VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Villarreal vs. Valencia — zapowiedź

Michał Kosim, 05.05.2018; 16:15

Derby o Europę

Dokładnie dziś, 5 maja, mijają dwa lata od rewanżowego starcia Villarreal-Liverpool w półfinale Ligi Europy. Starcia przegranego przez „Żółtą Łódź Podwodną”, co skutkowało końcem marzeń o finale dla drużyny dowodzonej wtedy przez Marcelino. Był to jednak bardzo udany sezon, zwieńczony awansem do Ligi Mistrzów. Mimo wszystko, na tydzień przed dwumeczem kwalifikacyjnym z Monaco, Marcelino García Toral został zwolniony w niewyjaśnionych okolicznościach...

Tych, którzy chcieliby poznać lub przypomnieć sobie całe zajście odsyłam do tekstu Krystiana w zaprzyjaźnionym ¡Olé! Magazynie. Poza tym, co w nim znajdziecie istniała też teoria spiskowa, mówiąca o tym, że Marcelino w ostatniej kolejce sezonu celowo „wytrącił zespół z rytmu”, dając mu wolne od treningów na regenerację i wystawił „całkiem rezerwowy skład” przeciwko Sportingowi Gijón, którego prywatnie jest kibicem, by ten się utrzymał. To wszystko mimo tego, że w porównaniu z poprzednim meczem dokonał zaledwie trzech zmian w wyjściowej jedenastce: zagrali Víctor Ruiz, Trigueros i Nahuel, z czego pierwsza dwójka przez cały sezon odgrywała kluczowe role, natomiast podobne dni wolne otrzymywali w obecnym sezonie również piłkarze Valencii. Były trener Villarrealu miał jednak już zapewniony udział w przyszłorocznej Champions League, a Gijón walczył o życie, co w połączeniu z przedmeczową konferencją i (znacznie) późniejszym zwolnieniem trenera dopowiedziało całą historię. „Chciałbym, żeby Sporting się utrzymał” – powiedział, na swoje nieszczęście, Marcelino przed przegranym spotkaniem.

Wypowiedzi prezydenta „Łodzi”, Fernando Roiga, natychmiast były nadinterpretowane i dopasowane pod wcześniej powstałą narrację. „Nigdy nie powiedziałem, że zwolniłem go z powodu meczu w Gijón. [...] Powiedziałem jedynie, że pod koniec zeszłego i na początku tego sezonu wydarzyły się rzeczy, które mi się nie podobały. [...] Jestem przekonany, że nie było żadnego porozumienia (między Marcelino i Sportingiem Gijón – przyp. red.) czy czegokolwiek w tym stylu, bo gdybym miał co do tego choćby najmniejsze podejrzenia to zostałby zwolniony natychmiast”. Szczerze mówiąc: kto czekałby kwartał na pozbycie się trenera, nawet chcąc, by opadł kurz i sprawa przycichła, by ostatecznie zwolnić go na kilka dni przed dwumeczem z Monaco – ostatecznie przegranym – o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów?

Historia poszła jednak w świat i zapewne wielu kibiców Villarrealu po dziś dzień ma Marcelino za złe domniemane ustawianie sprawy spadku i awansu. Być może właśnie z tego powodu zazwyczaj spokojne i przyjacielskie derby Comunidad Valenciana zostały uznane za potencjalnie niebezpieczne przez komisję przeciwdziałania przemocy (La Comisión Permanente de la Comisión Estatal contra la Violencia). Kolejny powód jest oczywisty: Valencia walczy o Ligę Mistrzów, Villarreal – o Ligę Europy. Emocje będą zapewne wielkie, w czym pomoże grupa ok. aż 1100 kibiców Los Ches, którzy mają stawić się dziś na pięknym Estadio de la Cerámica.

Z lotu Nietoperza

Na pytania odpowiedział Krystian Porębski.

Co sądzisz o ostatnim meczu z Eibarem i odłożonym świętowaniu powrotu do LM? Nie obawiasz się, że w przypadku porażki z Villarrealem i zwycięstwa Betisu zespół Marcelino dozna paraliżu z powodu błyskawicznego roztrwonienia niemal całej kilkunastopunktowej przewagi na dwie kolejki przed końcem sezonu? Przedostatnia runda to znów wyjazd...

