VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Valencia vs. Espanyol — zapowiedź

Michał Kosim | Krystian Porębski, 08.04.2018; 17:32

Dołożyć kolejną cegiełkę

Pisząc ten tekst nie mam jeszcze pojęcia, jakim wynikiem zakończą się derby Madrytu. Taką świadomość będą mieć za to piłkarze Los Ches, co może zadziałać tylko motywująco: pojawia się bowiem szansa przeskoczenia Realu lub istotnego zbliżenia do Atlético. A w najlepszym przypadku – zrobienia obydwu rzeczy naraz. O ile Valencia wygra z Espanyolem.

„Jeśli mierzą się ze sobą dwa zespoły, które są blisko nas w tabeli, remis jest najlepszy”. Ciężko odmówić Marcelino racjonalnego myślenia. W przypadku podziału punktów na Bernabéu, Valencia o punkt wyprzedzi Real, skracając dystans do Atléti do zaledwie trzech oczek na siedem kolejek przed końcem sezonu. Odpowiedź mistera na pytanie zadane podczas przedmeczowej konferencji to jasny sygnał. „Nietoperze” nie tylko nie zamierzają odpuszczać walki o podium, ale wciąż wierzą w olbrzymi sukces, jakim byłoby wicemistrzostwo kraju. W końcu – gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.

Z lotu Nietoperza

Na pytania odpowiedział Krystian Porębski.

Ferrán z nową umową i zawrotną klauzulą: 100 mln €. Wierzysz, że rzeczywiście 18-latek jest tak oddany Valencii, jak wskazuje na to wywiad przeprowadzony po przedłużeniu kontraktu i zostanie tu na lata?

Dla mnie to podobna sytuacja do tej z Carlosem Solerem. Nikt nie ma prawa podważać przywiązania do klubu jednego i drugiego. Tylko to też ma swoją cenę, pułap. Mamy niezwykle utalentowanych zawodników, jednych z najlepszych w swoich rocznikach czy na swoich pozycjach. Jeżeli drużyna seniorska prezentowałaby mizerny poziom i sezon w sezon walczyła o utrzymanie, bądź spadła do niższej klasy rozgrywkowej, to nawet mimo przywiązania ci zawodnicy zapewne w pewnym momencie pożegnaliby się z klubem. To całkowicie zrozumiałe. Teraz jednak mamy komfortową sytuację - nie dajemy powodów do wątpliwości naszym młodym piłkarzom, zwłaszcza tym z regionu. Dlatego oni bez większego zawahania mogą sobie pozwolić na odrzucenie ofert Barcelony, Realu, Liverpoolu i tym podobnych. Może jestem naiwny, ale wierzę w to, że Soler czy Torres, a może nawet Lato, mogą być kimś takim jak kiedyś Albelda i całą swoją karierę (może z krótkim wypożyczeniem – jak u Davida) spędzić w Valencii. Ale wiele będzie też zależało od tego, czy klub będzie prowadzony tak stabilnie jak ma to miejsce w tym momencie. Chciałbym zauważyć, że choćby Albiol czy Bernat to bez wątpienia Valencianiści z krwi i kości, trafili jednak na momenty, które wymusiły transfer na nich, bądź na klubie. Mam nadzieję, że nie będzie tak z Gayą, Solerem czy Torresem.

Valencia musi zdobyć 15 na 24 możliwe oczka, by wyrównać rekordowy pod względem punktów sezon 14/15, kiedy ekipa Nuno zgromadziła ich aż 77. Rozkład jazdy: Espanyol, Getafe, Eibar i Deportivo u siebie oraz Barcelona, Celta, Villarreal i Girona na wyjeździe. Myślisz, że się uda?

Może zabrzmieć to śmiesznie, ale w całej tej stawce najbardziej obawiałbym się ekipy z Katalonii. Tylko nie tej, której wszyscy się spodziewają. Girona to zespół zupełnie nieprzewidywalny, potrafiący sprawić psikusa każdemu i to tu możemy zaliczyć wpadkę. Poza tym Espanyol, Getafe i Eibar nie grają zbyt stabilnie, Deportivo walczy o utrzymanie, ale robi to bardzo nieporadnie. Villarreal przez cały sezon to sinusoida, na dodatek Marcelino wie jak ustawić zespół przeciwko tej drużynie. Pozostaje Celta, która z Sevillą pokazała na co ją stać i ma kapitalnego Iago Aspasa oraz Barcelona. Wbrew pozorom Blaugranie również możemy urwać punkty – a kto wie, może nawet wygrać. Valverde oczywiście na każdy mecz przygotowuje swoją ekipę tak samo, ale w ostatnim okresie widać już raczej pewność tryumfu ligowego. Cały ciężar emocjonalny przenosi się na puchary, więc analogicznie w lidze na urwanie punktów nasze szanse wzrastają. Jeżeli drużyna będzie grała tak konsekwentnie jak ostatnio, to możemy dobić nawet do granicy 80 punktów.

