wielu zawodników pierwszej drużyny (co oznaczałoby dla nich wszystkich oficjalny debiut w Valencii). W tym Daniego Parejo, bez którego Valencia będzie musiała poradzić sobie przez trzy-cztery najbliższe tygodnie. Spora część fanów oczekiwała od Marcelino posadzenia go na ławce z racji na słabą formę, a o to, czy trener wyobraża sobie bez niego pierwszy skład pytano na konferencji prasowej po ostatnim spotkaniu z Athletikiem, zremisowanym 0:0. Gdyby wierzyć w skuteczność laleczek voodoo, ktoś musiał wbijać mu szpilki nie tylko w internecie.

Do nieobecności Parejo nikt nie jest przyzwyczajony, bowiem regularnie rozgrywa najwięcej minut w zespole i może poszczycić się niesamowitym zdrowiem. Dość powiedzieć, że tylko raz w karierze, w sezonie 12/13, wypadł przez uraz na czas tak długi, jak ten przewidywany przez hiszpańską prasę. Będzie to więc pierwszy i najłatwiejszy z kilku testów gry bez kapitana w najbliższym czasie, wręcz rozgrzewka przed spotkaniami znacznie większej wagi. Jak Valencia poradzi sobie bez kapitana i przede wszystkim: czy zacznie strzelać?

Z lotu Nietoperza

Na pytania odpowiedział Krystian Porębski

Spotkanie dwóch najczęściej remisujących ekip w ligach top 5 zakończyło się, ku niewątpliwemu zaskoczeniu absolutnie wszystkich, podziałem punktów. Marcelino stwierdził po tym meczu, że Valencia zasługiwała na zwycięstwo z Athletikiem. Zgadzasz się z tym?

Jeśli popatrzymy w statystykę strzałów celnych, to pozostaje się tylko zaśmiać. Obie ekipy strzelały jak kulą w płot. Oczywiście, z trenerem Marcelino można się zgodzić, jeśli się uprzemy. „Nietoperze” mieli lepsze chwile, ale to już takie doszukiwanie się czegokolwiek. Ogólnie to był mecz fatalny dla obu stron. Gdyby zakryć twarze i podmienić koszulki, nie wierzę, że ktokolwiek stwierdziłby iż ogląda spotkanie LaLiga. Słabe widowisko, słaba gra obu drużyn. Jeśli Valencia wygrałaby w tym meczu, to w zasadzie cieszyłyby tylko trzy punkty, na pewno nie postawa zawodników na boisku.

Zazwyczaj widuję trzy podejścia: jedno mówi o tym, że potrzebna jest zmiana taktyki, żeby cokolwiek ruszyło, w myśl drugiego trener Los Ches musi teraz transmitować zespołowi wiarę w ustawienie 4-4-2 i samych zawodników, natomiast trzecim jest terapia wstrząsowa i uderzenie pięścią w stół na jednej z konferencji. Jak oceniasz obecną metodologię Marcelino, jest słuszna?

Jak się w poprzednich latach kończyło walenie w stół, mamy w pamięci bardzo dobrze. Od Koemana, przez Nuno aż do Prandellego. Nie przypominam sobie w ostatnich latach skutecznego zabiegu tego typu, dlatego nawet bym nie próbował. Taktyka 4-4-2 działała w tamtym sezonie; w tym, jak już rozmawialiśmy – jest gorzej, bo inaczej grają z nami rywale. Gdzie jest recepta? Musimy się odblokować. Napastnicy muszą zacząć strzelać. Żadne 4-3-3 czy inne 3-5-8 nie zmieni tego, że nie trafiamy nawet w bramkę, a jeśli już, to prosto w bramkarza. Obrona mogłaby grać ciut lepiej, Neto być może mógłby wyłapać jedną czy dwie piłki więcej, na pewno pomoc mogłaby więcej wykreować, ale największy problem tkwi w ofensywie. Miał być ogień, zostały zgliszcza. Mocno zawierzyliśmy w Batshuayia, miał być gwarancją 20 goli w sezonie, a póki co wygląda gorzej niż Pabón i Postiga.

Wielu kibiców domagało się posadzenia na ławce Parejo – nawet o tym niedawno rozmawialiśmy. Teraz z przymusu zespół będzie musiał sobie bez niego radzić przez ok. trzy-cztery tygodnie. Jak wyglądałaby Twoja najlepsza linia pomocy w takiej sytuacji?

Na pewno szkoda, że kapitan jest kontuzjowany, niewątpliwie nawet na ławce by się przydał. Na pewno w rolę Parejo musi wskoczyć Soler. To jest moment, żeby dać szansę na skrzydle komuś innemu, w zupełnie odmiennym stylu gry. Ferrán, Kangin, być może ktoś inny. Czemu nie? Gorzej nie będzie. Pomysły z Wassem i Solerem na boku nie do końca napędzają ataki Valencii. Były dobre momenty, ale więcej chyba z tego szkody niż pożytku w tym konkretnym momencie obecnego sezonu. Potrzeba nam ognia i kto wie, być może któryś z młodych to zapewni. Oczywiście, Ferrán póki co nie błysnął za bardzo w obecnych rozgrywkach, ale w jego talent raczej nikt nie wątpi. Kto obok Solera? Kondogbia. Tylko skończmy na jakiś czas z fałszywymi skrzydłowymi. Wolę zobaczyć lewą stronę pokroju Lato-Gayà niż abyśmy „męczyli bułę” Coquelinem, który próbuje ile sił, ale nie może. W środku jest przydatny, podobnie jak Soler i Wass, na boku jednak dajmy zawodników szybkich. Tego nam brakuje. Dynamiki. Jeśli już stwarzamy zagrożenie, to tylko dzięki Gayi. To powinno dawać do myślenia.