Niewątpliwie jakieś nerwy mogą się pojawiać. Betis jest na fali, Valencia niekoniecznie. Nie wierzę jednak, że Marcelino pozwoli roztrwonić taką przewagę. Valencia nawet kiedy nie gra najlepiej – może poza ostatnimi kolejkami – potrafi punktować. W derbach „Nietoperze” radzili sobie ostatnimi czasy bardzo dobrze i tak powinno być również tym razem. Jestem spokojny o Ligę Mistrzów.

Sądząc po doniesieniach prasy odnośnie obserwowanych przez Valencię piłkarzy – o których więcej za chwilę – Pablo Longoria w poszukiwaniu ciekawych alternatyw mocno przeczesuje dwa rynki: francuski i holenderski. Popierasz ten kierunek? Którą z mniej oczywistych lig Twoim zdaniem warto mieć na oku?

Celta pokazała, że kierunek skandynawski jest bardzo ciekawy i dobrze by było, aby Valencia zainteresowała się tym rynkiem. Natomiast co do Holandii nie jestem przekonany. Transfery z tego kraju raczej na Mestalla nie wypalały. Wolałbym, aby Longoria skupił się na tych rejonach, na których się najlepiej zna – przede wszystkim Serie A. Francja jest ciekawa i pełna talentów, pytanie tylko czy nie za droga.

Przechodząc do konkretów: z Eredivisie – poza Franem Solem i Manu Garcíą – pod lupą ma znajdować się Renato Tapia z Feyenoordu, natomiast z Ligue 1 mówi się o Boubakarym Soumaré z Lille oraz Alassane Pléi z OGC Nice. Jak zapatrujesz się na te nazwiska?

To wszystko są ciekawe opcje, ale do zaakceptowania tylko pod pewnymi warunkami: kwota nie może być wygórowana, a żaden z tych zawodników nie ma zastąpić nikogo kluczowego w zespole. W innym przypadku może zakończyć się katastrofą. Jestem ciekawy choćby Tapii, o którym mówi się już od dawna jako o największym talencie z Peru, ale nie jestem przekonany, że wymienieni wyżej to zawodnicy na już dla VCF.

Wspomniany Pléa ma być na ten moment, obok Iago Aspasa i Kévina Gameiro, jednym z kandydatów do wzmocnienia ataku „Nietoperzy”. Kto byłby Twoim faworytem? Myślisz, że ściągnięcie jednego z nich sugerowałoby, że z klubem pożegna się ktoś z trójki Rodrigo-Zaza-Mina, czy byłoby to zastępstwo za Vietto? W końcu nie wydaje się, by wymieniona trójka była tanimi opcjami.

Jeśli do zespołu trafi taki napastnik jak Gameiro czy Aspas, nie będę płakał po Zazie. Mam jednak nadzieję, że w klubie nie przekombinują i przede wszystkim będzie się liczyło zdanie Marcelino. Szczerze? Nie wierzę w wyciągnięcie napastnika z Celty. Spodziewam się bardziej kogoś za Vietto, większy transfer tylko w przypadku sprzedaży Zazy. Liczę na pozostanie Miny i Rodrigo. To zawodnicy, którzy przez wiele lat mogą stanowić o sile „Nietoperzy”.

Wokół pożegnania Marcelino z Villarrealem było wiele kontrowersji i znaków zapytania. Zakładając scenariusz, który mówił o tym, że powodem był m.in. brak porozumienia w kwestii wzmocnień przed Ligą Mistrzów: nie obawiasz się powtórki z rozrywki u nas?

Nie, absolutnie się tego nie obawiam. Marcelino nie jest trenerem, który miałby szybko zwijać manatki. Problemy były na linii Marcelino-Musacchio czy Marcelino-Roig. Transfery nie do końca były linią niezgody, choć to, co dzieje się teraz może temu zaprzeczać. Jestem przekonany, że Alemany nie dopuści do rozłamu.

