VCF.pl - Strona Główna
Panel użytkownika załóż konto przypomnienie hasła
RSS RSS

VALENCIA CF – AKTUALNOŚCI

Valencia vs. Levante — zapowiedź

Krystian Porębski | Michał Kosim | Piotr Przyborowski, 11.02.2018; 14:06

Derby na przełamanie

Valencia zdecydowanie nie podołała niezwykle trudnej próbie. Maraton meczowy z Barceloną, Realem i Atleti zakończył się samymi porażkami. Czy w meczu z Levante ekipa Marcelino wreszcie zapunktuje?

Z lotu Nietoperza

Na pytania odpowiedział Michał Kosim

Francis Coquelin nie przestaje zachwycać, mimo słabych wyników drużyny. Czy Francuz może stać się piłkarzem, od którego powinno zaczynać się ustalanie składu?

Szczerze mówiąc? Nie. Przy zdrowiu Guedesa i Solera są oni pewniakami na bokach pomocy, natomiast w środku mógłby zastąpić tylko Kondogbię, który moim zdaniem gra jeszcze odrobinę lepiej, znajduje się w świetnej formie i daje większe możliwości (w rozegraniu, dryblingu czy ofensywie). Mam cichą nadzieję, że Marcelino częściej będzie decydował się na ustawie 4-3-3 / 4-3-1-2, chociażby w zestawieniu Kondogbia-Parejo/Soler-Coquelin w środku i Guedes-Zaza/Mina-Rodrigo/Vietto w ataku. Tak graliśmy z Barceloną: przy pressingu wyraźną linię ataku tworzyła trójka napastników, natomiast m.in. w momencie kontrataku Rodrigo pełnił często rolę mediapunty.

Myślę, że Coquelin zasłużył na jak najczęstszą grę, ale przy wszystkich do dyspozycji trenera cieżko spodziewać się wyrzucenia rozgrywającego (Parejo), kreatywnych i błyskotliwych skrzydłowych (Guedes / Soler) czy Kondogbii, który gra box-to-box, kosztem typowego zadaniowca, jakim jest Coquelin. Choćby grał tak świetnie, jak Francuz w ostatnim czasie. Tak czy inaczej, bardzo pozytywnie mnie zaskakuje.

Jak oceniasz Valencię za drugi mecz z Barceloną?

Naprawdę dobrze. Pierwsza połowa to przewaga Valencii, szybkie wymiany piłki i pomysłowe ataki przy równoczesnej detronizacji zapędów ofensywnych Barcelony, która właściwie nie miała okazji bramkowych. Możemy tylko gdybać jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby Rodrigo zamiast trafić w poprzeczkę umieściłby piłkę w siatce przy stanie 0:0. W drugiej Barcelona dwukrotnie wykorzystała spore błędy i momenty dekoncentracji, co sprawiło, że było po meczu, choć Valencii nie można zarzucić tego, że się poddała (świetną okazję miał choćby Gayà).

Derby z Levante szansą na odbicie się od dna? Valencia jeszcze nigdy na własnym stadionie nie przegrała derbów ligowych / pucharowych z „Żabami”...

Jeśli zespół nie będzie bardzo zmęczony pucharowym pojedynkiem, a gra będzie taka, jak w drugim meczu z Barceloną to jestem niemal pewien, że Los Ches wygrają - niezależnie od dyspozycji Levante. I tak – oglądałem ich mecz z Realem.

Jednymi z tych, którzy zawodzą w ostatnich spotkaniach są napastnicy. Na kogo powinien stawiać Marcelino w linii ataku?