Valencia bije rekord, ale kończy na czwartym miejscu, czy zdobywa mniej niż 77 punkty, ale staje na podium LaLigi – który z tych scenariuszy byś wybrał?

O punktach wszyscy zapomną, miejsce będzie pamiętane. Zwłaszcza, że oznaczałoby pozycję nad jedną z madryckich drużyn. Zdecydowanie wolę miejsce na podium.

Alassane Pléa, Fabián Ruiz, Boubakary Soumaré, Raúl de Tomás... Podobają Ci się najnowsze nazwiska łączone z „Nietoperzami”?

Do Ruiza sam bym dopłacił. Pomoc z Parejo, Solerem i Ruizem byłaby w absolutnym topie ligowym, a pamiętajmy, że mamy jeszcze Kondogbię. Pytanie tylko czy radzący sobie świetnie Betis wypuści swój wielki talent i czy sam zawodnik będzie chciał opuszczać Benito Villamarín. Z de Tomasem jest ten problem, że mógłby mieć w umowie jakąś klauzulę odkupu, a w to chyba nie powinniśmy się bawić. Od Alassane Pléi wolałbym zdecydowanie Portu, ze względu na jego uniwersalność, ligowe obycie i to, że jest naszym wychowankiem. Soumaré to jeszcze bardzo młody zawodnik. Nie jestem przeciwko takim transferom, ale od kiedy pamiętam, o wiele lepiej wychodzi nam szkolenie niż podkupowanie utalentowanych zawodników. Zdecydowanie szukanie nowego Banegi, za którego znów zapłacimy garńcem złota i utopimy się w długach, nie jest dobrą drogą. Jeden Vicente wiosny nie czyni.

Wiele mówi się o lecie w kontekście piłkarzy, ale nie obawiasz się, że ktoś podbierze nam Marcelino? Jeśli Sarri odejdzie z Napoli to mister ma być jednym z ich głównych celów.

Marcelino nie jest takim trenerem. To szkoleniowiec z wizją, który lubi pracować z tym co ma. Myślę, że w Valencii ma bardzo dobre warunki, świetnych juniorów i już bardzo dobry skład. Zapewne kadrowo jeszcze trochę do Napoli nam brakuje, ale czy włosi mogą powiedzieć, że mają lepszych młodych zawodników od nas? Myślę, że byłoby to duże kłamstwo, a akurat na to Marcelino bardzo zwraca uwagę. Współpraca Marcelino z Alemanym układa się bardzo dobrze, nie było żadnych tarć; nie widzę powodów dla których trener miałby chcieć przenieść się do Włoch.

Na koniec standardowo o dzisiejszym rywalu. Na co (lub na kogo) powinna uważać Valencia w starciu z Espanyolem? Wystarczy samo odcięcie od gry Gerarda Moreno?

Oczywiście nie jest to żadną tajemnicą, że Moreno to najgroźniejszy piłkarz i w zasadzie jeden, który w talii Quique Floresa zdecydowanie się wyróżnia. Natomiast jest jeszcze kilka aspektów, na które musimy uważać. Niezłe stałe fragmenty gry, zwłaszcza jeżeli chodzi o rzuty rożne. Dobrze pamiętamy jak dograć piłkę potrafi Piatti, a katalońska drużyna w swoich szeregach ma kilku rosłych zawodników. Nieźle prezentuje się również gra bocznych obrońców jeżeli chodzi o podłączanie się do ataku i tu trzeba będzie umiejętnie przekazywać krycie na flankach.