Co prawda obaj nie wiemy jak zakończy się mecz Betisu z Athletikiem poprzedzający spotkanie Valencii, ale załóżmy, że podopieczni Setiéna zwyciężą. Co zrobić, jak grać i na co uważać, by zdobyć punkty na Estadio de la Cerámica i zagwarantować sobie Champions League już dziś?

Mecze z Villarrealem często rozgrywają się w głowach, a nie na boisku. Podopieczni Marcelino muszą być pewni swego, zdecydowani, realizować założenia trenera. Villarreal wielokrotnie już w tym sezonie udowodnił, że jest ekipą grającą chwiejnie, niepewnie, a w kluczowych spotkaniach potrafią zawodzić. Na dodatek Marcelino nadal doskonale zna tę ekipę, która stylu od jego odejścia wcale tak bardzo nie zmieniła.

Bacca vs. tridente

W ostatnim spotkaniu Valencii z Villarrealem o porażce „Nietoperzy” zadecydował właściwie jedyny błąd formacji defensywnej, kiedy Gabriel – były gracz „Żółtej Łodzi Podwodnej” – złamał linię spalonego. Gola zdobył Carlos Bacca, który wiosną wrócił do wysokiej dyspozycji. Kolumbijczyk zdobył sześć goli w czterech ostatnich meczach, w tym hat-tricka w ostatnim meczu z Celtą, wygranym przez dzisiejszych rywali Blanquinegros aż 4:1. Z drugiej strony mamy Valencię i imponujące trio Rodrigo-Zaza-Mina, które łącznie zdobyło już 40 goli w tym sezonie ligowym, jednak w sześciu kwietniowych spotkaniach Los Ches ustrzelili zaledwie pięć goli. Valencia stwarza sobie dużo okazji, ale po raz pierwszy w tym sezonie skuteczność na przestrzeni kilku spotkań pozostawia wiele do życzenia.

Przygotowania do gry w Europie

W obydwu ekipach wszyscy oczekują matematycznego zagwarantowania sobie udziału w przyszłorocznych europejskich pucharach, jednak planowanie kadry już trwa. Peter Lim kontynuuje swoje podróże, 1 maja goszcząc w stolicy Kataru u Nassera Al-Khelaifiego w sprawie transferu Guedesa, natomiast Villarreal ma być bardzo blisko skorzystania ze spadku Deportivo i ściągnięcia Sidneia, który w przeszłości znajdował się na celowniku Valencii. To zresztą nie pierwsza taka sytuacja: często zdarza się, że oba kluby obserwują tych samych graczy, co obecnie ma mieć miejsce choćby w przypadku Gerarda Moreno czy Giovanniego Simeone.

Powrót na stare śmieci

Jak stwierdził na konferencji poprzedzającej dzisiejsze derby Javier Calleja, obecny trener Villarrealu, Marcelino przede wszystkim powinien być zapamiętany i, co za tym idzie, dobrze przyjęty ze względu na to, czego dokonał z drużyną Submarino Amarillo. A dokonał wiele: przejął klub, gdy ten był w środku tabeli Segunda División, by dwa i pół roku później wprowadzić go na jego pierwszy w historii fotel lidera LaLiga. Jego ostatnim zwycięstwem na ławce trenerskiej Villarrealu był... mecz z Valencią, wygrany 2:0, kiedy Marcelino zapewnił „Łodziom” top 4. Dziś ponownie mecz Villarrealu z Valencią może zagwarantować mu udział w Lidze Mistrzów – tym razem stojąc jednak po drugiej stronie barykady.

I, jak zapowiada, powalczy o komplet punktów. Zemsta? „Spędziłem tam fantastyczny czas” – stwierdził wczoraj mister. Satysfakcja? Nie oszukujmy się: na pewno.

Ostatni mecz z Villarrealem:
Villarreal górą na Mestalla

Przypominamy o tegorocznej edycji Forumowego Typera. Nagrody fundują sklepy ISS-sport oraz Fanzone.pl oferujące m.in. oficjalne koszulki piłkarskie VCF.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (0)

KOMENTARZE




Nie ma żadnych komentarzy.