Mnie za bardzo nie zawodzą. Problem moim zdaniem polega nie na nieskuteczności ataku, bo Rodrigo, Zaza i Mina mają bardzo dobry procent wykorzystywania okazji i właściwie cała trójka jest pod tym względem w czołówce ligi. Od dłuższego czasu kuleje natomiast stwarzanie okazji, których praktycznie nie ma. Kondogbia i Parejo nie byli i nie będą piłkarzami, którzy zaliczają błyskotliwe podania otwierające drogę do bramki – ich rola to dyktowanie tempa gry i szybkie uruchamianie skrzydeł, które stwarzają zdecydowaną większość okazji w tym sezonie. Przy braku Guedesa oraz Solera, słabszej formie całego zespołu i ultradefensywnym ustawieniu przeciwko Atléti (ani jednego celnego strzału na bramkę) czy w pierwszym półfinałowym meczu z Barçą, ciężko zdobywać bramki. Mało tego: moim zdaniem to właśnie atak najmniej zawodzi. Poza Guedesem, gdy już gra i dwiema asystami z rzutów rożnych (kolejno Nacho Gila i Parejo), w ostatnim czasie asystują tylko napastnicy. Jedyne, czego bym unikał w przypadku zestawiania linii ataku to wystawianie Zazy i Miny w parze, bo to zwyczajnie nie działa i raczej nie zadziała. Zbyt podobna charakterystyka.

Derby na remis?

Aż dziw bierze, że drużyna, która ostatni raz w Primera División triumfowała 19 listopada, nadal znajduje się nad kreską strefy spadkowej. Levante po naprawdę solidnym początku sezonu wpadło w ostatnich nie tygodniach, a wręcz miesiącach w dołek, z którego wydaje się, że powoli zaczyna wychodzić.

Juan López Muñiz narzekał jesienią na brak klasowego napastnika. "Żaby" musiały radzić sobie bowiem bez swojego najlepszego strzelca w minionym sezonie, Rogera, który leczył kontuzję kolana. Zimą oprócz powrotu do gry Hiszpana, dostał więc dwóch nowych goleadorów - dobrze znanego sympatykom Ekstraklasy Armando Sadiku oraz doświadczonego Giampaolo Pazziniego.

Wariant włoski przypomina nieco sprowadzenie na Ciudad de Valencia w styczniu 2016 Giuseppe Rossiego. Chociaż wówczas klub nie zdołał się uchronić przed spadkiem, urodzony w Stanach Zjednoczonych napastnik zdołał strzelić 6 goli w 17 spotkaniach, co w konsekwencji zapewniło mu angaż w Celcie.

Pazzini lepszego wejścia do Levante chyba nie mógł sobie wyobrazić. Jego bramka w 89. minucie dała "Granotas" w ostatnim meczu ligowym z Realem Madryt niezwykle cenny punkt.

Dla Levante będzie to kolejny ważny mecz - teraz zespół Muñiza musi zdobywać punkty w każdym spotkaniu. Chociaż w razie ewentualnej klęski na Mestalla "Żaby" wciąż nie znajdą się w strefie spadkowej, ich stata do kolejnego w tabeli Alavés będzie wynosić już pięć punktów.

Sądzę, że w niedzielę w ramach hitu 23. kolejki Primera División czeka nas bardzo ciekawy mecz. Chociaż patrząc tylko na tabelę, to Valencia powinna być uznana za faworyta, nie możemy zapominać o kryzysie, w który wpadły ostatnio "Nietoperze". Dlatego też uważam, że w Derbach, podobnie jak jesienią, padnie remis.

Powyższej wypowiedzi udzielił Piotr Przyborowski, fan Levante oraz twórca Moje Levante

Valencia przeżywa słodko-gorzki sezon. Początek rozgrywek był fantastyczny. Miejsce na czele tabeli i zbawienny wpływ Marcelino na poszczególnych zawodników jak i kolektyw pozwalał na wielkie nadzieje. Te oczywiście nie ulecaiły, nadal się tlą i to dość mocno, jednak ostatnie wyniki zasiały dużo niepewności w szeregach Valencianistas.

Sześć porażek w sześciu spotkaniach to niechlubny rekord w historii klubu. Choć w drugiej połowie 2017 roku Nietoperze spisywali się naprawdę fantastycznie, to jednak od początku 2018 nie radzą sobie zbyt dobrze. Niekończące się pasmo kontuzji i błędów to Gabriela, to Montoyi, nie pozwala na rywalizacje jak równy z równym z największymi markami w lidze. Barcelona, Real i Atleti brutalnie sprowadziły ekipę ze stolicy Lewantu na ziemię.