Gdybyś miał teraz zmienić formację zespołu to na jaką i dlaczego?

Ja jestem fanem 4-2-3-1. Po pierwsze, przypomina stare czasy, kiedy Valencia radziła sobie najlepiej i grała jak z nut. Po drugie, to bardzo wyważona formacja, pozwala na dużą elastyczność, można zagrać bardziej bezpośrednio, można wolniej budować atak pozycyjny, włączając więcej piłkarzy do rozegrania i próbować większej ilości strzałów. Skoro napastnicy dają ciała, to grajmy jednym, pozwólmy na więcej innym. Szczerze mówiąc grając dwójką Rodrigo-Batshuayi/Gameiro marnujemy jedno miejsce w składzie. Jeśli trzymać się 4-4-2, spróbowałbym obok Rodrigo postawić najzwyczajniej kogoś z innych formacji. Kto wie, może taki manewr by wypalił, a Belgowi i Francuzowi dałoby do myślenia. Oczywiście, nie żebym gloryfikował Rodrigo – jego gra to również skandal w biały dzień i zjazd jakiego chyba nikt się nie spodziewał.

Obaj jesteśmy wielkimi sympatykami hiszpańskiej piłki, ale jeśli o mnie chodzi to nie mam bladego pojęcia jakim zespołem jest Ebro, poza tym, że grają w bardzo defensywnym ustawieniu. Myślisz, że może okazać się to pułapką dla Valencii, która ma problemy ze strzelaniem?

Zdarzyło mi się grać w Football Managerze zespołem UD Altea, to ekipa z Comunidad Valenciana, która zaledwie jeden sezon grała w Tercera División. Znam pomniejsze ekipy w Hiszpanii, czasami nawet powiem kto tam ciekawy grał, ale z Ebro kojarzy mi się tylko rzeka.

Zawodnicy w zespole naszego rywala są w większości anonimowi. Kojarzę Javiego Cabezasa jeszcze z Córdoby, widziałem go raz czy dwa w akcji. Groźny może być również doświadczony David Mainz, niegdyś jeden z czołowych piłkarzy Eibaru – choć, podobnie jak Cabezas, nie zaliczył nawet debiutu w LaLiga. Paradoksalnie najwięcej nerwów może nam napsuć... wychowanek Valencii. Salva de la Cruz. Całkiem nieźle radzi sobie w tym sezonie Segunda B. Ma już cztery czyste konta, ale ten wyczyn nie udał mu się w przegranym starciu z... Mestalletą. Nasza młodzież wygrała wtedy 2:0. Przegrana z takim rywalem byłaby więc skandalem i nie ma co się rozpisywać nad tym, czym nas mogą zaskoczyć. Jeśli przegramy to się skompromitujemy. W tym spotkaniu można jednak wiele ugrać. Kto wie, co takie trafienie dla jednego z napastników może znaczyć. Liczę na przynajmniej trzy gole dla Valencii, ale wiem też, że w obecnej formie wszystko się może zdarzyć.

Uważasz, że ewentualne strzelenie większej ilości bramek, mimo klasy rywala, pomogłoby odblokować napastników i przełożyłoby się na skuteczność w LaLiga oraz Lidze Mistrzów?

Zastanawiam się czy w Lidze Mistrzów nie mamy już pozamiatane. Najważniejsze, żeby zająć to trzecie miejsce premiowane „degradacją” do Ligi Europy i poprawić sytuację w lidze. Dwie-trzy wygrane i z sytuacji fatalnej znowu będziemy mieli uśmiechy na twarzach. Także tak, zakończymy sucharem. Jak śpiewał Andrzej Piaseczny – szczęście jest blisko, na wyciągnięcie ręki. Chrońmy się przed głupawką – wczoraj zwolniono Lopeteguiego, którego ekipa traci siedem punktów do Barcelony. W tamtym sezonie po 10. kolejkach Real tracił osiem i w sumie było spoko. Mam nadzieję, że zarząd Valencii nie da się zwariować, a podczas jutrzejszej konferencji Mateu Alemany wyciągnie gaśnice i ostudzi nastroje w prasie i głównie wśród kibiców. Poza tym, że nieco odjechała nam Sevilla, nie stało się do tej pory nic strasznego. Zawsze brakuje tej jednej bramki... więc może dajmy to naprawić Marcelino.

Ostatecznie odpowiadając na to pytanie – tak, strzelanina na bezbronnym rywalu może pomóc. Podnieść morale i wlać trochę optymizmu do szatni.

Przewidywane składy

Gospodarze dzisiejszego meczu według Superdeporte wyjdą w ustawieniu 4-4-2.

Marcelino na tym etapie Pucharu Króla postanowił dać szansę wielu zawodnikom, których na co dzień nie widujemy wcale lub widujemy bardzo rzadko.

Ostatni mecz z CD Ebro:
brak

Przypominamy o tegorocznej edycji naszego Forumowego Typera, którego nagrody w bieżącym sezonie funduje użytkownik naszej strony, Maciek_1985.

Kategoria: Mecze | własne | https://twitter.com/CD_Ebro skomentuj Skomentuj (0)

KOMENTARZE




Nie ma żadnych komentarzy.