VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Marcelino: „Zobaczyliśmy fajerwerki”

Michał Kosim, 18.03.2018; 14:58

Pomeczowa konferencja

Marcelino zabrał głos w trakcie tradycyjnej pomeczowej konferencji prasowej. Trener został zapytany m.in. o przedwczesne zejście z boiska Garaya, o Coquelina, owacje dla Parejo i Rodrigo, wykup Kondogbii czy walkę z Realem o trzecie miejsce.

Co stało się Garayowi?

Garay czuł lekki dyskomfort we wcześniej kontuzjowanej nodze. Przeprowadziliśmy zmianę nie tyle z powodu urazu, co czysto profilaktycznie. Uznaliśmy, że nie należy ryzykować.

Abelardo stwierdził, że żadna ekipa nie przyjęła go tak, jak Valencia.

Nasz zespół spisuje się dobrze, rozegraliśmy znakomitą pierwszą połowę. Później bramka na samym początku drugiej odsłony spotkania wzbudziła pewne obawy w obronie, ale szybko odpowiedzieliśmy trzecim golem. Mieliśmy swoje okazje, kontrolowaliśmy grę i szanowaliśmy piłkę. Byliśmy nieco mniej szczelni niż bym sobie życzył, ale jesteśmy dumni z tego występu. Nie tylko teraz – także w przypadku porażek. Rezultat sprawia, że jesteśmy szczęśliwi i cieszymy się, gdy udaje nam się wygrać, ale porażki nas nie frustrują. W styczniu mieliśmy serię sześciu spotkań bez zwycięstwa, to prawda, ale stało się tak ze względu na niesprzyjające okoliczności i trudnych rywali. Myślę, że się podnieśliśmy i zespół podąża w dobrym kierunku. Ci piłkarze zasługują na jeszcze więcej.

Pod grą której Valencii się podpisujesz? Tej z pierwszej rundy, czy obecnej?

Jestem zadowolony z Valencii przez cały sezon. Kiedy wygrywasz, szczególnie na początku, niektórzy ludzie myślą, że wszystko musi pójść gładko, ale nie trenerzy i piłkarze. Wiemy jak trudny jest każdy mecz. Jesteśmy lepszym zespołem niż w październiku – być może nie tak porywającym, nie tak zdecydowanym w ataku, ale patrząc na całokształt jesteśmy teraz lepszą ekipą. Jesteśmy na czwartym miejscu, ci piłkarze zasługują na wielkie wyrazy uznania. Teraz podejdziemy do każdego spotkania jak do finału i spróbujemy wygrać tak wiele pojedynków do końca sezonu, jak to możliwe.

W ciągu tygodnia mówiłeś o nadmiernej euforii, na co zespół zareagował na boisku.

Zawsze jestem dumny ze swoich zawodników, dziś też. Rozegraliśmy świetny mecz, który był trudny z różnych względów. Byłem trochę zdenerwowany, a wczoraj smutny z powodu poważnej kontuzji Coquelina. Cały skład jest naprawdę poruszony. Po Sevilli, wielkiej euforii z powodu udziału w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, który środowisko już nam przypisuje czy obchodzonym w Walencji Święcie Ognia coś mogło się nam przytrafić, ale szczęśliwie fajerwerki zobaczyliśmy na boisku. To był bardzo pozytywny mecz. To test dojrzałości i ambicji tej ekipy.

Czy przerwa reprezentacyjna przytrafiła się w dobrym momencie?

Przerwy zawsze są dobre, bo piłkarze (z powodu powołań – przyp. red.) odczuwają wielką satysfakcję – choć niektórzy małe rozczarowanie. Kadra izoluje się na 8-10 dni od wysokich wymagań rozgrywek oraz treningów i myślę, że to zawsze pozytywne dla zawodników.

59 punktów i bycie blisko rekordu klubu: 77 oczek.

Do tego wciąż daleka droga. To długoterminowy plan, a wiecie, że lubię patrzeć długoterminowo. To ani nie obsesja, ani cel. Latem przybyliśmy do klubu by zmienić jego trudną sytuację, a nie bić rekordy. Nie czuję takiej potrzeby. Cieszymy się ze zwycięstwa przed przerwą i myślimy już o kolejnej wygranej, przeciwko Leganés. Zdobycie 59 punktów to powód do radości.

Jak wiele razy pytałeś Mateu (Alemany’ego) czy macie 25 milionów, by zapłacić za Kondogbię?

Ani razu, to nie należy do moich kompetencji. Nie pytam ile milionów mamy do dyspozycji. Biorę to za pewnik; to pytanie, na które jest tylko jedna odpowiedź. To tak, jakbyś miał wybrać między Fiatem 600 a Lamborghini. Który wolisz? Cóż, Lamborghini.

Co z Coquelinem?

Rozmawiałem z doktorem i piłkarzem po operacji. Teraz przed nim długi proces, przez jakiś czas będzie unieruchomiony, a później czeka go proces rekonwalescencji. Mogło być gorzej i jestem przekonany, że to, jaką jest osobą oraz jego siła pomogą mu przez to przejść i wróci do nas szybciej niż myślą lekarze.

Parejo i Rodrigo zeszli z boiska pożegnani owacjami. Co czujesz?

Szczęście i ogromną radość, ilekroć któryś z moich piłkarzy otrzyma owacje. To pomaga w dawaniu z siebie wszystkiego. Z drugiej strony, gdy słyszę gwizdy i buczenie skierowane w stronę innego gracza jest mi smutno, bo tak być nie powinno, ale to piłka nożna i fani uzewnętrzniają swoje odczucia. Szanuję to, ale postaramy się zachować atmosferę podekscytowania i ambicji w zespole. Miejmy nadzieję, że kibice wciąż będą nam dopingować – nawet w trakcie Las Fallas.

Celem było czwarte miejsce, ale co sądzisz o trzecim?

Celem była pierwsza czwórka? Moje zdanie jest trochę inne, jesteśmy znacznie ponad założeniami i tym, co zakładaliśmy. Jesteśmy w uprzywilejowanej pozycji z 14-punktową przewagą, a w tym, co robi Valencia jest wiele jakości. Podążamy dalej z tą samą mentalnością traktowania każdego pojedynku jak finału. (Real) Madryt jest wielkim zespołem z równie wielkim potencjałem, a takie zazwyczaj zdobywają wiele punktów w końcowej fazie rozgrywek. Zrobimy swoje i zobaczymy, ile oczek uda nam się dodać. Zdobycie 59 punktów na tym etapie to powód do dumy i cieszenia się trwającym Las Fallas po powrocie do domu.

O co zapytałbyś trenera rywali?

Trudne pytanie. Pozwoliłbym, żeby to on zadał mi pytanie. Nie zmieniam stron. Wolę być w roli odpowiadającego.

Kategoria: Wywiady | valenciacf.com | Superdeporte skomentuj Skomentuj (0)

KOMENTARZE




Nie ma żadnych komentarzy.