Ku zdziwieniu wszystkich najlepiej spisującym się ostatnio zawodnikiem Valencii jest Francis Coquelin. Grał już zarówno jako zawodnik najbardziej defensywny w linii pomocy, środkowy obrońca oraz ostatnio jako jeden z trójki środkowych pomocników, z zadaniami defensywnymi i ofensywnymi. Francuz bardzo dobrze się ustawia, często przechwytuje bezpańskie piłki i odbiera futbolówkę rywalom. Choć było wiele znaków zapytania jeśli chodzi o ten transfer, póki co wydaje się bardzo ważnym wzmocnieniem.

Problemy ekipy prowadzonej przez Marcelino leżą głównie w błędach indywidualnych w defensywie, jak i w nagłym i drastycznym spadku skuteczności. Sama gra w środku również straciła na szybkości, polocie, jednak nie wszystko da się zrzucić na brak Solera i Guedesa, bądź formę Pereiry. Świetnie spisujący się napastnicy nagle jak na zawołanie, strzelać przestali.

Mecze derbowe w Walencji są jednak dość specyficzne. Bez względu na to jaką formę prezentują oba zespoły, spotkania te kojarzą się z przewagą własnego boiska. Ostatni raz goście wygrywali na początku 2012 roku i był to mecz w ramach Pucharu Króla na Ciutat de Valencia. Natomiast Levante jeszcze nigdy nie zwyciężyło w derbach ligowych bądź pucharowych na Mestalla. Z jednej strony dla Żab jest to \"jak nie teraz, to kiedy\", z drugiej strony podobnie sytuacja ma się z Valencią i sześcioma porażkami z rzędu.

To podopieczni Marcelino będą faworytami niedzielnego starcia. Jednak jeśli zagrają na takim poziomie, na jakim zwykli grać ostatnio, Levante nawet mimo swoich problemów ze skutecznością i obecnej pozycji ligowej, może okazać się trudnym rywalem, którego stać na urwanie punktów. A wtedy sytuacja w ligowej tabeli zrobiłaby się dla Valencii o wiele mniej ciekawa. To spotkanie to o wiele więcej niż derby, gdzie obie drużyny będą walczyły o to, by złapać stabilizację i wiatr w żagle na kolejne tygodnie.

Przypominamy o tegorocznej edycji Forumowego Typera. Nagrody fundują sklepy ISS-sport oraz Fanzone.pl oferujące m.in. oficjalne koszulki piłkarskie VCF.

Kategoria: Mecze | własne skomentuj Skomentuj (3)

KOMENTARZE




1. kupis8911.02.2018; 17:57
kupis89Żeby tylko znowu jakiś eksperymentów nie robił i postawił na najlepsze co ma .
Obawiam się 0-0 niestety. :/
2. kOst11.02.2018; 18:08
kOstMam przeczucie ze ferran dzis wybiegnie w podstawowym składzie w formacji 4 3 1 2
3. ruben12311.02.2018; 19:40
Bardzo ważny mecz Valencii która znajduje się w głębokim kryzysie.

Ostatnie 6 meczy pokazały jak fatalnie gramy w ofensywie, i to jest nasza najsłabsza formacja nawet mimo faktu że tracimy też masę goli. Gaya, Montoya, Zaza , Vietto, Paulista to piłkarze którzy muszą przekonać swoją grą jeżeli chcą w przyszłym sezonie grać w Valencii..

Jeżeli nie wygramy z Levante u siebie (gdzie ostatnio gramy fatalnie - 1:4 Real, 0:2 Barca) , to pozycja Marcelino w klubie zostanie chyba po raz pierwszy zagrożona.

Dzisiaj w meczu z Barceloną Getafe pokazało że można zagrać uważnie w defensywie i jednocześnie stwarzać masę sytuacji bramkowych, coś dla nas było mission impossible.

Muszą być 3 pkt.