Quique, vete ya

Espanyol nie może zaliczyć obecnego sezonu do udanych. Ekipa doskonale znanego na Mestalla Quique Sáncheza Floresa, który łącznie poprowadził Valencię w 133 spotkaniach, nie ma pomysłu na grę, pokładając swoje nadzieje głównie w błysku Gerarda Moreno. Podczas ostatniego domowego meczu „Papużek” z Alavés (0:0) kibice gości nie kryli niezadowolenia ze złej gry swojego zespołu. Oberwało się szczególnie wygwizdanemu Pau Lópezowi, który nie zamierza przedłużać wygasającego latem kontraktu oraz samemu Quique, który usłyszał: „Quique, vete ya”. W środę trener drużyny z Barcelony rozpoczął trening 20-minutowym monologiem, próbując wpłynąć na swoich piłkarzy i dać impuls do poprawy gry, która musi zrodzić się w głowie. Espanyol nie przegrał co prawda u siebie od 5 spotkań: z Barceloną (1:1), Villarrealem (1:1), Realem (1:0), Sociedad (2:1) i Alavés (0:0), a w ostatnich dziewięciu spotkaniach poległ tylko raz (aż sześć razy remisując), ale dla kibiców to zdecydowanie za mało. Sytuacji wcale nie poprawia duży znak zapytania w postaci kadry na przyszły sezon. „Mam nadzieję, że pojawi się możliwość przedłużenia kontraktu (obecny do czerwca 2019 – przyp. red.), bo chcę tu zostać” – stwierdził Óscar Duarte. Duarte strzelił swoją debiutancką bramkę dla Espanyolu właśnie na Mestalla (13 lutego 2016), kiedy jego zespół przegrał 2:1. Skoro już o stadionie Los Ches mowa: Quique w roli gościa na Estadio Mestalla nie czuje się najlepiej. W pięciu spotkaniach dwukrotnie udawało mu się remisować, a trzykrotnie odnosił porażkę.

Valencia podejdzie do meczu z Espanyolem jako niepokonana od ośmiu spotkań, zdobywając aż 22 na 24 punkty i tracąc najmniej w całej lidze, bo zaledwie jedną bramkę w czterech ostatnich meczach. W ostatnim spotkaniu z Leganés trzy oczka po nudnym meczu dało trafienie Rodrigo, dla którego był to już czwarty mecz z rzędu z bramką w klubie (po drodze trafił również przeciwko Niemcom). Humory w Walencji są więc kompletnie inne niż w drużynie Quique Sáncheza Floresa, a Marcelino, Parejo, Zaza, Gayà czy Soler skorzystali z chwili wolnego w tygodniu i poszli na mecz Pucharu Davisa. Ten ostatni pochwalił się nawet zdjęciem z Rafaelem Nadalem.

Nastroje w drużynie są świetne. Szansa zaatakowania Realu, a może nawet Atlético, jest motorem napędowym dla Los Ches, którzy przed obecną kolejką mieli 15 punktów przewagi nad piątym miejscem i mogą coraz spokojniej myśleć o przyszłorocznej Lidze Mistrzów.

Moreno vs. Moreno

Rodrigo Moreno i Gerard Moreno. Obydwaj rozgrywają świetny sezon i od ich dzisiejszej dyspozycji może zależeć wiele. Rodrigo ma szansę na strzelenie 15. bramki w sezonie ligowym, co w XXI wieku udawało się tylko trzem snajperom „Nietoperzy”: Davidowi Villi (aż pięciokrotnie), Roberto Soldado (trzykrotnie) i Miguelowi Ángelowi Mista. Z kolei Gerard Moreno zdobył w przeciętnym w tym sezonie Espanyolu 12 goli, co stanowi aż 46% trafień jego zespołu. To największy procentowy udział w strzelonych bramkach w całej lidze, co nie wymaga komentarza. Gerard jest kluczowy dla funkcjonowania ekipy Floresa i ataki flankami, przeprowadzane również przez bocznych obrońców, w końcowej fazie przeważnie są finalizowane zagraniem właśnie do niego. Obaj lewonożni zawodnicy potrafią też z dużą skutecznością mijać linie pomocy i zagrać dobrą piłkę, uruchamiając większość groźnych okazji swoich drużyn. Z racji, że obie ekipy naprawdę solidnie prezentują się w obronie te cechy mogą być na wagę złota.

Tylko trzy punkty

To może być spotkanie w jakimś stopniu podobne do meczu z Leganés. Być może Valencia nie będzie miała olbrzymich problemów w destrukcji, za to Espanyol, który ma wielkie problemy ze strzelaniem bramek, może stawić znaczący opór atakom gospodarzy. Valencia znajduje się obecnie w bardzo dobrej formie, to nie ulega wątpliwości, ale jedna rzecz cieszy. Drużyna Marcelino nauczyła się wygrywać jak najwięksi – czyli nawet po słabszym meczu. Oby dziś nie było potrzeby liczenia na tą umiejętność, a rozgrzana Mestalla natchnęła zawodników Los Ches do ładnej dla oka i skutecznej gry. Cel jest blisko.

Ostatni mecz z Espanyolem:
Wygrana nie bez kłopotów

Przypominamy o tegorocznej edycji Forumowego Typera. Nagrody fundują sklepy ISS-sport oraz Fanzone.pl oferujące m.in. oficjalne koszulki piłkarskie VCF.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (1)

KOMENTARZE




1. KilyVCF13.04.2018; 22:02
KilyVCFCiekawe czy Rafa wie kim jest Soler